Established 1999

LOBBING

5 lutego 2008

Inny Marek Dochnal

Zdejmuję z Marka Dochnala przydomek lobbysty i kieruję jego osobę tam, gdzie jej miejsce. Mimo, iż Dochnal lobbystą nie był, to jego zwolnienie z aresztu zdejmuje odium ze słowa lobbing i wykonujących ten zawód ludzi.


DAMIAN A. ZACZEK


 


redaktor naczelny


 


Przez trzy i pół roku w areszcie Marek Dochnal był złym snem dla całego środowiska lobbingowego w Polsce. W styczniu 2008 r. decyzją sądu został zwolniony. Tym samym atmosfera wokół lobbingu powinna się poprawić. Choćby symbolicznie. Trudno bowiem lobbować, gdy wszelkie informacje o działalności Dochnala były opatrywane mianem nieuczciwego lobbingu. Nazwisko naszego antybohatera pisano łącznie ze słowem lobbysta. Często zapominano, że ma on też imię.


Przez te lata nikt nie odważył się sprostować nieprawdy. Nikt nigdzie nie napisał, że Marek Dochnal nie był lobbystą. Co najwyżej – aferzystą, załatwiaczem, łapówkarzem. Ale tymi zarzutami zajmują się odpowiednie służby.


Teraz potraktujmy o lobbingu.


Cóż to bowiem jest lobbing? Istotnych definicji jest kilka. Zaproponuję taką: lobbing, jako niezbędny element demokracji parlamentarnej, jest sztuką skutecznego wywierania wpływu na ustawodawczy proces decyzyjny. Innymi słowy: lobbysta w imieniu zleceniodawcy, którym może być duża grupa społeczna, środowisko zawodowe lub zrzeszenie przedsiębiorców, lobbuje w sprawie zmiany złego prawa lub sugeruje powołanie nowego aktu prawnego. Zakres środków, których może używać lobbysta jest opisany w powszechnie dostępnej literaturze. Również prawo – Ustawa o prowadzeniu działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa – określa możliwości i ograniczenia lobbysty.


Na jakie ustawodawstwo usiłował wpłynąć Marek Dochnal? Jakie zmiany i gdzie proponował? Kogo reprezentował?


Z zebranych dowodów ogólnie dostępnych wynika, iż Marek Dochanl lobbystą w żadnym wypadku nie był. Nie jest bowiem lobbingiem pośrednictwo przy zakupie hut stali, nie jest nim również kupienie posłowi mercedesa. Gdyby Marek Dochnal pojawił się w Sejmie i lobbował za taką zmianą ustawodawstwa, aby tylko Lakshmi Mittal mógł kupować polskie huty, to wtedy byłby to lobbing.


Pamiętamy przecież naszego „króla żelatyny” Kazimierza Grabka. Ten przedsiębiorca był lobbystą co się zowie. On to bowiem za czasów rządu AWS Jerzego Buzka doprowadził do wpisania do ustawy wzmianki o ochronie polskiego rynku przed zagraniczną konkurencją. Ponieważ rząd wprowadził wysokie cła na import żelatyny, więc jej przywóz okazał się nieopłacalny. Grabek, jako jej jedynym producent w Polsce, z dnia na dzień stał się potentatem.  Monopolista mógł okrzyknąć się królem. Jednak działania i zabiegi Grabka, choć kontrowersyjne, były zgodne z ówczesnym prawem. Można tylko ubolewać nad bezmyślnością decydentów, którzy dali się przekonać – wtedy jeszcze nie królowi, tylko pretendentowi do żelatynowego tronu – do wprowadzenia zapisu niezgodnego z zasadą wolności gospodarczej. Ale wtedy dopiero uczyliśmy się kapitalizmu i jego zasad wolnorynkowych.


Tak więc zdejmuję z Marka Dochnala przydomek lobbysty i kieruję jego osobę tam, gdzie jej miejsce. Mimo, iż Dochnal lobbystą nie był, to jego zwolnienie z aresztu zdejmuje odium ze słowa lobbing i wykonujących ten zawód ludzi.


 


 


 


 

W wydaniu 75, luty 2008 również

  1. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Umysł lidera
  2. POLSKA PO KACZYŃSKIM

    Trudny spadek
  3. ROZPOZNAWANIE SNOBA

    Sztuczne podnoszenie wartości
  4. KŁOPOT ZE SNOBIZMEM

    Podskakiwanie na palcach
  5. PR PRODUKTOWY

    Rekin przyjacielem człowieka
  6. SNOBIZM

    Jeszcze nie czas
  7. LOBBING

    Inny Marek Dochnal
  8. KOBIETY versus MĘŻCZYŹNI

    Równość w pracy?
  9. RZĄD PROPONUJE

    Przedsiębiorca zawieszony
  10. SZTUKA MANIPULACJI

    Krygowanie