Established 1999

QUO VADIS POLONIAE?

1 lipca 2017

Polskie cierpiętnictwo

Za rok będziemy świętowali 100-lecie odzyskania po 123 latach niewoli niepodległości. I zapewne znów będą gloryfikowani Piłsudski i Legiony jako sprawcy wybicia się na niepodległość. Do grona zasłużonych zostaną dołączeni jeszcze „wyklęci”¹ i solidarnościowi kombatanci. Dość dawno temu czytałem książkę Stefana Bratkowskiego² „Skąd przychodzimy? Opowieści z drugiego kwadratu” (Iskry, Warszawa 1975). Porównuje w niej trzy największe w XVI wieku potęgi Europy, które przeżyły potem zbliżone do siebie procesy rozkładu swych państwowości. Były to Hiszpania, Polska i Turcja. Polska pierwsza z nich osiągnęła pułap rozkwitu, wcześniej też uległa rozkładowi, ale i sto lat przed swymi odpowiednikami zaczęło się w niej odrodzenie narodowe i to mimo, że była wtedy w niewoli – pisze Wiesław Krzywicki.

Lecz w 1918 roku odradzająca się Polska okazała się nowoczesnym państwem europejskim, chociaż biednym z powodu rabunku zaborców, powstań, wojen, emigracji. Turcja i Hiszpania, mimo nie utracenia niepodległości, zostały 100 lat w tyle za Europą.

Jaki cud sprawił, że w okresie niewoli, mimo wynaradawiającej polityki zaborców, powstań, wojen, masowej emigracji Polska odrodziła się? Konstytucja 3 maja, Komisja Edukacji Narodowej, Kościuszko, Staszic, Konarski, Kołłątaj, Lelewel itd. itp., to wiedziałem, ale to były wyjątki na tle czarnego tła reszty społeczeństwa. A więc co się stało w czasie 123 lat niewoli? Czy to zrywy powstańcze, czy Wielka Emigracja, czy to może wielcy polscy romantycy spowodowali to narodowe odrodzenie? Zapewne w jakimś sensie wpłynęli na nie. Jednak głównie sprawcami tego odrodzenia byli pozytywiści (wtedy mówiono organicznicy)² jak Stanisław Staszic, Hugo Kołłątaj, gen. Dezydery Chłapowski, gen. Ludwik Pac, Karol Brzostowski, powieściowi Wokulscy, Połanieccy, Korczyńscy, a także Siłaczki, doktorzy Judymowie i wielu, wielu innych, w większości bezimiennych lub dzisiaj zapomnianych, bohaterów.

Potem była II Rzeczpospolita i zrodził się kult powstań, legionów, Piłsudskiego, a o tych faktycznych twórcach polskiej niepodległości niewiele pamiętano. Co gorsza, po zamachu majowym władzę objęli „właściwi” kombatanci (bo byli też niewłaściwi), przyrzekający „nie oddamy ani guzika”. Ech! Szkoda gadać.

W czasie okupacji część rodaków walczyła zbrojnie z okupantami, najczęściej nie licząc się ze stratami cywilnymi i zniszczeniami dóbr kultury oraz majątku narodowego, a część walczyła o życie i zdrowie ludzi, zachowanie kultury i dóbr narodowych. Chyba nie dokonano jeszcze bilansu, których z nich więcej zginęło i którzy bardziej przysłużyli się ojczyźnie.

Po wojnie zrujnowany i wyludniony kraj odbudowali i unowocześnili ludzie takiego samego pokroju jak XIX wieczni pozytywiści i, o paradoksie, znów w sytuacji niesuwerenności Polski. A dokonali wiele, bo odbudowali potwornie zrujnowany kraj, zlikwidowali analfabetyzm, choroby społeczne, odrodzili populację Polaków przyswoili Polsce Ziemie Odzyskane, zbudowali nowoczesny przemysł i naukę itd. itp.

A potem w 1989 roku odzyskaliśmy suwerenność (chociaż, jaka ona jest każdy widzi) i oddaliśmy władzę… znów kombatantom. No i mamy teraz III, a może IV Rzeczpospolitą (już się pogubiłem). I znów nie liczą się ludzie „pracy organicznej”, lecz kombatanci. Większą zasługą jest, że było się internowanym przez tydzień, a nie uczciwa ciężka praca przez lata. Nie liczy się praca powojennej „siłaczki” uczącej dzieci, felczera leczącego ludzi, inżyniera czy murarza odbudowującego Warszawę, Gdańsk, Szczecin czy inne do cna zrujnowane miasta.

Nie ma zgody wśród kombatantów (podzielonych, jak przed wojną, na nienawidzące się grupy) czy kraj został do 1989 roku zrujnowany, czy też zrujnowanie nastąpiło już potem. Polska dla obecnie rządzących to tylko i wyłącznie cierpienia, nędza, żołnierze wyklęci i ciągły strach. Dzisiaj bohaterami uczyniono więc „wyklętych”. I to oni są stawiani młodzieży za wzór, a nie ci, co w pocie czoła i biedzie odradzali Polskę. Oficjalnie lansowany jest kult cierpiętnictwa jako nobilitujący i zobowiązujący do pomocy ze strony innych państw. A przecież cierpiętnictwo przystoi niewolnikowi, a nie obywatelowi suwerennego i bogatego państwa. A przy tym nie potrafimy współczuć uciekinierom z krajów objętych wojną i siejemy strach i nienawiść do nich, bo są innej wiary lub koloru skóry.

