Established 1999

SZTUKA MANIPULACJI

1 stycznia 2014

Przewrotność - 2.01

Wyrafinowane taktyki wykrętu – czyli uchylania się od spełniania zobowiązań, obowiązków lub od odpowiedzialności – często opierają się na przewrotności – pisze prof. Mirosław Karwat.

A na czym polega przewrotność? Jest to umyślne i przemyślne odwracanie ustalonych porządków i konwencji. Odwracanie relacji (np. kolejności, hierarchii, zobowiązań). Odwracanie sytuacji (np. utrudnień, kłopotów, zagrożeń, korzyści lub strat), w których dwie strony zamieniają się miejscami. Odwracanie ról społecznych (dyktator w roli zakładnika, nauczyciel w roli ucznia, karcony wychowawca), oraz sensów (znaczenia słów i gestów, wymowy zachowań). Jest to zaprzeczanie w stosunkach z innymi ludźmi uzasadnionym poniekąd ich wrażeniom, wyobrażeniom, oczekiwaniom. Zaprzeczanie nastawieniom uzasadnionym w świetle przyjętych w danym kręgu reguł interpretacji słów i zachowań, z punktu widzenia skojarzeń typowych społecznie i uznanych za oczywiste.

W ścisłym sensie przewrotnością nie jest jednak wszelkie odwracanie sensów, zamiana miejscami, przewracanie czegoś do góry nogami czy “wywracanie świata na opak” (jak w żartach dziecięcych czy w literaturze sowizdrzalskiej), lecz tylko takie, które ma szczególne właściwości. Pierwszą z nich jest zamysł wyprowadzenia kogoś w pole przez zasugerowanie go i współmierne do tej sugestii zaskoczenie. Drugą – posługiwanie się w tym celu dwuznacznością i wieloznacznością słów, wyrażeń, gestów, rytuałów, co pozwala w toku działania lub wypowiedzi zachować pozory zgodności poprawnej formy z przypisywaną jej w otoczeniu treścią, zaś ukryć – do czasu – sens właściwy, ujawniany dopiero w finale i po fakcie. Na tej zasadzie wodzą nas za nos również aforyści, których błyskotliwe paradoksy oparte są na manipulacyjnej grze słów i kontekstowej zmianie pierwotnego czy typowego znaczenia słów.


Łacińskim odpowiednikiem polskiego słowa ‘przewrotność’ jest termin perwersja (znaczenie dosłowne: odwracanie w innym, zwłaszcza – niewłaściwym, kierunku; przekręcenie czegoś, i o tyle – zepsucie). Ale drugim, pochodnym i zawężonym znaczeniem tego terminu jest, jak wiadomo, ‘wynaturzenie, zboczenie’ – w domyśle jednak: nie pospolite, lecz wyszukane, pełne szokującej inwencji i radykalnie zaprzeczające temu, co uchodzi za normalne. I faktycznie, zdarza się „przewrotność do kwadratu”, kiedy czyjeś postępowanie jest nie tylko przewrotne, lecz przy tym i perwersyjne, tzn. bulwersujące w sposobie zaprzeczenia uznanym normom. Perwersyjne jest np. rozjątrzanie ran podczas czynności, których funkcją jest łagodzenie bólu; podobnie – rozbudzanie postaw zapalczywości i pieniactwa przy okazji ceremonii żałobnych zwyczajowo kojarzonych z atmosferą taktu, godności, dostojeństwa, także pojednania, wybaczenia.


W tym precyzyjnym sensie przewrotna jest kokieteria i w ogóle taktyka flirtu pani będącej obiektem pożądania i awansów, która jednak bynajmniej nie dlatego wychodzi naprzeciw miłosnym zapałom amanta, że zamierza „skonsumować” nawiązany kontakt. Podejmuje zaś grę w tym celu, by początkowo zbyt pewny siebie samiec, który uwierzył we własną legendę („mam zabójcze powodzenie, żadna mi się nie oprze”), dostał lekcję pokory. Z początku może się wydawać, że sama dąży do maksymalnie satysfakcjonującego zbliżenia – czemu miałoby służyć roznamiętnienie, rozgrzanie zalotnika do białości. Im bardziej jednak – coraz bardziej – zdaje się go zachęcać, tym mocniej go studzi w kolejnych próbach. Już lis był w ogródku, już witał się z gąską… a tu tymczasem znów kubeł zimnej wody. Im bardziej zdaje się gotowa do zbliżenia czy wręcz uległości, tym bezwzględniej trzyma zalotnika na dystans na smyczy. Jedynym sensem jej gry (nie od razu widocznym, gdyż długo zwodzą pozory wzajemności w chęciach i co najwyżej przekomarzania się, miłosnej licytacji) jest pokazanie, kto jest panem sytuacji. Wymowa zachęt zakończonych odprawą – po kolejnych przekładańcach rozczarowania i nowej nadziei – jest taka, jak gdyby chciała powiedzieć: „Ja mogę, lecz nie muszę, podczas gdy Ty musisz, lecz nie możesz”.


