Established 1999

WIATR OD MORZA

1 czerwca 2020

Wizjoner

Według różnych encyklopedii, jest to człowiek, mający wizje, prorok, jasnowidz, potrafiący zainspirować innych do swoich, niekoniecznie słusznych wizji, a potem wdrażanych, choćby po trupach – pisze Sławomir J. Czerniak.

Sławomir J. Czerniak

W naszej Ojczyźnie są różne „Jackowskie”, które przewidują przyszłość. Ale kudy im,  moim skromnym zdaniem, do  osiągnięć wszechpolskiego wizjonera jakim jest Jarosław, nazwisko  powszechnie znane pod każdą strzechą, a myślę że w przyszłości AWB, CBA, Prokuraturze, ANR, i innym „Misiewiczom” czyhającym na schedę po nim.

Jego jasnowidztwo objawiło się już w dzieciństwie, kiedy z bratem ukradł księżyc! Jako główny herszt tej dziecięcej bandy, stwierdził jednak, że na księżycu nie tylko nie ma wody, a nawet żadnych prymitywów, z których można byłoby stworzyć członków dużej partii politycznej, na której stanąłby na czele, co było jego marzeniem od kołyski…

Był twardy! Jak stolec po zaparciach! Zbolały po takich obstrukcjach, postanowił przeczekać. Studiował w PRL, najpierw na uczelni, potem w konspiracji, w piwnicach tajemniczej willi na Żoliborzu, pozyskanej przez ojca Rajmunda od SB. Zaszył się tak głęboko, że przespał poranek i wystąpienie gen. Wojciecha, który już wtedy miał 3 miliony członków, co spędzało mu sen z oczu.

Sam czytał dzieła Marksa, Engelsa, Lenina a potem Stalina (kurs WKPB), a egzaminy z tych przedmiotów zdał celująco. Pozazdrościł Jaruzelskiemu, że jest takim guru, czołgami jeździ po ulicach, leje wodę na akurat niezadowolonych, czy strzela kulami gumowymi, jak i ostrymi.  MO zaś pałuje, tak że się „w pale nie mieści”, jak to oceniał znajomy ORMO-wiec, kiedy dostawał „prikaz” do pacyfikacji malkontentów jedynie słusznego ustroju.

Gdy został premierem RP, szło mu jak pod górkę. Bruździli mu pochlebcy Wałęsy, który nagle z dnia na dzień stał się Przewodniczącym 10 mln członków nowej organizacji na „S”, którzy przeszli od tow. Wojciecha do niego. Ale jako wizjoner pomyślał sobie chyba po angielsku (choć go nie znał): FUCK YOU! Jego brat, żeby nie być gorszym i zaistnieć jako twardziel, do żebraka na Pradze powiedział: „Spieprzaj dziadu”!

OrwellWtedy tylko o. Tadeusz ujął się za biedakiem i nazwał żonę Lecha, urzędującego Prezydenta RP czarownicą, za co  w podzięce od bezdomnego dostał  potem maybacha, a obecnie rząd Jarosława płaci miliardy PLN w ramach przeprosin na rzecz radia, TVP, świątyń, term i Bóg wie jeszcze czego…

Gdy już wyszedł z konspiracyjnej piwnicy, włączył się w nurt ścieku polityki polskiej. Został najpierw senatorem RP Ziemi Elbląskiej, skąd piszę, z nadania niejakiego Krasulskiego (patrz w Archiwum: mój felieton z 9 stycznia 2017 r.).

Potem, splot stymulowanych przez niego okoliczności spowodował, że swoją wizję uszczęśliwiania Polski zaczął realizować metodą sapera podkładającego miny pod struktury państwa ustalone przez historią i poprzedników politycznych.

Na początku szło marnie. Najpierw katastrofalne lądowanie TU 154 M w Smoleńsku, samolotu sdiełanego w CCCP. Jako premier, mógł wcześniej kupić, np. boeinga, czego nie zrobił.

Ostatecznie delegacja mogła pojechać pociągiem w wagonach bydlęcych jak oficerowie w 1940 r., ale to nie było godne. Polecieli więc jedynie dostępnym, zdezelowanym wynalazkiem tow. Tupolewa, którego zegarów w kokpicie piloci nie mogli odczytać, bo były pisane cyrylicą. Niemniej, tragiczny wypadek spowodował eksplozję jego umysłu.   Eureka!!!  A że winnych trzeba było znaleźć, wybór padł na Tuska i Putina, którzy zawarli nowy pakt kaszubsko–petersburski.

