Established 1999

ZAGROŻENIE DLA POLSKI

2 czerwca 2013

Rosnący dług publiczny - 3.06

Narastającym problemem Polski na najbliższe miesiące i lata będzie rosnący dług publiczny. Jest to zagrożenie, które nie zostało na czas dostrzeżone i zakwalifikowane z należytą troską. Dla uświadomienia sobie, w jakiej spirali zadłużenia znalazł się nasz kraj, należy przypomnieć podstawowe informacje, których przypominania nigdy dość – piszą Adam Pietrasik i Andrzej Laskowski.

Otóż, według powszechnie dostępnych danych statystycznych obecne zadłużenie publiczne Polski wynosi już 795,6 mld zł. Obsługa tych zobowiązań oznacza roczny wydatek państwa na poziomie 37 mld zł z tytułu samych tylko odsetek, czyli niewiele mniej niż wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych. Państwowe zadłużenie w przeliczeniu na jednego obywatela osiągnęło z kolei ok. 21 tys. zł plus ok. 900 zł odsetek w skali roku. Do czego taki stan może prowadzić, poucza los „celtyckiego tygrysa” i „Zielonej Wyspy” w jednym, którą to Irlandię jeszcze kilka lata temu stawiano nam za przykład do naśladowania. Co prawda, jej dług publiczny w stosunku do PKB osiągnął już kilkanaście procent, jest więc ponad dwukrotnie wyższy od polskiego, to jednak lepiej uczyć się na cudzych błędach niźli płacić potem za swoje własne.


Analizując proces narastania długu publicznego, można dojść do wniosku, że wyraźny jego wzrost nastąpił począwszy od 2008 r., kiedy to przybyło państwu zobowiązań na ok. 46,8 mld zł. Wcześniej był on dość równomierny i zamykał się na poziomie plus minus 30 mld zł rocznie, nawet ze spadkiem do „zaledwie” 22,5 mld zł w 2007 r. Widać, więc, że akcesja Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. nie przełożyła się bezpośrednio na narastanie długu publicznego. Warto jednak zastanowić się, na ile mogła się do tego przyczynić zwiększona podaż środków z funduszy unijnych przysługujących Polsce w ramach budżetu na lata 2007-13. Polsce przyznano prawo do przemawiającej do wyobraźni wielkości ponad 100 mld euro, od czego dla jasności obrazu trzeba odjąć przypadające na nasze państwo ok. 25 mld euro składki członkowskiej w omawianym okresie. I tak pozostało do zagospodarowania ok. 75 mld euro.


Skorzystanie z tej pomocy najpierw wymagało jednak wyłożenia środków własnych na sfinansowanie inwestycji wykonywanych na podstawie zawartych umów z dofinansowaniem unijnym. Zarówno agendy rządowe, jak i organy wszystkich szczebli samorządu terytorialnego zaangażowane w procedury pozyskiwania środków unijnych najpierw musiały zatrudnić i przeszkolić w celu uzyskania odpowiednich kwalifikacji personel urzędniczy. Można niekiedy spotkać się z szacunkami, że w skali kraju spowodowało to wzrost zatrudnienia w sektorze publicznym nawet o ponad 50 tys. pracowników. Następnie trzeba było zapewnić wkład własny (przeważnie z kredytów) i wdrożyć procedury gwarantujące przyznanie środków unijnych po zakończeniu inwestycji. Kolejny ważny element omawianego postępowania stanowi udzielenie zamówień wykonawcom wybranym w przetargach publicznych, a w konsekwencji podpisanie z nimi umów. Ze względu na dużą, a niekiedy wielką skalę realizowanych zadań, z zasady nie mogło wchodzić w rachubę przerzucenie bieżących kosztów inwestycyjnych na wykonawców.


Tymczasem faktyczny transfer pieniędzy z Brukseli nastąpi dopiero po zakończeniu i rozliczeniu inwestycji. Oznacza to, że widoczny stanie się począwszy od 2013 r. i przez ok. 2 lata powinien wpływać na obniżenie tempa wzrostu długu publicznego. Nie znaczy to wszakże, iż inwestorom odpadną koszty. Spłaty będą wymagały kredyty zaciągnięte na sfinansowanie wkładu własnego oraz części podlegającej unijnej refundacji. Pozostaną też bieżące koszty utrzymania nowych obiektów. Trudno wreszcie podejrzewać, że zatrudnieni urzędnicy zostaną zwolnieni.


