Established 1999

I CO TERAZ?

20 października 2015

Syndrom takifugu

Od kilku tygodni Polska tonie we mgle. We mgle albo bałamutnych, albo spóźnionych i to mocno, a nawet bardzo mocno obietnic. Obietnic przedwyborczych, oczywiście. Kandydaci nadymają się niczym takifugu, a potencjalni wyborcy zachowują się jak niczego nieświadomi smakosze. Takifugu z rodziny rozdymkowatych to ryba, która nie tylko, że się nadyma, gdy zaatakuje ją jakiś morski drapieżnik, ale niektóre jej gatunki są po prostu trujące i to do tego stopnia, że toksyny zawarte w mięsie jednej tylko sztuki mogą zabić kilku ucztujących – pisze Marek J. Zalewski.

Marek J. Zalewski - publicysta i komentator spraw wszelkich, a w szczególności ekonomicznych, politycznych, społecznych, kulturalnych i sportowych

Dzieje się tak, gdy za ich przysposobienie do jedzenia weźmie się niewprawny kucharz. Mimo to jest ona, np. w Japonii, uważana za przysmak, choć co roku na całym świecie ryba fugu (to jej potoczna nazwa) zabija ok. 300 osób, które zabijały, aby zjeść ją w potrawce…

Podobnie do tych smakoszy zachowują się polscy wyborcy. Połowa z nich to właśnie owi smakosze, bo druga połowa nie chadza do restauracji ani sklepów rybnych, bo po prostu nie fatyguje się do lokali wyborczych. A ta połowa, która się fatyguje wdaje się być grupą ludzi, która decyduje się na eksperyment z rybką fugu. Jedni robią to wręcz z fanatycznym zacięciem… To na przykład ci, którzy szli, a raczej pędzili, wrzeszcząc przez korytarze gmachu TVN, eskortując na debatę telewizyjną p. Beatę Szydło, „kucharkę” PiSu, która wg ich absolutnego przekonania rybkę fugu przygotuje smakowicie, a nade wszystko bezpiecznie, czyli nie narazi „smakoszy” na jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

Rozdęta takifugu

Rozdęta takifugu

Inni decydują się na skosztowanie potrawki z rybki fugu bez entuzjazmu, ale niejako z obowiązku, bo przecież nie można okazać braku zaufania wobec „naszej kucharki”, która przez ostatnich osiem lat karmiła, jak karmiła. Przygotowywana przez nią przez dwie kadencje rybka fugu powodowała od czasu do czasu sensacje, ale przez te lata nikt zejść spowodowanych zatruciem z powodu zawalenia procedur nie odnotowano. Zdarzało się oczywiście, że niektórym coś zaszkodziło, ale jak się okazało była to grupa kuchcików podkuchennych, którzy zapragnęli skosztować innej (czyt. ptasiej) kuchni. Ale nie byli to wyborczy konsumenci, ale część pomagierów „szefowej kuchni”, która do oprawy rybki fugu musiała szukać nowych członków ekipy…

A tym popisom kulinarnym przyglądają się z pokpiwaniem, dezaprobatą, bywa, że z lekceważeniem, a nawet irytacją ci, którzy albo już kiedyś próbowali zmierzyć się z rybką fugu i nie bardzo im to wyszło, albo chcą pokazać, że dopiero oni okażą się mistrzem nad mistrzami. Co tam chcą! Oni, czyli ci pod wodzą doktora nauk ekonomicznych, wręcz pałają żądzą popisania się swoimi umiejętnościami w przyrządzaniu rybki fugu, którą zaserwują według nowoczesnego, a może i najnowocześniejszego przepisu…

