Established 1999

WIATR OD MORZA

2 października 2014

Wszyscy chcą iść do nieba, ale nikt nie chce umierać – 29.10

Zbliżają się cykliczne święta, które postrzegane są w Polsce różnie. Wszyscy chodzimy na cmentarze żeby uczcić zmarłych – pisze Sławomir Czerniak.


 


Jeżeli to ma miejsce pierwszego listopada to faktycznie czcimy zmarłych, zgodnie z meksykańskim świętem Dia des los Meurtas. Wtedy wszyscy tłumnie pielgrzymują na cmentarze, aby czcić pozagrobowe życie zmarłych i ich rodzin, wyrażając swoją do nich miłość kiściami kwiatów i mnogością zniczy, które napędzają sakralne lobby. Mimo, że znicze nie palą się długo, to jednak służą dłużej niż kwiaty Made in China.


 


Ale już drugiego listopada, w tzw. Zaduszki, parcie na cmentarze jest mniejsze. To jest błąd. Bo właśnie w tym dniu, odpowiedniku pogańskiego Święta Dziadów (Adam Mickiewicz) powinniśmy modlić się za dusze zmarłych, które mogą przebywać jeszcze w Czyścu, czyli tam, gdzie wielu z nas może dotrzeć za różne wykroczenia, niekoniecznie drogowe. Przy okazji jest to święto czczenia męczenników, a takich w Polsce namnożyło się ostatnio tysiące i brak już jest rond i miejsc do ich czczenia.


 


Niemniej, wszyscy robią wszystko, aby Święto Zmarłych oddalić od siebie, bo nikt nie chce umierać, mimo niebiańskiej światłości i niepojętnego szczęścia tam obiecywanego. Mimo mankamentów życia na polskim padole. Na taką ofertę załapują się na razie tylko islamistyczni fundamentaliści.


Spotykając kogoś zadumanego na cmentarzu pocieszmy go i powiedzmy: już za jakiś czas to święto będzie także twoje…


 


SŁAWOMIR CZERNIAK



Komentarze: decydent@decydent.pl


 


 


***********


Za zasługi i ku chwale – 19.10


W Polsce nie są doceniane osiągnięcia Jarosława Kaczyńskiego, a przekazy massmediów umniejszają Jego wizjonerskie działania na rzecz niezależności Polski od Rosji. Tylko tutaj widać wszechwładne piętno Prezesa. Uważam że ten błąd trzeba naprawić!


Tutaj, na antypodach Polski, czyli na Warmii i Mazurach, a elblążanom nazwa pomnik kojarzy się z Gęsią Górą, na której stały po wojnie fragmenty mauzoleum niemieckiego generała Ludendorfa. Obecnie miejsce to estetycznie i rekreacyjnie zagospodarowano, dzięki prezydentowi Wilkowi, niemniej czegoś tam brakuje. Wydaje się, że jest to idealne miejsce do postawienia pomnika komuś, kto dla Elbląga był i jest nadal najważniejszy.


Na pewno będzie niewiele propozycji, ale ja typuję, aby był to pomnik Jarosława Kaczyńskiego!


Uzasadnienie:


– jest to mąż stanu i polityk związany z Elblągiem od kilkudziesięciu lat


– tu chronił się przed „bezpieką”, która zabezpieczała jego przejazd po drodze do Gdańska


– jego liczne wizyty w Elblągu i wizje budowy przekopu dla uczynienia Elbląga czwartym polskim portem morskim zapierają dech w piersi;


– dzięki niemu Polska zobaczyła w przekazach wszystkich stacji TV, że jest miasto Elbląg, które zawsze myliła z Ełkiem


– kolejne „Szkło kontaktowe” zostało zdominowane wizytą b. Premiera i o. Prezesa


– w przekazie telewizyjnym, Prezes stojąc na tle szpetnego Bulwaru Zygmunta Augusta (betonowe nadbrzeże podobne do Wilczego Szańca, bez zabudowy kamieniczek), gdzie nie cumuje nawet jeden kajak, całym swoim jestestwem gwarantował, że niedługo będą tu cumować statki z całego świata, co przyczyni się do bankructwa portu w Kaliningradzie i po drodze Rosji


– poparcie elblążan jest bezdyskusyjne, o czym świadczą liczne słitfocie (lub stupid focie – jak wolą inni), wykonywane w czasie wizyty, także z cieniem Jarosława – posłem Hofmanem


– dobrobyt elblążan jest dla niego priorytetem; jeszcze nie czyni znaków na niebie, ale na ziemi tak! Niedawno przed jego wizytą na Zawadzie padła szóstka w totolotka – 4 miliony… Kto, jak nie Prezes potrafi wpływać na zasobność elblążan!


