Established 1999

POLSKA ANARCHIA

1 sierpnia 2017

Warchoły i fanatycy

W moim szkicu z poprzedniego miesiąca (Quo vadis Poloniae?) napisałem: „Słysząc codzienne wypowiedzi naszych polityków (z wszystkich partii) sądzę, że ten nasz dawny wielki talent polityczny, ta nasza dawna kultura i umiejętność dialogu z innymi zanikły”. A może zapomnieliśmy srogich nauk naszej historii? W tym szkicu spróbuję wyjaśnić przyczyny tego zła sięgając do naszej przeszłości. Na przełomie wieków XVI i XVII w Polsce dokonały się dwie głębokie i fatalne w skutkach przemiany – zdobyliśmy w Europie opinię politycznych warchołów i fanatyków religijnych. Potomkowie ludzi politycznie, trzeźwo myślących i nieźle zdyscyplinowanych przemienili się w stado pomylonych warchołów. Zbiorowość, która ceniła swobodę myśli i sumień, wyrzekła się tolerancji, popadła w fanatyzm. Przemiany te przyniosły tragiczne skutki. Ośrodek władzy państwowej katastrofalnie osłabł, znalazł się po prostu w zaniku. Utracił możność harmonizowania, kierowania w ogóle, siły polityczne kraju poszły samopas. Natomiast ośrodek władzy kościelnej wzmocnił się i zdobył totalny rząd dusz i urzeczywistnił go – pisze Wiesław Krzywicki.

Piotr Skarga każe...

I aż do ostatnich czasów chadzaliśmy w tej osobliwej „glorii”. Dopiero wydarzenia lat 1956 i 1989 przekonały, niestety jak widać na krótko, Europę i świat, że Polacy też potrafią zachowywać się trzeźwo, panować nad odruchami i działać solidarnie. Ale druga połowa złej opinii nadal trwa. Zachodnie społeczeństwa uważają, że takie rzeczy jak swoboda myśli i kultury nie interesują Polaków. Głównie kwestie wyznaniowe pochłaniają bez reszty uwagę ducha lechickiego.

Do czasu tej dramatycznej przemiany Polska była w Europie oazą tolerancji religijnej. Miała w tym długie tradycje. Król Kazimierz Wielki, którego dwór był katolicki, zagwarantował wyznawcom Kościoła prawosławnego, a także dla monofizyckich Ormian, Żydów, Tatarów i Karaimów, poszanowanie ich porządku i obyczajów.

Jagiellonowie kontynuowali tę politykę sekularyzując: Prusy Królewskie i Książęce, Księstwa Kurlandii i Semigalii i Zadźwińskie oraz uznając luteranizm. Biskup Andrzej Krzycki, broniąc królewskich decyzji, powoływał się na fakt, iż w Polsce z dawien dawna obok katolików zgodnie współżyją ze sobą Rusini, Ormianie, Żydzi i Tatarzy i w tej wspólnocie jest również miejsce dla luteranów.

Tolerancji religijnej towarzyszył rozkwit gospodarczy i kulturalny. W XVI i XVII wieku dukat polski był najsilniejszą monetą Europy. Istniały w państwie trzy akademie. Każda wieś parafialna miała szkółkę. Sejm uchwalił postulaty, których wprowadzenie w czyn równałoby się ustanowieniu czegoś w rodzaju kościoła narodowego.

Co zaszło, że zmarnowano moralną oraz polityczną dyscyplinę, tak wyraźną w Polsce w stuleciach XIV, XV i XVI? Dlaczego dzieje Polski rozminęły się z historią Europy? Dlaczego wraz z wygaśnięciem dynastii Jagiellonów skończył się ten złoty okres w historii Polski?

Przewidując to wygaśnięcie, posłowie przedstawili na sejmie warszawskim w 1570 r. projekt konstytucji gwarantującej wolność wyznania wszystkim, aby „wolno było każdemu wedle sumienia wierzyć”. Izba poselska sejmu składała się wówczas z osiemdziesięciu ludzi, przeważnie wytrawnych, świadomych celu działaczy, w druzgocącej przewadze protestantów, to znaczy ludzi skłonnych do racjonalnego, aideologicznego traktowania polityki, czułych na punkcie suwerenności kraju. Król projektu nie przyjął.

