Established 1999

CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

2 marca 2018

Umysłowe zagłąbie

Kultura internetu – z rytuałem dowolnych anonimowych komentarzy na dowolny temat („każdy śpiewać może”), jakimi obowiązkowo opatrywane są artykuły w portalach społecznościowych i na stronach spełniających funkcję czasopisma oraz blogi – ujawniła skalę ważnego fenomenu. Fenomenu, o jakiego istnieniu i zasięgu wcześniej nie miała pojęcia inteligencja humanistyczna czy nawet techniczna, specjalistyczna, przyzwyczajona do komunikacji w swoim zamkniętym kręgu profesjonalistów. Jest to fenomen agresywnej ignorancji, przed którym przestrzegał swego czasu Jose Ortega y Gasset (w swych konserwatywnych szkicach na temat „człowieka pospolitego”) – pisze profesor Mirosław Karwat.

Prof. dr hab. Mirosław Karwat, Uniwersytet Warszawski

A pisał o tym na długo przed pojawieniem się internetu, który wpuszcza każdego – bez żadnych warunków – nie tylko do „gospody”, ale i na salony. Bo czymże – jeśli nie salonem – były dotychczas publikacje opiniotwórcze intelektualistów, refleksyjnych publicystów wykraczających poza horyzont doraźnego komentatorstwa, wypowiedzi ekspertów?

Nie mam tu na myśli popularyzacji wiedzy ani poradnictwa w różnych dziedzinach przeznaczonego dla odbiorców-niespecjalistów i z założenia zakładającego dostosowanie złożoności wywodu o skomplikowanych problemach do możliwości percepcyjnych odbiorców „niewtajemniczonych”. Chodzi o takie wypowiedzi i publikacje, których zrozumienie wymaga jednak pewnego poziomu przygotowania, pewnego stopnia kompetencji – w postaci określonej dziedziny i określonego poziomu wykształcenia. Ale cechą mediów współczesnych, a w szczególności internetu, jest właśnie przemieszanie, występowanie obok siebie i „na równych prawach” przekazu i „dyskursu” miarodajnego, autorytatywnego oraz amatorskiego, dyletanckiego i wręcz grafomańskiego.

Skierowanie wypowiedzi fachowych do szerokiej publiczności – bez zastrzeżenia, że dostęp powinien być uzależniony od elementarnej, minimalnej kompetencji, a więc zdolności zrozumienia – i z założeniem, że do oceny uprawniony jest każdy, komu w danej chwili coś, cokolwiek, „w duszy gra”, to czy owo się skojarzy lub pomyli i poplącze, zaczęło przypominać schemat „rzucać perły przed wieprze”. Skromność czy obowiązująca niegdyś w kręgach akademickich reguła „nie mądrzyj się, a najlepiej w ogóle nie wypowiadaj, w dziedzinie swojej niekompetencji” nie jest barierą, która działałaby w internecie.

„Wieprze” w tej alegorii nie są wyzwiskiem, wyrazem pogardy dla tak zwanych ludzi prostych czy dla laików. To określenie kontekstowe: „wieprzem” staje się każdy z nas, kto wkracza w dziedzinę swojej niekompetencji, nie zastanawiając się nad tym, nie przejmując się tym, że jest jak ktoś, kto pomylił adres, lecz z nastawianiem konsumpcyjnym. Bo wszędzie, gdzie mogę otworzyć usta lub użyć ręki, wszystko, co tam jest, jest dla mnie jak poczęstunek albo jak towar, który kupię lub nie.

„Wieprze” nie ignorują tych pereł (artystycznych lub naukowych subtelności, specjalistycznych niuansów) jako niejadalnych ani też nie zadowalają się ich przełknięciem, lecz czują konieczność i powinność oceniania, recenzowania. Wyrokują więc śmiało w każdej sprawie, na każdy temat – na takiej zasadzie, jak klient baru mlecznego ocenia, czy mu smakuje. Tyle tylko, że klient baru mlecznego sam umie – lepiej lub gorzej – przyrządzić pierogi, barszczyk czerwony z torebki, kubek kakao. Od biedy mógłby zastąpić kucharza z tego baru. A „komentatorowi” w internecie wydaje się, że on też mógłby, i to lepiej, gdyby tylko mu się chciało. Oczywiście nie chce mu się (tak sobie wytłumaczy), ale nie odmówi sobie przyjemności, by specjalistę czy „profesorka” podsumować, poprawić, „sprowadzić na ziemię” (to znaczy: do poziomu swojej wiedzy i umysłowości).

Przed oczami zdumionych – ale i wkurzonych – intelektualistów, artystów, uczonych, ekspertów, specjalistów (np. psychologów, psychoterapeutów, prawników, medyków) – roztoczyła się panorama czegoś, co najtrafniej należałoby nazwać umysłowym zagłąbiem.

Skojarzenie z pokrewnym słowem – ZAGŁĘBIE – jest tu oczywiście nieprzypadkowe, gdyż chodzi o rozległe i głębokie zarazem złoża, pokłady jakiegoś surowca, które aż się proszą, aby je wydobyć i z pożytkiem przetworzyć.