Unia lubelska 500

Jan Matejko – Unia Lubelska

Czy nie potrafimy pozbyć się fatalnego dziedzictwa i najgorszych tradycji? A przypomnijmy sobie, że byliśmy kiedyś mocarstwem europejskim dzięki wielokulturowości i wielonarodowości, bo one zapewniały nam „bezpieczeństwo kulturowe”, może ważniejsze niż bezpieczeństwo wynikające z siły militarnej.

W „Dziejach Polski za Jagiellonów” historyk Feliks Konieczny tak ocenił zawarcie unii przez Polskę i Litwę:

„Nasz naród pierwszy doszedł do poczucia narodowego i pierwszy uznał i uszanował to w innych narodach. Jagiellonowie krocząc na czele społeczeństwa jako przodownicy i wykonawcy jego idei dziejowej, dokazali tego dziejowego cudu wobec Europy, że łączyli narody pod hasłem braterstwa, a nie podboju. Unia Polski i Litwy jest najwyższym objawem polskich dziejów i najpiękniejszym przykładem dla innych ludów europejskich”.

A kim byli ci Litwini, z którymi zawarliśmy Unię? Otóż współcześni uważali ich za dzikusów, pogan i zbójów. A jednak przodkowie nasi potrafili z tymi „obcymi” rozmawiać i podpisać Unię – bez obaw o utratę tożsamości narodowej. Dzięki temu zapewniliśmy sobie przez kilka wieków bezpieczeństwo. (Tak nawiasem mówiąc dziwię się, że zamiast Rzeczpospolita Obojga Narodów używamy nazwy I Rzeczpospolita).

Przypomnieć też warto, że przez chwilę istniała Rzeczpospolita Trzech Narodów. 16 września 1658 roku zawarta została bowiem w Hadziaczu umowa między Rzeczpospolitą Obojga Narodów, a Kozackim Wojskiem Zaporoskim stawiająca naród ruski na jednym poziomie z polskim i litewskim, więc przewidująca powstanie unii trzech równorzędnych państw: Korony, Wielkiego Księstwa Litewskiego i Księstwa Ruskiego. Unię Hadziacką zatwierdził Sejm Rzeczpospolitej i zaprzysiągł (ratyfikował) król Jan Kazimierz Waza. Ten wielki polityczny zamysł upadł, a dlaczego to temat na inną opowieść.

Słysząc codzienne wypowiedzi naszych polityków (z wszystkich partii) sądzę, że ten nasz dawny wielki talent polityczny, ta nasza dawna kultura i umiejętność dialogu z innymi zanikły.

QUO VADIS POLONIAE?

 

¹ Trudno mi przychodzi nazywać ich en bloc żołnierzami ponieważ niejeden z nich miał na sumieniu rabunki i mordy (także tych rodaków, którzy odbudowywali kraj), a wszyscy niesubordynację wobec swych władz wojskowych.

 

² Ur. 22 listopada 1934 we Wrocławiu – polski prawnik, dziennikarz, publicysta i pisarz; w latach 1980–1990 prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w latach 1991–1992 prezes Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”, przewodniczący Rady Programowej Stowarzyszenia Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego.

 

³ Praca organiczna, czyli działanie na rzecz rozwoju gospodarczego ludności z ziem polskich. Pozytywiści uważali, że społeczeństwo przypomina żywy organizm – tak jak dla właściwego funkcjonowania organizmu niezbędne jest zdrowie wszystkich organów, tak dla dobra społeczeństwa potrzebny jest równomierny rozwój wszystkich jego warstw i dziedzin życia. W związku z tym zaapelowali do ludzi: „bogaćcie się” i sformułowali liberalne hasło „rozumnego egoizmu”. Sądzili, że należy pomnażać osobisty majątek, a przy tym tworzyć miejsca pracy dla uboższych. Organicznikami byli przemysłowcy, kupcy, bankierzy i właściciele majątków ziemskich, gospodarujący w warunkach kapitalistycznych.

WIESŁAW KRZYWICKI

W wydaniu nr 188, lipiec 2017, ISSN 2300-6692 również

  1. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Wojny nie będzie
  2. DECYDENT GLOBTROTER

    Portugalia bez tajemnic
  3. DECYDENT POLIGLOTA

    Podstawy chińskiego
  4. LEKTURY DECYDENTA

    Taśmy prawdy?
  5. A PROPOS...

    ...pewnej uroczystości w Nicei
  6. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Autopokuta komika
  7. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Bez przesady
  8. LEKTURY DECYDENTA

    Człowiek godny podziwu
  9. DECYDENT SNOBUJĄCY

    PiSOrlen
  10. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Susza przed burzą
  11. A PROPOS...

    ...noclegu Trumpa przy Centralnym
  12. DECYDENT POLIGLOTA

    Turysta rozumiejący
  13. LEKTURY DECYDENTA

    Monika nie tylko o zmianie
  14. WIATR OD MORZA

    Szwecjo, Hej!
  15. BARBARZYŃCY U GRANIC

    Krawiec jako decydent
  16. QUO VADIS POLONIAE?

    Polskie cierpiętnictwo
  17. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Zamknięcie i pozorne otwarcie
  18. PRAWA - WŁADZA - PROBLEMY

    PiS szuka pomocy i ma wizje