Established 1999

PLATFORMA WIEDZY I PRAKTYKI

6 listopada 2015

Otwarta nauka

19 października 2015 r. w Szkole Głównej Handlowej odbyła się debata nt. Otwartej Nauki, między przedstawicielami świata nauki i biznesu. Debata związana była z obchodzonym po raz ósmy Tygodniem Otwartej Nauki. Organizatorami debaty były: Kolegium Ekonomiczno-Społeczne oraz Centrum Relacji Zewnętrznych i Transferu Technologii – pisze Katarzyna Michalik-Jaworska.

Debatę pt. „Otwartość dla współpracy” otworzył dziekan KES, prof. dr hab. Joachim Osiński, a prowadziła ją Aleksandra Janus z Centrum Cyfrowego Projekt Polska. Wśród zaproszonych gości znaleźli się: prof. dr hab. Katarzyna Żukrowska i dr Anetta Janowska z Instytutu Studiów Międzynarodowych KES SGH, Anna Kozińska z Centrum Relacji Zewnętrznych i Transferu Technologii SGH, Michał Kuczmierowski, dyrektor Santander Universidades (Bank Zachodni WBK/Grupa Santander), Magdalena Maruszczak, dyrektor Marketingu KPMG oraz Katarzyna Negacz – doktorantka KES SGH i Marta Dobrzycka – wiceprzewodnicząca Porozumienia Doktorantów Nauk Humanistycznych i Społecznych.

Wspólnym wnioskiem płynącym z dość burzliwej rozmowy jest spostrzeżenie, że otwieranie dostępu do publikacji naukowych jest ważne nie tylko dla świata nauki, ale także dla biznesu, organizacji pozarządowych, dla tworzenia polityki publicznej w różnych aspektach. To także korzyść dla młodych ludzi szukających swojego życiowego powołania czy też dla biznesu poszukującego innowacyjnych rozwiązań.

Każdy z przedstawicieli zwracał uwagę na korzyści bądź zagrożenia płynące z Open Access we właściwej sobie dziedzinie. Naukowcy wskazywali na to, że cyfryzacja zwiększyła zasięg publikacji naukowych, wyników badań czy idei. Złamany został także dzięki niej oligopol wydawnictw naukowych. Dzięki promocji idei Open Access także oni mają szerszy dostęp do wiedzy potrzebnej we własnych badaniach czy publikacjach. Są bazy naukowe, w których można szukać ciekawych informacji, które wychodzą poza dotychczas eksploatowane, z otwartymi publikacjami czasopism z całego świata. Tradycyjne publikowanie w naszych czasach nie wystarczy, zwłaszcza przy tematach „na   topie”. Tu potrzebny jest bardzo szybko cykl wydawniczy online. Dużo szybszy niż monografie czy czasopisma papierowe.

Odniesiono się także do problemu, który często się pojawia przy temacie Open Acces, a  dotyczy praw autorskich, wskazując, że trudniej jest wyłapać plagiat popełniony przez skopiowanie czegoś wydanego jedynie w formie papierowej, bo nie ma szansy dostępu do wszystkich publikacji. W wersji elektronicznej można to zweryfikować niemal natychmiast wpisując wyimek w wyszukiwarkę. Zagrożenie plagiatem jest zatem mniejsze niż w przypadku druku.

Podkreślono, że szerszy dostęp do publikacji jest także pewną formą promocji naukowca. Warto więc być otwartym na udostępnianie swoich badań i publikacji. Poza tym pewna cyrkulacja publikacji naukowych z jaką mamy do czynienia publikując w otwartym dostępie może być narzędziem do tego, żeby ułatwić naukowcom weryfikowanie pewnych tez albo zwiększać popularność pewnych stanowisk.