Istnieje i dobrze się ma przewrotność „niewinna” i bezkarna, gdyż zgodna z konwenansami, regułami etykiety, rytualnie stosowna, proceduralnie poprawna i legalna. Ma ona miejsce w przedziwnych okolicznościach i sytuacjach: Chwaląc faktycznie krytykuję, demaskuję, nawet potępiam (ale występując w formie właśnie pochwalnej, pod pozorem i pretekstem apologetyki). Podziwiając i gratulując wyszydzam względnie wskazuję kogoś, kto bardziej zasłużył na ten podziw i wyróżnienie. Broniąc kogoś zaatakowanego lub o coś oskarżanego pogrążam go oświadczeniami czy zeznaniami, które dają pożywkę dla dalszych zarzutów, a nawet przemycam w żarliwie obrończej przemowie informacje, które mają taki skutek jak „sypanie” lub donos. Przepraszając obrażam, podtrzymuję, a nawet twórczo rozwijam zniewagę. Obiecując w istocie… odmawiam – przez selektywność obietnicy (zobaczę, co z tego koncertu życzeń da się zrobić w odpowiednim, nieokreślonym czasie) i obwarowanie jej różnymi warunkami trudnymi lub niemożliwymi do spełnienia. Pomagając szkodzę, gdyż uzależniam (karmiąc wzmagam głód, pożyczając zadłużam, doradzając czynię bezradnym). Podkreślając uległość wynikającą z szacunku, z respektowania autorytetu lub hierarchii rzucam wyzwanie adresatowi rzekomej pokory, udanego posłuchu, a tego, kto mi coś nakazuje, czynię bezsilnym i bezradnym (to znana specjalność Szwejka).


Bezczelną formą przewrotności jest to, co potocznie nazywamy „odwracaniem kota ogonem”. Wtedy agresor twierdzi, że został napadnięty, a obrona konieczna w stanie zagrożenia upoważnia go do brutalności proporcjonalnej tyleż do powstałego zagrożenia, co i do jego oburzenia. Impertynent skarży się na ciągłe nietakty rozmówców. Przyłapany na próbie oszustwa oskarża swoją ofiarę (ten gość sam się dopraszał o lewy towar czy podejrzane usługi i przy tym namawiał do kombinacji).


Atrybutem przewrotności jest więc uderzający kontrast między tym, co formalnie się deklaruje lub co się czyni zgodnie z obowiązującymi przepisami, procedurami, rytuałami a faktyczną wymową naszego zachowania (wypowiedzi, gestu, miny, pozy, czynności).


Manipulacja popularnie nazywana przekrętem właśnie na tym polega (jeśli przekręt rozumieć ściśle): absolutnie legalnie (przynajmniej na pierwszy rzut oka) dokonujemy „przewłaszczenia” lub przywłaszczenia.


To, co formalnie ma być istotą czegoś, faktycznie okazuje się pozorem i zmyłką, co więcej, zaprzeczeniem tego. Np. hołd – formalnie poprawny, a nawet gorliwy – w podtekście lub w skutkach, w odbiorze otoczenia ujawnia dokładnie przeciwstawny swój sens, jako karykaturalna parodia, szyderstwo. To, co formalnie wygląda (i tak jest przedstawiane) na zachowanie ciągłości, kontynuację, niezachwianą wierność czemuś i komuś, faktycznie jest odmianą, a nawet całkowitą negacją kultywowanego dziedzictwa. Pouczający jest pod tym względem fenomen gospodarczych i obyczajowych przemian we współczesnej ChRL – pod sztandarem Mao Ze donga pozostawionego na portretach i w mauzoleum. Mao przewraca się w grobie, jednak nikt nie przewraca jego pomników, wręcz przeciwnie, funkcjonuje on w roli… patrona tych przemian.


W świetle ustalonych i powszechnie przyjętych reguł interpretacji zachowań czy zasad etykiety obrana przez kogoś forma reakcji na czyjeś oczekiwania wydaje się jednoznaczna. Ale ta rzekoma jednoznaczność (np. demonstracyjnie okazywane posłuszeństwo lub wręcz służalczość, grzeczne przyznanie komuś racji i ustąpienie w sporze, oburzenie jakimś skandalicznym wyskokiem) zupełnie nie zgadza się z tym, co podpowiada nam elementarna inteligencja. Czujemy bowiem, a nawet mamy pewność, że ten, kto się płaszczy lub karnie stuka obcasami, w rzeczywistości aluzyjnie grozi; że ten, kto się wdzięczy i przymila, w rzeczywistości demonstruje swoją przewagę i władzę („owijam Cię wokół palca, zrobisz to, czego ja będę chciał”); że ten, kto się oburza, maskuje swym oburzeniem zawistną satysfakcję i poczucie okazji do własnej korzyści.


