Established 1999

EWOLUCJA MORALNOŚCI

10 listopada 2020

Jaka szkoda

Jaka szkoda, że „piątka dla zwierząt” zbiegła się ze światopoglądowym, a zarazem politycznym, wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. A może dobrze, bo chodzi tutaj o ten sam dylemat moralny. Chodzi o spójność filozofii i konsekwencję w obrębie norm etycznych, wywodzonych – bądź co bądź – z jednego wzorca kulturowego, jakim jest chrześcijaństwo – pisze Dorota Kramarczyk.

Dorota Kramarczyk

Zatem zacytujmy na wstępie kilka wersów z Genesis, zaczerpniętych z wiarygodnego źródła, którym jest Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Nowy przekład z języków hebrajskiego i greckiego opracowany przez Komisję Przekładu Pisma Świętego. Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 1995:

I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich. (1,27)

(…)

Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem! (1,29)

Wszystkim zaś dzikim zwierzętom i wszelkiemu ptactwu niebios, i wszelkim płazom na ziemi, w których jest tchnienie życia, daję na pokarm wszystkie rośliny. I tak się stało. (1,30)

(…)

Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą. (2,7)

Czy te wyrazy wymagają komentarza? Co to jest tchnienie, dech, życia? Czy nie oznacza pierwszego oddechu, który istota zaczerpuje w chwili urodzenia?

Warto przypomnieć, że ani św. Augustyn, ani Tomasz z Akwinu nie uznawali człowieczeństwa płodu od chwili poczęcia, o czym ostatnio pisano w rozmaitych publikacjach w kontekście sporu o prawo do aborcji. Zdaje się, że teologia rzymskokatolicka, mimo stosunkowo niedawnego uzupełnienia o doktrynę powstania nowego człowieka z chwilą zapłodnienia, nadal obejmuje oficjalnie uznany kilka ładnych wieków temu dogmat tzw. hylomorficznej teorii człowieka, którą Tomasz przejął od Arystotelesa.

Ciekawe, że pogląd o „trójfazowym” obdarzaniu płodu duszą – najpierw wegetatywną, potem zwierzęcą (zmysłową), a w końcu ludzką, rozumną, co prowadzi do powstania człowieka, przypomina znany z biologii fakt rozwoju przedzarodkowego, zarodkowego i płodowego oraz niepokojąco przywodzi na myśl odkrycie, że na pewnym etapie rozwoju zarodek ludzki jest zaopatrzony w skrzela i ogon, w bardzo wczesnej fazie przypominając jaszczurkę, z kolei płód posiada inne cechy gadzie, co stanowi najwyraźniej odbicie faz ewolucji gatunków.

Z kolei spekulacje ojców Kościoła na temat czasu, który upływa od poczęcia do uzyskania duszy zbiegają się z faktem biologicznym przybrania przez płód cech właściwych gatunkowi ludzkiemu.

Ciekawe, że poglądy na moment powstania życia ludzkiego w obrębie różnych religii nie są jednolite.

Oczywiście judaizm jest bliski cytowanemu zdaniu Genesis (2,7), co nie powinno dziwić. Jednak dziwi zignorowanie go przez chrześcijaństwo.

Nie wnikając w zasadność określonych poglądów filozoficznych czy teologicznych, można uznać, że życie jako takie współcześnie jest uznawane za cenne i godne ochrony. Nie ulega też kwestii, że każda istota przemieszczająca się w przestrzeni i oddychająca jest żywa. Czy jej życie ma być mniej cenne niż byt niesamodzielnego zarodka? Dlaczego „obrońcy życia”, skupiając się na ochronie zarodków i płodów, nie kwestionują narażania żołnierzy na śmierć na polu walki oraz nauczania ich, jak zabijać inne istoty ludzkie, żywe bez wątpienia bez względu na to, według jakich systemów ontologicznych? Dlaczego wielu z nich nie ma nic przeciwko tak zwanej karze śmierci, chociaż to Bóg ma jedyne prawo dawać i odbierać życie?

Dlaczego wreszcie zabijanie zwierząt, bądź co bądź stworzonych przez tego samego Boga, obdarzonych przez Niego mianem istot żywych (vide Genesis 1,20; 1,21; 1,24), ma być usprawiedliwione, zwłaszcza jeśli nie ma na celu zaspokojenia głodu, którego inaczej zaspokoić się nie da. Zwracam uwagę, że sama podstawa judeochrześcijaństwa, Księga Rodzaju, przewidziała rośliny jako pokarm dla człowieka (vide cytat z początku tekstu: Genesis 1,29). W obliczu ustaleń nauki, że zwierzęta czują, a nawet myślą, wypada przynajmniej przyjrzeć się swojemu podejściu do tych istot.

Jaką to moralnością kierują się ludzie, którzy bezczelnie krzyczą o gospodarce i dochodach w sytuacji, kiedy ponad podziałami politycznymi udało się uchwalić podwaliny prawa chroniącego „braci mniejszych” i prowadzącego w efekcie do zmniejszenia ich cierpień, zadawanych przez okrutnych ludzi bez sumienia?!

Czy to nie ci sami hipokryci podszywają się pod obrońców życia?

Systemy filozoficzne i religijne odrzucające ideę osobowego Boga (dźinizm, joga, buddyzm, taoizm), a nawet teistyczny nurt bhakti, przyjmują zasadę niekrzywdzenia istot żywych. Daje się w nich zauważyć konsekwencję w ochronie życia.

