Established 1999

ZROZUMIEĆ DALEKI WSCHÓD

01/08/2022

Ya-ku-za - żałosny obraz upadku

Yakuza, czyli „grupy stosujące przemoc” (bōryokudan) są w zaniku. Pokonało je państwo i prawo, i według nich nie jest to „sprawiedliwe”. Tęsknią za tym, co było dawniej, a dawniej kiedy organizowano wielkie festyny, w skład komitetów organizacyjnych, obok burmistrza, szefa policji i naczelnika straży pożarnej wchodził również miejscowy szef yakuzy. Ich wspólnym celem było zapewnienie ludziom bezpieczeństwa w czasie zabawy – pisze dr Elżbieta Potocka.

Lew Ginzy - oyabun Tanaka

Ale te czasy to już historia. Zmieniła się Japonia, zmienili się Japończycy, zmieniło się prawo i sama yakuza.

Długo mówili o sobie – „organizacje rycerskie”. Ciągle przekonują swoich rodaków, że nie są „siłą antyspołeczną”. Dla zewnętrznego obserwatora ich działania są niezrozumiałe – kiedy trzeba byli pierwsi w udzielaniu pomocy poszkodowanym w klęskach żywiołowych, jak w roku 1995, kiedy Kobe nawiedziło trzęsienie ziemi, czy w roku 2011 po katastrofie w Fukushima. Ale to nie jest do końca działanie filantropijne. Na usuwanie skutków kataklizmów rząd przeznacza duże pieniądze, a yakuza zawsze znajduje sposób, żeby posłać tam „swoich” robotników, którym zabierała połowę wynagrodzenia.

Czas ich świetności minął. Kiedy pisałam mój pierwszy artykuł o yakuzie w 1999 roku („Samuraje podziemia”, Wprost, 23 maja 1999) jeszcze mieli się dobrze. Dziś zaczynają się ukrywać i schodzić do podziemia. W roku 1990 zarejestrowanych członków yakuzy było ponad 86 tysięcy, ale pod koniec XX wieku już 80 tysięcy. Od tamtej pory ich liczba stale spada. W 2011 yakuza liczyła nieco powyżej 70 tysięcy członków, w 2016 – około 40 tysięcy, w 2021 około 26 tysięcy, a w 2022 podobno około 20 tysięcy.

Pod koniec lat 60. XX wieku Japonia była opanowana przez 184 tysiące członków yakuza. To był najlepszy okres ich rozwoju. Rozwijająca się gospodarka Japonii dawała im szanse na wiele źródeł dochodu. Wymuszania, hazard i narkotyki, które są w Japonii nielegalne od okresu okupacji amerykańskiej. W 1948 roku uchwalono ustawę o kontroli konopi i zamknięto 25 000 farm tego ziela. W 1953 roku wprowadzono kolejną ustawę o zakazie produkcji i posiadania narkotyków, ale to nie znaczy, że narkotyki zniknęły z japońskiego rynku.

Najpopularniejsza jest metamfetamina. Stanowi ona 80% wszystkich zażywanych narkotyków. W latach 80. sprowadzano je głównie ze „Złotego Trójkąta”. To rejon uprawy opium i produkcji heroiny na pograniczu Birmy, Laosu i Tajlandii. Przemycano ją do Chin, Makau, Hongkongu, Korei Północnej i Stanów Zjednoczonych. Rynkiem rodzimym też nie gardzono, ponieważ ceny uliczne są tu wielokrotnie wyższe niż w krajach Zachodu. Handlujący narkotykami ryzykują odsiadkę, ale to robią. W 2017 roku za przestępstwa narkotykowe aresztowano ponad 14 tysięcy osób.

JAK RODZINA

Są jak tradycyjna japońska hierarchiczna rodzina, w której każdy członek zna swoje miejsce, a władzę absolutną ma „ojciec” – oyabun. Wchodząc w struktury mafijne, jej członkowie mieli zapewnione do końca życia nie tylko zajęcie, ale też pomoc i opiekę dla siebie i swoich bliskich.

Dobre czasy się już dla nich skończyły. Liczba gangów spadła i mają obowiązek rejestrować się w Narodowej Komisji Bezpieczeństwa Publicznego.

Największa i najbogatsza rodzina przestępcza to YAMAGUCHI-GUMI.

