Established 1999

PRAWA - WŁADZA - PROBLEMY

1 maja 2018

Z PiS-u do PRL-u

Wojciech Marian Młynarski (1941-2017) polski poeta i satyryk, uznawany za jednego z najwybitniejszego twórców tekstów piosenek w powojennej historii kabaretu literackiego. Napisał ich ponad 2000, debiutował na początku lat 60 XX wieku w studenckim klubie „Hybrydy. W marcu 2018 roku minęła pierwsza rocznica śmierci tego wybitnego artysty, którego twórczość pełna humoru i swobody myśli pozwalała społeczeństwu znosić trudy życia w PRL-u. W tekstach swych piosenek, często wykonywanych osobiście, podpowiadał jak z humorem przetrwać pod rządami Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (1948-1990). W swych utworach autor oddawał atmosferę degrengolady i chaosu w czasach PRL-u (1952-1989) – pisze Andrzej Zientara.

Andrzej Zientara

Współczesny czytelnik tekstów i słuchacz piosenek Wojciecha Młynarskiego dostrzega podobieństwa w metodzie rządzenia przez PZPR do sposobu sprawowania władzy przez PiS. Podobnie jak to było w PRL-u, tak i obecnie władza drwi z narodu oraz skutecznie ośmiesza się swym kabotyńskim postępowaniem. Polacy zostają ubezwłasnowolnieni w swych prawach i poddani represjom prokuratorsko-policyjnym, odtwarza się system nomenklaturowy. Tak jak w czasach komunistycznych, tak w III Rzeczpospolitej, pod rządami Prawa i Sprawiedliwości, panuje obłuda, cynizm i chciwość władzy. Jedynie słuszna linia partii łamie demokratyczne standardy oraz dzieli naród na patriotów i zdrajców.

Wojciech Młynarski w swych znakomitych utworach obśmiewał paradoksy i komizm funkcjonowania Polski w latach 1963-1990. Przesłanie występujące w niektórych tekstach jego piosenek dobrze wpisuje się w „kabaretowe” oraz dramatyczne działania obecnej partii władzy i jest aktualne do dziś.

Prawo i Sprawiedliwość pod przewodem Jarosława Kaczyńskiego od początku 2017 roku powoli, ale skutecznie cofa Polskę do czasów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, wtedy, gdy Sejm był jedynie atrapą demokracji przedstawicielskiej. W czerwcu 1989 roku Polacy za pomocą kart do głosowania obalili komunizm i ustanowili demokrację parlamentarną oraz obywatelską. W wyborach 2016 roku, które wygrało PiS, skończyła się praworządność i przestrzeganie obowiązującej konstytucji, a Sejm III Rzeczpospolitej, wzorem PRL-u, ponownie staje się atrapą demokracji. Autokratyczne rządy PiS powodują, że Polska i Polscy coraz głębiej zanurzają się w polityczne oraz prawne absurdy i szybko zmierzają ku totalnemu chaosowi społecznemu. Uważny i wnikliwy czytelnik tekstów oraz słuchacz piosenek Wojciecha Młynarskiego z przerażeniem zauważa podobieństwa w traktowaniu ludzi i ich problemów przez władze PRL-u oraz PiS-u. W tej sytuacji ukojeniem, odreagowaniem oraz ratunkiem przed zniszczeniem duszy Polaka może być jego śmiech, szyderstwo i nowe decyzje wyborcze. Wojciech Młynarski poprzez swoją ponadczasową twórczość literacką, zwraca się do wszystkich obywateli i mówi im „Róbmy swoje, może to coś da?”.

Fragmenty, skróty wybranych utworów z bogatej twórczości mistrza sarkazmu, satyry, metafory i sugestii.

Rok 1963, „Ludzie to kupią”

[…]Ludzie to lu-u—u-bią,

ludzie to ku-u-u-pią,

byle na chama, byle głośno, byle głupio,

do miast i wio-o-o-sek,

do Pewue-e-e-mu,

prosta nauka, licznik stuka

w takt refrenu,

w refrenu takt…[…]

 

Rok 1966, „A wójta się nie bójta”

[…]Ej, wy, wy, ludzie, tych pogróżek nie kupuj ta

i choć szaleje wójt, wy wójta się nie bójta!

