Established 1999

CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

1 marca 2021

Komu niezbędny jest dystans?

Dokładniej mówiąc: komu potrzebna jest zdolność do zachowania dystansu wobec sytuacji wzbudzających emocje, wobec obecności i postawy innych osób, ale i dystansu do samego siebie? – pyta (i odpowiada) prof. zw. dr hab. Mirosław Karwat.

Prof. zw. dr hab. Mirosław Karwat

Pierwsza odpowiedź jest oczywista, ale zbyt ogólna. Jest to odpowiedź: dystansu potrzebuje każdy. To odpowiedź analogiczna jak ta na pytanie dziecka „czy wąż ma ogon” (odpowiedź, trochę żartobliwa, brzmi: wyłącznie) albo ta na pytanie „w jakim wieku mężczyzna jest seksualnie pobudliwy” (wiadomo, że w każdym wieku).

To odpowiedź uzasadniona, gdyż w rzeczy samej brak dystansu lub – w określonych sytuacjach i reakcjach na te sytuacje – utrata dystansu naraża nas na irracjonalne odruchy, pochopne decyzje, głupie błędy, podtrzymanie złudzeń, pobożnych życzeń czy nawet urojeń zaprzeczających rzeczywistości.

Są jednak takie role społeczne – tzn. takie zawody i takie funkcje czy stanowiska – które tego wymagają już nie tylko ze względu na dobro, bezpieczeństwo, godność danej osoby (by nie stała się bezradna albo śmieszna w sprawach, które dla niej samej mają znaczenie), ale przede wszystkim ze względu na warunki wykonania zadań społecznych, obowiązków, jakie jej powierzono.

Do takich ról (zawodów, funkcji, stanowisk) należą te, które wiążą się z opieką nad innymi ludźmi, kierowaniem zespołem, zarządzaniem majątkiem publicznym, z rozstrzyganiem sporów i konfliktów, a także z profesjonalnym działaniem na rzecz przekonywania ludzi.

Sędzia – czy to będzie arbiter w zawodach sportowych, czy rozjemca, mediator w poróżnionej rodzinie, czy sędzia w sensie ścisłym i dosłownym, orzekający w sprawach cywilnych – spełnia swoje zadanie pod warunkiem, dość oczywistym, bezstronności. Ani sam nie ma interesu w określonym rozstrzygnięciu sporu czy konfliktu, ani też nie jest tak, że emocjonalnie bliżej mu do jednej ze stron. Wykluczamy nie tylko sytuację, gdy ktoś jest „sędzią we własnej sprawie”, ale i taką, gdy jest stronniczy ze względu na sympatie, uprzedzenia, identyfikacje ideologiczne czy partyjne, albo i prywatne zobowiązania wobec jakichś swoich patronów, znajomków czy dobroczyńców. Na tym podobno ma polegać „opaska na oczach Temidy”.

Agitator lub kaznodzieja, ale też adwokat-obrońca lub prokurator-oskarżyciel w sądzie tylko wtedy jest skuteczny w swojej roli, tylko wtedy jest zdolny przekonać do swoich racji, argumentów, wyznawanego poglądu, gdy potrafi zrozumieć, ba, przewidzieć lub rozszyfrować tezy i argumenty przeciwstawne, gdy jest przygotowany na odparcie niewygodnych informacji lub stwierdzeń, na ustosunkowanie się do niewygodnych i kłopotliwych pytań. Ten, kto przywykł do przemawiania do już przekonanych, do komfortu upajania się jednomyślnością wśród swoich, kto unika konfrontacji z niedowiarkami, sceptykami, radykalnymi krytykami i polemistami, ten tłumi własną inteligencję, a przekreśla swoją wiarygodność w oczach tych, którzy nie byli mu przychylni z góry i bez względu na wszystko. To żadna sztuka być zadowolonym ze swojego przemówienia czy kazania i oklasków po wystąpieniu w kręgu samych swoich. Sztuką jest zmierzyć się z przeciwstawnym sposobem myślenia, poddać się – owszem, nieprzyjemnej – próbie w postaci sprawdzenia, czy na pewno oponent nie przyłapał mnie na jakimś błędzie, uniku, przemilczeniu, może nawet na niewiedzy albo kłamstwie.

To dlatego wymaga się takich zdolności od uczestników „dyskursu naukowego”. Nauka, wiedza naukowa nie jest sumą kolejno dodawanych do siebie odkryć czy ustaleń lub uzupełnień do tego, co już wiadomo, ale z różnymi lukami. Jest – wręcz przeciwnie – procesem nieustannej weryfikacji i rewizji różnych pewników, mnożeniem wątpliwości; także przewartościowań we własnym poglądzie uczonego, badacza.

Podobne są oczekiwania wobec uczestników debat medialnych – publicystów z ambicjami intelektualnymi, komentatorów, jak i analityków życia politycznego. Z pozoru oczywiste wydaje się, że dopiero wypadkowa różnych opinii lub interpretacji określonych faktów daje nam podstawę do wyrobienia sobie poglądu, jak jest albo co jest słuszne. Wystarczy jednak spojrzenie na temperaturę większości dyskusji internetowych, radiowych i telewizyjnych, na monologową konwencję „spotkania różnych opcji” (gdzie każdy wygłasza swoje expose lub co najwyżej odpowiada atakiem na atak), by dostrzec, że dziennikarze zamieniają się w zawodników propagandowo-ideologicznego turnieju, naśladując w tym polityków, których „przenikliwość” i „dociekliwość” dotyczy jedynie tego, co reprezentują sobą, czynią lub twierdzą oponenci. Autokrytycyzm lub „wyczucie miary rzeczy” w omawianiu spraw porównywalnych nie są bynajmniej żywiołem ani polityków, ani dziennikarzy przeobrażonych w bojowników ZA czymś i za kimś lub PRZECIW czemuś i komuś.

