Established 1999

PO PROSTU SZTUKA

25 marca 2016

Cele sztuki i sztuka celów

Marcowe popołudnie nowego, przestępnego roku nie przynosi powiewu ciepła; północny wiatr wgania mnie do galerii przy Nowym Świecie. Na ścianach rozwieszone obrazy kolejnej aukcji młodych twórców oczekujących na łaskawość mecenasów-kolekcjonerów-odbiorców.  Aukcje młodej sztuki stały się trwałym oknem na świat spełniania marzeń adeptów kolekcjonowania. Stały się ikonicznymi wyznacznikami zaspokajania gustów nowej generacji miłośników sztuki w całym tego słowa znaczeniu. Nie wiem, kto wymyślił formułę aukcyjnej sprzedaży świeżych, niewyschniętych często dzieł, ale pomysł był strzałem w dziesiątkę – pisze Mikołaj Zamana.

Eva Chełmecka - Bioportal

Aukcje rządzą się specyficznymi prawami. Selekcja wstępna odrzuca banał i wtórność. Właściwa selekcja odbywa się w dniu aukcji. Cenotwórcze parametry, jakimi są magia nazwiska i dekoracyjność obiektu nie odgrywają większej roli. Licytuje się wszystko, co podano, rozsądnie, bez emocji, bez szału uniesień, bez euforii! Chyba, że…

Byłem na jednej aukcji młodych i byłem świadkiem przedziwnej, ale frapującej sceny… Jedna z licytowanych prac zatytułowana Bioportal (na zdjęciu) autorstwa obserwowanej przeze mnie od jakiegoś czasu Evy Chełmeckiej po kilkukrotnym przebiciu (osiągnęła wartość trzykrotnie wyższą od wywoławczej) trafiła w ręce kogoś, kogo nigdy do tej pory na aukcjach nie spotkałem. Ale to, o czym chcę opowiedzieć zdarzyło się po aukcji…

Otóż, będąc ciekaw kto wylicytował ów Bioportal, chciałem podejść do owego jegomościa i zapytać, co go skłoniło, że akurat ten obiekt go zainteresował. O krok wyprzedził mnie jednak inny ktoś, kto wręcz rozgorączkowany zwrócił się do nowego właściciela Bioportalu z prośbą aby odstąpił mu tę pracę, bo on „musi” ją mieć, bo wpadła ona w oko jego córce, która znalazła ją w internecie, bo ma ona urodziny, bo on musi mieć ten obraz na prezent dla niej, a przegapił licytację, bo akurat miał ważny telefon i musiał na chwilę wyjść z sali…

Celem sztuki jest dialektyczne wyniesienie się ponad brzydotę, poprzez ujawnianie jej nieuchronności – za pomocą piękna. To jest najgłębszy sens, jaki może mieć sztuka. Ten sens został utracony w momencie, gdy sztuka stała się postsztuką.

Donald KUSPIT, The End of Art, 2004 r.

Zaskoczony nowy właściciel popatrzył na indagującego go jegomościa i uśmiechnąwszy się lekko kiwnął głową i powiedział „Proszę bardzo, skoro ma to być prezent urodzinowy dla córki”. Stałem zaskoczony i uradowany zarazem, bo po raz pierwszy zdarzyło mi się być świadkiem takiej sytuacji, a w swoim życiu obserwowałem i uczestniczyłem już w setkach aukcji sztuki. Przeprosiłem obu panów i wyjaśniwszy, że od jakiegoś czasu interesuję się twórczością Evy Chełmeckiej pogratulowałem im spektakularnego dla mnie zdarzenia. Zapytałem też tego, który wylicytował obraz, czym się kierował, wybierając akurat tę pracę. Odparł, że mu się po prostu spodobał, że „przemówił” do niego „optymistyczną nadzieją”, którą dostrzegł w „kompozycji i kolorze”… Na pytanie czy kolekcjonuje sztukę, uśmiechając się odparł, że nie, że zajrzał na aukcję, bo mieszka niedaleko, że lubi plakaty, że ma kilka, że Bioportal po prostu mu się spodobał i że widział dla niego miejsce w swoim gabinecie. I tak to się zaczyna…

Moje upodobania kolekcjonerskie kształtowała pasja posiadania obiektów z duszą, estetycznym uniesieniem, szczerością wypowiedzi, pięknem, no i oczywiście rozsądną estymacją. Wiele razy byłem zmuszony skapitulować przed barierą niemożności sfinalizowania transakcji ze względu na cenę…

Dziś jest to jeszcze bardziej dojmujące! Właściciele obiektów sztuki mają łatwy dostęp do estymacji oferowanych dzieł. Portale zarabiające na opisywaniu rekordów cenowych robią swoje ku zmartwieniu potencjalnych nabywców. Art Price, Artinfo, Allegro, Ebay i wiele innych stanowią często zaporę nie do pokonania. Ale są w tym szaleństwie pewne proste metody, aby mieć ciastko i zjeść ciastko. Po pierwsze własny rozum. Kupuj to, co ci się podoba. Oczywiście w miarę twoich portfelowych możliwości. Po drugie – kupuj to, co według ciebie jest dziełem autentycznym, nowym, autonomicznym i dotychczas nierozpoznanym przez rynek. Po trzecie – nie kieruj się emocjami, tylko walcz o swoje… Nie jest to łatwe, ale możliwe.

