Established 1999

W OPARACH WIZERUNKU

4 maja 2015

Neofici - 4.05

Lawirowanie w zmiennych układach, to specjalność intelektualistów, artystów, dziennikarzy i polityków „wielozwrotnych” – pisze prof. Mirosław Karwat.

Szokująca zmienność wizerunku” to przypadłość nie tylko oportunistów, których koniunkturalizm jest wyrachowany, metodyczny – i nie tylko konformistów, których żywiołem jest mimikra; a droga życiowa i wizerunek jednych i drugich znaczona jest zygzakiem.


Lawirowanie w zmiennych układach, koniunkturach może być równie płynne jak wielokrotne (liczne, kolejne zwroty w lewo, w prawo, kroki wstecz, śmiałe wyprawy w nieznane i skoki na głęboką wodę). To specjalność intelektualistów, artystów, dziennikarzy i polityków „wielozwrotnych”.


Ale też u niektórych ludzi mamy tylko dwa wcielenia: przed i po, gdzie po jest prostym, a mocnym zaprzeczeniem tego, co przed; ot, takim zwrotem o sto osiemdziesiąt stopni. To przypadek nowonawróconych, świeżych, a spóźnionych wyznawców (odkrywców) wiary, która obowiązuje ich od teraz. Ci zmieniają oblicze nie w długim procesie stopniowej adaptacji, zrzucania wężowej skóry z zachowaniem równowagi psychicznej i moralnej, ale natychmiast, w jednym akcie objawienia i nawrócenia. Ich przewartościowanie i reorientacja przypominają zachowanie kierowcy, który zalicza ostry zakręt na pełnym biegu. I rzeczywiście, ich przy tym też trochę zarzuca. Trudno, żeby było inaczej, gdy ktoś przeskakuje od ściany do ściany, gdy z lewego pasa skręca w prawo itd. itp.


Ludzi tego pokroju (samozaprzeczeńców) określa się słowem greckiego pochodzenia: neofici. W języku greckim neóphytos to nowicjusz, ale m.in. w znaczeniu: nowo (świeżo) nawrócony. Toteż najpierw w odniesieniu do tożsamości i identyfikacji religijnej i wyznaniowej przyjęło się nazywać neofitą człowieka, który przyjmuje albo niedawno przyjął jakieś wyznanie wiary. Może to być ktoś, kto zmienił wyznanie w obrębie szerszej wspólnoty (np. z katolickiego na luterańskie lub odwrotnie w kręgu chrześcijańskim, z szyityzmu na sunnityzm w kręgu muzułmańskim) lub wręcz ktoś, kto zasadniczo zmienił wiarę (np. z judaizmu na chrześcijaństwo, z chrześcijaństwa na islam), a nawet ktoś, kto z ateisty przedzierzgnął się w człowieka pobożnego, nawet nadzwyczajnie pobożnego.


Osobę, która zmieniła jedno wyznanie chrześcijańskie na inne nazywa się też konwertytą (od słowa konwersja = obrót, zwrot, zmiana). Ale w określeniu neofita nacisk położony jest nie na sam fakt zmiany poglądów lub zmiany przynależności połączonej z udawaniem nowych poglądów, i nawet nie na utylitarny powód tej zmiany (np. zręczne obejście zakazu rozwodu) lub możliwy koniunkturalizm takiej zmiany (dziś również w sprawach czysto świeckich, np. w kwestiach przynależności i identyfikacji politycznej, partyjnej „obrotowość” to przytyk, zarzut), lecz na psychologiczny fenomen samozaprzeczenia i samozatracenia. Neofita czuje się i zachowuje się jak nowonarodzony, jak ktoś, kto urodził się dopiero co, a przynajmniej narodził się powtórnie, na nowo (odrodził się) w lepszym lub właściwym wcieleniu. Jest to ktoś, kto z tego powodu rośnie – we własnych oczach, a często również w swych faktycznych wpływach i stanie posiadania, gdyż jego gorliwość w tym nowym wcieleniu jest dobrze nagradzana.


Zarówno w tradycyjnie religijnym kontekście, jak i w odniesieniu do świeckiego wyznania wiary, tj. zaangażowania ideologicznego lub w każdym razie ideologicznej afiliacji, neofityzm kojarzy się z dwiema charakterystycznymi cechami: z ortodoksją oraz ostentacją.


Ortodoksja to również wyraz zaczerpnięty z greki, także najpierw na użytek kościelny. W dosłownym tłumaczeniu oznacza prawowierność, czyli prawdziwą wierność prawdziwej wierze – oczywiście w przeciwstawieniu do tych współwyznawców, którzy błądzą lub nawet grzeszą herezją. W znaczeniu nie tylko religijno-kościelnym, ale i świeckim (w odniesieniu do poglądów politycznych) oznacza ścisłą wierność doktrynie, dogmatowi, zwłaszcza religijnemu, tradycji uznanej za pierwotną i o tyle jedynie autentyczną, a przez to nienaruszalną i niezmienną; rygorystyczne przestrzeganie (i egzekwowanie od innych) jakiegoś kanonicznego kodeksu zasad. To z kolei zakłada skupienie uwagi wyznawcy na ocenie zgodności wszystkiego z owym wzorcem uznanym za jedyny autentyczny i obowiązujący. W rezultacie ocenia i pilnuje on nie tylko siebie, lecz zaczyna pouczać i dyscyplinować innych. Groteskowym przejawem ortodoksyjności nowicjusza jest sytuacja, gdy zaczyna on być „bardziej papieski od papieża”, gdy zaczyna rozliczać i przywoływać do porządku tych, którzy do wspólnoty należeli wcześniej od niego, a nawet jej założycieli.