Ej, wy, wy ludzie, se złym strachem głów nie trujta

i choć zabija wójt, wy wójta się nie bójta!

Ej, wy, wy ludzie, raz się w kupę wziąć spróbuj ta,

niech wójt, nie gnębi nas, wy same zapanujta tu![…]

 

Rok 1970, „Kogo udajesz, przyjacielu?”

[…]Często to trudno zauważyć,

ni gestem facet się nie zdradzi

i tak z tym kłamstwem mu do twarzy

i tak tokuje i tak sadzi,

zamyka myśli w krągłe zdania

z bliższym i dalszym dopełnieniem,

nie ma momentu zawahania,

układa mu się to myślenie

jak strojny smoking na modelu,

a mnie pytanie dręczy srogo

– kogo udajesz przyjacielu

– kogo?[…]

 

Rok 1973, „Piosenka o różnicy”

[…]Bez różnicy, bez różnicy

Żyć nie próbuj – dopisz ją do swego losu,

gdy cię los za gardło dławi

niechaj ci różnicę sprawi,

czy na klęczkach przegrasz czy w wymianie ciosów! […]

 

Rok 1976, „Co by tu jeszcze?”

[…]Otóż faceci wokół się snują, co są już tacy,

że czego dotkną, zaraz popsują, w domu czy w pracy,

gapią się w sufit, wodzą po gzymsie wzrokiem niemiłym,

na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek!

Bo jedna myśl im chodzi po głowie, którą tak streszczę:

„Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie? Co by tu jeszcze?”[…]

 

Rok 1978, „Ja się nie przyzwyczaję”

[…]Do kłamstw, gdzie prawdy trza choć kęs,

bełkotu, gdy potrzebny sens,

i do bezradnych łez spod rzęs – ja się nie

przyzwyczaję…

Do smogu, gdzie potrzebny tlen,

plastiku, gdzie potrzebny len,

pajaca, gdzie potrzebny men – ja się nie

przyzwyczaję…[…]

 

Rok 1980, „Przetrwamy”

[…]Dopóki zwykłe, proste słowa

nie wynaturzą się żałośnie,

póki pokrętna nowomowa

zakalcem w ustach nam nie rośnie,

dopóki prawdę nazywamy,

nieustępliwie ćwicząc wargi

w mowie Miłosza, mowie Skargi,

przetrwamy…[…]

 

Rok 1981, „Jak trzeba zacząć cyrkowe przedstawienie”

[…]Wszyscy w kostiumach z czarnych skór

będą drałować po arenie

i każdy w dłoni dzierży wór!

Tak się zaczyna przedstawienie!.

Tutaj dyrektor krzyknął: Stop!

Mów pan, co dżygit ma w tym worku?

Jegomość odparł: „Otóż to!

W worku jest gówno, Dyrektorku…”[…]

 

Rok 1983, „Róbmy swoje”

[…]Róbmy swoje,

pewne jest to jedno, że

róbmy swoje,

póki jeszcze ciut się chce,

drobiazgów parę się uchowa –

kultura, sztuka, wolność słowa – dlatego

róbmy swoje,

może to coś da? Kto wie…[…]

 

1983 rok, „Ballada o dwóch koniach”

[…]Z tej balladki smakowitej

niech popłynie morał w świat:

gdy mieć pragnie autorytet

bandzior, co ma w ręku bat,

kto się stawia, ten ma z tego

– mimo wszystko – jakiś zysk,

a kto słucha i ulega,

ten najpierwszy weźmie w pysk![…]

 

Rok 1983, „Piosenka tonącego”