Mniejszy problem, gdy dana inwestycja jest trafiona z punktu widzenia potrzeb i gwarantuje założoną stopę zwrotu. Te z nich, które miały za zadanie na przykład polepszenie stanu dróg, z pewnością powinny się obronić. Nie da się jednak przymykać oczu na zjawisko, chyba częściej trawiące samorządy terytorialne, że niektóre inwestycje powstały jedynie, dlatego, że „trzeba wykorzystać unijne środki”. Przykładem takich obiektów mogą być rosnące jak grzyby po deszcze pływalnie, które nigdy nie będą miały szansy samodzielnie się utrzymać i jako takie trwale obciążą budżety jednostek samorządu terytorialnego.


Znajdujemy się obecnie w apogeum inwestycyjnym wymagającym finansowania rozpoczętych inwestycji, a przed spodziewanym wpływem większości zakontraktowanych środków pomocowych. Stwarza to ostrożną nadzieję na zahamowanie przyrostu długu publicznego począwszy od 2013 r., jeżeli nie wystąpią inne przyczyny, który proces ten nakręcałyby dalej. Z drugiej strony pozostaną do pokrycia istotne koszty zaciągniętych zobowiązań i utrzymania nowych obiektów.


Osobnym problemem jawi się nowy budżet Unii Europejskiej. Jeżeli potwierdzą się przypuszczenia, że zwycięży niemiecka i brytyjska tendencja do oszczędzania, to polska gospodarka prawdopodobnie nie będzie mogła już liczyć na wpływ środków porównywalnych z tymi, które obecnie absorbuje. Przyjęty w Brukseli projekt budżetu przedstawiano bardzo optymistycznie. Rzeczywiście w liczbach bezwzględnych miałby być większy od obecnego. Jednak po uwzględnieniu znacznie wyższej składki członkowskiej przypadającej na Polskę w przewidywanej kwocie aż ok. 40 mld euro (ostateczna będzie zależała od wielu czynników, jak wzrost gospodarczy czy stopa inflacji) i uwzględnieniu inflacji w strefie euro w okresie 2007-13 na poziomie 17% przewidywana dla Polski część budżetu nie wygląda już tak pozytywnie. Wszelako zrozumiałym jest, że każdy rząd przedstawiłby wynegocjowany projekt budżetu, jako swój sukces.


Problem w tym, że na razie swoje „pięć minut” ma Parlament Europejski, co powoduje, że ostateczny kształt budżetu unijnego musimy uznać za niewiadomą. W przypadku optymistycznego zaniechania ograniczenia go aktualność zachowa wymóg finansowania wkładów własnych i bieżących kosztów inwestycyjnych na zasadach porównywalnych z dotychczasowymi. W scenariuszu pesymistycznym, po dużym obniżeniu i tak już mniejszych środków, zamawiający będą musieli organizować finansowanie we własnym zakresie. Tak czy inaczej postulat zabezpieczenia nowych źródeł przychodów będzie wymagał pilnego i skutecznego odzewu.


Warte rozważenia stanie się powszechniejsze zastosowanie na przykład publicznych listów zastawnych.


Podstawę ich emisji stanowią kredyty zabezpieczone do pełnej wysokości z należnymi odsetkami gwarancją lub poręczeniem Skarbu Państwa, Narodowego Banku Polskiego, Europejskiego Banku Centralnego, rządów lub banków centralnych państw członkowskich Unii Europejskiej, Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Do zaakceptowania są także kredyty udzielone wymienionym podmiotom oraz, co szczególnie atrakcyjne, w naszej rzeczywistości kredyty w części zabezpieczone z należnymi odsetkami gwarancją lub poręczeniem jednostek samorządu terytorialnego i udzielone tymże jednostkom.