Ostentacja to, jak wiadomo, sposób zachowania się obliczony na pokaz, mający na celu zwrócenie na siebie uwagi; demonstrowanie swojej obecności, starań, podkreślanie wysiłku, widoczne pragnienie wywarcia silnego wrażenia na innych, a w rezultacie skupianie się często bardziej na formie (np. na właściwym słownictwie, konwencjonalnych gestach i rytuałach) niż na treści. Jest to charakterystyczne dla dewocji, ale nie tylko – także dla politycznych „aktów strzelistych”. Zobaczcie mnie, zauważcie, jaki jestem właściwy, jakim jestem przykładem dla innych! – w roli rozmodlonego pielgrzyma, publicznego oskarżyciela czy jawnego i dumnego donosiciela.


Jeszcze raz powtórzmy: Neofitą nie jest bynajmniej każdy, kto zmienił poglądy. Nie jest nim ten, kto ewoluował w swych poglądach, a więc stopniowo rewidował pewne założenia i przekonania, dokonywał przewartościowań i samokrytycznej analizy, refleksji, a mimo zmian zachował pewną ciągłość i wierność sobie. Natomiast jest nim ten, kto gwałtownie, nagle zmienił front o 180 stopni, przechodząc do obozu przeciwnego. I kto zachowuje się przy tym tak, jak gdyby urodził się dopiero wczoraj, dziś – liczy swój żywot od zera, wykasował swój licznik przebiegu. Jest wprawdzie człowiekiem po przejściach, lecz chciałby, by uznano jego dziewictwo. A demonstracją swojej czystości po cudownym oczyszczeniu usiłuje przelicytować tych, którzy w danej wspólnocie byli wcześniej, nawet od początku, „od zawsze”. I nieraz to się nawet udaje.


Podobny gatunek neofity to ktoś, kto po latach odkrył nagle w sobie swą prawdziwą naturę lub prawdziwe powołanie, w związku z czym wstydzi się i brzydzi samego siebie z czasów przed tym moralnym, ideowym czy religijnym przełomem, uznaje własne życie za niebyłe lub w każdym razie bezwartościowe lub nieważne. Czas zmarnowany musi tu być zrównoważony i przelicytowany przykładnością nowego życia. Reorientacja takiej osoby przypomina życiową rewizję kobiety, która – niegdyś zamężna i matka dzieciom – postanowiła teraz ślubować bogu dziewictwo.


Inny gatunek neofity to wprawdzie nie debiutant (w nowym wcieleniu i towarzystwie) o profilu niby-dziewicy, ale za to „skruszony grzesznik-pokutnik”. Ten chciałby w możliwie najkrótszym okresie nadrobić stracony czas, odrobić wieloletnie zaległości w służbie prawdy i idei teraz już na pewno słusznej, a przede wszystkim zmazać z siebie hańbę niewłaściwej wcześniejszej przynależności i działalności. Zmywa z siebie ten grzech gorliwym zwalczaniem tego, co sam sobą reprezentował i ucieleśniał.


Oblicze neofity określa rekordowa, obsesyjna nadgorliwość, a zarazem agresywność i mściwość w stosunku do wszystkiego, z czym był uprzednio związany oraz do wszystkich, od których nagle się odwrócił, którzy jednak pozostają świadkami tego, że dotychczas „żył w grzechu”.


PROF. DR HAB. MIROSŁAW KARWAT

W wydaniu nr 162, maj 2015, ISSN 2300-6692 również

  1. KLĘSKA BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO

    Nikt stał się kimś - 24.05
  2. KONFEDERACJA LEWIATAN

    Rosną płace realne - 20.05
  3. NOWY JORK, LONDYN, PEKIN

    Stolice świata sztuki - 18.05
  4. KWARTAŁ ZŁOTA

    Kupujemy mniej biżuterii - 15.05
  5. WIATR OD MORZA

    Boża ingerencja - 21.05
  6. LEKTURY DECYDENTA

    Czas Kondora - 8.05
  7. WYŁUDZONE ZWYCIĘSTWO KONSERWATYSTÓW

    David Cameron zachował pracę premiera - 8.05
  8. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Poniedziałek, 25.05 – Big in Poland
  9. A PROPOS...

    ...bohaterów narodowych - 21.05
  10. W OPARACH WIZERUNKU

    Neofici - 4.05
  11. I CO TERAZ?

    Jak to, co? Pakowanie - 26.05
  12. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Pilne sprawy - 26.05
  13. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Dyskretny urok arystokracji - 24.05
  14. PREKURSORZY MEDYCYNY cz. 1

    Mistrz Leonardo i inni - 4.05