[…]I znowu tonę, a hen w górze jest zielony brzeg,

i cichnie okrzyk: ”SOS! Ratujcie nasze dusze!”,

i nagle myśl mi się rozjaśnia i pojmuję, że

to wszystko potrwa dłuższy czas, a ja po prostu muszę

odbijać się, odbijać od wszystkiego, co się da,

mądrzejszych filozofii nie żądajcie od tonących,

bo tu, gdzie tonę, przypuszczalnie wcale nie ma dna,

a jeśli jest, nim znajdę je – tlen w płucach mi się skończy.[…]

 

Rok 1985, „Książę”

[…]Że mnie naprawdę mają w nosie,

że rządzić nimi chcę daremnie,

bo jest ktoś… coś… – milcz, marny losie –

co znaczyć więcej śmie ode mnie![…]

 

Rok 1985, „Jeszcze w zielone gramy”

[…]Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy,

jeszcze się spełnią nasze piękne dni, marzenia, plany,

tylko nie ulegajmy przedwczesnym niepokojom,

bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją,

jeszcze w zielone gramy, choć skroń niejedna siwa,

jeszcze sól będzie mądra, a oliwa sprawiedliwa,

różne drogi nas prowadzą, lecz ta, która w przepaść rwie –

jeszcze nie, długo nie! […]

 

Rok 1989, „Czy mi ten zamiar się powiedzie”

[…]I ja, pytając o sens dnia mojego,

wśród stresów, kłótni, odkryć, wątpliwości,

jestem z narodu uzależnionego

od tego smaku. Od smaku wolności.[…]

Aby w pełni odczuć głębię ironii i docenić kunszt Wojciecha Młynarskiego, mistrza metafory oraz aforyzmu, należy każdy tekst jego piosenki przeczytać ze zrozumieniem i bez skrótów.

            Post Scriptum

Rok 2016, rządy w Polsce przejmuje prawicowa oraz populistyczna partia PiS i do kraju wkracza chaos, chciwość oraz manipulacja. Im więcej w codziennym życiu Polaków paradoksów i niekompetencji tym większe pole dla groteski oraz szyderców. Twórcy paradokumentalnego serialu „Ucho prezesa” starają się w prześmiewczy sposób ukazać głupotę i komizm jakie towarzyszą Polakom pod autokratycznymi rządami partii władzy. Reżyser serialu Tadeusz Śliwa i scenarzysta Robert Górski, który wciela się w postać prezesa PiS, stworzyli szyderczy spektakl kabaretowy. Odkrywane tam sposoby sprawowania władzy przez PiS nie zawsze powodują uśmiech, są nieobliczalne i często wywołują grozę. Spektakl „Ucho prezesa” pokazuje przemyślne sposoby sterowania rządem i funkcjonariuszami PiS przez Jarosława Kaczyńskiego, jak w teatrze kukiełek.

ANDRZEJ ZIENTARA

W wydaniu nr 198, maj 2018, ISSN 2300-6692 również

  1. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    O Prusach prawie wszystko
  2. LEKTURY DECYDENTA

    O naszym Nowym Świecie
  3. EURO I CO?

    Włosi myślą o równoległej walucie
  4. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Romans dworski
  5. NOWE PRAWO UNIJNE

    Ochrona danych osobowych
  6. A PROPOS...

    ...Nowoczesnego Ryszarda
  7. LEKTURY DECYDENTA

    O II wojnie światowej wiemy więcej
  8. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Nieboszczyk Układ Warszawski
  9. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Publikacja w duecie
  10. WIATR OD MORZA

    Gdy polityka odbiera rozum
  11. DECYDENT POLIGLOTA

    Uczymy się rosyjskiego
  12. Z KRONIKI BYWALCA

    Wieczór na cześć Hejdara Alijewa
  13. DECYDENT GLOBTROTER

    Jedziemy na Litwę!
  14. LEKTURY DECYDENTA

    Sekta i romans pani komisarz
  15. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Mętna władza w mętnej wodzie
  16. WIATR OD MORZA

    Bracia bliźniacy
  17. PRAWA - WŁADZA - PROBLEMY

    Z PiS-u do PRL-u