Established 1999

EWOLUCJA MORALNOŚCI

16 listopada 2020

Ku czemu prowadzi ta droga?

Wielki niesmak po jedenastym listopada, jak od dobrych kilku lat, a może jeszcze większy. I znowu buzuje we mnie pytanie, na które nie znajduję odpowiedzi. Czym różni się patriotyzm od nacjonalizmu, a nacjonalizm od szowinizmu, a szowinizm od rasizmu i tak dalej. Czy istnieje różnica? Czy jedynie całe pokolenia, karmione jakąś fałszywą ideą terytorialną, utkwiły w iluzorycznym obrazie świata, co prowadzi je do ostatecznej zguby – zastanawia się Dorota Kramarczyk.

Dorota Kramarczyk

Dbamy o własne podwórko i reszta świata nas nie obchodzi. A przecież Ziemia jest jedną wielką całością, chociaż w obliczu Wszechświata jedynie okruchem, który jakże łatwo zniszczyć, jeśli dysponuje się odpowiednio rozwiniętą techniką. Nie używam określenia „cywilizacja techniczna”, bo przeczuwam, że cywilizacją ten stan nie jest. Ten obecny stan ludzkości, podzielonej na wrogie części, według rozmaitych linii poziomych i pionowych. Linia koloru skóry. Linia języka. Linia biedy i bogactwa. Linia pochodzenia. Linia wykształcenia. Linia płci. Linia klubu piłkarskiego. Linia gospodarki. Linia ustroju politycznego. Linia rzek i mórz. Linia historii. Linia religii. Trudno wymienić je wszystkie.

Co takiego jest w naszych genach, że naturalne pokrewieństwo mieszkańców tej planety schodzi na dalszy plan w obliczu iluzji, którą są pomysły na „jak być powinno” i co jest dobre, a co niedobre. Zgodnie z mądrościami wschodnimi umysł jest naszym wrogiem, kiedy króluje i rządzi nami, zamiast służyć jako narzędzie dla serca.

Pewien mądry człowiek od lat mówi do ludzi, że pokój zaczyna się w nas samych. Nie ma czegoś takiego, jak pokój na świecie. Jest pokój, który my nosimy w sercach. I dlatego „peace is possible”. Dlaczego tylu ludzi woli pielęgnować w sobie wrogość do innych, kreować sztuczne podziały na „nas” i „was’, zamiast po prostu sięgnąć po pokłady pokoju, wypełniające własne jestestwo? Czy nie jest tak, że każdy człowiek chce czuć się dobrze? Przecież wiemy z własnego doświadczenia, że negatywne emocje nie poprawiają samopoczucia, że prowadzą do eskalacji zamętu wewnątrz nas.

Wiadomo, że mrok jest atrybutem nieświadomości. A kto jest za tę nieświadomość odpowiedzialny? Czy jakieś siły zewnętrzne, zgodnie z teoriami dualistycznymi, czy to tylko druga strona naszej własnej natury? A jeśli tak jest, że wystarczy odwrócić ego na drugą stronę i ujrzeć współczucie, dlaczego tak trudno to uczynić?

Czy istotnie słuszne jest przypuszczenie Ericha Fromma zawarte w jego słynnym psychologicznym studium faszyzmu, że dla przeciętnego człowieka nie ma rzeczy trudniejszej do zniesienia, że nie jest identyfikowany z szerszą grupą i to spowodowało – w przypadku hitleryzmu – że ludzie opowiedzieli się za hitleryzmem nie z powodu swoich poglądów, lecz identyfikacji narodowej, utożsamienia systemu z państwem, lęku przed izolacją? Wniosek, który autor wyprowadza ze swoich analiz, jest bardzo uniwersalny i nie sposób się z nim nie zgodzić.

Problemu tego w gruncie rzeczy nie da się jednak rozwiązać za pomocą zręcznej propagandy, lecz wyłącznie przez zwycięstwo we wszystkich krajach podstawowej prawdy, że zasady etyczne są wyższe ponad istnienie narodu i że akceptując te zasady, jednostka przystaje do społeczności tych wszystkich, którzy podzielali, podzielają i podzielać będą ową wiarę. (zob. Erich Fromm, „Ucieczka od wolności”, Czytelnik, Warszawa 1993, s. 200-201)

Nie chcąc wdawać się w analizę obecnej sytuacji politycznej w Polsce, sygnalizuję jedynie, że warto przeczytać książkę Fromma, bo znajdziemy tam niepokojące analogie. Aż strach pomyśleć, co mogłoby zdarzyć się, gdyby nie – miejmy nadzieję – Unia Europejska, organizm wyrosły ze wzniosłej idei i, chociaż nadal niedoskonały, to dający nadzieję na pokojową ewolucję państw oraz narodów.

A moim marzeniem jest świat bez państw i bez narodów. Może za tysiąc lat, jeśli nie uda się nam zniszczyć ludzkości… A jeśli obecna wersja planety ulegnie zagładzie, to za pół miliona lat może nasz mały świat odrodzi się w lepszej szacie. I z lepszą ludzkością.

DOROTA KRAMARCZYK

W wydaniu nr 228, listopad 2020, ISSN 2300-6692 również

  1. DECYDENT POLIGLOTA

    Biznes po niemiecku
  2. REWOLUCJA MUSI TRWAĆ

    Wiadome i niewiadome
  3. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    W polityce nie ma sentymentów
  4. POEZJA DECYDENTA

    Raz pewien mały trzmiel
  5. RELIGIE DECYDENTA

    Prymas Tysiąclecia
  6. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Tajemnicza Japonka
  7. LEKTURY DECYDENTA

    Tyrmand nie tyle zły, ile egotyk
  8. 15 SIERPNIA I 1 LISTOPADA

    Polsko-francuskie powiązania
  9. BIDEN - TRUMP

    306 do 232
  10. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Tyskie węglem warzone
  11. EWOLUCJA MORALNOŚCI

    Ku czemu prowadzi ta droga?
  12. KRYMINAŁ DECYDENTA

    Gangsterzy i policjanci
  13. DECYDENT PIŁKARSKI

    Biały, niebieski, czerwony, żółty
  14. GEOPOLITYKA DECYDENTA

    Historia inna niż wszystkie
  15. EWOLUCJA MORALNOŚCI

    Jaka szkoda
  16. ŻYCZENIA OD DECYDENTÓW

    Józek, trzymaj się!
  17. WIATR OD MORZA

    Ach, te wulgaryzmy
  18. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Czy to koniec świata?
  19. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Honorowe wyjście
  20. LEKTURY DECYDENTA

    Herodot wiecznie żywy
  21. AMERYKA, AMERYKA

    Winnetou czy Old Shatterhand
  22. PEACE ONE DAY

    Raport ze świata
  23. HORROR DECYDENTA

    Epidemia innego wirusa
  24. OPOWIADANIE

    Czerwona Obróżka i zielone ludki
  25. POEZJA DECYDENTA

    Do zwierzęcia, z którego zrobiono moją torebkę
  26. WIATR OD MORZA

    Ciemnogrodzka prokreacja
  27. PODRÓŻE DECYDENTA

    Pojechałem na wycieczkę