Niezbędny będzie powrót do sprawdzonych źródeł bankowości hipotecznej…




Adam Pietrasik jest radcą prawnym, obsługuje i nadzoruje największe inwestycje infrastrukturalne w Polsce, w 2001 r. napisał we współpracy z Andrzejem Laskowskim „Historię i współczesność długoterminowego kredytu hipotecznego w Polsce”, a w 2000 r. monografię „Hipoteczny list zastawny”.


Andrzej Laskowski jest ekonomistą, menedżerem związanym z rynkiem budowlanym, autorem opracowań dotyczących finansowania inwestycji infrastrukturalnych oraz etyki w biznesie.


Prawo państwowe powinno chronić obywateli przed utracjuszami i marzycielami oferującymi nierozsądne pożyczki. Inaczej znaczna część kapitału krajowego nie trafiłaby do rąk tych, którzy najprawdopodobniej uczyniliby zeń najzyskowniejszy użytek, tylko do tych, którzy najpewniej go zmarnują i zniszczą.


Adam Smith (1723–1790) – szkocki myśliciel i ekonomista doby oświecenia.

W wydaniu nr 139, czerwiec 2013 również

  1. PROGRAM SZKOŁY LIDERÓW

    Nauka wywierania wpływu - 25.06
  2. LUDZI BRAK

    A roboty huk! - 25.06
  3. R`N`R WIECZNIE ŻYWY

    Paul McCartney daje zarobić - 24.06
  4. PARKOWANIE W WEEKENDY

    Płacić, ale mądrze - 20.06
  5. INTERPRETACJE Z OXFORDU

    Leadership to więcej niż management - 20.06
  6. KONFEDERACJA LEWIATAN

    Sprzedaż detaliczna - 25.06
  7. NIE OD RAZU KRAKÓW ZBUDOWANO

    Studium problemów - 19.06
  8. ZAMÓWIENIA PUBLICZNE

    Tylko dla wytrwałych - 18.06
  9. POZNAJ DOBRĄ ŻYWNOŚĆ

    Bieluch na pikniku - 15.06
  10. SZARA STREFA

    Scigać, czy nie ścigać? - 14.06
  11. EMERYT W OFE

    Dobrowolność walczy z przymusem - 15.06
  12. MARK ROTHKO W POLSCE

    Obrazy warte miliony - 12.06
  13. PODRÓŻE SMAKUJĄ

    Król marcepan - 12.06
  14. CEGŁA DO CEGŁY

    Dobry czas na budowę domów - 10.06
  15. ENERGETYKA W UNII EUROPEJSKIEJ

    Litwa energetyczną wyspą - 6.06
  16. SAMOCHÓD ELEKTRYCZNY

    Kurs Tesla Motors bije rekordy - 6.06
  17. WINDSOROWIE DAJĄ ZAROBIĆ

    Macallan The Queen`s Diamond Jubilee - 6.06
  18. KRONIKA BYWALCA

    To the Queen - 24.06
  19. RYNEK FARMACEUTYCZNY

    Powrót na ścieżkę wzrostu - 5.06
  20. NIE WSZYSTKO ZŁOTO CO SIĘ ŚWIECI

    LBMA kluczem do udanej inwestycji - 5.06
  21. ZAKAZ HANDLU W NIEDZIELE

    Główne grzechy na chłodno - 3.06
  22. POLSKA AGENCJA PRASOWA

    7 dni gospodarka - 3.06
  23. STABILNOŚĆ FINANSOWA

    Upaństwowienie długów - 3.06
  24. BILL COSBY:

    Mam 83 lata i jestem zmęczony - 3.06
  25. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Piątek, 28.06 – Cyniczna zagrywka
  26. SZTUKA MANIPULACJI

    Skala czytelności wykrętu - 3.06
  27. SIŁA POLITYKI

    Azyl na równiku - 28.06
  28. I CO TERAZ?

    Jedno oświadczenie, jedna rada - 24.06
  29. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Trzy zardzewiałe okna na świat - 18.06
  30. LEKTURY DECYDENTA

    Czas celebrytów - 18.06
  31. ZAGROŻENIE DLA POLSKI

    Rosnący dług publiczny - 3.06
  32. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Szybkobiegacze monopoliści - 21.06