Najpiękniej ta idea przedstawia się w pojęciu ahinsa (całkowita rezygnacja z zabijania i krzywdzenia), silnie akcentowanym w dźinizmie, religii wywodzonej od Mahawiry, działającego w VI-V w. p. n. e. Jej podstawą jest absolutne poszanowanie wszelkiego życia.

„Pojawienie się nakazu niekrzywdzenia było jednym z najważniejszych wydarzeń w dziejach ludzkiej myśli. Wychodząc od zasady niedziałania, pochodnej negatywnej postawy wobec świata, indyjscy myśliciele dokonali olbrzymiego odkrycia w epoce, kiedy etyka osiągnęła zaledwie wstępny etap rozwoju: oto człowiek ma obowiązki wobec wszystkich istot, a przeto etyka nie ma granic!” (Albert Schweitzer, Wielcy myśliciele Indii, Wydawnictwo Cyklady, Warszawa 1993, przekład z francuskiego: Krystyna Pruska i Krzysztof Pruski, s. 62). Z doktryny dźinijskiej wywodzi się zasada non-violence ruchu Mahatmy Gandhiego, który nadał jej bardziej praktyczne znaczenie, oddzielając od niej niedziałanie i przekształcając w nakaz szeroko rozumianego współczucia.

Ahinsa jest istotnym wskazaniem buddyzmu i wynika z szacunku i współczucia wobec zwierząt i innych istot żywych. Jest odzwierciedlona w pierwszym wskazaniu, zakazującym zabijania i krzywdzenia. Zresztą człowiek w buddyzmie nie jest posadowiony na samym szczycie stworzenia. Należy mu się taki sam szacunek, jak innym istotom.

Aż chciałoby się powtórzyć za Philipem Kapleau (Ochraniać wszelkie życie,  Wydawnictwo Pusty Obłok, 1985, przekład: Zbigniew Becker, s. 43), że „wszelkie życie, zarówno ludzkie, jak i inne, jest święte. Nie oznacza to, że ludzi należałoby traktować jak krowy, a krowy jak ludzi; ludzie oczywiście mają odmienne możliwości i odmienne potrzeby. Oznacza to jedynie, że w prawym społeczeństwie nie ignoruje się ani nie depcze praw innych istot.”

Trudno pojąć, dlaczego przykazanie boskie „nie zabijaj” w tradycji judeochrześcijańskiej zostało sprowadzone do zakazu zabijania człowieka, a i od tej zasady i praktyka, i doktryna przewidują niechlubne wyjątki (szczególnie rażące jest utrzymywanie tzw. kapelanów w armii, co ma zapewne usprawiedliwiać zabójczy biznes). Przecież nie może tego uzasadnić biblijne umieszczenie człowieka na szczycie drabiny stworzenia (a może ewolucji?), wszakże w pierwszym rozdziale Genesis i człowiek, i zwierzęta zostały zaliczone do tej samej kategorii – istot żywych.

Tak czy inaczej, ludzkość ewoluuje wraz ze swoją powszechną moralnością. Nie należy trzymać się kurczowo zasad religijnych, zmiennych na przestrzeni dziejów. Lepiej spojrzeć na systemy, które ewoluowały w kierunku holistycznej jedności natury, której jesteśmy nierozerwalnym składnikiem. Zmiana, jak zauważył już Heraklit, to jedyna niezmienna we wszechświecie. Bądźmy jej aktywną częścią, nie próbujmy aspirować do roli Wszechwiedzącego.

Ignoramus et ignorabimus.

DOROTA KRAMARCZYK

W wydaniu nr 228, listopad 2020, ISSN 2300-6692 również

  1. DECYDENT POLIGLOTA

    Biznes po niemiecku
  2. REWOLUCJA MUSI TRWAĆ

    Wiadome i niewiadome
  3. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    W polityce nie ma sentymentów
  4. POEZJA DECYDENTA

    Raz pewien mały trzmiel
  5. RELIGIE DECYDENTA

    Prymas Tysiąclecia
  6. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Tajemnicza Japonka
  7. LEKTURY DECYDENTA

    Tyrmand nie tyle zły, ile egotyk
  8. 15 SIERPNIA I 1 LISTOPADA

    Polsko-francuskie powiązania
  9. BIDEN - TRUMP

    306 do 232
  10. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Tyskie węglem warzone
  11. EWOLUCJA MORALNOŚCI

    Ku czemu prowadzi ta droga?
  12. KRYMINAŁ DECYDENTA

    Gangsterzy i policjanci
  13. DECYDENT PIŁKARSKI

    Biały, niebieski, czerwony, żółty
  14. GEOPOLITYKA DECYDENTA

    Historia inna niż wszystkie
  15. EWOLUCJA MORALNOŚCI

    Jaka szkoda
  16. ŻYCZENIA OD DECYDENTÓW

    Józek, trzymaj się!
  17. WIATR OD MORZA

    Ach, te wulgaryzmy
  18. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Czy to koniec świata?
  19. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Honorowe wyjście
  20. LEKTURY DECYDENTA

    Herodot wiecznie żywy
  21. AMERYKA, AMERYKA

    Winnetou czy Old Shatterhand
  22. PEACE ONE DAY

    Raport ze świata
  23. HORROR DECYDENTA

    Epidemia innego wirusa
  24. OPOWIADANIE

    Czerwona Obróżka i zielone ludki
  25. POEZJA DECYDENTA

    Do zwierzęcia, z którego zrobiono moją torebkę
  26. WIATR OD MORZA

    Ciemnogrodzka prokreacja
  27. PODRÓŻE DECYDENTA

    Pojechałem na wycieczkę