Established 1999

W OPARACH WIZERUNKU

3 listopada 2014

Oblicze i tożsamość - 3.11

Wizerunek różni się od tożsamości, bo przecież manekina czy kukłę możemy ubrać w dowolny strój, zaś aktor z wyrazistą osobowością podczas spektaklu jest dla nas tylko tym, kogo gra; chyba, że manierycznie gra wciąż samego siebie.

Socjolodzy podpowiedzieliby tu teorię uniformu społecznego, zgodnie z którą tożsamość człowieka, jego intencje, wartość jego dzieł, miarodajność jego wypowiedzi oceniamy na podstawie zewnętrznych przejawów (równie dobrze pozorów) jego statusu, przynależności. Takim kostiumem może być nie tylko – użyty prawowicie lub bezprawnie (przez oszusta czy mitomana) strój, mundur, lecz również repertuar gadżetów, rekwizytów, zastosowanych gestów i rytuałów, wykorzystanych symboli, emblematów, a także występowanie w towarzystwie, które jest dla nas jakąś „legitymacją”. Na tej przecież zasadzie hochsztapler i aferzysta będący zarazem bywalcem, ba, gwiazdą i ozdobą salonów, może uchodzić za znakomitość, za wzór dla szaraczków marzących o sukcesie. Może on być nie tylko celebrytą, ale nawet autorytetem moralnym.


Wprawdzie o tej subtelnej różnicy między istotą a wystrojem przekonujemy się po fakcie, jak kierowca TIR-a zatrzymany przez fałszywego policjanta. Do stwierdzenia, kim  jest „funkcjonariusz”, który zatrzymuje pojazd, nie wystarcza legitymacja (lub lizak, czapka), ale do zatrzymania się to wystarczyło. Jednak o tym kierowca rozmyśla przywiązany do słupa, gdy już ładunek odjeżdża w siną dal. Wyborca też odkrywa po fakcie, po wyborczych festynach, w codziennym funkcjonowaniu, na kogo w rzeczywistości zagłosował. I podobnie: żona dopiero po ślubie poznaje na co dzień faktyczne nawyki i skłonności męża. Chyba, że wcześniej żyła z nim „na kocią łapę”. Wtedy przynajmniej wie, czy on myje się na co dzień, czy od święta, czy pije, kiedy chce i nie tracąc samokontroli, czy też pije, bo musi i kiedy musi (a musi często, coraz częściej).


To niuans istotny: nie jest tym samym wizerunek (zwłaszcza ten na użytek reklamy handlowej lub wyborczej) oraz oblicze człowieka, grupy, partii.


Oblicze określamy na podstawie konfrontacji słów i czynów, zapowiedzi i dokonań, uroczystych deklaracji i póz oraz zachowań spontanicznych w sytuacjach, gdy człowiek szybciej reaguje niż myśli. Jakie jest oblicze podmiotu, to niejako „zdradza” nam (nieraz obnażając fasady, grę pozorów, zręczną autoreklamę) jego postępowanie. Jest tak zwłaszcza w chwilach próby. Wtedy przekonujemy się, czy deklarowane abstrakcyjne zasady są stosowane w konkretnych decyzjach i czynach.


To ujawnione w praktyce oblicze, a nie samookreślenie, samochwalstwo czy propagandowy wizerunek jest wskaźnikiem czyjejś tożsamości. Kto o tym wie, tego nie zaskoczy kontrast między np. czyjąś arcypobożnością i pruderią w przemówieniach sejmowych lub w pikietach przed przybytkami rozpusty a ujawnionym nagle romansikiem pozamałżeńskim czy perswersyjnym hobby seksualnym.


Dla człowieka racjonalnego (w roli obywatela, wyborcy, konsumenta, potencjalnego małżonka itd.) punktem wyjścia w ocenie partnerów, reprezentantów lub protektorów jest obiektywne pojęcie tożsamości. Jego treścią jest pytanie, kim ktoś jest z punktu widzenia kryteriów sprawdzalnych; kim on jest bez względu na to, co myślą o nim inni i co on sam o sobie myśli i mówi. Dobre wyobrażenie o sobie ani korzystny wizerunek nie są wszak tym samym, co nasze faktyczne właściwości czy nasza istota.


Tak pojęta tożsamość obiektywna zawsze opiera się na analizie porównawczej i ma dwa aspekty.


Pierwszym wyznacznikiem tożsamości jest delimitacja: wyznaczenie granicy między cechami własnymi i niepowtarzalnymi danego człowieka a cechami, jakie są mu przypisywane lub nawet jakie rzeczywiście posiada ze względu na przynależność do określonej kategorii. Tożsamość społeczna związana z przynależnością społeczną i określonym rodowodem (Iksiński jako  biały człowiek lub afroamerykanin, jako robotnik lub przedsiębiorca, jako mężczyzna lub kobieta, jako czyjś potomek i spadkobierca, jako katolik lub muzułmanin itd.) oczywiście także określa człowieka. Lecz nie przesądza automatycznie o tym, jaki ma charakter, temperament, czy osobiście jest uczciwy. I nie wystarcza ona do stwierdzenia, co w jego czynach było obowiązkiem, a co własnym wyborem, co wykonaniem rozkazu, a co własnym pomysłem; podobnie nie przesądza, czego można w przyszłości się po nim spodziewać. 


