Established 1999

DRUZOWIE

01/11/2022

Solidarność w obliczu śmierci

Jaramana – miejscowość pod Damaszkiem, licząca ponad 114 tysięcy mieszkańców. W większości to Druzowie. Żyją, pracują, starzeją się i jak wszędzie na ziemi kiedyś odchodzą… Gdy z megafonu rozlegnie się głos „Przeniósł się do Miłosierdzia Najwyższego…” –  wszyscy zamieniają się w słuch. Za chwilę dowiedzą się, kto z ich wspólnoty zakończył życie – pisze Grażyna Jammoul.

Pomnik Poległych autorstwa Majida Jammoul umieszczony na centralnym placu Jaramany stał się jej symbolem

Tradycja nakazuje, by jak najszybciej pochować zmarłego, co jest zupełnie zrozumiałe w tamtejszym klimacie. Pogrzeb następuje zwykle w ciągu 24 godzin od śmierci. Rodzina i przyjaciele zmarłego natychmiast spieszą z kondolencjami do jego domu, czasami wręcz przerywając wykonywaną pracę.

W domu przy ciele zmarłego – obmytym, ubranym w skromną bieliznę, zawiniętym w biały całun i złożonym w trumnie – czuwają kobiety z najbliższej rodziny i przyjmują kondolencje od kobiet. Mężczyźni zbierają się w innym pomieszczeniu. Jeśli rodzina ma za małe mieszkanie, to swojego użyczają sąsiedzi. Podczas ceremonii pogrzebowych kobiety i mężczyźni pozostają od siebie izolowani.

W dniu pogrzebu mężczyźni z rodziny zmarłego od rana przenoszą się do „mauqef”, co w tłumaczeniu filologicznym oznacza „postój” lub „przystań”. Jest to „miejsce pożegnań” należące do wspólnoty, z reguły otwarta przestrzeń, otoczona zadaszonymi trybunami, używana do ceremonii pogrzebowych. Jest „miejsce pożegnań” dla mężczyzn i osobne dla kobiet.

Trumna z ciałem zostaje umieszczona w kobiecym „miejscu pożegnań” i tam kobiety z rodziny zmarłego nadal przyjmują kondolencje od kobiet. W tym czasie mężczyźni z rodziny zmarłego przyjmują kondolencje od mężczyzn w męskim „miejscu pożegnań”.

Przybyli zaczynają od złożenia kondolencji. Jest cały zestaw gotowych formuł na tę okazję, na każdą odpowiada się także utartym zwrotem np. „Niech Bóg się nad nim zmiłuje, a was zachowa”, na co odpowiada się: „Obyście długo żyli”. Albo: „Serdecznie wam współczujemy”, na co jest odpowiedź: „Niech Bóg chroni was przed nieszczęściem/Niech Bóg zachowa przy życiu pozostałych”, odpowiedź: „Niech was także zachowa przy życiu”.

Po złożeniu kondolencji ludzie witają się, siadają, jeśli dzieje się to w domu zmarłego, to w chwili przyjścia następnej grupy, wychodzą robiąc miejsce innym.

Inaczej jest w „miejscu pożegnań”, które jest przestronne, więc składający kondolencje mogą zostać do końca ceremonii. Pogrzeb trwa zazwyczaj około trzech lub czterech godzin. Tyle trzeba, aby  nie tylko miejscowi, ale także ludzie  z innych wiosek czy miast zdążyli na uroczystości.

Na godzinę przed złożeniem do grobu trumna z ciałem zostaje przeniesiona do męskiego „miejsca pożegnań” i umieszczona w centrum.

Kobiety wracają do domu, nie uczestniczą w dalszych ceremoniach i odprowadzeniu ciała na cmentarz. Kto ma ochotę może publicznie wypowiedzieć  się na temat zmarłego, wspomnieć jego dobre cechy, uczynki i zasługi. Najstarszy w rodzinie – syn, brat, lub wujek – przedstawia w skrócie testament zmarłego, upubliczniając ewentualne darowizny na rzecz wspólnoty.

