Established 1999

A PROPOS...

4 maja 2015

...bohaterów narodowych - 21.05

W dzisiejszym poranku radia TOK FM red. Paradowska gościła m. in. Radka Sikorskiego, marszałka Sejmu i byłego szefa MSZ.


To, że w sprawach Ukrainy popełniamy jeden z większych błędów w całej historii dyplomacji wolnościowego ćwierćwiecza zwracałem – na szczęście nie będąc w tym odosobnionym, vide np. teksty prof. prof. Bronisława Łagowskiego i Ludwika Stommy w tygodniku „Przegląd” – uwagę wielokrotnie. Niestety, nasi tzw. politycy brną z uporem godnym znacznie, ale to znacznie lepszej sprawy w proukraińskie dzikie pola…


Pamiętamy niedawny afront wobec prezydenta Komorowskiego, który nie zdążył dojechać na lotnisko po zakończeniu swej wizyty u prezydenta Poroszenki, gdy tamtejszy parlament uchwalił, że bandyci i mordercy spod znaku UPA będą czczeni jako bohaterzy narodowi Ukrainy. Podobno dzisiaj (21 maja 2015 roku) w tymże ukraińskim parlamencie miała pojawić się poprawka do tamtej ustawy, mająca nieco wyciszyć gromkie dytyramby pod adresem ukraińskich ludobójców.


W dzisiejszym poranku radia TOK FM red. Paradowska gościła m. in. Radka Sikorskiego, marszałka Sejmu i byłego szefa MSZ. Zapytany o tę kwestię odparł, że… Ukraina ma prawo czcić takich bohaterów, jakich chce i nam w zasadzie nic do tego, a Ukrainę popierać trzeba i popierać będziemy. I już! Mało tego, marszałek Sikorski przywołał na poparcie swej tezy o „bohaterach narodowych” przykład… Mongolii, gdzie stoi mnóstwo pomników… Dżingis Chana, który przecież był krwiożercą i niszczycielem, bo unurzał we krwi i puścił z dymem kawał Europy!


No i brawo, Panie Marszałku! Cóż za finezja w Pańskim wywodzie i tego Pańskiego wywodu, czyli dwa w jednym, jak w znanym proszku do prania. Ale, Panie Marszałku, czy sądzi Pan, że w ten sposób wypierze się cudze, wobec nas, winy?!


Gdyby przyjąć tę absurdalną logikę, to nie powinniśmy, jako Polska i jako Polacy, zżymać się np. na to, że np. Niemcy uchwaliliby uznanie Adolfa Hitlera za „twórcę nowych Niemiec”, a Włosi to samo zrobiliby z Mussolinim! Mało tego, bo dlaczego mamy pretensje do Rosji za stojące gdzie nie gdzie pomniki Lenina i Stalina, a np. do Gruzji o te same pomniki Stalina pretensji nam już mieć nie wypada?


Oj, Panie Marszałku, wszak to logika Kalego, według której „gdy on ukraść, to dobrze, ale gdy jemu ukraść, to bardzo źle”… Jak można w tak kuriozalny sposób tłumaczyć czyjś, bardzo delikatnie mówiąc, nietakt? Widać, można. Pozostaje pytanie, czy Marszałkowi Sejmu i byłemu ministrowi spraw zagranicznych wypada to czynić publicznie? (MJZ)


Komentarze: decydent@decydent.pl


…peregrynacji kandydatów – 14.05


Sochaczew i Warszawa, Kujawy i Łódź… Tam, już w ramach kampanii przed II turą wyborów, spotykali się z wyborcami kandydat Duda i kandydat Komorowski. Ciekaw jestem dokąd wyślą ich jeszcze w ciągu najbliższych dziesięciu dni ich sztaby wyborcze?


Gdy spojrzałem na mapę ilustrującą gdzie każdy z finałowej dwójki wyborczej rozgrywki odniósł zwycięstwo, to okazało się, że sztabowcy Andrzeja Dudy z jednej strony stawiają na umocnienie jego pozycji tam, gdzie w I turze wygrał (Sochaczew), a z drugiej próbują coś ugrać tam, gdzie górą w I turze był Bronisław Komorowski (Kujawy). I jest to jakaś koncepcja. Mówi ona, znowu z jednej strony, że przyjechałem, aby wam, wyborcy, podziękować, bo dzięki wam tu wygrałem (Sochaczew), a z drugiej odwiedzam was tu, gdzie wygrał mój kontrkandydat, ale chcę wam powiedzieć, że staram się albo odbić mu jakieś głosy, albo pozyskać głosy tych, którzy w I turze oddali je na tych kandydatów, którzy odpadli (Kujawy)… I jest – jak powiadam – jakaś koncepcja.