Drugim wyznacznikiem tożsamości rozumianej obiektywnie, a nie postrzeganej jedynie przez pryzmat autoprezentacji i wrażeń, jest dynamika postawy jednostki (jej poglądów, uczuć, decyzji, zachowań), a zwłaszcza wymowa ciągłości i zmian w tej postawie. Spotykamy wszak ludzi wiernych sobie, własnym zasadom i zobowiązaniom przez całe życie, jak i ludzi o „tożsamości” sezonowej, zmieniającej się w ślad za kolejnymi przełomami społecznymi i koniunkturami. A także ludzi, którzy jak bożek Janus mają różne oblicza – dla każdego inne, w każdej sytuacji odpowiednie dla tej sytuacji, choć niekoniecznie zgodne ze stanem poprzednim.    


Z jednej strony, szukamy wyróżników podmiotu w porównaniu z jego otoczeniem, sojusznikami czy rywalami. Pytamy wtedy: czym różnisz się od swoich rodziców, przyjaciół, kolegów, zwierzchników, co jest Twoją cechą prawdziwie własną. Z drugiej strony, porównujemy zmiany w „obrazie” danego podmiotu w różnych okresach jego istnienia, bilansujemy stopień ciągłości i zmienności. Wtedy pytamy: Czy dziś jesteś tym samym człowiekiem co wczoraj? Czy kolejne Twoje wcielenia są odsłoną tej samej wiary i praktyki, czy też Twoje oblicze to kalejdoskop, a Twój wizerunek to przystosowawczy repertuar kameleona? 


Tak sprawa się przedstawia, gdy polegamy bardziej na porównawczej analizie faktów niż na cudzej „kreacji wizerunku” i własnych wrażeniach oraz złudzeniach wywołanych czyimś wysiłkiem na rzecz korzystnej autoprezentacji.


Co prawda, człowiek, który obiektywnie jest inny niż nam się wydaje lub przedstawia, nie zawsze i niekoniecznie coś udaje, a coś przed nami ukrywa. Bywa i tak, że sam kieruje się złudzeniami, że oszukuje samego siebie lub np. jest mitomanem.


Mitomania to wbrew pozorom przypadłość nierzadka. Przy tym sugestywna (łatwo ulegamy kreacjom mitomanów), a nawet zaraźliwa (mitomanów chętnie naśladujemy; tak np. czynią ci, którzy poniewczasie dołączają do pęczniejącego legionu bojowników, dywersantów i Wallenrodów, gdy ktoś ich pyta o ich życie w poprzednim ustroju). Mitomania może być nawet epidemią, chorobą zbiorową. Nie tylko jednostki, ale i całe społeczeństwa lubią wierzyć w swoje wizerunki bohaterów, męczenników, zbawców świata lub przynajmniej sąsiadów, w swoją wyjątkowość i rolę demiurga dziejów.


Złudzenia i pobożne życzenia oczywiście współkształtują ludzką tożsamość. Ale na innej zasadzie niż nam się zdaje. Jeśli ktoś ma urojenia, że jest Ramzesem II  lub Napoleonem, nie czyni go to jednak Ramzesem ani Napoleonem, lecz jedynie człowiekiem z problemami psychicznymi.


PROF. DR HAB. MIROSŁAW KARWAT


Uniwersytet Warszawski


 


Komentarze: decydent@decydent.pl

W wydaniu nr 156, listopad 2014, ISSN 2300-6692 również

  1. POLITYCY W PORTFELU

    Cygaro Churchilla - 25.11
  2. BUDOWANIE PAŃSTWA ISLAMSKIEGO

    Najpierw terror, teraz waluta - 20.11
  3. WIATR OD MORZA

    Cuda na Warmii i Mazurach - 20.11
  4. WIEŚCI Z AUGUSTOVII

    Zajączki górą! - 18.11
  5. OBRÓT PALIWAMI PŁYNNYMI

    List ostrzegawczy ministra finansów - 17.11
  6. ANGLIK IN POLAND

    Czytając sir Richarda - 17.11
  7. AUGUSTOWSKI KOSZMAR

    Testowanie cierpliwosci - 16.11
  8. POWRACAJĄCE PIENIĄDZE

    Diabeł tkwi w szczegółach - 7.11
  9. TP NR 45

    Islam u bram - 6.11
  10. LEKTURY DECYDENTA

    Polska agentka... Churchilla - 26.11
  11. UKRAIŃSKIE ZŁOTO

    Kto je wywiózł do USA? - 19.11
  12. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Dwa serca - 19.11
  13. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Piątek, 28.11 – Szpas Kaczyńskiego
  14. W OPARACH WIZERUNKU

    Oblicze i tożsamość - 3.11
  15. 100 NA RYNKU SZTUKI

    Artyści i galerzyści - 3.11
  16. I CO TERAZ?

    Powyborczy rwetes - 24.11
  17. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Co dalej z tą Rosją? - 24.11
  18. KONFERENCJA W RZYMIE

    Lobbing sportowy - 3.11