To też ja, wasza fugu

To też ja, wasza fugu

Jeszcze inni pokrzykują, że rybkę fugu można przyrządzać tylko tam, gdzie jeden kucharz przy kuchni. Tym przewodzi… muzyk. Są też tacy, którzy drą się w niebogłosy, że rybkę fugu każdy powinien przygotowywać sobie sam, dzikim i swobodny, ale pod warunkiem, że przy kuchni będzie w muszce… Te werbalne zmagania obserwują ze zdumieniem ci, którym wszystko kojarzy się z koniczyną. Ale ci, choć za rybami może nawet nie przepadają i mają o nich blade pojęcie, to jednak jedno trzeba im przyznać, wiedzą jak utrzymać się przy stole, a – jak się wydaje – zawsze zasiadają do stołu z antidotum na jad ukryty w źle przygotowanej potrawce w rybki fugu. Wszyscy spoglądają na nich z zawiścią i zachodzą w głowę jak można być tak odpornym?

Temu wszystkiemu przygląda się rzesza pomniejszych konsumentów, czyli połowa z tych, którzy fatygują się do lokalu, gdzie pobierają jadłospis, w którym jednak na próżno szukać spisu potraw. Na nim widnieje jedynie lista tych, którzy dopiero trafią do kuchni, w której przez następne cztery lata – jeżeli nie będzie awarii – pichcić będą różności z rybki fugu. Gdy okażą się wytrawną ekipą podkuchennych i kuchcików, a przewodzić im będzie kucharz z wytrawnym smakiem to kto wie, może okaże się, że duża część, a kto wie, może i większość zamlaszcze się z ukontentowania… Gorzej, gdy w kuchni im nie wyjdzie…

Tymczasem wszyscy chętni sami udają rybkę fugu, nadymając się niczym ona, przy zachwalaniu swych przepisów i umiejętności. To tzw. politycy. To oni przechwalają się jeden/jedna przez drugiego/drugą. A przecież od lat wiadomo, że to, co politycy i ich partie przedstawiają w swych jadłospisach zwanych programami wyborczymi, to jest spis tego wszystkiego, czego te partie i ci politycy nie zrobią, gdy przyjdzie im rządzić.

I tu również, może trochę znudzona...

I tu również, może trochę znudzona…

Jedno z porzekadeł mówi, że gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść! Inne powiada, że nie daje się dwóch grzybów do jednego barszczu! I prawda to. Ale z drugiej strony syty głodnego nie zrozumie! A ci, co przy kuchni raczej głodni nie bywają. Chodzi zatem o to, aby wybrać tych, co z dystansem podchodzą do proponowanego jadłospisu i skromnie zachwalają swoje kulinarne umiejętności.

Taaak… Ale gdzie oni są? W każdym razie do 25 października warto pamiętać o rybce takifugu z rodziny rozdymkowatych i o tym, że niektóre z jej gatunków są niebywale toksyczne i także o tym, że niewprawny kucharz/ka może przyprawić je tak, że następnego razu może nie być…

I CO TERAZ? Smacznego!

MAREK J. ZALEWSKI

W wydaniu nr 167, październik 2015, ISSN 2300-6692 również

  1. WIATR OD MORZA

    Pieśń dla prezydenta
  2. KONFEDERACJA LEWIATAN

    Powyborcze oczekiwania przedsiębiorców
  3. I CO TERAZ?

    Czekanie na mannę
  4. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Wyczekiwana porażka
  5. I CO TERAZ?

    Co będzie, to będzie
  6. Z KRONIKI BYWALCA

    Szczęśliwa trzynastka
  7. LEKTURY DECYDENTA

    Kolaborant niejedno ma imię
  8. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Najgłupsze pytanie
  9. I CO TERAZ?

    Syndrom takifugu
  10. WIATR OD MORZA

    Na Wschodzie bez zmian
  11. PO PROSTU SZTUKA

    Wenecja w podziemiach
  12. I CO TERAZ?

    Nie wypada... Czyżby?
  13. O POLSKICH PILOTACH I INŻYNIERACH LOTNICTWA

    Początki awiacji
  14. W OPARACH WIZERUNKU

    Człowiek oddzisiejszy
  15. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Primabalerina i pierwszy tancerz
  16. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Piłka a polityka
  17. WIATR OD MORZA

    Francisco Goya w Polsce?