Established 1999

W OPARACH WIZERUNKU

1 marca 2016

Renoma ochotników i amatorów

Fachowcom lub artystom „niedyplomowanym”, pozbawionym formalnych świadectw, certyfikatów i licencji jest oczywiście trudniej zyskać renomę niż ludziom zajmującym się czymś z racji formalnie zdobytego i wykonywanego zawodu. Znacznie większym staraniem i zazwyczaj w o wiele dłuższym czasie muszą przekonać publiczność, media lub potencjalnych klientów, że posiadają predyspozycje do tego, czym zajęli się bez „papierka” czy choćby jakiejś rekomendacji (kiedy ktoś im wystawia opinię polecającą, a nawet za nich poręcza) – pisze prof. dr hab. Mirosław Karwat.

Prof. dr hab. Mirosław Karwat, Uniwersytet Warszawski

O jakie predyspozycje chodzi? O odpowiednie zdolności, talenty, a zarazem umiejętności. A przy tym ich start zwykle następuje z kontem ujemnym, a nie zerowym. To znaczy: raczej nie mogą liczyć na kredyt zaufania (choćby obwarowanego dystansem, ostrożnością, powściągliwością, nastawieniem na wielokrotną weryfikację), wręcz przeciwnie. Na powitanie w danej roli obdarzani są niedowierzaniem traktowanym jako postawa oczywista, sceptycyzmem (powątpiewaniem w ich umiejętności), nieufnością, nawet niechęcią (po co taki pcha się do tego zawodu – na estradę, do pracy dziennikarskiej, do zarządzania – choć nie ukończył studiów artystycznych, menadżerskich ani administracyjnych?).

Na tym polega przewaga nawet najsłabszych lub bylejakich w danym zawodzie, lecz legitymujących się stosownymi dyplomami i formalnymi uprawnieniami nad ludźmi zdradzającymi talent w danym kierunku, ale wkraczających w daną dziedzinę w charakterze „kłusowników”, a nie „łowców z licencją”.

Formalny status profesjonalisty zapewnia łatwiejszy start z wielu powodów.

Po pierwsze, w odbiorze społecznym – nie tylko wtedy, gdy chodzi o biznes, zarządzanie, tym bardziej – medycynę, ale często nawet wtedy, gdy chodzi o twórczość artystyczną, karierę estradową – potencjalni klienci, nabywcy itp. mogą czuć się zabezpieczeni dyplomami wykonawców pracy przed szalbierstwem czy fuszerką. A jest to dla nich szczególnie istotne wtedy, gdy chodzi o życie, zdrowie, pieniądze, nie zaś o rozrywkę, mocne wrażenia, przygodę, eksperymenty podejmowane na własne konto z niedużym ryzykiem niezbyt dotkliwych strat. To oczywiste, że wolimy powierzyć poważne sprawy ludziom w jakiejś formie i w jakimś stopniu sprawdzonym; na tym polega zachowanie odpowiedzialne. Jeśli mamy wybór, a nie ograniczają nas zasoby, to również banalną naprawę sprzętu domowego, drogiego roweru czy instalacji, również ułożenie glazury chętniej powierzymy specjaliście z dyplomem, a nie przypadkowej „złotej rączce” czy tym bardziej komuś przyuczonemu, kto ewidentnie dopiero w toku tej pracy nabywa doświadczenia i wprawy. O zawodowcu wiadomo, że można się po nim spodziewać doświadczenia i zawodowej poprawności (choć nie jest to gwarancją jakości, gwarancją, że będzie mu się chciało, że nie zlekceważy swojej roboty albo nie ulegnie jałowej rutynie). O amatorze – o ile nie jest bezczelnym naciągaczem – zakładamy co najwyżej, że może mu bardziej zależeć na dobrym efekcie, że zaskoczy nas umiejętnościami typowymi raczej dla zawodowca, że może okazać się kreatywny – dzięki brakowi rutyny, niekonwencjonalnym poszukiwaniom, intuicji. I rzeczywiście, takim ludziom czasem zdarza się sukces oparty na znanej zasadzie: „dokonał tego, gdyż nie wiedział, że to jest niemożliwe”.

Po drugie, renoma profesjonalisty jest niejako dwustopniowa. Na korzyść konkretnego zawodowca działa renoma wykonywanego zawodu, uznanie (respekt, czasem nawet podziw) dla umiejętności wymaganych w danym zawodzie, które przypisujemy tej osobie. Na tym fundamencie może on zbudować – jeśli dołoży starań, wykaże ambicję, zwłaszcza perfekcjonizm, a nie skusi go łatwizna, chałtura – swoją własną, osobistą renomę, czyli opinię, że należy do tych najlepszych w danym zawodzie. Na taką osobistą renomę z sukcesem, ale i z trudem, pracują ludzie w zawodach z założenia szacownych, renomowanych właśnie: lekarze, adwokaci, uczeni. Natomiast amator w roli debiutanta rozpoczyna swoją przygodę od bariery niedowierzania, nieufności. I tylko w niektórych dziedzinach (np. w życiu estradowym, w pewnych dyscyplinach sportowych, w sferze usług niespecjalnie objętych rygorami i procedurami kontroli, pozostawionych regułom swobodnej inicjatywy gospodarczej) możliwa jest porównywalna pozycja „licencjonowanych” i „nielicencjonowanych”, rywalizacja i licytacja formalnych oraz samozwańczych specjalistów. Ostatnio taką dziedziną, w której możliwe są błyskotliwe kariery ludzi „wskakujących z boku”, a nie terminatorów namaszczonych na mistrzów, stał się marketing, w tym marketing wyborczy, polityczny.