Pośrednik między uczelnią a biznesem, pani Anna Kozińska, reprezentującej Centrum Relacji Zewnętrznych i Transferu Technologii SGH, wskazała na to, że w pewien sposób martwi ją trochę ta otwartość, bo kiedy chce sprzedawać wyniki badań naukowych okazuje się, że większość jednostek publikuje raporty z badań, które mogłyby posłużyć do celów komercjalizacji. Zmusiło to do szukania innego rozwiązania i przejścia ze stroną biznesową na inny poziom współpracy, jakim są bardziej zaawansowane projekty niż badania czy oferowanie raportów. Projekty te dotyczą modeli biznesowych i konsultingowych.

W jej ocenie biznes czerpie więcej korzyści z Open Access niż uczelnia, a to za sprawą  darmowych raportów w sieci czy naukowców publikujących efekty swojej pracy na własnych stronach internetowych. Biznesowi łatwiej i korzystniej jest dotrzeć do konkretnego naukowca z propozycją projektu niż zlecać taki projekt uczelni. Mamy tu do czynienia nie tylko z wirtualnym Open Access, ale również z Open Access ludzkim.

??????????????

Jakie korzyści z Otwartej Nauki płyną dla środowisk biznesowych według nich samych? Przedstawiciele biznesu nieco odwrócili problem: biznes może korzystać z otwartej pracy naukowej. Może, ale czy chce? I co zrobić by chciał? Oczywiście biznes musi skądś czerpać wiedzę. Przykładem jest współpraca z firmami farmaceutycznymi, biotechnologicznymi, energetycznymi gdzie bezpośrednio badania naukowe przekładają się na słupki biznesowe. Każda niemal firma farmaceutyczna ma swój ośrodek naukowy, który blisko współpracuje z uczelniami w Polsce i na świecie. Konkurencją dla uczelni ekonomicznych są jednak firmy consultingowe.

Problem adaptacji prac naukowych przez biznes często sprowadza się do tego, że nie mają one żadnego wpływu na biznes. Nie nadają się do wykorzystania przez biznes.  Badania są albo zamawiane pod konkretne projekty, jak np. w chemii czy techniczne, albo lądują w szufladzie. Niska adaptacja wiedzy w biznesie polskim według przedstawiciela Santander Bank wynika z tego, że po pierwsze mamy zniszczony przemysł, właściwie nie ma go pod kątem absorpcji naukowej, po drugie – małe i średnie przedsiębiorstwa nie wydają pieniędzy na badania. One walczą by przetrwać. Tylko duże spółki z nadwyżek mogą sobie pozwolić na to, żeby próbować różnych alternatywnych kierunków, a tych dużych przedsiębiorstw jest zaledwie kilkanaście lub kilkadziesiąt.

Aby biznes mógł się porozumieć ze środowiskiem naukowym, trzeba rozumieć, że inne jest życie produktu, inne pracy naukowej. Trzeba być otwartym na różne ograniczenia i problemy po obu stronach. Faktem jest, że gros biznesu korzysta z wielu badań, są to jednak badania fokusowe, szybko przeprowadzane. Jest to związane z tym, że biznes chce wyprzedzać konkurencję, więc czas ma ogromne znaczenie. Badania naukowe trwają długo i to też wskazuje na problem z wykorzystywaniem ich przez biznes.

Przy temacie szybkich badań pojawić się musiała oczywiście kwestia ich rzetelności. Naukowcy wskazali, że w tym przypadku Open Access jest w znacznym stopniu pomocny. Pomaga w szerszej recenzji badań. Przy wydaniach papierowych mamy bowiem do czynienia z recenzentem i wąskim kręgiem odbiorców zainteresowanych stricte tym zagadnieniem. Przy badaniach czy projektach interdyscyplinarnych znacznie szersze środowisko recenzuje i weryfikuje pojawiające się badania. To ma znaczenie w zakresie weryfikowalności tego, co się publikuje, bo Internet jest trochę takim wielkim workiem na śmieci. Weryfikacja źródeł wiedzy to jest też kolosalne źródło potencjalnych zysków. Te referencje dla biznesu muszą być na odpowiednim poziomie, żeby biznes wiedział, korzystając z informacji, iż są to informacje rzetelne.

Ciekawym w dyskusji był głos doktorantów. Z perspektywy młodego naukowca, badacza, to, o czym była mowa jest bowiem codziennością. Młodzi ludzie dorastali już z Internetem, udostępnianie materiałów w sieci jest dla nich właściwie codziennością.

