Established 1999

NIEZŁA SZTUKA (5)

8 grudnia 2012

Nie lubię myśliwych - 8.12

Jeśli myśliwych traktować jako odrębną rasę ludzi (choćby psychiczną), to jestem rasistą. Po prostu nie znoszę ich, i ta myśl nie chce się odkleić z myśli – jak guma do żucia z obcasa – pisze Andrzej Popielski.

Oni mają o sobie lepsze zdanie. Np. kilka miesięcy temu jakieś studenckie dziewczę na publicznym spotkaniu powiedziało przychylną opinię o naszym Prezydencie z dodatkiem małego ale: Gdyby Pan nie był myśliwym… Głowa Państwa obruszyła się: Przecież myślistwo to szlachetny sposób zdobywania mięsa, sport starożytny itd.

Znałem kiedyś Pana Jurka. Mężczyzna jakieś półtora metra z małym kawałkiem, w tyrolskim kapelusiku z piórkiem. W towarzystwie podśmiewano się, że bije go żona wyższa o pół głowy. Niezauważalny osiągnięciami, ale nadrabiał posiadaniem fiata 125p, kolekcji landszaftów, sztucera i dubeltówki. Straciłem do niego sympatię po łowieckiej opowieści o tym, jak zauważył lochę z kilkoma, jak powiedział, ślicznymi warchlakami. Dwa małe nie zdążyły. Pan życia i śmierci… A może po prostu śmiercionośny kurdupel.


Większość myśliwych to ludzie nie leczący kompleksów niższości lub rozładowujący sadyzm. Normalni. Ale dlatego jeszcze bardziej ich nie lubię. A w tym tak zwanym sporcie brak odwagi i szlachetności, nie ma wrażliwości na cierpienie, a sprawę regulacji liczby zwierzyny, to mogą załatwić leśnicy. Współczesny myśliwy to trochę ubojowy, ale z daleka i bez ryzyka, jakie szło za wojem dźgającym niedźwiedzia oszczepem. Zabawa w ściąganie spustu.


W mojej rodzinie tradycja myślistwa była silna wyłącznie w minionym ustroju, tak wypełnionym malowniczymi polowaniami na cukier, wódkę, lodówkę i inną „zwierzynę”. Mój owdowiały wuj, gdy córka w latach 80.tych sprowadziła go do siebie, do Norymbergi i tam chciała wyswatać, uciekł z powrotem do Polski. Odwrotnie niż Wanda, co nie chciała Niemca, tyle że chodziło Helgę. Ale głównie z braku satysfakcji z polowań. Pełne półki podkładały mu się lizusowsko do odstrzału. I żadnego przy tym ryzyka i snutych w kolejkach opowieści o zdobyczach. Po co żyć?


W obecnych czasach lufa nam wraca w różnych postaciach, ale już nie np. jako synonim „setki” wódki. Trochę wytrzeźwieliśmy. W wyścigu do różnych „luf” jesteśmy jednak ambitni i być może dościgniemy mistrzów, choćby USA. W ostatnich latach ze dwa razy przetoczyła się dyskusja nad prawem do powszechnego posiadania broni. Grzmiały argumenty etyczne, prawne, historyczne, psychologiczne… W Internecie były też i takie nietrzeźwe opinie, że broń w domu może przydać się na wypadek wojny i powołania partyzantki. Niektórzy uważali, że to poprawi stan cywilnego bezpieczeństwa w domach i na ulicach – ale czy sytuacja jest tak groźna, że warto sięgać do prochowego pospolitego ruszenia. A tradycyjni polscy kosynierzy nie wystarczą? Pamiętam też, jak wojskowy pacierz, że nienaładowana broń raz do roku sama strzela. Przy lufach w liczbach masowych, kule by gwizdały.


Miałem koszmar senny. W nim różne lobby (zbrojeniowe, walki o wolność, antypacyfistów, stowarzyszeń myśliwych w walce o postęp, w walce o szczęśliwą zwierzynę itd.) przeforsowały ustawę o prawie do powszechnego posiadania broni. Rynek szybko nasycił się lufami. Spotkałem nielubianego sąsiada z długim i ciężkim futerałem. Pewnie niósł wędki. Bezpańskie psy i koty stały się niewidzialne, ukryły się fantastycznie. Lobby posiadaczy broni zaczęło forsować w Sejmie potrzebę uchwalenia ustawy o odstrzale humanitarnym. Przecież tak ważna grupa obywateli jak posiadacze broni musi mieć ambitne społeczne… CELE. Wykazu celów nie podano, ma ukazać się w administracyjnym akcie wykonawczym, mają go aktualizować. Na wszelki wypadek zacząłem kupować wszystko przez Internet, z kurierską dostawą do domu. Poza tym nic się specjalnie nie zmieniło. Jak zawsze wyprowadzam psa trzy razy dziennie na spacer. Teraz głównie na balkon. Sąsiad patrzy jakby bardziej bezczelnie…


Pewnie bym dalej majaczył, ale życie mną potrząsnęło i wróciłem do świadomości. Problem, że nie wiem, czy ona, to nie sen?


Recenzja o myślistwie


Sportu tego są takie
współczesne realia,
że myśliwy
to sadystyczna
tchórzliwa kanalia


Może serc strzeleckich
kamień odkamieni
informacja
że tworzą w zaświatach
z myśliwych
zastępy dorodnych
jeleni
Przed czasem ścinania
bujnie rosną zboża
Panowie myśliwi…
rosną wam poroża




© Copyright by Andrzej St. Popielski




Andrzej Popielski – dziennikarz,fotograf, poeta: www.aspop.com.pl

W wydaniu nr 133, grudzień 2012 również

  1. DLA SNOBÓW KONESERÓW

    7.000 złotych za kieliszek whisky - 27.12
  2. ASPIRACJE POLAKÓW DO BOGACTWA

    Luksusowe inwestycje - 18.12
  3. INSTYTUT SPRAW PUBLICZNYCH

    Polityka bez kobiet - jak to zmienić? - 17.12
  4. IMR ADVERTISING BY PR

    Śniadanie z Duchem Bielucha
  5. ALIOR BANK

    Budowanie imperium - 13.12
  6. SLOGANY REKLAMOWE

    Namawiają, lansują, sprzedają - 13.12
  7. IMR Z HIMALAYA HERBALS

    Kosmetyki z natury - 10.12
  8. NIEZŁA SZTUKA (5)

    Nie lubię myśliwych - 8.12
  9. GRUPA KAPITAŁOWA AZOTY TARNÓW

    Nienowa nazwa, nowe problemy - 7.12
  10. PARADOKS SPÓŁEK WYDOBYWCZYCH

    Złote robaki zarabiają, a akcje spadają - 7.12
  11. EXXON MOBIL PROGNOZUJE

    Jaka będzie energia przyszłości - 5.12
  12. RANKING MENEDŻERÓW

    Nagrodzony Maciej Kossowski - 5.12
  13. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Agatha Christie
  14. O EUROPIE W LIMOGES

    Jaka przyszłość europejskiego modelu politycznego? - 4.12
  15. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Poniedziałek, 31.12 – Wspólnota polska
  16. SZTUKA MANIPULACJI

    Kukułcze jajo - 3.12
  17. SIŁA POLITYKI

    Dukaty noworoczne - 31.12
  18. I CO TERAZ?

    Nie tylko słowa - 4.12