Ta lepsza pozycja startowa zapewnia profesjonalistom – na zasadzie sprzężenia zwrotnego – lepszy efekt kumulacji niż ochotnikom, amatorom, zmieniającym swój profil, zawód na zasadzie spóźnionego debiutanta. Jeśli bowiem zawodowcom łatwiej jest w punkcie wyjścia o klientów, konsumentów czy publiczność, to tym samym częściej i dłużej mają okazję do wzbogacania doświadczeń, co z kolei sprawia, że następne zadania przychodzą im łatwiej, zaś reputacja doświadczonych i sprawdzonych zwiększa popyt na ich usługi czy popisy, szanse na kolejne zlecenia, zamówienia czy występy. Na pociechę amatorom (amatorom – to niekoniecznie znaczy dyletantom, ignorantom) trzeba zauważyć, że, przeciwnie, blamaż jest bardziej kosztowny dla profesjonalistów. Nieprofesjonalne zachowanie, szkolny błąd lub partanina kompromituje zawodowca, podważa lub nawet przekreśla opinię o nim jako profesjonaliście. Reagujemy na to i zdziwieniem i oburzeniem: „Kto mu dał dyplom?! Jak ktoś taki mógł przez tyle lat pracować w swoim zawodzie?!”. Natomiast niepowodzenie czy wpadka osoby ze statusem amatora, ochotnika nikogo nie dziwi i nie szokuje (raczej potwierdza negatywny stereotyp i uprzedzenie), co najwyżej – paradoksalnie – uznawana jest za swoisty akt sprawiedliwości (ma to, na co zasłużył – po co zabierał się za nieswoją robotę?).

Nie sposób jednak uogólnić stanowiska w kwestiach, czy pracę powinni wykonywać jedynie profesjonaliści, czy też dopuszczalne są próby, debiuty i kariery amatorów; czy dzieło profesjonalisty zawsze (i z góry to można założyć) jest lepsze od dzieła amatora itp. To rzeczywiście zależy od dziedziny działania, od stopnia odpowiedzialności za skutki i koszty działania w danej sferze. Są takie dziedziny, takie zawody i takie stanowiska, w których wręcz nie wolno powierzyć pracy ciągłej ani konkretnych zadań osobom bez formalnych kwalifikacji i uprawnień. Bo czy np. wyobrażamy sobie amatora w roli operatora koparki, maszynisty pociągu, chirurga, projektanta domów? Ale są i takie, w których granica między zawodowstwem (wykształceniem, przeszkoleniem) a talentem „samorodnym” jest płynna, przez co i bariera kariery jest relatywna, gdzie hasło „zwycięża lepszy” może oznaczać triumf niestandardowej kreatywności nad wyjałowioną perfekcją. A wreszcie są i takie – należy do nich, niestety, sfera polityki, gdzie o powierzeniu określonym ludziom poważnych zadań w poważnych sprawach, z poważnymi skutkami decyduje wola polityczna i kryteria właściwej przynależności, identyfikacji, lojalności, dyspozycyjności, nie zaś kryteria kwalifikacji i zawodowej renomy. Po co mi renoma, jeśli wystarczy protekcja, partyjna rekomendacja, nominacja, zaufanie prezesa?

PROF. DR HAB. MIROSŁAW KARWAT

Uniwersytet Warszawski

W wydaniu nr 172, marzec 2016, ISSN 2300-6692 również

  1. PO PROSTU SZTUKA

    Cele sztuki i sztuka celów
  2. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Dobry kryminał
  3. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Zmowa milczenia nad historią
  4. HAJOTY PRESS CLUB

    Kolacja u Wesołego Zająca
  5. LEKTURY DECYDENTA

    Z wysypiska na salony
  6. PiS POD TRYBUNAŁ RADBRUCHA

    Miałeś, chamie, złoty róg...
  7. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Tajemnice starożytnego Egiptu
  8. KOBIETY NA STANOWISKACH KIEROWNICZYCH

    Ambitne przebijanie szklanych sufitów
  9. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Trudna posada na Szucha
  10. "ARCHIMEDES" W MOSKWIE

    Salon wynalazków i innowacyjnych technologii
  11. LEKTURY DECYDENTA

    Siła Żydów
  12. WIATR OD MORZA

    Do łopat!
  13. Z KRONIKI BYWALCA

    Polska i Kazachstan
  14. IMR ADVERTISING BY PR

    Skarpetki: zdrowie, sport, higiena
  15. W OBRONIE POLSKI

    Wolność i prawa obywatelskie
  16. A PROPOS...

    "Ida" w TVP
  17. W OPARACH WIZERUNKU

    Renoma ochotników i amatorów