Natomiast dwa dni wędrowania Bronisława Komorowskiego po Warszawie, przejażdżka metrem i odwiedziny Łodzi, gdzie spotkał się ze swoimi fanami, którzy na niego oddali swe głosy w miniona niedzielę, świadczy o tym, że jego sztab MORDUJE swojego kandydata! Zarówno w Łodzi, jak i w Warszawie Bronisław Komorowski odniósł zdecydowane zwycięstwo nad Andrzejem Dudą, podobnie jak i w innych dużych miastach. Po co zatem kandydat Komorowski traci czas? Chce przekonać przekonanych? A po co, że zapytam raz jeszcze?


Przecież należało, Panie Prezydencie, wybrać się np. do Siedlec, Białej Podlaskiej, Włodawy, Bielska Podlaskiego, Kolbuszowy… Słowem odwiedzić te regiony, w których Pan przegrał z Andrzejem Dudą! Bo tam wizyta urzędującego prezydenta będzie wydarzeniem i tam przechadzka po uliczkach, zajrzenie do sklepików, na podwórko, zastukanie do jednego, drugiego domu, wejście ot, tak po prostu z ulicy do jakiegoś warsztatu, a nawet poddanie się np. przycięciu baczków, albo zajrzenie do lokalnej przychodni i porozmawianie z ludźmi będzie miało sens i może przysporzyć głosów… I nie w garniturze, ale w stroju, który w dresskodzie nazywa się casual. Tak się zdobywa sympatię wyborców. Wybiera się miejscowości, do których polityk z pierwszych stron w zasadzie nie zagląda, a co dopiero urzędujący prezydent. Sztab kandydata Komorowskiego nie ma o tym nawet nie zielonego, ale bladego pojęcia!


Jeżeli tak dalej pójdzie, a raczej pojedzie kandydat Komorowski, to kandydat Duda będzie mógł już 25 maja pomóc w pakowaniu maneli byłego już prezydenta Komorowskiego! (tfu! Na psa urok…)


MJZ


Komentarze: decydent@decydent.pl


 


…powyborczych dyrdymałków – 13.05


Warto słuchać radia. No, albo nie warto… Ale powód, dla którego albo warto, albo nie warto jest jeden i ten sam. Ponieważ w radiu mamy tylko przekaz audio, to nasza uwaga nie rozprasza się, aby łapać i wizję, co charakteryzuje telewizję. Dlatego też w radio słowa nie umykają tak uwadze, jak w telewizji. I dlatego też lapsusy występujących w radiu, albo niefortunnie sformułowane wypowiedzi mają większą siłę rażenia, to w telewizji mogą umknąć uwadze widzów przykryte mową ciała i wyglądem mówiącego.


A po I turze wyborów w programach każdej stacji radiowej komentujących to, co się stało, nie brakowało. Padło mnóstwo słów mniej lub bardziej udatnie składanych w zdania… O, choćby dzisiaj (środa, 13 maja) w porannym programie stacji TOK FM gościem pani red. Paradowskiej był przywódca ludowców (już to określenie śmieszy), Janusz Piechociński.


I pan Janusz ze swadą prawił o występie Adama Jarubasa, którego wynik uznał za obiecujący, bo w środku stawki. A to – ciągle zdaniem wicepremiera i przywódcy – przecież daje mu przepustkę do ministerialnej teki, albo i laski marszałkowskiej. Kandydat Jarubas  (jak on niemiłosiernie fałszował, śpiewając przy własnym gitarowym akompaniamencie na spotkaniach z wyborcami, którzy chyba się poznali na tym i stąd jego rezultat ) przejechał w kampanii 48 000 km („objechałem Ziemię”, jak sam powiedział) i uścisnął – co powiedział przywódca Piechociński – „60 000 dłoni”. 60 tysięcy dłoni!!! Ani jednej mniej i ani jednej więcej tylko właśnie 60 000! Ciekawe czy szef kandydata Jarubasa sam to liczył, czy też liczył sam kandydat i wynik dodawania przekazał szefowi? 60 tysięcy dłoni… toż to wszyscy dorośli mieszkańcy np. Radomia. Jeżeli tak, to szkoda było wybierać się w podróż celem „objechania Ziemi”, a wystarczyło zalecieć do Radomia i obejść jego pełnoletnich mieszkańców, ściskając im dłonie. Byłoby taniej, a efekt wyborczy porównywalny!


