Established 1999

CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

5 lutego 2018
Mętniak w natarciu

Już dawno zauważono, że w wymianie zdań pomiędzy ludźmi "z różnych światów" i umysłowo niekompatybilnych powtarza się charakterystyczna asymetria. Specjalista, znawca problemu i doświadczony praktyk w takiej czy innej dziedzinie "nie da rady" rozmówcy, który za nic ma jego kwalifikacje. Bo taki dyskutant, albo i recenzent bynajmniej nie dochodzi do wniosku ani na początku rozmowy, sporu, ani w toku, ani w konkluzji, że koneser czy ekspert ma nad nim przewagę. Z pojedynku, do którego staje "jak równy z równym" wyciąga tylko ten wniosek, że w sporze wygrywa ten, kto jest bardziej pewny siebie, kto przegada i zagada oponenta, nie dopuści go do głosu albo zaprzeczy każdemu jego słowu, zdaniu. Uznaje, że natrętnym i złośliwym komentowaniem każdego wyrażenia czy twierdzenia ustawi siebie w roli recenzenta, arbitra - pisze prof. Mirosław Karwat.

1 stycznia 2018
Potop mętniactwa

Już od dawna komercjalizacja kultury sprawiła - po skonsumowaniu powszechnej formalnej "alfabetyzacji" i w rezultacie osobliwej interpretacji egalitaryzmu, że każdy może napisać książkę. I niestety, wielu nie tylko może, ale nawet musi. Toteż rynek wydawniczy zalewa ocean grafomanii aspirującej do poetyckiego lub prozatorskiego Parnasu (a praktyczniej - do honorariów i nagród od zaprzyjaźnionych kapituł), pseudonaukowych kompilacji i wypocin (najczęściej przyozdobionych doktoratem czy nawet habilitacją, opromienionych grantem) albo niby-artystycznych albumów autorstwa domorosłych fotografików, w których aparacie zepsuł się wyłącznik – pisze prof. Mirosław Karwat.

4 grudnia 2017
Mętniactwo

Największy komfort mamy w rozmowach, dyskusjach, debatach i w negocjacjach wtedy, gdy rozmówca się z nami zgadza w ocenach i zamiarach. Mniejszy - ale jednak wciąż komfort - wtedy, gdy jest to oponent, krytyk naszego stanowiska z zamiarami przeciwnymi do naszych, jeśli jego tok myślenia jest dla nas czytelny, argumenty zrozumiałe (choćbyśmy ich nie podzielali), cel i wniosek z polemiki jednoznaczny. Przynajmniej wiemy, w czym nam chce przeszkodzić albo jak go przekonywać. Gorzej, jeśli partner lub oponent w kontakcie jest krętaczem. Wtedy trudno go złapać za słowo, dowiedzieć się lub domyślić się, co w jego słowach jest prawdą, a co zmyśleniem; co zgodą, a co wykrętem - pisze profesor Mirosław Karwat.

2 listopada 2017
Kiełbie we łbie

Klasyfikacja umysłów byłaby niepełna, gdybyśmy pominęli w niej tych, którzy mają... sieczkę w głowie. Inaczej mówiąc: misz-masz, groch z kapustą albo - jak to kiedyś mocno określano - kiełbie we łbie. Tacy nie mają jednej zasadniczej cechy, wspólnej mimo wszystko dla osobowości czy umysłowości tak odmiennych i przeciwstawnych jak otwarta, zamknięta lub przewiewna. Mianowicie: nie mają w głowie, w myślach porządku, lecz ciągły zamęt. Im wszystko ze wszystkim się przeplata, miesza i zmienia co chwilę jak w kalejdoskopie. Przypadek zrządza, o czym myślą, o czym nie; co pamiętają, co zapominają; czy w decyzji o zakupie lub głosowaniu są konsekwentni, czy też zupełnie zaprzeczają wcześniejszym swoim zamiarom, wyborom, postanowieniom – pisze profesor Mirosław Karwat.

