Established 1999

LEKTURY DECYDENTA

22 października 2015

Kolaborant niejedno ma imię

Potocznie, w Polsce za kolaboranta uznaje się obywatela polskiego, który współpracował z okupantem niemieckim. Jan Marszałek rozszerzył to pojęcie na wiernych współpracowników okupantów radzieckich, którzy napadli na nasz kraj 17 września 1939 roku.

Do tamtego momentu tajnymi kolaborantami ZSRR byli obywatele polscy narodowości ukraińskiej, białoruskiej i żydowskiej, jako członkowie jaczejek komunistycznych, których celem było obalenie istniejącego w Polsce ustroju i przyłączenie jej do krainy wiecznej szczęśliwości, czyli ZSRR, rządzonej żelazną ręką przez Chorążego Pokoju, czyli Józefa Wissarionowicza Stalina.

Jan Marszałek wymienia radzieckie agentury w II RP, do których należały m.in KPP oraz MOPR czyli Międzynarodowa Organizacja Pomocy Rewolucjonistom; uważa, że w okresie międzywojennym ZSRR podjął totalną agresję agenturalną przeciwko Polsce i jej narodowej, polskiej racji stanu.

W tę agresję zamieszanych było kilkanaście tysięcy obywateli polskich, radzieckich agentów, szkolonych w najlepszych radzieckich ośrodkach dywersyjnych. Podjęli oni otwartą działalność przeciwko Polsce na jej wschodnich kresach po 17 września 1939 roku: stosowali oni odwet na każdym, kto pełnił jakikolwiek urząd w Polsce lub po prostu należał do polskiej inteligencji. Stąd „Słownik” obejmuje obszar polskich kresów wschodnich, w tym miasta Lwów oraz Białystok.

Jan Marszałek zwraca uwagę, że „to <sąsiedzi> żydowscy denuncjowali i aresztowali Polaków w latach 1939-1941 w radzieckiej strefie okupacyjnej”. Kolaboranci to właśnie obywtele polscy narodowości żydowskiej, białoruskiej i ukraińskiej, ale nie tylko. Również rdzenni Polacy.

Poza omawianym już w literaturze masowym udziale zaprzańców w radzieckim aparacie terroru, Jan Marszałek przedstawia ich rolę w propagandzie, której celem strategicznym było przekonanie Polaków na zajętych „pokojowo” (bo bez wypowiedzenia wojny) przez bohaterską Armię Czerwoną o powszechnej szczęśliwości, panującej w Kraju Rad pod wodzą partii bolszewickiej i wielkiego Stalina, o antynarodowej i zdradzieckiej polityce „polskich panów”,która doprowadziła do upadku II RP. I tu powracamy do punktu wyjścia: za kolaboranta o wojnie uznano wyłącznie współpracownika władz niemieckich, w ogóle nie kojarzy się tego terminu z dugim okupantem, bo „to zwycięzca decyduje o tym, kto jest kolaborantem”, pisze Jan Marszałek. Zresztą, tezę tę popierali „nasi sojusznicy, Amerykanie i Anglicy”. Ponieważ nie chciało im się walczyć z Niemcami na froncie wschodnim, kupowali bez zastrzeżeń każdą bajeczkę Stalina o „sprzyjaniu Armii Krajowej Niemcom” itd., itp.

I wreszcie słownik kolaborantów. Znane nazwiska, nie tylko „odpowiedzialnych towarzyszy”, którzy dźwięcznie brzmiące imiona Szaja, Haja, Syma zmienili na mniej dźwięczne, a przy okazji swe rodowe nazwiska zmienili na nazwiska polskie. Czytamy o nich bez zdziwienia, gdyż po wojnie to oni zasilili szeregi dzielnych czekistów na Rakowieckiej, zostawali szefami polskich mediów czy szefami polskich placówek dyplomatycznych.

Z notek biograficznych wynika, że osoby te niestrudzenie walczyły z polskim żywiołem na naszych kresacch wschodnich, wychwalając pod niebiosa aneksję tych ziem przez bolszewików. To na pewno byli kolaboranci z przekonania. Ale może budzić wątpliwość, czy takim kolaborantem był, wymieniony w „Słowniku”, Tadeusz „Boy” Żeleński, który wygłosił odczyt pt. „Balzak na Ukrainie”. A niby z czego profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie miał żyć, jak nie z wygłaszania odczytów? W książce jest kilka takich przypadków: widać, że autor nieco formalistycznie włączył ludzi do grona kolaborantów radzieckiego okupanta: wystarczyło mu, że ktoś coś robił. Ale lista nazwisk i tak jest imponująca i niejeden czytelnik może oniemieć ze zdziwienia, kto się na tej liście znalazł.

Książka śmiała i niezwykła, przypominająca mroczny okres w historii naszego narodu i nieszczęścia, jakich doznał on od słowiańskiego sąsiada. Wydaje się, że dla równowagi, warto by opublikować słownik kolaborantów okupanta niemieckiego. Taka publikacja może w części też okazać się dość szokująca.

Jacek Potocki

Jan Marszałek „Podręczny słownik kolaborantów w Polsce: wrzesień 1939 – lipiec 1941 w radzieckiej strefie okupcyjnej”, Bollinari Publishing House, Warszawa 2014

W wydaniu nr 167, październik 2015, ISSN 2300-6692 również

  1. WIATR OD MORZA

    Pieśń dla prezydenta
  2. KONFEDERACJA LEWIATAN

    Powyborcze oczekiwania przedsiębiorców
  3. I CO TERAZ?

    Czekanie na mannę
  4. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Wyczekiwana porażka
  5. I CO TERAZ?

    Co będzie, to będzie
  6. Z KRONIKI BYWALCA

    Szczęśliwa trzynastka
  7. LEKTURY DECYDENTA

    Kolaborant niejedno ma imię
  8. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Najgłupsze pytanie
  9. I CO TERAZ?

    Syndrom takifugu
  10. WIATR OD MORZA

    Na Wschodzie bez zmian
  11. PO PROSTU SZTUKA

    Wenecja w podziemiach
  12. I CO TERAZ?

    Nie wypada... Czyżby?
  13. O POLSKICH PILOTACH I INŻYNIERACH LOTNICTWA

    Początki awiacji
  14. W OPARACH WIZERUNKU

    Człowiek oddzisiejszy
  15. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Primabalerina i pierwszy tancerz
  16. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Piłka a polityka
  17. WIATR OD MORZA

    Francisco Goya w Polsce?