Jako barierę w rozwoju ruchu Open Access wskazuje się taką tradycję, postawę czy też przyzwyczajenie naukowców do niezbyt szerokiego dzielenia się wiedzą, czy wynikami swoich badań. Dla młodych ludzi jest oczywiste, że tym, co tworzą, będą się dzielić. Oni już pisząc myślą o tym, jak to zrobić, aby móc efekt pracy udostępnić jak najszerzej; jak te teksty przygotować także od strony technicznej (jak je otagować, żeby jak najwięcej osób je w bazach odnalazło). Udostępniają je w serwisach społecznościowych tworzonych dla naukowców, gdzie można na bieżąco recenzować ich artykuły. Twórcza krytyka tego co robią jest dla nich ważna, bo podnosi wartość ich dzieła. Bowiem to, co publikują w Open Access ma różną jakość i taka recenzja jest niezbędna, aby nie zachłysnęli się dostępem do informacji, ale nauczyli się też krytycznie do tych źródeł podchodzić.

Open Access według młodych badaczy ma jeszcze dwie ważne zalety. Po pierwsze dziś nauka jest bardziej interdyscyplinarna, multidyscyplinarna, bardziej umiędzynarodowiona niż wcześniej i podejście do różnych problemów powinno skupiać naukowców różnych dziedzin i biznesu, a Open Access to umożliwia. Po drugie, pisanie doktoratów wiąże się z poszukiwaniem nowych trendów. Je najczęściej można znaleźć właśnie w publikacjach Open Access bo tam ten dostęp jest po prostu łatwiejszy.

Bez względu jednak na stanowisko i grupę interesów, które prezentuje konkretna część zasiadająca do wspólnej rozmowy, na pytanie o to czy warto otwierać naukę istnieje wspólna odpowiedź: TAK. Pytaniem pozostaje: jak zrobić to mądrze i z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych?

Katarzyna Michalik-Jaworska

W wydaniu nr 168, listopad 2015, ISSN 2300-6692 również

  1. PO PROSTU SZTUKA

    Złudny świat cyber
  2. WIADOMOŚCI AMERYKAŃSKIE

    Pieniądz rządzi
  3. LEKTURY DECYDENTA

    Goniąc Niemcy
  4. WIATR OD MORZA

    Nadchodzi Nowy Świat
  5. I CO TERAZ?

    Obserwujmy efekt motyla
  6. SZTUKA WSPÓŁCZESNA

    Dobry sezon
  7. I CO TERAZ?

    Szydło przed Sezamem
  8. BUSINESS CENTRE CLUB

    Przedsiębiorcy chwalą, ale też pytają
  9. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Trudny problem
  10. HAJOTY COMMUNICATIONS

    Naturalnie z Nacomi
  11. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Twarze
  12. IMR ADVERTISING BY PR

    Nowy wizerunek Lotonu
  13. MISTRZOWIE CZASU

    Szwajcarska manufaktura
  14. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Intelektualista językowy
  15. CHICHOT POLITYKI

    Zmiana punktu widzenia
  16. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Donald Tusk padnie
  17. I CO TERAZ ?

    Malta a sprawa polska
  18. I CO TERAZ?

    Dwa wyjścia
  19. HAJOTY PRESS CLUB

    Pamięć o patronce
  20. PLATFORMA WIEDZY I PRAKTYKI

    Otwarta nauka
  21. WIATR ZE SZWECJI

    Czy może nam coś przywiać?
  22. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Winnetou nie żyje
  23. II WOJNA ŚWIATOWA

    Polskie asy przestworzy
  24. CHICHOT POLITYKI

    Wyszło szydło z worka
  25. WIATR OD MORZA

    Damy radę...
  26. I CO TERAZ?

    Troska nade wszystko
  27. W OPARACH WIZERUNKU

    Renoma i marka
  28. LEKTURY DECYDENTA

    Książki pod strzechy
  29. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Ekstradycja a polityka