W tym podobieństwie słów zgadza się jednak tylko jedno: rozległość (wielki zasięg przestrzenny) i zagłębienie w grunt (geologiczny lub odpowiednio – społeczny). Rdzeń tego neologizmu wyraźnie jednak wskazuje, o jaki rodzaj złóż chodzi i jaki jest pożytek z ich wydobycia na powierzchnię.

Głąb to głąb – jako kwalifikacja umysłowej finezji, przenikliwości, zdolności zrozumienia materii, z jaką ten „głąb” się styka – choć nie z konieczności ani nie z przypadku, lecz na własne życzenie.

Głąb nie tylko zagłębia się w informacje wszelakie i nieporównywalne – od doniesień z frontu syryjskiego, poprzez oferty ziołowych afrodyzjaków, po informację o stanie ciąży celebrytki i zadłużeniu aktora, który od dawna już nie gra i nie chałturzy, a ma problem alkoholowy. On przy tym się zagłąbia . Bo zanurza się po uszy w detale tych strasznie ważnych i niesamowicie fascynujących informacyjek, ploteczek, pogłosek. Pogrąża się w rozmyślaniach i spekulacjach, czy księżna schudła, bo jest anorektyczką, czy też (to dopiero jest ciekawe!) rak ją zżera, zresztą, zasłużenie. Zachodzi w głowę i nawet szuka śladów: czy to ona jego rzuciła, czy on ją; czy wypróżnić się jest zdrowiej przed obiadkiem, czy po. I gdzieś po drodze, mimochodem, zahaczy też o Wielką Politykę, dorzuci jedno zdanko do zgadywanki, czy posłowi X wzrośnie, czy mu spadnie, ubędzie; wszystko jedno, co wie i czego nie wie na temat tego posła.

Odwieczne pragnienie humanistów-postępowców, marzenie lewicowych ruchów wyzwolenia społecznego, by na arenę życia publicznego wkroczyły masy – upodmiotowione zarazem przez uzyskanie praw wyborczych oraz edukację i dostęp do kultury – ziściło się nie tylko w postaci zgodnej z tymi ideałami, ale i w formie karykaturalnej, groteskowej. Jednak nie wzrosła równomiernie podmiotowość „człowieka prostego”, lecz wzrosła niewspółmiernie siła ignorancji (umasowionej i przekształconej w destrukcyjną siłę na „wolnym rynku idei i wyborów”) oraz demagogii, która ma teraz znacznie szerszy krąg odbiorców niż kiedykolwiek.

Wszechogarniająca komercjalizacja życia społecznego (aż po życie osobiste, małżeńskie, rodzinne) przeistoczyła „przeciętnego” człowieka-obywatela w konsumenta, którym steruje się ze wszystkich stron, lecz który myśli sobie, że jest „sam sobie żeglarzem, sterem, okrętem”. Wierzy on, że skoro może pokaprysić, powydziwiać, a i pomądrzyć się (na temat i nie na temat, w dziedzinie dowolnej – bez związku z własną wiedzą i bez odpowiedzialności za swoje poszukiwania na oślep lub zaimprowizowane występy), to widocznie jest podmiotem. Ale i tak podskórnie czuje, że jest zagubiony, że „za dużo tego na moją głowę”. Więc nadrabia to strojeniem min, gadulstwem, szybką zmianą kanałów w pilocie. A najlepiej go uspokaja zupełna nieciągłość i niespójność myśli, wrażeń, doraźnych komentarzy pod wpływem nastroju, przypadkowego skojarzenia, uprzedzenia.

W każdym razie jednak dewizą ludzi należących do umysłowego zagłąbia jest „komentuję, więc jestem”.

PROF. DR HAB. MIROSŁAW KARWAT
Uniwersytet Warszawski

W wydaniu nr 196, marzec 2018, ISSN 2300-6692 również

  1. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Powstanie i upadek imperiów
  2. A PROPOS...

    ...trucia agentów
  3. LEKTURY DECYDENTA

    Współczesny "Oświęcim"
  4. DOKUMENTY W TELEFONIE

    Czy to bezpieczne?
  5. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Towarzysz "Wiesław"
  6. LEKTURY DECYDENTA

    Żongler słów
  7. LEKTURY DECYDENTA

    Wampir z Bytowa
  8. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Don i Un
  9. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Niebawem sezon
  10. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Polska wrogiem Ameryki
  11. A PROPOS...

    ...wynagrodzeń dla członków rządu
  12. HAJOTY PRESS CLUB

    Żywienie bez granic
  13. A PROPOS...

    Mój marzec `68
  14. DECYDENT GLOBTROTER

    Trochę egzotyki zimą
  15. LEKTURY DECYDENTA

    Zmartwychwstanie Żołnierzy Wyklętych
  16. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Umysłowe zagłąbie
  17. W ROKU STULECIA NIEPODLEGŁOŚCI

    Zmora antysemityzmu
  18. WIATR OD MORZA

    Czy mamy przekopane?
  19. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Arkana wspinaczek wysokogórskich
  20. Z KRONIKI BYWALCA

    Zbrodnia w Chodżałach
  21. PRAWA - WŁADZA - PROBLEMY

    Nienawiść osłabia społeczeństwo