Znak yakuzy 1To też jedna z największych organizacji przestępczych na świecie. Od 1915 roku jego siedzibą jest Kobe. Założył ją robotnik portowy Harukichi Yamaguchi, który stworzył związek dokerów zrzeszający 50 członków i biuro pośrednictwa pracy. Potem przekazał ją synowi i dalej się rozrastała. Pod koniec XX wieku w Kobe prawie wszystko miało logo gangu. Trzęsienie ziemi w 1995 roku pokazało, że transport i budownictwo prawie w całości pozostawały w rękach Yamaguchi.

Pod koniec XX wieku w jego strukturach działało ponad 23 tysiące gangsterów. Byli obecni we wszystkich 47 prefekturach, ale też w wielu krajach Azji, w Europie i obu Amerykach. W szczytowym momencie syndykat miał prawie 40 000 członków, ale od lat liczba członków stale spada. Według rejestrów policji w 2010 roku było ich 34 900, w 2013 około 28 000 i 23 400 członków w 2014 roku. Na koniec 2021 roku liczyła ona 8 500 aktywnych członków.

Syndykat jest jak każda dobra firma w Japonii. Dba o swoje interesy i wizerunek. By sprawnie kierować takim przedsiębiorstwem liderzy zatrudniali doradców i prawników, którzy analizowali rynek i mechanizmy nim rządzące, co pozwalało gangom utrzymywać zajęte już pozycje na rynku pracy, ale też zdobywać nowe, najlepiej legalne. W ostatnich czasach wybielają swój obraz. W 2014 roku Yamaguchi-gumi uruchomił własną stronę internetową, do której dołączył piosenkę korporacyjną i hasło antynarkotykowe: „Jesteśmy Sojuszem na rzecz wyeliminowania marihuany i oczyszczenia kraju”.

drzewa wisni 2

Apelują też do powrotu do kodeksu ninkyo-dou. To kodeks etyczny yakuza – jego stosowanie ma chronić zwykłych ludzi na ulicy, ponieważ zakazuje ulicznych napadów, rabunków, rozbojów, napaści seksualnych. I tłumaczą to tak: „Kiedy yakuza okrada ludzi, handluje narkotykami, kiedy atakuje cywilów, członków ich rodzin lub dzieci – nie są już yakuzą, są tylko mafią. Istniejemy tak długo, ponieważ policja pozwoliła nam istnieć i w pewnym stopniu z nią współpracowaliśmy. Te dni minęły. Jesteśmy zastępowani wewnętrznie i zewnętrznie przez bandytów i gangi, którzy nie udają, że mają jakiekolwiek kody”[1].

HISTORIA – NARODZINY

W epokę Edo (1603–1867) Japonia weszła ostatecznie zjednoczona. Skończyły się trwające dekady wojny domowe. Nastał pokój, który zrodził nowe problemy. Z dnia na dzień bez środków do życia znalazło się około 500 tysięcy samurajów oraz kilka tysięcy wojowników ninja. Musieli się przekwalifikować. Wielu z nich nie chciało jednak wieść normalnego życia.

Zaczęli tworzyć różnego rodzaju grupy rabusiów, żyjące z rozboju. Najczęściej napadali na bogatych mieszkańców wsi, miasteczek i wędrujących kupców. Zysk łatwy i szybki. Do nich dołączyły inne grupy wyrzutków społecznych. Z czasem nękani przez bandytów i rabusiów mieszkańcy miast, kupcy i właściciele burdeli, w których popularną rozrywką był hazard, zaczęli organizować „grupy samoobrony” – machi-yakko.

Walka 3

Tacy „strażnicy miejscy”, którym za broń służyły krótkie miecze i różne sprzęty rolnicze. Choć takie grupy „samoobrony” były nielegalne, to mieszkańcy byli zadowoleni, że chronią ich przed brutalnymi gangami. Uważali ich nawet za bohaterów i to były korzenie współczesnej yakuzy. Zorganizowana „samoobrona” szybko uznała „ochronę” za świetny sposób zarabiania na życie. Takie grupy zaczęły tworzyć struktury organizacyjne i walczyć o terytorium, które miały „chronić”. Uciekały się przy tym do wymuszania opłat, terroru, szantażu i zastraszania. Szybko stały się grupami, które chętnie określały się mianem yakuza, czyli ludzi żyjących „z niczego”. Ta nazwa pochodzi z jednej z gier hazardowych tamtych czasów – oicho-kabu – podobna do bakarata. Gra polega na tym, by z tali kart wyciągnąć trzy, których suma równała się 9. Jeśli wyciągnęło się karty 8 – ya, 9 – ku, i 3 – za, to takie trzy karty w sumie dawały 20, traktowane jako zero. Zatem były one bezwartościowe, do niczego – ya-ku-za.