Konfederacja Warszawska 400

Akt Konfederacji Warszawskiej

7 lipca 1573 roku zmarł Zygmunta II August, ostatni z Jagiellonów. Posłowie oraz senatorowie uznali wówczas, iż dla wspólnego dobra Rzeczpospolitej należy wznieść się ponad podziały religijne i stworzyć gwarancje prawne pokoju religijnego i na sejmie konwokacyjnym (sejm zwoływany w momencie nastania bezkrólewia) opracowali Akt Konfederacji Warszawskiej. Postanawiała ona i gwarantowała bezwarunkowy i wieczysty pokój między wszystkimi wyznaniami, a szlachcie i mieszczanom królewskim gwarantowała pełne równouprawnienie w prawach publicznym i prywatnym, niezależnie od wyznania. Sejm przyjął większością głosów ten akt. Odrzucili go jednak prymas Uchański i biskupi, a także szlachta mazurska, używając wybiegu formalnego, iż podczas jej uchwalania brakło monarchy. Była to oczywista deklaracja lojalności wobec Rzymu, bowiem Sobór Trydencki (1545-1563) potępił wszystkich protestantów. Podpisał go tylko propter bonum pacis (dla pokoju) biskup krakowski Franciszek Krasiński. Konfederacja Warszawska była jednym z największych osiągnięć polskiej demokracji szlacheckiej, zagwarantowała bowiem prawnie tolerancję religijną. Luteranin Ulryk Schober pisał o niej w 1596 roku:

Gdyby nie konfederacja warszawska, już dawno zapłonęły by w Polsce takie stosy jak we Francji dla Francuzów, a w Belgii dla Belgów”.

W 2003 r. tekst Konfederacji Warszawskiej został wpisany na listę UNESCO Pamięć Świata.

Obrany królem Henryk Walezy w lutym 1574 r. przyjechał do Polski, a w czerwcu opuścił ją na zawsze. Po jego ucieczce w Krakowie tłum zburzył 12 października 1574 r. kalwiński zbór, zamordowano dwie osoby, zrabowano kosztowności. Reakcja władz sądowych i administracyjnych była nadzwyczaj surowa – śledztwo, tortury, pięć wykonanych wyroków śmierci. Kraj bronił swoich praw sposobami właściwymi epoce. Kardynał Stanisław Hozjusz, rzeczywisty przywódca Episkopatu polskiego, w obronie skazanych słał listy gdzie mógł:

„Czego nie śmiał ani król, ani biskup – pisał – to zrobić ośmielili się studenci Akademii Krakowskiej, godni wiekuistej pamięci, których chwałę Kościół sławić będzie”.

Protestował przeciwko karaniu, domagał się dla nich nagrody. Bowiem w Polsce toczyła się już wojna z tolerancją.

27 września 1540 r. papież Paweł III zatwierdził regułę zakonną założonego przez Ignacego Bobolę Instytutu Towarzystwa Jezusowego (łac. Societas Jesu) czyli zakonu jezuitów, który za podstawowe zasady przyjął posłuszeństwo wobec papieża i bycie wśród elit mających wpływ na sprawowanie władzy świeckiej.

Jan Matejko "Kazanie Piotra Skargi dla króla Zygmunta III Wazy"

Jan Matejko „Kazanie Piotra Skargi dla króla Zygmunta III Wazy”

W roku 1658 dwaj jezuici polscy przebywali w Szwecji w misji mającej przywrócenie Szwecji katolicyzmowi. Jednemu z nich, księdzu Gołyńskiemu udało się zbliżyć do królewicza Zygmunta i zostać jego spowiednikiem i kaznodzieją. Z nim razem, już jako królem Polski Zygmuntem III, powrócił jezuita do kraju. Uzyskane stanowisko zachował dozgonnie, a wpływy znacznie powiększył. Władze zakonne wyzyskały jego sukces starannie reżyserując rolę zausznika królewskiego. Gołyński i Skarga byli dwoma głównymi filarami w jezuickim aparacie działającym na dworze.

