Established 1999

W ALDI

20/12/2022

Tajemnica pustej butelki

Dążąc do biologicznej i umysłowej odnowy, zacząłem parać się sportem, stosownym do powagi wieku i w miarę możliwości bezkosztowym. Mój wybór padł na chodzenie z kijami, zwane z obca „nordic walking” – pisze Alojzy Topol.

Zakamuflowany fragment kiljków do "nordic walking"

Był to wybór z wielu względów trafiony – nie jest to bowiem sport zbiorowy, wymagający umawiania się z kimkolwiek ani wydawania majątku na specjalistyczne stroje i fikuśne dodatki, będące od niedawna niemal nieuniknioną otoczką, jeśli nie samym jądrem, każdej fizycznej aktywności.

Raz zdecydowawszy, konsekwentnie udawałem się na te kijowe spacery, z nadzieją niespotkania nikogo, kto mógłby przyłapać mnie na uprawianiu jakiegokolwiek sportu. Azali mędrcowi, na jakiego się sadzę, wypada się pocić, i czerwienić z wysiłku?

Wstawałem tedy o świtaniu i z bladym słońcem wychodziłem cichaczem, słusznie mniemając, iż uśpiony naród nie powstanie wcześniej niż przed moim równie dyskretnym powrotem. Działało, z jednym wszakże wyjątkiem. Notorycznie spotykałem bowiem podobnego do mnie starego dziada, który w staromodnym kaszkiecie przemykał się chyłkiem wśród osiedlowych uliczek. Ewidentnie również on nie chciał być spotykany, witany, zagajany. Odwracaliśmy zatem gniewny wzrok przy każdym nieuchronnym spotkaniu, jak cząsteczki w ruchach Browna odbijając się od siebie z niezawinioną, ale jednak wrogością.

Charakterystyczne nakrycie głowy mego komilitona w sporcie sprawiło jednak, że któregoś popołudnia, zasłyszawszy rozmowę dwóch sąsiadek, zwolniłem kroku, zgubiłem rytm, aż wreszcie, zaintrygowany, począłem zawiązywać rozwiązane znienacka sznurowadło, po to tylko, by jak najwięcej pochwycić z prowadzonej dziarskim półgłosem (takim na pół osiedla) rozmowy.

– Mówię pani, on się zupełnie stoczył, ten w kaszkiecie. Ja tu mieszkam naprzeciwko, okna mi na kontener wychodzą, to widzę. Nie ma dnia, kochana, żeby jakiejś flaszki nie wyrzucił. I to dużej, bo huku przy tym, pani kochana, co niemiara. A przecież to inżynier był…

Coś powinno mi się w tym wszystkim nie zgodzić, lecz pominąłem. Dać coś do myślenia, a nie dało. No bo jakże to – pijący, a o świcie wychodzi? Alkoholik z kijami? Niestety… Wkrótce natknąłem się na sąsiada przy pojemniku na butelki i ucieszyłem się złowieszczo. Nareszcie będzie można zauważyć się nawzajem, pozdrowić… Wziąłem się ostro do roboty.

Ho ho ho! – zagaiłem zamaszyście. Widzę, że kolega sąsiad ostro trenuje – mrugnąłem filuternie okiem.

Wyprostował się, a jego ręka, już w drodze do pojemnika, zamarła. Na butelce, którą teraz jakimś zwolnionym ruchem kierował w stronę otworu, rzucała się w oczy etykieta: „Zakwas buraczany”.

Widzi pan – zaczął, obrzucając mnie niechętnym spojrzeniem zza drucianych oprawek.

– W „ALDI” jest teraz ten zakwas w przyzwoitej cenie. Tak więc często kupuję i codziennie piję, bo to kardiologiczne złoto – dodał, bez cienia usprawiedliwienia w nader szklisto brzmiącym teraz głosie.

– Do widzenia sąsiadowi – zakończył cierpko i ukłonił się sztywno, pozostawiając mnie z wyrazem twarzy, na który w pełni sobie zasłużyłem.

A do kijków jeszcze wrócę. Fajny sport, bardzo zbliża ludzi.

ALOJZY TOPOL

W wydaniu nr 253, grudzień 2022, ISSN 2300-6692 również

  1. ZROZUMIEĆ DALEKI WSCHÓD

    Gwiazdka w Japonii
  2. FILIPINKI

    Pomoc domowa potrzebna każdemu
  3. W ALDI

    Tajemnica pustej butelki
  4. ŻYWE JĘZYKI

    Pożyczać każdy może
  5. TIANXIA

    Nowa filozofia ładu światowego
  6. OJCOWIE NIEPODLEGŁOŚCI

    Nie tylko Józef Piłsudski
  7. CHIŃSKA ENERGIA

    Feng shui - wiatr i woda
  8. DO DNI PAMIĘCI

    Rączka Dziadka Józefa
  9. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Kameleonizm
  10. KORZYŚCI Z PODRÓŻY

    Pochwała bidetki
  11. PIŁKA NOŻNA

    Wynalazcami Chińczycy