– popiera do wyborów najlepszych spośród nas, to znaczy obecnego prezydenta Wilka, którego osiągnięcia w czasie zasiadania na tym stanowisku są powalające. Zapewnia że tylko dobry gospodarz zajmie się miastem, co opisał w swojej pracy naukowej na temat Wiesława Gamółki, który też uzyskał miano gospodarza.


Jeżeli ta propozycja znajdzie uznanie mieszczan to napewno Ratusz wysupła zaskórniaki i pomnik powstanie.


Nie trzeba zbyt dużo kasy. Gotowy projekt załączam na zdjęciu. Przedstawia Don Kichota i Sancho Pansę. Czyż ich trud nie jest podobny do działań Jarosława Kaczyńskiego i jego wiernego giermka czynionych od lat ?


A skąd wziąć giermka? Jest także w Elblągu wierny Prezesowi od lat kolega z konspiracji, wybitny poseł RP Leonard Krasulski, b. członek komitetu strajkujących piwowarów i tytoniarzy, poseł trzech kadencji, który przygotował podwaliny elbląskiego marszu „na Berdyczów”, czyli na Mierzeję, w celu wykonania przekopu.


Dlatego proponowany pomnik trzeba trochę przeprojektować. Zamiast kopii powinna być zamontowana łopata, która stoi od kilku lat w marinie w Kątach Rybackich sponsorowana przez panią poseł Gelert, a kierunek łopaty wskazywać powinien miejsce oczekiwanego Wielkiego Przekopu i marszu wszystkich którzy ruszą z łopatami na Mierzeję.


Jestem pewien, że na apel „ze ściany północno-wschodniej” odpowie cała Polska, no i oczywiście czytelnicy DECYDENTA.


ELBINGERER”



Komentarze:
decydent@decydent.pl




Sąsiedzi – 1.10


Jak się okazuje, zapominamy stare powiedzenie: lepiej mieć dobrego sąsiada, niż ciotkę w Ameryce. Tak to się chyba układa w wielowiekowych stosunkach miedzy Polską a Rosją. Ktoś powie, że między Francją i Niemcami są podobne animozje od wieków, ale nie przekłada się to na ich kondycję, jak u nas.


Na tematy polsko-rosyjskie napisano tomy, niby wszystko wiemy i nic nadal z tego nie wynika. Obserwując ostatnie wydarzenia, działania naszych władz i pozostałych aliantów w stosunku do Rosji oceniam, że o czymś tu ważnym zapomniano. Chyba, że jest to „prowokacja ukraińska” z brakiem elementarnej wiedzy na temat Rosji i Rosjan. Byłoby to dziwne mimo „sztabów Brzezińskich”, kontrwywiadów, attache stojących na trybunie w Moskwie, wspomnień Sołżenicyna, Grudzińskiego i innych, którzy doświadczali świeżego powietrza od Workuty po Władywostok.


Obecne działania koalicji antyrosyjskiej są, według mnie, pozbawione logiki i przez to niebezpieczne dla wszystkich po drodze od Chicago do Tobolska, a dla nas w szczególności. Czyżby ci znawcy od „nawozów i od świata” zapomnieli, że na Rosji połamali zęby wszyscy. Postaram się tę wiedzę przybliżyć, a jest ona prosta.


Potęga i nieprzewidywalność Rosji, poza Dziadkiem Mrozem, oparta jest na trzech odwiekowych zasadach :


-„Bijet w rożu, znaczit praw” – „Bije w mordę, znaczy że ma prawo, rację i jest przy władzy”. Ta zasada powoduje, że wszystkie instytucje państwowe mają rację i sprzeciwianie się kończy zawsze „mroźnym powietrzem”. Człowiek w mundurze to ktoś, nawet babcia klozetowa, która też ma odpowiedni uniform z gwiazdkami i rządzi na tym skrawku Rosji bezdyskusyjnie.