Wulkan 500

Wulkan – jedna z innych oryginalnych prac Evy Chełmeckiej

Zbigniew Herbert, często cytowany w świecie pisał:

Znakomita część sztuki współczesnej opowiada się po stronie chaosu, gestykuluje w pustce albo opowiada historię swojej własne j jałowej duszy. Dawni mistrzowie, wszyscy bez wyjątku, mogli powtarzać za Racinem: pracujemy po to, by podobać się publiczności, to znaczy wierzyli w sens swojej pracy, możliwość międzyludzkiego porozumienia. Afirmowali widzialną rzeczywistość z natchnioną skrupulatnością i dziecięcą powagą, jakby od tego miał zależeć porządek świata i obroty gwiazd, trwałość niebieskiego sklepienia. Niech pochwalona będzie ta naiwność.

(„Martwa natura z wędzidłem” – Eseje i apokryfy, 1991).

Herbert miał rację! Szkoda wielka, że dopiero teraz Jego myśl dociera do mnie w całej, czystej formie, i że jestem w stanie w pełni zrozumieć to przesłanie… Często ono do mnie wraca. Podobnie jak przesłania niedocenionego, a jakże znaczącego dla polskiej myśli krytycznej Jerzego Ludwińskiego, który już w 1972 roku powiedział publicznie,

że system rozwoju społecznego nie będzie możliwy do uchwycenia. Że będziemy mieli do czynienia ze sterowaniem indywidualnym. Że fachowców zastąpi wiedza komputerów. A więc, że nastąpi uniwersalizacja wiedzy ludzkiej.

(Jerzy Ludwiński – „Epoka błękitu”, Kraków 2009).

Krótko mówiąc – postęp, który według Ludwińskiego mógł spowodować mentalną rewolucję, nie tylko ją spowodował, ale doprowadził do jeszcze większego chaosu, jaki wieszczył Zbigniew „Cogito” Herbert.

I co teraz? W zasadzie nic. Sztuka w całej rozciągłości opiera się i będzie się opierać tym hiobowym przesłaniom. Oczywiście nie wszystka sztuka. Lwia część oportunistów, naśladowców, leniuchów, pastiszowców będzie wysyłać swoje dzieła w świat, ale zginie w szarości i tanim poklasku. Zostaną ci, dla których humanistyczne wartości szczerego przekazu przeważą…

Nie chcę nikogo przekonywać do zmiany upodobań, namawiać do kontemplacji moich ulubionych Twórców, ale gdy patrzę na szczery przekaz twórczości Evy Chełmeckiej muszę wypowiedzieć po raz kolejny, że Jej twórczość, mająca źródła w duchowym świecie wyobraźni z pogranicza jawy i snu, Jej niezrównany świat operowania metaforą wyjętą z bajkowo-baśniowego świata Perraulta, Grimmów, Andersena czy Ezopa i doładowaną własnymi prawami wynikającymi z reguł cybernetycznego świata, daje mi pełnię świadomości o potrzebie obcowania ze sztuką XXI wieku. I ta satysfakcja, że nie muszę jechać do Berlina, Paryża, Londynu, Barcelony, a mogę to wszystko mieć tu, w kochanej Warszawie daje mi poczucie wielkiej satysfakcji.

Eva Chełmecka ma szczęście. Robi to, co kocha. I znajduje coraz liczniejsze grono swoich wielbicieli.

                                                                                              MIKOŁAJ ZAMANA

W wydaniu nr 172, marzec 2016, ISSN 2300-6692 również

  1. PO PROSTU SZTUKA

    Cele sztuki i sztuka celów
  2. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Dobry kryminał
  3. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Zmowa milczenia nad historią
  4. HAJOTY PRESS CLUB

    Kolacja u Wesołego Zająca
  5. LEKTURY DECYDENTA

    Z wysypiska na salony
  6. PiS POD TRYBUNAŁ RADBRUCHA

    Miałeś, chamie, złoty róg...
  7. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Tajemnice starożytnego Egiptu
  8. KOBIETY NA STANOWISKACH KIEROWNICZYCH

    Ambitne przebijanie szklanych sufitów
  9. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Trudna posada na Szucha
  10. "ARCHIMEDES" W MOSKWIE

    Salon wynalazków i innowacyjnych technologii
  11. LEKTURY DECYDENTA

    Siła Żydów
  12. WIATR OD MORZA

    Do łopat!
  13. Z KRONIKI BYWALCA

    Polska i Kazachstan
  14. IMR ADVERTISING BY PR

    Skarpetki: zdrowie, sport, higiena
  15. W OBRONIE POLSKI

    Wolność i prawa obywatelskie
  16. A PROPOS...

    "Ida" w TVP
  17. W OPARACH WIZERUNKU

    Renoma ochotników i amatorów