Słabo zdajemy sobie sprawę z rozmiarów i charakteru natarcia kontrreformacji. Nie całkiem pojmujemy, że ona dopiero zabarwiła nasze dzieje w sposób poprzednio całkiem nieznany. Tradycje przewagi obskurantyzmu są u nas płytkie. Głębiej niż w XVII stulecie nie sięgają.

Pierwszym przełożonym jezuitów polskich był Hiszpan, potem sami Włosi. Tak trwało przez lat 43. Dla sztabu kontrreformacji byliśmy przedmiotem i niczym więcej. W jaki sposób „reakcja katolicka” zdobyła rząd dusz i umysłów? Na początku XVII wieku nieznany autor pisma „Votum katolika jednego o jezuitach” wzdychał do moralnej atmosfery Konfederacji Warszawskiej, poręczającej swobodę sumień.

Naprzód – twierdził o jezuitach – starają się z wielką pilnością, aby się do dworów panięcych jako najbardziej włudzić i do nich przystęp mieć. Bo to jest gniazdo jezuitów własne, z którego potem na myślistwo wylatują. I wolałby jezuita nie wiem jaką sromotę podjąć, niż od dworu eksludowan być. Tu nogę postawiwszy i postawkę nastroiwszy, zaraz się rządu ujmują tak, że co żywo, do nich po rozum chodzi, a nawet biskupów samych pedagogami zostali… Bo państwa naprzód w moc swoją, jako w pazury jakie, ujmują i nimi, jako chcą, kierują; potem młódź na szkodę Rzeczpospolitej wówczas na swe kopyto przerabiają i w onę się wdrążają”.

         Jeszcze za życia Zygmunta Augusta jezuici założyli kolegium w Braniewie – potem w Pułtusku, Poznaniu, Krakowie, w Wilnie. W roku 1590 mieli już uniwersytet wileński oraz jedenaście kolegiów w całym kraju. W przeciągu dalszego półwiecza przybyło im jeszcze około 40. Postawili na młodzież, potrafili zdobyć jej umysły. Zdaniem publicysty z zarania XVII wieku, katolicy tolerancyjni, do prześladowań nieskorzy, to „starzy katolikowie”. A tych nowych „znać dobrze, bo przy szabli pacierze u pasa wieszają, obrazki, krzyżyki w komorach swych stawiają, kompanie maszkarne i insze ligi, konspiracye… stroją”. Ojcowie lepsi byli od synów, „choć obrazków nie lizali ani paciorków u pasa nie nosili”.

Protestanci oraz wolnomyśliciele przeciwstawiali kontrreformacji tęgie intelekty i pewnie poradziliby z nią sobie, gdyby nie użyto administracyjnego knebla i nie pchnięto na nich sfanatyzowanego tłumu. Ale jak mogło bronić się biedne prawosławie? Jedynie przywiązanie ludu ruskiego do wiary przodków było ostoją prawosławia, jak się okazało zupełnie wystarczającą.

W roku 1638 usunięto arian z Rakowa. Zamknięto tamtejszą uczelnię, która posiadała europejski rozgłos oraz słynną drukarnię rakowską. W 1640 roku zburzono zabór protestancki w Wilnie.

Istniała w XVII historyczna szansa zmienić tytuł Rzeczpospolitej Obojga Narodów na wspanialszy – Rzeczpospolita Trojga Narodów. To było możliwe, lecz warunkiem, że trzeci równouprawniony człon państwa – Ruś, Ukraina – pozostanie prawosławny. Kontrreformacja powiedziała – veto. Zajadłe dążenie do „nawrócenia” prawosławnych należało do przyczyn zguby Rzeczpospolitej. Chciała kontrreformacja Rzeczpospolitej TYLKO DLA KATOLIKÓW i postawiła na swoim. Wieloplemienną i wielojęzyczną narodowość, a nawet państwowość, uznano za najgorszą z herezji, i to jest przyczyna, dla której wspaniałe tradycje Rzeczpospolitej Obojga Narodów przedłużyć nie umiano i nie chciano. Za tego rodzaju politykę zapłaciło państwo polskie.