W rozwoju człowieka strach był początkiem myślenia, zaś w Rosji jest czynnikiem utożsamiania się z decyzjami Wierchownogo Sowieta.


– „Chjeb, wada i niet gołoda” – ta zasada pozwala przetrwać Rosjanom dłużej niż innym narodom. Kanibalizm w gułagach i Leningradzie w czasie blokady był na porządku dziennym. Jeszcze dzisiaj starzy ludzie nie wyrzucają chleba, ale go suszą.


Teraz trochę z przymrużeniem oka. Gdyby działania wojenne przeniosły się na teren USA, a fast foody zostały zamknięte, „The People” wymusiliby na Senacie kapitulację, a Obamę wysłali na pola bawełny do Afryki.


– Duma narodowa i poczucie mocarstwowości. Myślę, że nie wybaczą nam tego jak Wałęsa stał na schodach Belwederu w kapciach i żegnał Armię Czerwoną wychodzącą z Polski. „Za Rodinu” pójdą walczyć wszyscy.


Niekompetentny red. Siekielski pokazał niedawno w TV reportaż z Kaliningradu, w którym babuszka z jednym zębem wykrzykiwała, że wszystkiemu winien Obama i Polska. Co tym chciał osiągnąć? Takich babuszek to i u nas moc na różnych manifestacjach politycznych…


W swojej pracy miałem wiele kontaktów handlowych i międzyludzkich z Rosjanami, Ukraińcami, Ormianami i Tadżykami. Nigdy nie odczuwałem negatywnych zachowań w stosunku do mnie, a wręcz na odwrót.


Kij wsadzony w ukraińskie mrowisko spowodował lawinę nieprzewidywalnych skutków, głównie dla Polski. W mojej subiektywnej ocenie zdarzeń, opartej na doświadczeniach własnych, zainteresowanie Ukrainą przez Zachód to zwykłe poszukiwanie rynków zbytu. Myśmy to samo przeżywali, gdy upadł socjalizm. Na konferencji w Bad Gastein w 2003 r. widziałem w oczach producentów zachodnich rozpacz w oczach, gdyż ich referaty mówiły: nie mamy już gdzie sprzedawać naszych towarów. Niemiec już więcej piwa nie wypije, a Francuz wina… Ratunek to byłe demoludy. W tym czasie im to się udało. Zajęli Polskę i pozostałe kraje wschodnie bez wystrzału, bo Rosja była mocno poturbowana. Majątek narodowy przeszedł w ręce firm zachodnich i polskich oligarchów. Z Ukrainą się nie udało bo to nie jest państwo z historią, to przedpole Rosji.


Tu kolejne przymrużenie oka: jestem ciekaw co by się działo, gdyby Putin wystąpił do arbitrażu międzynarodowego o unieważnienie umowy sprzedaży Alaski, słusznie twierdząc, że cena została poważnie zaniżona, a transakcji dokonał car Mikołaj II, zaś pieniądze zmalwersował wysyłając część do pociotków w Anglii. Co prawda, Rosjanie go sami przykładnie ukarali, ale podstawa do zwrotu Alaski wydawałaby się logiczna zwłaszcza dla krajów mieniących się demokratycznymi i sprawiedliwymi, dzięki czemu babuszka od Siekielsiego, mogłaby sobie wstawić implanty z alaskiego złota.


Śmieszne restrykcje w stosunku do Rosji to potwierdzenie mojej tezy braku wiedzy na temat tego państwa i fantastycznej polityki i dyplomacji, którymi Rosja zaskakuje.


Jeden dyplomata z laurem w nazwisku wodzi za nos kilkanaście krajów, w tym jedno mocarstwo, a drugi, „człowiek drogi” (puć – droga), zręcznie zwodzi (putać = gmatwać, zbijać z pantałyku) wszystkich szefów państw, z których większość ma niewielkie poparcie w swoich krajach, w przeciwieństwie do tego pierwszego.