Szczególnym przypadkiem przewrotności jest perfidia. To łacińskie słowo pochodzi od złożenia wyrazów: per fidem (przez wykorzystanie wiary) i oznacza taki sposób oddziaływania na innych, kiedy to przemyślnie i sztucznie wzbudzamy lub zwiększamy (ponad miarę rozsądku i bezpieczeństwa) czyjeś zaufanie do siebie, do swoich intencji i planów, aby następnie tego zaufania nadużyć i obrócić przeciw człowiekowi sprowokowanemu do ufności (naiwności). Taki zwrot zwykle dokonuje się w akcie wiarołomstwa, zdrady, w koronkowej intrydze. Specjalnością intrygantów jest wikłanie ludzi w upokarzające sytuacje bez wyjścia i takie kierowanie ich postępowaniem, że sami działają na własną szkodę.


Otóż przewrotność, a nawet perfidia – tak niebezpieczne jako narzędzia skrytego i zaskakującego ataku – tym bardziej nadają się do wykrętu. Nadają wykrętowi charakter swoistej kontrofensywy. Ten, kto czuł się zagrożony jakimś wymaganiem, nakazem, przymusem, także własnym ewidentnym zobowiązaniem lub „psim obowiązkiem”, nieoczekiwanie zyskuje przewagę i moc odwrócenia kierunku zależności. Ścigany (np. w roli dłużnika, opornego podwładnego, winowajcy jakiegoś wykroczenia) przeistacza się w… ścigającego. Ten, kto miał się tłumaczyć (i miał ku temu powody)… sam rozlicza i zawstydza innych. Ten, kto miał przeprosić, sprostować, np. odwołać oszczerstwa, wymusza dla siebie przeprosiny, a nawet karę dla pokrzywdzonych za to, że protestując i demaskując zniesławili lub znieważyli oszczercę. Ten, kto powinien zapłacić odsetki karne za zwłokę i grzywnę za uchylanie się, nie tylko wykpiwa się z tej kary, ale nawet wyciska dla siebie odszkodowanie. Również dla strony trzeciej w konflikcie wykręt perfidny jest wyjątkowo poręczny i wdzięczny. Przykład: policjant lub prokurator zawiadomiony przez ofiarę o czyimś przestępstwie na jej szkodę natychmiast poprawia sobie statystykę skuteczności przez zajęcie się – zamiast ściganiem sprawcy tej szkody – wykroczeniem lub przestępstwem… ofiary, która ujawniła je nieopatrznie i mimochodem przy okazji swego zgłoszenia.


Od dawna wiadomo, że rozstrzygnięcie sporu, co się komu należy, co kto komu jest winien, nie zależy od obiektywnego stanu rzeczy i statusu uczestników (np. kto jest właścicielem, a kto tylko użytkownikiem; kto dał, a kto wziął zaliczkę i kto przy tym nie zmieścił się w umownym terminie). Nie zależy też po prostu od treści odpowiednich norm (prawnych czy moralnych), lecz od układu sił między stronami. Ten zaś określony jest przez ich zasoby i zdolności, w tym takie zdolności, jak zwyczajny spryt. Postawi na swoim nie tyle ten, kto ma rację, kto ma do czegoś prawo, ile ten, kto ma lepszy pomysł na „kręcenie” innymi.


PROF. DR HAB. MIROSŁAW KARWAT


Uniwersytet Warszawski

W wydaniu 146, styczeń 2014, ISSN 2300-6692 również

  1. CZAS TO PIENIĄDZ

    Inwestujcie w zegarki - 28.01
  2. AKADEMIA LOBBINGU

    Nowa inicjatywa edukacyjna - 27.01
  3. BUDUJ SIĘ, KTO MOŻE

    Dom w cenie mieszkania - 22.01
  4. OŚWIADCZENIE JURKA OWSIAKA

    Wyborcza chamówa - 22.01
  5. NIE SREBRO, NIE ZŁOTO LECZ 2 X P

    Dobre prognozy - 21.01
  6. ŻONGLOWANIE ZŁOTEM

    Kto manipuluje popytem? - 17.01
  7. SZKOŁA GŁÓWNA HANDLOWA

    Kobiety lobbystki - 12.01
  8. WEJŚCIE SMOKA

    Ile wart jest Bruce Lee? - 10.01
  9. PR W PRAKTYCE

    IMR dłużej z Bieluchem - 9.01
  10. FASCYNACJA MOTOCYKLOWA cz. 2

    Bakcyl podróżowania - 9.01
  11. LEKTURY DECYDENTA

    KL Warschau - 9.01
  12. BLICHTR ZŁOTA SŁABNIE

    Najwięcej kupują Chińczycy i Hindusi - 3.01
  13. PROJEKT ROKU

    Syrena wynurzy się jako Meluzyna - 3.01
  14. DROGA DO BOGACTWA

    W co inwestować, a czego unikać w 2014 roku - 3.01
  15. SZTUKA - PODSUMOWANIE ROKU

    Rosły obroty, były rekordy - 3.01
  16. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Piątek, 31.01 – Obrazy powstań
  17. SZTUKA MANIPULACJI

    Przewrotność - 2.01
  18. I CO TERAZ?

    Będzie, jak było - 2.01
  19. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Stop! Dziecko na drodze - 15.01
  20. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Kossak mało znany - 20.01