1 października 2017
Umysł przewiewny

Przeciwstawienie umysłu otwartego (ciekawskiego, chłonnego i tolerancyjnego) oraz zamkniętego (albo zakutego łba - niekumatego, albo dogmatyka, doktrynera) jest bardzo wygodne i kuszące - tak dla pedagogów, jak i dla propagandystów. Ale nie do każdego z nas pasuje. Choć dziwnie to brzmi, są wśród nas tacy, których umysł nie jest ani otwarty, ani zamknięty. Jest raczej... przewiewny. W cywilizacji współczesnej ten typ zdaje się przeważać. „Czysty” podział dwubiegunowy zakłada, że albo ktoś jest otwarty, chłonny, rozwojowy, albo zamknięty na świat, nowinki, zmiany, porównania, impregnowany na to, czego nie zna i nie rozumie, ale też nie chce poznać ani zrozumieć. Z góry nie jest ciekawy, za to niechętny, nawet nieufny i wrogi - pisze profesor Mirosław Karwat.

2 września 2017
Wygodne etykietki

Przeciwstawienie umysłu otwartego (ciekawskiego, chłonnego i tolerancyjnego) oraz zamkniętego (albo zakutego łba - niekumatego, albo dogmatyka, doktrynera) jest bardzo wygodne i kuszące - tak dla pedagogów, jak i dla polityków oraz propagandystów. Wtedy kwalifikacje „otwarty” (i odpowiednio: inteligentny, zdolny, kreatywny; otwarty na świat, wiedzę i kontakt z odmiennością, z czymś nowym) oraz "zamknięty" (ograniczony, beznadziejnie prosty, przerażony złożonością świata i stycznością z Innym, z Nowym) niekoniecznie są uzasadnioną (choćby mocno uproszczoną) diagnozą, ale za to służą jako użyteczne etykietki, a nawet epitety – pisze profesor Mirosław Karwat.

3 sierpnia 2017
Otwartość odświętna i selektywna

Z otwartością na świat, na innych, na nowinki może być tak jak z wiarą. Jak wiadomo, wśród wiernych kościoła są i wierzący praktykujący, i wierzący niepraktykujący, i nawet praktykujący, choć niewierzący. Deklaracje otwartości bywają przechwałką samochwały (słuchajcie, jaki jestem światły, postępowy, nowoczesny). Bywają też rytualną formułką, która nic nie kosztuje, gdy wysyłana jest w powietrze, w kosmos jako zasada abstrakcyjna, a zgodna z oczekiwaniami odbiorców, z wymogami poprawności. Otwartość może być, krótko mówiąc, postawą - a raczej pozą - niezobowiązującą. Bowiem kategoryczność i uroczysty ton oświadczeń o zasadach bywa odwrotnie proporcjonalny do praktycznej gotowości postępowania zgodnie z tymi zasadami – pisze profesor Mirosław Karwat.

1 lipca 2017
Zamknięcie i pozorne otwarcie

Jeśli „umysł zamknięty” ma być tak czy inaczej synonimem umysłowego ograniczenia, niepodatności na bodźce skłaniające do utrwalonych przyzwyczajeń, wyobrażeń, uprzedzeń, nawet uwstecznienia, to „umysł otwarty” ma być jego oczywistym przeciwieństwem. Człowiek z „otwartą głową” kojarzy się oczywiście z postawą ciekawości, dociekliwości, elastyczności w myśleniu, wyobraźni, kreatywności, innowacyjności. A w stosunkach z innymi ludźmi - z postawą tolerancji, przychylności, życzliwości, gotowości do współdziałania. Ma to być ktoś zaprogramowany na rozwój, na - modne to dziś słowo w kręgu psychologów - transgresję, czyli przezwyciężanie własnych dotychczasowych ograniczeń, na poszukiwania - pisze prof. Mirosław Karwat.

2 czerwca 2017
Umysł zamknięty

Znacie to: „Jednym uchem wpuszcza, drugim wypuszcza”? Tak zwykle określamy reakcję człowieka na przekazywane mu informacje lub argumenty, sugestie, apele, jeśli słyszy, lecz nie słucha; słyszy, lecz nie przyjmuje do wiadomości. Dlaczego tak się dzieje? Albo czym innym jest pochłonięty, albo jest rozkojarzony i nie może się skupić, albo też to, co słyszy, jest mu nie w smak, jest niewygodne. A wtedy jego „nieuwaga” i odporność na to, co wprawdzie rozumie, ale co od razu chciałby zbagatelizować, wręcz unieważnić, zdradza intencję rozmyślnego zlekceważenia. Przyczyna takiego zachowania może być jeszcze inna: zaburzenia pamięci, demencja, Alzheimer - pisze profesor Mirosław Karwat.