Opamiętanie przyszło za późno. W 1773 r. papież Klemens XIV rozwiązał zakon jezuitów i w tym samym roku w Polsce, na Sejmie Rozbiorowym, powołano Komisję Edukacji Narodowej, która była pierwszą w Europie władzą oświatową. Król Stanisław August Poniatowski tak napisał:

Najbardziej ufam temu żniwu, które po mojej śmierci inszy zbierać będzie, z mego jednak zasiewu, gdy przez poprawioną teraz dzieci edukację znajdzie się pod ręką swoją kilkadziesiąt tysięcy obywatelów oświeconych, od przesądów oddalonych i cale inaczej do życia usposobionych, niżelim ja zastał”.

Możemy być dumni z przynależności do narodu, który uczestniczył w tak wczesnej próbie stworzenia wspólnego państwa dla wielu plemion, będącego oazą wolności religijnej. Jednak powinniśmy być pełni lęku o dalsze losy ojczyzny słysząc wypowiedzi prawicowych polityków jak np. Henryka Goryszewskiego posła na sejm II kadencji, wicepremiera w latach 1992-1994:

„Nie jest ważne, czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy będzie dobrobyt – najważniejsze aby Polska była katolicka”.

Zakon jezuitów został reaktywowany w 1814, ale nie miał już tego znaczenia i wpływów. Jego następcą w dziele jest Opus Dei*. W dostępnych źródłach wymienia się, iż należą do niego w Polsce: Andrzej Duda, Zbigniew Ziobro, Jarosław Gowin, Jarosław Sellin, Ryszard Legutko, Mariusz Błaszczak, Adam Lipiński, Piotr Naimski, Tadeusz Cymański i wielu innych prawicowych polityków i ludzi mediów. Warto więc zastanowić się, jaki wpływ na wynik ostatnich wyborów prezydenckich i parlamentarnych miała ta przynależności oraz wiadoma rozgłośnia radiowa i jej dyrektor.

Po doświadczeniach okrutnych wojen religijnych we Francji w XVI w. Marszałek Francji Gaspard de Selux (1509 – 1573) napisał:

Nazwę polityków wynaleziono dla tych, którzy przedkładają pokój królestwa nad zbawieniem swej duszy i ponad religię; którzy wola raczej, aby królestwo pozostawało w pokoju bez Boga niż w wojnie dla niego. Ci politycy powiadają: nie dopuszczając jak tylko jedną religię, całą Francję zburzy sie wojną; dopuszczenie zaś obu jest pokojem i odpoczynkiem królestwa”.

Gaspard de Selux, (1509 – 1573 Marszałek Francji 1570 – 72)

 „Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się

jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium”.

Józef Klemens Piłsudski

 WIESŁAW KRZYWICKI

 

* Opus Dei – prałatura personalna w Kościele katolickim. Powstała w 1928 r. w Hiszpanii. Działa w ok. 70 krajach. W 2014 było w Polsce 600 wiernych prałatury Opus Dei. Jej założyciel Josemaria Escrivá de Balaquera mówił, że jedynym celem Opus Dei jest służyć Kościołowi tak, jak Kościół tego pragnie oraz być wiernym papieżowi.

W wydaniu nr 189, sierpień 2017, ISSN 2300-6692 również

  1. LEKTURY DECYDENTA

    Śmierć tyrana
  2. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Niemcy w Chile
  3. LEKTURY DECYDENTA

    Karabinem i piórem
  4. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Nie przeszli!
  5. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Filar światowej literatury
  6. POZIOM ROZWOJU POLSKI

    Kilkaset lat pościgu
  7. LEKTURY DECYDENTA

    "Krawężnik" odsłania
  8. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Otwartość odświętna i selektywna
  9. SILVER TSUNAMI

    Nadzieja dla Europy
  10. DECYDENT POLIGLOTA

    High level English
  11. WIATR OD MORZA

    Cuda wianki...
  12. GARBATY LOS MACHIAVELLEGO

    "Książę" to wszystko wiedział
  13. POLSKA ANARCHIA

    Warchoły i fanatycy
  14. PRAWA - WŁADZA - PROBLEMY

    Polska w 2017 roku
  15. SŁUŻBA ZDROWIA

    Pacjenci w kleszczach kolejek
  16. LEKTURY DECYDENTA

    Czas PRL minął