Established 1999

ZARABIANIE Z PASJĄ

16 października 2013

Inwestycja w autografy - 16.10

Gościć w domu Neila Armstronga, Charliego Chaplina, Johna Lennona i na tym zarobić? Brzmi jak marzenie, a jednak jest możliwe. Autografy potrafią dostarczać swoim właścicielom zarówno satysfakcji z obcowania z gwiazdami, jak i zysków.

Żadna z moich inwestycji nie dostarczyła mi tyle radości co autografy, ponieważ sprawiają, że czuję się jakbym trzymał w moich rękach kawałek historii – powiedział Malcolm Forbes, miliarder i wieloletni wydawca magazynu Forbes. W Polsce na razie niewiele osób myśli o autografach w kontekście inwestycyjnym. Tymczasem na świecie jest to spory rynek, na którym lokuje się kapitał, podobnie jak na rynku sztuki. Wśród znanych miliarderów, którzy już tak robią znajduje się m.in. Bill Gates, który buduje od lat kolekcje historycznych autografów. Założyciel Microsoftu zakupił m.in. zbiór naukowych autografów Leonardo da Vinci za 30,8 mln dolarów. Jednak nie trzeba być miliarderem, żeby lokować w podobny sposób swoje pieniądze.


 


Dlaczego autografy drożeją?


 


Na rynku tym działają takie same zjawiska, jak na innych rynkach kolekcjonerskich. Z jednej strony znajdują się kolekcjonerzy, którzy chcą zdobyć najcenniejsze obiekty. Z drugiej mamy malejącą liczbę takich przedmiotów na rynku. Liczba autografów znanych, lecz zmarłych osobistości jest ograniczona i z czasem się zmniejsza. Dzieje się tak, ponieważ najważniejsze obiekty są skupowane do wielkich państwowych lub prywatnych kolekcji, by już z nich nigdy nie wrócić na rynek. Ich liczba zmniejsza się również z powodu zniszczeń, wynikających z nieprawidłowego przechowywania. W związku z tym autografy osób, cieszących się sporym zainteresowaniem wśród kolekcjonerów, z czasem zyskują na wartości.


 


Co wybrać?


 


4,5 mld dolarów rocznie – na tyle jest wyceniany rynek autografów przez ekspertów z brytyjskiej firmy inwestycyjnej Paul Fraser Collectibles. Liczbę stałych i poważnych kolekcjonerów autografów szacuje się natomiast na 3 mln osób na świecie. Taka sytuacja przekłada się z kolei na ogromną liczbę transakcji. Z pewnością w takim gąszczu każdy znajdzie obiekty, które wzbudzą jego zainteresowanie Czy będzie to podpis ulubionego muzyka, czy astronauty, który był naszym idolem w dzieciństwie. Jak jednak wybrać te, które mogą przynieść zysk?


 


Po pierwsze powinniśmy stawiać na nazwiska, które są rozpoznawalne na całym świecie. W ten sposób możemy sobie zagwarantować dużą grupę potencjalnych nabywców. Drugą kwestią jest moda. Tu trzeba się wpisać w trendy na rynku i postawić na te nazwiska, których popularność wzrośnie lub się nie zmieni. Takim przykładem może być Marilyn Monroe, John Lennon, czy Charlie Chaplin. Dość oczywistym czynnikiem jest również stan zachowania. Im lepszy stan obiektu, tym osiąga wyższą cenę. Kolejnym jest proweniencja, czyli pewne źródło pochodzenia. Czasem obiekt dodatkowo może mieć ciekawą historię.


 


Nie mniej ważna jest również rzadkość występowania. O wartość prawdziwych „białych kruków” raczej nie musimy się bowiem martwić. John Lennon po rozstaniu z Yoko Ono przestał się udzielać publicznie przez kilka lat i rzadko również rozdawał autografy. Te z tego okresu są w związku z tym szczególnie cenne. Podpis Muhammada Alego będzie wart więcej, jeśli został wykonany przez tego boksera jeszcze pod pierwotnym nazwiskiem. Sportowiec ten przecież na początku kariery i przed zmianą wyznania występował jako Cassius Clay. Marylin Monroe, była kiedyś z kolei Normą Jean i jeśli zdobędziemy jej podpis z tego okresu to z pewnością będzie wart więcej, niż z czasów, kiedy była już gwiazdą kina.


 


Ile można zarobić?


 


Firma Paul Fraser Collectibles doradzała w marcu 2010 r. przy zakupie autografu Oscara Wilde’a. Wtedy klient tej firmy zapłacił za obiekt 8 tys. funtów. Zaledwie rok później udało się znaleźć kupca na ten autograf za… 20,4 tys. funtów. Oczywiście jest to przykład dość ekstremalny, osiągnięty w bardzo krótkim okresie. Ciężko go będzie również powtórzyć szczególnie, że zwykle inwestycje we wszelkie przedmioty kolekcjonerskie moją horyzont wieloletni. Jednak według danych PFC40 Autograph Index, autografy Georga Harrisona dały zarobić w ciągu ostatnich 12 lat 1310 proc., Neila Armstronga 1264 proc., a Paula McCartneya 1043 proc. Tak prezentuje się najlepsza trójka. Natomiast średnia roczna stopa zwrotu z autografów w tym okresie wyniosła 14 proc.


www.wealth.pl

W wydaniu nr 143, październik 2013 również

  1. ZAMIARY NA SIŁY

    Mit emerytury obywatelskiej - 25.10
  2. KRYZYS GOSPODARCZY 2007-2008

    Przyczyny i następstwa - 24.10
  3. KULTURA DROGOCENNA

    Muzeum więcej warte niż Warszawa - 18.10
  4. ZARABIANIE Z PASJĄ

    Inwestycja w autografy - 16.10
  5. WIEK WPŁYWA NA JAKOŚĆ

    Coraz mniej starej whisky - 16.10
  6. PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ STUDENCKA

    Umiejętność tworzenia pracy sobie - 7.10
  7. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Piłsudski w oczach Moskwy - 21.10
  8. DEMOGRAFIA A EMERYTURY

    Droga ku przepaści - 7.10
  9. UMYSŁY ŚCISŁE GÓRĄ

    Rośnie popyt na inżynierów - 7.10
  10. BIELUCH PROMUJE CHEŁM

    Sąsiad na widelcu - 7.10
  11. REFERENDUM ODWOŁAWCZE

    Czas na nowe zasady - 4.10
  12. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Stare, nowe państwo - 21.10
  13. MIT WIECZNIE ŻYWY

    Jak zarobić na Marilyn? - 2.10
  14. DLA DEGUSTATORÓW

    Whisky odporna na kryzys - 2.10
  15. W IMR ADVERTISING BY PR

    Jesienny szyk - 2.10
  16. LEKTURY DECYDENTA

    Uciekając przed głodem - 16.10
  17. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Czwartek, 31.10 – Jak dzieci
  18. SZTUKA MANIPULACJI

    Wykręt proceduralny - 1.10
  19. I CO TERAZ?

    Jeszcze jeden rok - 21.10