Jak ostatnio wyśpiewał i wygadał się nowy raper RP, Duda (prezydent), kasujący Zenka, że ten nasz cały galimatias wywołał jednak Jarosław, który powodując „ostry cień mgły” w Smoleńsku, doprowadził do tej nieznanej w historii lotnictwa katastrofy. „Ostry cień mgły” jest dzisiaj interpretowany przez dziesiątki różnych naukowców i myślicieli.

A że jak każda mgła ma coś w sobie tajemniczego, wizjoner przeciągnął ją potem ze Smoleńska na Krakowskie Przedmieście, gdzie każdego 10 kwietnia ciągał ludzi z krzyżami i transparentami.

Ale na tym nie koniec. Mgła ta przysłoniła rozum, odpowiedzialność, uczciwość, sprawiedliwość, samorządność w naszym kraju. On i jego wyznawcy, jak w amoku i mantrze powtarzają, że tylko oni są w stanie wyprowadzić naród z tej mgły, którą wytworzyli i nadal tworzą, mimo że nie potrafią poradzić sobie z mgłą koronawirusa.  Potrafią ją jednak do perfekcji wykorzystać w „wyborczej mgle”. Ale nie tylko! Zasłaniając się nią, staje się ze swoimi przybocznymi podwójnie nieobliczalny. W rozumieniu synonimów tego słowa, to także niepoczytalny, niedający się przewidzieć. W drugim znaczeniu, aby zapewnić sobie panowanie nad milionami dusz, pozwala swoim przybocznym na nieobliczalne osobiste dochody oraz ukrywanie majątków pod spódnicami małżonek i partnerek tak nieobliczalnych, że nie dających się policzyć.

Ostatnio tow. Czarzasty wytknął nawet min. Szumowskiemu, że zamiast „worów” pod oczami dorobił  się worów pieniędzy na robieniu z Polaków „ludzi w maskach” – chyba na karnawał  wszechpolski. Lekcja rosyjskiego dla gimnazjalistów w czasie pandemii: WOR = ZŁODZIEJ.

Natomiast nie widzi, że te nieobliczalne przekręty mogą doprowadzić Polskę do nieobliczalnych strat.

Dziwię się. Jako historyk wie, że Konfederacja Targowicka, podobna do tej jaką wprowadza, doprowadziła do upadku RP, a jej przywódcy byli wieszani lub ścinani gilotynami, ku uciesze rozgniewanego ludu i gawiedzi, bo  nie było jeszcze wtedy rozrywek typu disco polo, Zenków itp. artystów.

Natomiast we mgle trudno społeczeństwu się odnaleźć. Próbuje przedrzeć się przez nią, a to marszem czarnych parasolek, a to wołaniem inwalidów o pomoc, a to marszami pielęgniarek, rolników, pracodawców. Ludzie ci jak i oglądacze telewizji widzą jedynie z bliska osobników umundurowanych na czarno, w czarnych czapkach, czarnych maskach z napisem na plecach „POLICJA”, kojarzących się z pewną formacją z czasów okupacji.

Sławomir J. Czerniak

PS Jak się okazuje, wizjonerstwo Mistrza jest godne Nobla. Przepychankami wyborczymi załatwia problem opozycji. Można przewidywać taki scenariusz: pozew do sądu dla PO i przybudówek o zapłatę 67 mln zł za „zbojkotowanie” wyborów i koszty kart wyborczych, wyrok w obu instancjach skazujący w trybie pilnym, komornik, licytacja kont, nieruchomości i ruchomości tych partii. I po kłopocie. Proste?

 

W wydaniu nr 223, czerwiec 2020, ISSN 2300-6692 również

  1. WIARA DECYDENTA

    To nie sekta
  2. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Polska broń atomowa
  3. KRYMINAŁ DECYDENTA

    Tuż przed wojną
  4. HISTORIA DECYDENTA

    Radziecki kraj-raj
  5. MILKPOL CZARNOCIN

    Docenieni przez prezydenta
  6. THRILLER DECYDENTA

    Sekta i Martwi
  7. RELIGIA DECYDENTA

    Samotny sternik Kościoła
  8. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Honor jednostronny
  9. WIATR OD MORZA

    Wizjoner
  10. HISTORIA DECYDENTA

    Ukraińcy na Lubelszczyźnie