Tlum 500

„Miejsce pożegnań” w Jaramanie – składanie kondolencji

O wyznaczonej porze grupa szejchów – starsi, religijni, czyli „wtajemniczeni” mężczyźni – odprawia modły za duszę zmarłego. Główny szejch w danej miejscowości, jeśli uważa, że zmarły był dobrym człowiekiem, wypowiada formułę: „Niech Bóg się nad nim zmiłuje”, a wszyscy obecni ją powtarzają, po czym kondukt pogrzebowy rusza na cmentarz. Żałobnicy cały czas w drodze na cmentarz recytują: „Nie ma boga oprócz Boga. Bóg jest wieczny” i inne cytaty z Koranu.

W języku arabskim istnieje oczywiście słowo „cmentarz”, ale Druzowie swój cmentarz nazywają po prostu „turbe”, czyli ziemia. W niczym nie przypomina on naszych cmentarzy, różni się  nawet od muzułmańskiego. Nie ma oznakowanych kwater, nagrobków, pomników, napisów, zniczy, ozdób. W Jaramanie to ogrodzony teren pustej ziemi, a w wioskach druzyjskich, gdzie nie ma wspólnego cmentarza, ludzie na własnej ziemi budują proste zadaszone pomieszczenie – ściany z otworami wentylacyjnymi i drzwiami, i przeznaczają je na cmentarz członków rodziny lub całego rodu. Jeśli ktoś nie ma takiej możliwości, miejsca na pochówek użyczą zaprzyjaźnione rodziny.

Pogrzeb

Kondukt pogrzebowy w drodze na cmentarz. Zmarły to zasłużony, główny szejch Jaramany, Fares Katbeh. Pogrzeb odbył się 27 marca 2021.

Ciało w całunie składa się do wykopanego dołu, głową w kierunku wschodu (według Druzów w dniu Sądu Ostatecznego trzeba będzie skierować się na wschód), zasypuje ziemią tak, aby powstała niska mogiła, w miejscu, gdzie spoczywa głowa, kładzie się zwykły kamień polny. Trumna, która jest własnością wspólnoty, wraca do „miejsca pożegnań”. Będzie  dalej służyć do przenoszenia ciała w kolejnych pogrzebach. Od tego momentu Druzowie przestają interesować się i ciałem, i grobem. Dusza zmarłego rezyduje już w ciele nowo narodzonego dziecka, a zwłoki  pochowane w opisany sposób szybko się rozkładają i wkrótce pozostaje z nich garść prochu. Po kilku latach grzebie się w tym miejscu kogoś innego.

Jeszcze przez tydzień przyjmuje się kondolencje w domu zmarłego. W siódmym dniu mężczyźni ponownie zbierają się w „miejscu pożegnań”, to ostatni moment na złożenie kondolencji. Potem życie wraca do normy.

Co najbardziej rzuca się w oczy w tych obrzędach to ich nadzwyczajna prostota i absolutna równość wszystkich zmarłych. Każdy – niezależnie od swej pozycji społecznej – jest chowany w ten sam sposób: trumna wielokrotnego użytku, ciało składane do ziemi w całunie, nieoznaczony grób na cmentarzu. O pozycji  i znaczeniu zmarłego może świadczyć tylko liczba uczestników pogrzebu i ich świadectwo. Gdy zmarł Sultan Al – Atrasz (1885-1982), jeden z przywódców powstania przeciwko Francuzom w roku 1925, wszystkie drogi prowadzące na południe Syrii, gdzie mieszkał Sultan, zostały na wiele godzin zablokowane samochodami wiozącymi na pogrzeb ludzi z całej Syrii, Libanu i Jordanii.

Jeżeli zmarły  nagminnie łamał zasady religijne i dopuścił się karygodnych czynów, szejchowie pomodlą się za niego, ale nie wypowiedzą formuły – „Niech Bóg się nad nim zmiłuje”.

Drugą uderzającą cechą tych rytuałów jest niesamowita solidarność i wsparcie udzielane rodzinie zmarłego. Pogrążeni w żałobie, przyjmujący kondolencje od tłumu ludzi, bliscy zmarłego nie są w stanie zająć się prozaicznymi czynnościami jak zakupy, gotowanie, sprzątanie. To sąsiedzi i zaprzyjaźnione rodziny organizują się, ustalają między sobą dyżury i żywią rodzinę zmarłego przez cały tydzień – gotują u siebie i przynoszą gotowe posiłki, zmywają, sprzątają. Jeśli ktoś przyjeżdża na pogrzeb z daleka i nie może zatrzymać się w domu zmarłego, to znów sąsiedzi mogą mu zaoferować gościnę.

