Established 1999

PRAWA - WŁADZA - PROBLEMY

1 grudnia 2017

Dehumanizacja politycznych eminencji

Dziwnym zrządzeniem losu i przypadłością XXI wieku jest pojawienie się w środkowo-wschodniej Europie szarych eminencji i przywódców państw, którzy swym postępowaniem oraz charakterem przypominają Franciszka Józefa. Potrafią oni skutecznie skłócać własne społeczeństwa, dokonywać podziału na patriotów i zdrajców oraz aktywizować nacjonalizmy. W roku 1932 ukazała się w Polsce, wydana w Katowicach przez Polski Instytut Wydawniczy, książka pt: „Twórcy nowej Europy” – pisze Andrzej Zientara.

Andrzej Zientara

Napisana została przez dyplomatę, polityka i włoskiego ministra spraw zagranicznych Carla Sforzę (1871-1952), który w „Słowie od siebie” pisze:

 […] Jeśli mam podstawy przypuszczać, że ten mój przyczynek do dziejów najnowszej Europy, i to moje przedstawienie ludzi i wydarzeń nie będą bezwartościowe, polega ona na tem, że los wyznaczył mi stanowisko, na którem jako równy z równymi miałem do czynienia z ludźmi, których chcę scharakteryzować, na którem z nimi współpracowałem, zaglądałem im za kulisy i byłem często wtajemniczony w partackie i wyrachowane pobudki ich postępowania[…].

W książce (ponad 400 stron) opisane są postacie 36 dyplomatów i władców europejskich, którzy w latach 1850-1930 politycznie i militarnie kształtowali oblicze kontynentu. Wielu z nich miało na sumieniu wybuch pierwszej wojny światowej a potem przyczyniło się do wybuchu drugiej wojny światowej.

Autor „Twórców nowej Europy” scharakteryzował, między innymi, premiera Węgier Istvana Tiszę, marszałka Francji Ferdinanda Focha, papieża Benedykta XV, premiera Anglii Arthura Chamberlaina, premiera Bułgarii Aleksandyra Stambolijskiego, premiera Włoch Benito Mussoliniego, papieża Piusa XI, marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, premiera Turcji Mustafę Kemala, sekretarza KPZR Józefa Stalina…

Pouczające w dziele Carla Sforzy jest ukazanie postępującej dehumanizacji ówczesnych politycznych eminencji, którym żądza władzy wsparta egocentryzmem przesłaniała zwykłego człowieka. W książce, w „Słowie od redakcji”, Emil Wyrobek zwracając się do polskich czytelników, pisze:

 […]Polska wyratować się tylko może, jeżeli zda egzamin ze sprawności wyborczej i harmonijnego uzgodnienia czynności wszystkich tkanek i wszystkich narządów swego organizmu społecznego. Słabej i tonącej Polski nikt z litości a tem bardziej z jakiejś miłości na zbawczą łódź nie wyciągnie[…].

Carlo Sforza opisując i charakteryzując polityków dziewiętnastowiecznej oraz dwudziestowiecznej Europy, zaczął od Franciszka Józefa I cesarza Austrii i apostolskiego króla Węgier.

Franciszek Józef I (1830-1916)

W XVIII wieku Austria, wraz Rosją i Prusami, wymazały Polskę z mapy Europy. Po trzecim rozbiorze, w 1795 roku, Austria okupowała Małopolskę wraz z Krakowem, Lubelszczyznę, Podlasie, województwo ruskie wraz ze Lwowem, województwo sandomierskie i część Mazowsza. W roku 1848 na cesarski tron Austrii wstępuje Franciszek Józef. Jedną z pierwszych jego decyzji jest zniesienie konstytucji i wprowadzenie rządów absolutystycznych. W bitwie pod Sadową w 1866 roku, wojska pruskie w krwawej walce rozbijają armię cesarską, Austria staje w obliczu destabilizacji państwa.

W marcu 1867 roku polski sejm galicyjski, ratując rozpadającą się dynastię Habsburgów, deklaruje dozgonną przyjaźń i przywiązanie do cesarza Franciszka Józefa. Deklaracja wierności zamykała się w zdaniu „przy tobie stoimy i stać chcemy”.

W grudniu 1867 roku Franciszek Józef do tytułu cesarza Austrii dodaje sobie tytuł apostolskiego króla Węgier. Powstaje dualistyczne państwo oparte o austriacką Przedlitawię i węgierskie Zalitawie. Cesarstwo Austro-Węgierskie sprawuje kontrolę nad życiem wielu narodowości. Na powierzchni około 677 tys. km² mieszka ponad 52 mln mieszkańców, w tym około 24% Niemców, 20% Węgrów, 13% Czechów 10% Polaków oraz po kilka procent Chorwatów, Serbów, Rumunów, Słowaków i Włochów. Cesarz Franciszek Józef uważa, że tereny zajmowane i okupowane przez Austro-Węgry są jego prywatną własnością, a podbite narody jego niewolnikami. Dwór cesarski oraz arystokracja austryjacko-węgierska opływała w luksusy, a podbite narody egzystowały w nędzy i upokorzeniu.

Carlo Sforza w pisząc o Franciszku Józefie podkreślał, że był to człowiek zimny, wyniosły i egoistyczny, myślący tylko o utrzymaniu swej władzy. Skamieniały autokrata z siedemnastego stulecia powołany do bytu w dziewiętnastym i dwudziestym wieku. Ostentacyjnie sam siebie nazywał ostatnim monarchą Europy, któremu wszyscy powinni składać hołdy jako czcigodnemu władcy poświęcającemu życie dla dobra swych poddanych. Absolutystyczny Habsburg na swych ministrów i współpracowników powoływał osoby przeciętne o słabej osobowości, bo mocniejsze działały mu na nerwy a wybitne mogły być dla niego zagrożeniem. Zadanie utrzymania porządku i dyscypliny w cesarstwie austro-węgierskim przekazywał w ręce szpicli, tak że zewsząd „wyłazili szpiedzy” i „węszyli agenci”.