Z kolei, gdy weźmiemy pod uwagę sytuacje, gdy pewni ludzie mają podjąć decyzję wpływającą na losy innych ludzi, to zakładamy, że ich decyzje są bezpieczne i dla nich samych, i dla ich podwładnych, partnerów, pacjentów, wychowanków pod tym warunkiem, że rozumieją, w jakim stopniu decyzje te obarczone są ryzykiem. Pod warunkiem dopuszczenia możliwości, że się w czymś mylą albo brakuje im jakiejś wiedzy, kwalifikacji, kompetencji związanych z odpowiednim wykształceniem i doświadczeniem.

Sumienie decydenta łatwo uspokajane jest takim alibi, jakim jest powołanie przez niego Zespołu Doradców, Komitetu Mędrców, Rady Programowej – i jak to jeszcze nazwiemy. Wiadomo jednak, niestety, że akt powołania (z wytwornymi wydrukami na czerpanym papierze z pieczęcią lakową) bywa jedynym kontaktem Władcy, Prezesa czy Menadżera z całym tym dostojnym zespołem, który miał mu doradzać, ostrzegać, proch wymyślić. Czasem nawet taki zespół w okresie swojej kadencji „radzi” w tym sensie, że obraduje w swoim gronie, bez udziału rzekomo zainteresowanego. Ten zaś unika zwłaszcza spotkań kolegialnych z „doradcami” właśnie dlatego, że same porady przy świadkach odbiera jako swoistą detronizację, a najbardziej nawet taktowną krytykę czy kontrpropozycję jako upokorzenie i zamach na jego Majestat, Autorytet. Co najwyżej woli selektywnie „konsultować się” z tymi z kręgu formalnych i zaszczyconych samą nominacją doradców, którzy mniej są natrętni w chęci wytłumaczenia i podpowiedzenia mu czegoś, za to grzeczni w wysłuchiwaniu jego monologów i monodramów, rozumiejąc dobrze intymność takich wynurzeń i doceniając uprzejmość Decydenta, który raczy poinformować ich o tym, co już z góry postanowił.

Publiczne „wymiany poglądów”, jak i kulisy różnych instytucji, w których podejmuje się decyzje, wypełnione są seansami bynajmniej nie psychoterapeutycznymi, mającymi natomiast cechy psychodramy, licytacji tendencyjnością, a zarazem narcyzmem, ekshibicjonizmem, nawet infantylizmem. Nikt nie jest ciekaw ani też nie lubi dowiedzieć się, jak ograniczoną ma wiedzę lub wyobraźnię, jak niesprawiedliwy jest w sądach podyktowanych emocjami, jak niepoważny jest w swoim dygnitarskim nadęciu, jak krótkowzroczny w satysfakcjach dyskutanta-cwaniaka („ale mu przyłożyłem”, „ale go zagadałem”, „ale go skołowałem”).

A współczesna „agora”, jaką stał się Internet, to już arena wolnoamerykanki. I wszystkie chwyty są dozwolone, i każde głupstwo jest równie mądre, a moje selfie jest lepsze niż Twoje. Amen.

PROF. ZW. DR HAB. MIROSŁAW KARWAT
Uniwersytet Warszawski

 

W wydaniu nr 232, marzec 2021, ISSN 2300-6692 również

  1. HISTORIA DECYDENTA

    Cuda i dziwy
  2. DECYDENT POLIGLOTA

    Wszystko o języku francuskim
  3. WIERSZOWNIA DECYDENTA

    Nowy Ład
  4. HISTORIA DECYDENTA

    Zawsze Polska
  5. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Chiny zagrażają gospodarce USA
  6. WIATR OD MORZA

    Osiecka
  7. KRYMINAŁ DECYDENTA

    Przeszczepy
  8. ANGLIK IN POLAND

    Murzyniątka czy żołnierzyki?
  9. ALBA LACH HERITAGE

    Chopin w Szkocji
  10. RELIGIA DECYDENTA

    Cuda po śmierci
  11. KRYMINAŁ DECYDENTA

    Zabójstwo "przez pomyłkę"
  12. WIERSZOWNIA DECYDENTA

    Samce z gumową pałką
  13. SZTUKA DECYDENTA

    Prawda o grabieżcach
  14. WIATR OD MORZA

    Idy marcowe
  15. HISTORIA DECYDENTA

    Sanatorzy o brudnych rękach
  16. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Rok wojny
  17. HISTORIA DECYDENTA

    Intrygi na francuskim dworze
  18. EWOLUCJA MORALNOŚCI

    Ten nasz przeregulowany świat
  19. ANGLIK IN POLAND

    Brexit shock
  20. BAŚŃ W WERSJI SCIENCE FICTION

    Helena i AI (Piękna i bestia)
  21. ALBA LACH HERITAGE

    Dlaczego Szkocja?
  22. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Komu niezbędny jest dystans?
  23. LEKTURY DECYDENTA

    Terroryzm to przemoc polityczna