Oto przykład przestrzelonej kampanii. Licząc tak na oko, to ten 1,6 proc. oddanych głosów na kandydata Jarubasa, to ci, którym uścisnął rękę plus rodzina w całej Polsce i okolicach oraz ci, którzy „musieli” oddać na niego swój głos z racji podległości służbowej i ich rodziny. 60 tys dłoni… No, no, no…


Przypomina mi się anegdota sprzed lat i nie z radia, a z telewizji i jej redakcji sportowej… Chodziło o jakąś „sprawę” i prowadzący, wskazując dramatycznym gestem kilka kopert na biurku, załamującym się głosem mówi: „Proszę państwa, w tej sprawie przyszło TYSIĄCE listów, w tym JEDEN z Kielc!”. Aż szkoda, że wicepremier nie zauważył, że wśród tych 60 tysięcy dłoni uściśniętych przez kandydata Jarubasa nie zauważył dłoni, należącej do kogoś znaczącego, dłoni, której jednym z palców był może tzw. palec boży?


 (MJZ)


Komentarze: decydent@decydent.pl


…zastraszania obywateli – 12.05


Dzisiaj, tuż po godzinie 10, w kilku dzielnicach Warszawy (nie jednocześnie, ale kolejno) włączono syreny alarmowe. Nikt w żadnym medium nie poinformował o takiej próbie alarmowej. Zdezorientowani, a nawet przestraszeni, obywatele pytali: co się dzieje? Kolejna bezmyślność i arogancja władzy. Takie zdarzenia to woda na młyn i pisowców, i kukizowców.


Komentarze: decydent@decydent.pl


…dwóch zwycięstw – 7.05


Do niedawna nikomu nie przeszkadzało, że Zachód świętuje swoje zwycięstwo w II wojnie światowej 8 maja, a Wschód 9 maja.  Co prawda my, Polacy, uczestniczyliśmy w obu frontach, a więc moglibyśmy świętować przez dwa dni. I taki obraz zadowoliłby wszystkich. Czyli prezydent Komorowski jednego dnia byłby w Londynie, a drugiego w Moskwie. Tak by było, gdyby nie imperializm Putina. I decyzja o bojkocie w tym roku defilady w Moskwie jest jak najbardziej słuszna.


Komentarze: decydent@decydent.pl


Szanowny Autorze !


Zgadzam się z Panem ale do pewnego momentu. Jestem bardziej skłonny aby Komorowski był i tu i tam…


tam w Moskwie choćby dlatego, że nie policzono ilu Polaków walczyło, a zwłaszcza zginęło będąc wcielonymi do Armii Czerwonej.


Ilu Rosjan i Polaków było w tzw. ” czarnych armiach”- myślę tu o „Zekach „w brudnych kufajkach rzucanych przez NKWD na pierwszą linię, często na pewną śmieć…widzmy ich na wszystkich sowieckich kronikach filmowych jak pierwsi atakuja pozycje niemieckie. Żołnierzy w szynelach widać dopiero jak zatykają flagi z sierpem i młotem..


To im należy się hołd właśnie w Moskwie i słowa na ten temat wygłoszone przez Komorowskiego na uroczystościch w Moskwie.


A on uważający się za historyka nie wyciąga wniosków z historii w jaką zapędziła się Polska ” dzięki” takim nieukom i karierowiczom jakich mieliśmy dziesiątki i jakim jest on – patrzący krótkowzrocznie i z pogardą do sąsiada…( polecam mój feleton ” Sąsiedzi” ).


Zobaczymy czy wspomni o nich ” tu”…na jedynie słusznych obchodach II Wojny którą spowodowali „Ci”, a dopiero pomogli ” Tamci”.


Za jakikolwiek komentaż będę wdzięczny.


Pozdrawiam


Sławomir Czerniak


 








 

W wydaniu nr 162, maj 2015, ISSN 2300-6692 również

  1. KLĘSKA BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO

    Nikt stał się kimś - 24.05
  2. KONFEDERACJA LEWIATAN

    Rosną płace realne - 20.05
  3. NOWY JORK, LONDYN, PEKIN

    Stolice świata sztuki - 18.05
  4. KWARTAŁ ZŁOTA

    Kupujemy mniej biżuterii - 15.05
  5. WIATR OD MORZA

    Boża ingerencja - 21.05
  6. LEKTURY DECYDENTA

    Czas Kondora - 8.05
  7. WYŁUDZONE ZWYCIĘSTWO KONSERWATYSTÓW

    David Cameron zachował pracę premiera - 8.05
  8. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Poniedziałek, 25.05 – Big in Poland
  9. A PROPOS...

    ...bohaterów narodowych - 21.05
  10. W OPARACH WIZERUNKU

    Neofici - 4.05
  11. I CO TERAZ?

    Jak to, co? Pakowanie - 26.05
  12. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Pilne sprawy - 26.05
  13. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Dyskretny urok arystokracji - 24.05
  14. PREKURSORZY MEDYCYNY cz. 1

    Mistrz Leonardo i inni - 4.05