Studiowanie tajnych raportów i donosów było ulubionym zajęciem wszystkich cesarskich urzędników i członków arystokracji habsburskiej. Sam Franciszek Józef bardzo uważnie, codziennie czytał wszystkie raporty, które niejednokrotnie opisywały jego współpracowników. Uważał się za najdoskonalszego i jedynego rozjemcę, najlepiej rozstrzygającego wszelkie spory narodowościowe, jakie pojawiały się w obrębie cesarstwa. Osobiście starał się decydować o warunkach życia i prawach społeczności niemieckiej, polskiej, węgierskiej, włoskiej, czeskiej…

Carlo Sforza pisząc o Franciszku Józefie wyrażał zdziwienie, że pomimo jego totalitarnych rządów, ten człowiek przez 66 lat sprawowania władzy cieszył się ogólnym uznaniem i życzliwością. Sforza uważał, że było to możliwe dzięki bezwarunkowemu wspieraniu rządów Franciszka Józefa przez jezuitów i Kościół rzymski, organizacji zawsze gotowych do obrony autorytarnego systemu władzy. Narody Europy nie orientowały się co do prawdziwej roli jaką dynastia habsburska odgrywała w Europie i za dobrą monetę przyjmowała utarte frazesy o „czcigodnych monarchach”. Cesarz niezłomnie wierzył w chlubne przeznaczenie swego domu, w trwałość jego potęgi i w prawo bezwzględnego władania poddanym ludem, który miał być jego własnością.

Nad sobą uznawał tylko „wyższą potęgę”, wszechmocnego Boga, który zawsze przywraca chrześcijański porządek rzeczy, gdy ludzie ten porządek naruszają.

Nie przejął się zbytnio tragicznymi losami swojej rodziny (syn Rudolf popełnił samobójstwo – 1889 rok, żona Elżbieta została zamordowana przez skrytobójcę – 1899 rok, bratanek zginął w zamachu – 1914 rok), gdyż uznał, że ich śmierć to uzasadniony wyrok „wyższej potęgi”. Był tak zapatrzony w swą samowładną moc, tak pozbawiony wyobraźni, że nie potrafił dostrzec nadciągającego upadku monarchii.

Wojna 1914 roku została narzucona światu przez sędziwego oraz bardzo katolickiego Franciszka Józefa I, cesarza Austrii i apostolskiego króla Węgier. Pierwsza wojna światowa, która zanurzyła Europę w morzu krwi, była wynikiem imperialnych i mocarstwowych zapędów ówczesnych polityków oraz narodowych nacjonalizmów.

Postscriptum

Dziwnym zrządzeniem losu i przypadłością XXI wieku jest pojawienie się w środkowo-wschodniej Europie szarych eminencji i przywódców państw, którzy swym postępowaniem oraz charakterem przypominają Franciszka Józefa. Potrafią oni skutecznie skłócać własne społeczeństwa, dokonywać podziału na patriotów i zdrajców oraz aktywizować nacjonalizmy.

Carlo Sforza w swej książce, pisze:

[…] Mężem stanu jest tylko ten – takie wnioski pragnąłbym wydobyć z tej książki – kto potrafi zjednoczyć interesy i ideały własnej ojczyzny z interesami i ideałami, które wbrew wszelkim przeciwieństwom i przesileniom, zapowiadają się jako prawo dnia jutrzejszego[…] W gruncie rzeczy los wszystkich problemów politycznych zdany jest na nieubłagany rozwój historyczny, który wykracza o wiele ponad wolę jednostek. Jednakże formy, w jakich ten rozwój kształtuje się na pewien okres trwałości, zależą od poszczególnych ludzi, często też od całego pokolenia ludzi[…] Bez wątpienia w Europie, a nawet w Ameryce nastał pewien rodzaj duchowej mody, polegający na tem, że obwieszcza się bankructwo demokratycznych systemów rządzenia. Przywódcy toczącej się obecnie walki z demokracją usiłują ukryć swe prawdziwe oblicze za najróżnorodniejszemi maskami, zaczynając od tych, którzy podżegają patriotyczną nienawiść przeciwko sąsiadom w celu odwrócenia uwagi własnego narodu od szkód i wahań polityki wewnętrznej[…].

Według niemieckiego prawnika, poety i polityka Johanna Wolfganga von Goethego (1749-1832):

[…] Sprawa nienawiści narodowych jest w ogóle rzeczą osobliwą. Im kultura danego kraju jest niższa, ztem większą gwałtownością nienawiści te się objawiają[…].

 ANDRZEJ ZIENTARA

W wydaniu nr 193, grudzień 2017, ISSN 2300-6692 również

  1. Z KRONIKI BYWALCA

    Nowa rada PIW
  2. WIDZIANE W OKSFORDU

    Wstyd za "patriotów"
  3. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Miłość i polityka
  4. MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE

    Świąteczne trendy ku uwadze decydentów
  5. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Wojna zimowa czyli talvisota
  6. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Mętniactwo
  7. SALON PRASOWY IMR

    Świątecznie ze Starą Mydlarnią
  8. LEKTURY DECYDENTA

    GRU bez tajemnic
  9. WIATR OD MORZA

    Abstynent alkoholowy
  10. CO NAS CZEKA

    Kres doktryny neoliberalnej?
  11. PRAWA - WŁADZA - PROBLEMY

    Dehumanizacja politycznych eminencji
  12. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Mądre rozmowy z kogutem