Established 1999

CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

2 czerwca 2020

Honor jednostronny

Są tacy ludzie, którzy honor utożsamiają wyłącznie z miłością własną, z ochroną własnego dobrego samopoczucia i dobrego imienia. Z tym nastawieniem uznają, że inni mają wobec nich zobowiązanie, ba, powinność okazywania respektu, pieszczotliwego obcowania z nimi. Oczekują od innych respektu, a w praktyce: powstrzymywania się od krytyki czy od niewygodnych wymagań albo żądań. Rozumują i myślą skrajnie egocentrycznie; jak to określa popularne porzekadło, „są przewrażliwieni na własnym punkcie” – pisze prof. dr hab. Mirosław Karwat.

Prof. dr hab. Mirosław Karwat, Uniwersytet Warszawski

Nie mają poczucia humoru, gdy przedmiotem żartów (nawet życzliwych) są ich cechy lub uczynki. Nie są w stanie wysłuchać jakichkolwiek poprawek do ich opinii lub pomysłów, jakiejkolwiek niepozytywnej i bezkrytycznej oceny ich decyzji i działań.

Nierzadko zakrawa to na narcyzm: macie mnie podziwiać, czcić i wielbić, a kto tego nie czyni, ten dokonuje brutalnego zamachu na moją wrażliwość i godność.

Często zdarza się, że ktoś myli godność (jako postawę osobistą we własnym postępowaniu i w reakcji na brak uznania, zrozumienia lub szacunku osobistego) z dostojeństwem, majestatem sprawowanego urzędu. Wtedy nic go nie powstrzyma przed postępowaniem niegodnym (które zaprzecza także jego własnej godności) ani też przed agresywną reakcją WAŻNIAKA na jakiekolwiek nieprzychylne czy niehołdownicze opinie, oceny, krytyki. Takie wypowiedzi, oświadczenia, recenzje okazują się zamachem na GODNOŚĆ URZĘDU (starosty, wojewody, ministra, prezydenta, a choćby i komendanta straży kolejowej).

To podążanie „drogą honoru” tylko w jedną stronę. A właściwie – okopanie się na pozycjach obronnych bez gotowości do własnego wysiłku sprzężonego z samokrytyczną refleksją, za to z nastawieniem na przyjmowanie wyrazów posłuszeństwa, oddania, uznania na wyrost, z oczekiwaniem jeśli nie dyscypliny (np. służbowej czy partyjnej), hierarchicznej etykiety (uwagi to ja mogę, choć nie muszę, przyjąć co najwyżej od osobistości równych mi w danej hierarchii), a przynajmniej kurtuazji.

Tacy ludzie nie odnoszą pojęcia honoru do innych – lub co najwyżej deklarują to pustosłownie. Kryteria honoru nie rządzą ich postępowaniem w stosunku do innych – czy to w roli rywali, pretendentów do tego samego dobra, stanowiska, czy w roli – równorzędnych i równoprawnych, niestety – przeciwników, czy też w roli podwładnych, poddanych.

Patologia taka dobrze jest widoczna w stylu zarządzania i kierowania nazwanego kiedyś trafnie „kulturą folwarczną”. Jak przedtem żaden cham (włościanin) ani nawet mieszczanin nie miał – w oczach i w postępowaniu szlachciury, dziedzica, wielmoży – honoru, tak i teraz: honor to mam ja – kierownik, dyrektor, prezes, a Wy (Oni) – ten plebs, personel, ta hołota zależna od mojej łaski i dobrego humoru – ma co najwyżej zakres obowiązków. Zresztą, przeze mnie określany, arbitralnie interpretowany i zmieniany wedle uznania czy chwilowej potrzeby.

Nie dziwmy się więc paradoksom – jednak pozornym – mentalności i zachowania osób, które zachorowały na DYGNITARSTWO lub syndrom WŁAŚCICIELA FOLWARKU i właściciela wszystkiego, co w jego obrębie się rusza. Ten sam człowiek może gładko i sprawnie nadużywać władzy do osobistych lub klikowych kombinacji, malwersacji, przekrętów, do „regulowania” służbowymi narzędziami osobistych lub politycznych porachunków. Może też bezceremonialnie łamać procedury i zakazy lub nakazy prawne opatrzone sankcją, których formalnie jest strażnikiem i egzekutorem. Ba, może nawet sam sobie nadawać i rozszerzać uprawnienia, które na kilometr śmierdzą klasycznym konfliktem interesów. I co? I nic. Bo mnie wolno, bo mój „honor” polega na tym, że cokolwiek czynię, czynię słusznie i nawet – we własnym przekonaniu – wzniośle i elegancko.

Na tej zasadzie to, co u osobnika niedostojnego nazwane zostałoby złodziejstwem, niedopuszczalnym marnotrawstwem albo karygodną samowolą, u dostojnika zdemoralizowanego samowładnością, sparaliżowaniem jakiejkolwiek kontroli społecznej i prawnej okazuje się potwierdzeniem jego sprawności, kreatywności, sytuacyjnej elastyczności, zapobiegliwości (z zatarciem różnicy między zapobiegliwością na partykularny użytek a troską o majątek publiczny, społeczne koszty niektórych chybionych pomysłów).

Wszelkie zastrzeżenia do decyzji i działań, które – obiektywnie rzecz biorąc, z pokryciem w niekwestionowanych faktach statystycznych, prawnych, dokumentacyjnych – mają znamiona nadużyć lub choćby tylko zwykłych błędów, odbierane są jako urąganie czci SŁUGI NARODU, niezłomnego obrońcy i wykonawcy RACJI STANU, ubliżanie GODNOŚCI URZĘDU, a tym samym GODNOŚCI PAŃSTWA lub np. Kościoła. Z tego też powodu same w sobie kwalifikowane są jako działania w złej wierze (a nie w dobrej – z intencją dbałości o zasady i dobro publiczne), w konsekwencji jako DZIAŁANIA NIEHONOROWE.

To klasyczne odwrócenie kota ogonem. To nie ja mam poczuć się  wywołany do tablicy, wytknięty palcem, napiętnowany, a co najmniej podejrzany, który ma z czego się tłumaczyć. To ci bluźniercy – moi krytycy i oskarżyciele – powinni się spalić ze wstydu, że porwali się na świętość, autorytet, na wspólne osiągnięcia całego narodu, na bezprzykładne zasługi tego, którego śmieli zaatakować. To im trzeba dać nauczkę, a przynajmniej zamknąć mordę. Do sądu was podam, oszczercy! Rzecznikiem dyscyplinarnym przywołam was do porządku! Wykluczę was ze składu za niegodne zachowanie! Publicznie zaapeluję, byście – zhańbieni i skompromitowani tym zamachem na mnie, człowieka honoru i zaufania publicznego – palnęli sobie w łeb. Honor nade wszystko.

PROF. DR HAB. MIROSŁAW KARWAT
Uniwersytet Warszawski

W wydaniu nr 223, czerwiec 2020, ISSN 2300-6692 również

  1. WIARA DECYDENTA

    To nie sekta
  2. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Polska broń atomowa
  3. KRYMINAŁ DECYDENTA

    Tuż przed wojną
  4. HISTORIA DECYDENTA

    Radziecki kraj-raj
  5. MILKPOL CZARNOCIN

    Docenieni przez prezydenta
  6. THRILLER DECYDENTA

    Sekta i Martwi
  7. RELIGIA DECYDENTA

    Samotny sternik Kościoła
  8. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Honor jednostronny
  9. WIATR OD MORZA

    Wizjoner
  10. HISTORIA DECYDENTA

    Ukraińcy na Lubelszczyźnie