 ONI O SOBIE JEDNAK TAK NIE MYŚLELI

Przez lata mówili, że są potomkami dawnych samurajów, stróżami dawnych tradycji. Przez długi czas wszystko to, co ich odróżniało od reszty społeczeństwa było przedmiotem podziwu. Podziwiano ich za to, że byli lepiej ubrani, mniej zestresowani, swobodniejsi. Byli bohaterami sztuk, filmów, komiksów, w których przedstawiano ich jako szlachetnych bohaterów, banitów w stylu Robin Hooda, opiekujących się słabszymi i pokrzywdzonymi. Przedstawiano ich też jako osoby tragiczne, które weszły na drogę przestępstwa, bo nie miały innego wyjścia.

Szlachetny obraz dobrego yakuzy potwierdzały niektóre działania organizacji. Przez całe lata zajmowała się ona małoletnimi przestępcami, bezrobotnymi i pechowcami, którzy nie radzili sobie w trudnej sytuacji powojennej. Organizacja dawała im nie tylko pracę, ale i też poczucie socjalnego bezpieczeństwa i przynależności grupowej. Ta ostatnia w konfucjańskim społeczeństwie jest podstawą społecznego bytu.

Japońskie organizacje przestępcze stosujące przemoc nie mają odpowiednika na świecie. Przez lata członkowie yakuza działali legalnie. Nie ukrywali ani przynależności do gangów, ani miejsca zamieszkania. Na drzwiach swoich mieszkań i biur przybijali tabliczki z symbolami gangu, do którego należeli. Teraz już nie, bo to w oczach policji „zastraszanie” okolicznych mieszkańców. Logo znajdowało się też na wizytówkach, a przypinki w klapie marynarki. Szefowie wielkich gangów nie unikali publicznego rozgłosu, często zwoływali konferencje prasowe, by mówić o swoich „osiągnięciach”. Wydawali własne czasopisma, które informowały o wszystkim, co się w ich strukturach działo – o interesach do przejęcia, fuzjach, okazjach do zarobienia pieniędzy, ale też o ślubach, pogrzebach, narodzinach, zaręczynach itp. Z tłumu wyróżniał ich „oficjalny” ubiór – czarne garnitury, takież koszule, białe krawaty i czarne okulary, albo białe koszule i czarne krawaty. Nadal jeżdżą tylko czarnymi samochodami. Na co dzień są ubrani tak jak każdy przeciętny przechodzień.

MACKI OŚMIORNICY    

Macki osmiornicy 5Działali w każdej dziedzinie, która mogła dać zyski. Największe źródła dochodu to narkotyki, hazard, prostytucja (oficjalnie zakazana), pornografia, handel ludźmi i handel organami, wymuszanie okupów, „ochrona” ważnych osobistości, lichwa i ściąganie długów. Yakuza kontrolowała większość salonów gier pachinko, wszystkie „domy rozkoszy”, wiele klubów z hostessami, barów i restauracji. Nawet narodowy sport sumo był w części kontrolowany przez japońskich gangsterów. Mieli wpływ na kino, teatry, przemysł filmowy.

Byli udziałowcami w wielkich przedsięwzięciach, takich jak budowa parków rozrywki, obiektów sportowych, mostów, kolejek podziemnych, lotnisk, a nawet niektórych szpitali. Inwestowali w transport i nieruchomości, spekulowali działkami budowlanymi i akcjami różnych spółek giełdowych. Wchodzili w każdy legalny interes, który dawał im „czyste” pieniądze. I trzymali w rękach  wielu polityków.