Wspomniana prostota oraz zaangażowanie całej społeczności sprawiły, że u Druzów nie rozwinęła się branża pogrzebowa – nie ma produkcji trumien, zniczy, wieńców, nie ma mody czy trendów pogrzebowych. Nie ma też opłat za groby, odprawianie modlitw, przygotowanie zwłok do pogrzebu. Rodzina nie ponosi żadnych kosztów, za wszystko odpowiada gmina religijna. I Druzowie mocno swoją wspólnotę wspierają – przekazują jej darowizny w postaci nieruchomości, pieniędzy, uwzględniają w testamencie. Gminą zarządza rada, której członków mianuje się spośród szejchów, ale także zwykłych pobożnych Druzów znających się na zarządzaniu i administrowaniu. A jest czym – gmina utrzymuje salę modlitw, miejsce pożegnań, cmentarz, udziela wsparcia potrzebującym rodzinom i samotnym matkom, posiada swoje nieruchomości i biznesy np. sklepy. Druzowie, dumni ze swej tradycji i tożsamości, idą też z duchem czasu, i tak grupa ludzi w Jaramanie założyła konto na Facebooku –„Jaramana Documentary  جرمانا الوثائقgdzie umieszczają relacje z bieżących, ważnych wydarzeń, dokumentują także historię lokalną. Można tam znaleźć np. dokumenty i zdjęcia Jaramany sprzed 100 lat.

Druzowie nie mają określonego ani czasu, ani miejsca na wspominanie swoich zmarłych. Co nie znaczy, że ich nie wspominają – ale robią to spontanicznie, w czasie zwykłych rozmów. Nierzadko w sposób dla nas zaskakujący, np. o zmarłym Hasanie mówią: Hasan ma już ponad rok, pewnie stawia pierwsze kroki… oczywiście mowa o duszy Hasana, która od ponad roku rezyduje w nowym ciele. Od czasu do czasu  rozchodzi się wieść, że gdzieś pojawił się człowiek, który mówi zadziwiające rzeczy – o ludziach, miejscach, zdarzeniach, o których z racji swego wieku, pochodzenia, zamieszkania itp. nie ma prawa wiedzieć. Druzowie nazywają taką osobę „natyq”, czyli „ogłaszający”, wierzą, że jego dusza zachowała ważne przeżycia i wspomnienia z poprzedniego wcielenia i właśnie daje temu wyraz.

Zamiast komentarza oddajmy głos poecie „Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, Niż się ich śniło waszym filozofom” – Szekspir „Hamlet”

GRAŻYNA JAMMOUL

W wydaniu nr 252, listopad 2022, ISSN 2300-6692 również

  1. CIASNE GORSETY

    Pochwała herezji
  2. JESTEŚMY W EUROPIE

    Protestujemy
  3. KONFERENCJA KOMPAS

    Pamięć i samodoskonalenie
  4. ZAŚCIANEK BIZNESU

    Ubaw do rozpuku
  5. DAWANIE W SZYJĘ

    Get drunk, Craig. Danielu Craig
  6. DO DNI PAMIĘCI

    Żabnica - ani żaba, ani ryba
  7. JAPONIA

    Armia kraju bez armii
  8. HARUKI MURAKAMI

    Opowiadacz mrocznego świata
  9. WIECZÓR W "NIKISIAŁCE"

    Warszawiak i jego miasto
  10. SYMBOL WYZYSKU

    Więzienie na wyspie
  11. ZROZUMIEĆ DALEKI WSCHÓD

    Dlaczego Kimowie straszą Japończyków?
  12. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Tygrys i orzeł
  13. WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH-ZADUSZKI-HALLOWEEN

    Dusze i duchy
  14. TRAGEDIE, PROBLEMY, TROSKI

    Semantyczna dżungla
  15. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Półinteligent - produkt epoki
  16. DRUZOWIE

    Solidarność w obliczu śmierci
  17. NAGRODY NOBLA 2022

    Fizyka i literatura