Tutaj w warmińsko-mazurskim o bardzo wysokim bezrobociu i niskich dochodach do czasu „braterskiej pomocy Ukraińcom” zaczęło się dziać lepiej. Eksport materiałów budowlanych, żywności, ruch przygraniczny, import węgla via Kaliningrad były na wysokim i rosnącym poziomie. Dzisiaj to wszystko siadło. Restrykcje z obu stron spowodowały obniżenie wartości rubla i wszystko stało się nieopłacalne dla Rosjan. Na dodatek „nieroby” i „terroryści” ze Śląska, jak tu się o nich mówi, przyjechali i zablokowali tory w Braniewie, aby nie wjechał rosyjski węgiel do Polski. Ale Litwa wykorzystała już tą sytuację (nie angażuje się w Ukrainę), przejmuje polską ofertę i handluje w przeliczeniu na ruble, a nie dolary, jak my. Nad niedolą górników pochyliła się nowa premier. Szkoda, że nie nad losem tysięcy b. pracowników PGR, których Balcerowicz wyrzucił na śmietnik historii, bez jakiegokolwiek wsparcia finansowego.


Jest polskim ewenementem, że znowu kolejna populacja Polaków narażona jest na stres spowodowany groźbą wojny po wielowiekowych podobnych doświadczeniach.


Nawiązując do ostatnich krytycznych uwag co do siły i gotowości NATO oraz ONZ, idea neutralności Polski nie jest całkiem karkołomna. Otaczają nas kraje – Szwajcaria, Austria, Finlandia i Szwecja, które wybrały tę drogę bezpieczeństwa narodowego. W świecie jest ich więcej. Jak twierdzą niektórzy, jeśli Rosja na nas napadnie i będzie chciała nas okraść, to znajdą się inni, żeby też coś skorzystać, lub co najmniej się nie angażować, jak to już było nieraz w historii.


Może więc, patrząc w przyszłość, zrewidujmy swoje stanowisko co do najbliższych sąsiadów, w tym do największego. Następne pokolenia mogą nam nie wybaczyć faktu odwrócenia się od nich.


SŁAWOMIR J. CZERNIAK




Dedykuję Witoldowi Znanieckiemu, koledze i wiernemu czytelnikowi Decydenta.


Komentarze: decydent@decydent.pl

W wydaniu nr 155, październik 2014 ISSN 2300-6692 również

  1. CHIRURGIA PLASTYCZNA

    Gdy rozum śpi - 28.10
  2. NIE TYLKO MŁODOŚĆ

    Cudowne komórki - 28.10
  3. Z KRONIKI BYWALCA

    Dzieci uchodźcy - 23.10
  4. GALERIA SCHODY

    Anioły Tęczą Malowane - 23.10
  5. BASQUIAT, KOONS, WOOL

    Najdroższe nazwiska na rynku sztuki - 22.10
  6. AUGUSTOWSKIE DYLEMATY

    Goło, ale niekoniecznie wesoło - 15.10
  7. TP NR 43

    Franciszek otwiera III Sobór - 22.10
  8. NATURALNOŚĆ W PEŁNEJ KRASIE

    W Bieluchu nie ma już gumy guar - 13.10
  9. DEGUSTUJMY KONESERSKO

    Inwestorzy stawiają na whisky - 10.10
  10. LEKTURY DECYDENTA

    Wzlot i upadek Imperium - 3.10
  11. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Tajemnice towarzysza Poliszynela - 24.10
  12. EUROPEJSKIE NOWE IDEE W SOPOCIE

    Marszałek Sikorski ogranicza bankierów - 3.10
  13. IMR I GOLDEN ROSE

    Razem pięć lat - 3.10
  14. RYNEK SZTUKI

    Dobre nastroje - 3.10
  15. I CO TERAZ?

    Widzi mu się - 23.10
  16. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    To już 600 lat - 24.10
  17. WIATR OD MORZA

    Wszyscy chcą iść do nieba, ale nikt nie chce umierać – 29.10
  18. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Piątek, 31.10 – Jak doktor z doktorem
  19. W OPARACH WIZERUNKU

    Wrażenia i kreacje - 1.10
  20. NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO

    Uniwersytet Trzeciego Wieku - 1.10