Yakuza zawsze byli związani z siłami prawicowymi i antykomunistycznymi. Polityków uzależniano w różny sposób – czasami „brano” od nich pieniądze, czasami „dawano”, najczęściej opłacano kampanie wyborcze wielu znanych figur politycznych. Ale były też sytuacje odwrotne – wielu polityków prawicy zabiegało o to, by z gangsterów uczynić swoich sojuszników i przy ich pomocy osiągnąć własne cele. Przykładem może być minister sprawiedliwości w gabinecie premiera Yoshidy – Tokutero Kimura, który pod koniec okupacji amerykańskiej w Japonii usiłował zmobilizować 200-tysięczną „armię yakuza” do walki z coraz silniejszą lewicą. Plan ten nie został jednak zrealizowany, ale yakuza zawsze byli gotowi wspierać rządy Japonii.

Yakuzą wysługiwał się też antykomunistyczny premier Nobosuke Kishi (1957–1960). Był on tak silnie powiązany z przestępczością zorganizowaną, że pewnego razu wpłacił nawet kaucję za osadzonego w areszcie ważnego członka Yamaguchi-gumi. Związki z yakuzą miał też Shizuka Kamei – minister transportu w 1994 roku, który dopiero w roku 2003 przyznał publicznie, że otrzymywał darowizny od szefów Yamaguchi-gumi. Podobno z yakuzą związany był też dziadek Junichiro Koizumiego, premiera w latach 2001–2006, Matajirō Koizumi, który na plecach miał tatuaż czerwonego smoka.

Opisując ich działalność używam czasu przeszłego, bowiem od okresu, w którym to robili legalnie, wiele się zmieniło. Zmieniło się japońskie społeczeństwo i jego postrzeganie yakuza, zmieniło się japońskie prawo i metody karania yakuza, zmieniła się też sama yakuza. Rozpadli się, pokłócili, walczą między sobą, odchodzą z szeregów. Starzeją się i nie mają następców.

Japońskich grup przestępczości zorganizowanej stosujących przemoc, nie można nazwać MAFIĄ, ponieważ mafia to tajna organizacja przestępcza, a yakuza to organizacje legalne – zarejestrowane z adresami i telefonami. Niezależnie od tego, co o sobie mówią, to syndykaty zbrodni. Kilkaset różnych grup gangsterskich działa bezlitośnie, bezwzględnie i okrutnie, zwalczają się nawzajem, co świetnie pokazano w filmie „The Outsider” z 2018 roku. Można go obejrzeć na Netflixie.

PRZYSZŁOŚĆ

Przyszlosc NO 6

Yakuza niechciana

Cudowny okres gospodarki bańki mydlanej przyniósł długotrwały kryzys ekonomiczny, który dotknął nie tylko zwykłych obywateli Japonii, ale też yakuzę. Władza miała dosyć otwartych konfliktów między grupami yakuza i ich wpływu na codzienność. W marcu 1992 roku weszły w życie akty prawne wymierzone przeciwko gangom. Ustawa o praniu brudnych pieniędzy pozwala władzom zamrażać konta i konfiskować nielegalne środki. Ustawa o zwalczaniu zorganizowanej przestępczości pozwala policji najgroźniejsze grupy yakuza określić mianem „zorganizowanych syndykatów zbrodni”. Można ich aresztować z każdego powodu, zakładać podsłuchy, nękać.

W 2011 roku rząd wprowadził w życie surowe przepisy antykorupcyjne, które uniemożliwiają jakiekolwiek relacje obywatel-yakuza, co oznacza, że każdy kto przyjmuje pieniądze od gangsterów, albo im je wpłaca popełnia przestępstwo. A to z kolei oznacza, że nie mogą zamówić wizytówek u normalnego drukarza, nie mogą otwierać rachunków bankowych, kupić telefonu komórkowego, wynająć mieszkania, nie są w stanie uzyskać ubezpieczenia, a ich dzieci są w szkole izolowane. Mają zakaz wstępu do niektórych buddyjskich świątyń, a czasami muszą grzebać zmarłych na własnych posesjach. Zmienił się też sposób przedstawiania ich w mediach, a zwłaszcza w filmach. Ukazuje się ich jako społeczność zbrodniczą i pozbawioną wszelkich zasad, jak w filmie z 2003 roku „New Battles Without Honor and Humanity”.

Te działania władz wywoływały protesty członków mafii. Wylegali na ulice z całymi rodzinami. Szefowie yakuza i ich adwokaci jednoczyli się z różnymi, lewackimi organizacjami, by wspólnie wołać, że kroki podjęte przez władze naruszają konstytucyjne prawo do swobodnego zrzeszania się i wyboru zawodu. Wiele grup przestępczych usunęło ze swoich wizytówek swoje logo. Niektóre zajęły się legalnymi interesami – działają jako organizacje społeczne, albo jako ugrupowania polityczne, sięgając po wpływy we władzach lokalnych. Są też i takie, które określają się jako sekty religijne.

Brak społecznej aprobaty i coraz ostrzejsze, i skuteczniejsze prawo sprawia, że coraz mniej młodych ludzi jest zainteresowanych wstąpieniem w szeregi yakuzy. Pandemia kowidowa też zrobiła swoje. Ograniczone kontakty sprawiły, że wiele komórek przestępczych przestało istnieć, a do tego starzy członkowie yakuza nie mają następców. Sami przyznają, że nie są w stanie prowadzić interesów jak kiedyś, ponieważ mają na karku policję. Wielu z nich nie ma z czego żyć, a ci co yakuzę opuścili, nie mają łatwego powrotu do normalnego, społecznego życia. Muszą przez pięć lat przejść coś w rodzaju kwarantanny i muszą wtedy udowodnić, że nie mają żadnych związków z yakuzą.

Czy za kilka lat mogą zniknąć z mapy przestępczej Japonii? Trudno to przewidzieć. Póki co zmieniają metody działania. Nie rejestrują się, przechodzą do podziemia. Dalej przekonują Japończyków, że więcej z nich pożytku, niż szkody. Podkreślają, że przez lata utrzymywali spokój na ulicach swoich rewirów, nie napadali na przechodniów, dbali o biednych i bezradnych, że policja ich świetnie zna i mówią, że jak znikną, to przyjdzie zagraniczna mafia, o której policja nic nie wie.

Smutny koniec yakuzy pokazuje film dokumentalny z 2013 roku „Twilight of the Yakuza” (Zmierzch yakuzy) na Netfixie, a także „Yakuza i rodzina” („The Family”) z 2021 roku, który realistycznie przedstawia obraz słabnącej yakuzy i złożone realia współczesnego japońskiego społeczeństwa.

DR ELŻBIETA POTOCKA

[1] THE YAKUZA CODE OF ETHICS: COMPLIANCE IN THE UNDERWORLD; http://www.japansubculture.com/the-yakuza-code-of-ethics-compliance-in-the-underworld/

 

W wydaniu nr 249, sierpień 2022, ISSN 2300-6692 również

  1. MACKI ISLAMU

    Alhambra - perła Orientu
  2. SENTYMENTY

    Pusty uśmiech kelnera
  3. LŚNIENIE HISTORII

    Róże damasceńskie
  4. WALKA BOGÓW

    Hadad albo Ba'al
  5. XOCHIMILCO, MEKSYK

    Pływające ogrody
  6. LEGENDY MEKSYKU

    Miłość jak wulkan
  7. NIEGASNĄCY KONFLIKT

    W Syrii nadal wojna
  8. SPORT POLITYCE SZKODZI

    Dwa zero dla golfa
  9. ZROZUMIEĆ DALEKI WSCHÓD

    Świątynia Nieba w Pekinie
  10. SMAKI DECYDENTA

    Meksyk: kuchnia i życie
  11. CZYTANIE WSTECZ

    Służalczość warszawki
  12. WALKA O TRON

    Kot królem Polski
  13. ZROZUMIEĆ DALEKI WSCHÓD

    Ninja - wróg czy sprzymierzeniec władzy?
  14. RELIGIE DECYDENTA

    Wielki Budda - Hongkong
  15. WPISANE W TREND

    O lewicach
  16. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Nagrody i wyróżnienia
  17. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Cały świat pod jednym dachem
  18. HIROSZIMA - NIGDY WIĘCEJ

    Dzwon pokoju
  19. BRAKI PAMIĘCI

    Orzeł na tablicy
  20. WIERSZOWNIA DECYDENTA

    Na dziś
  21. ZROZUMIEĆ DALEKI WSCHÓD

    Tatuaż - przynależność, status, kara, piękno
  22. ZROZUMIEĆ DALEKI WSCHÓD

    Ya-ku-za - żałosny obraz upadku
  23. SEZONOWE REFLEKSJE

    Nieznośna lekkość czasu