Established 1999

KUPIĆ I CZYTAĆ

6 maja 2013

"Tygodnik Powszechny" nr 21 - 22.05

Czy Kościół zmieni krytyczne zdanie na temat klonowania? Czy klonowanie może być terapeutyczne? Czy wolność człowieka można uznać za ważniejszą od jego godności?

Klonowanie, etyka i medycyna – temat numeru [s. Barbara Chyrowicz, Jacek Kubiak]


Stało się: sklonowano ludzki zarodek. To przełom w medycynie. Lekarze i pacjenci powinni się cieszyć. Teolodzy biją na alarm.


Czy Kościół zmieni krytyczne zdanie na temat klonowania? Czy klonowanie może być terapeutyczne? Czy wolność człowieka można uznać za ważniejszą od jego godności? W najnowszym „Tygodniku Powszechnym” blok tekstów poświeconych konsekwencjom ogłoszonego w ubiegłym tygodniu odkrycia.


Siostra Barbara Chyrowicz, filozof i etyk przypomina, że racje natury religijnej nie są jedynymi, jakie przywołuje się w debacie na temat moralnego statusu zarodków. A kwestia samego klonowania terapeutycznego jest bardzo skomplikowana: „Kontrowersyjny jest sam fakt >konstruowania< ludzkiego zarodka w procesie klonowania. Wykluczenie wykorzystywania takich zarodków w celach reprodukcyjnych nie eliminuje problemu, ponieważ jeśli uzyskane zarodki mają pełen potencjał ludzki, to niezależnie od dalszych celów (terapeutycznego czy reprodukcyjnego) uzyskane w warunkach laboratoryjnych życie jest życiem człowieka we wczesnej fazie rozwoju” – pisze s. Chyrowicz.


Przypominając dawne kontrowersje związane z przeszczepami organów (do których Kościół z początku również podchodził z dystansem) s. Chyrowicz pisze, że w dyskusji o przeszczepach chodziło o możliwość „biologicznego wspierania” drugiego człowieka. Jednak powstałych w procesie klonowania zarodków nikt o zdanie pytał nie będzie: „Będą konstruowane i wykorzystywane zgodnie z zamiarem rozumnych i wolnych istot, których natura jest dokładnie taka sama, jak wykorzystywanych i niszczonych przez nie zarodków”.


W bloku tekstów na temat etyki i medycyny również artykuł prof. Jacka Kubiaka, biologa, przypominający fakty dotyczące dokonywanych przez ostatnie lata odkryć naukowych, a także przełomu, którego autorem jest Shoukhrat Mitalipov z Uniwersytetu Zdrowia i Nauki w stanie Oregon. „Mitalipow twierdzi, że jego doświadczenia nie są wynikiem jakiegoś szczególnego odkrycia. Po prostu żmudnie udoskonalał metodę stosowaną od czasu sklonowania owcy Dolly i dostosowywał ją do >wymagań< zarodków ludzkich tak, aby te nie tylko przeżywały samą procedurę, ale również z sukcesem rozwijały się później” – zauważa Kubiak.


Naukowiec pisze również o etycznych dylematach, jakie stoją za ostatnim odkryciem – w tym o sporze między światem nauki a teologią – a także o potencjalnym niebezpieczeństwie, jakie niosłyby ze sobą próby klonowania reprodukcyjnego. „W końcu szaleńców jest wokół wielu – od osób trzymających w zamrażarkach własne noworodki, po zwyrodnialców seksualnych porywających kobiety (…) Przypomnijmy jednak, że takie indywidualne przejawy szaleństwa wymagają o wiele mniejszych nakładów niż wcielenie w życie zamiaru uzyskania własnego klonu. Zbudowanie dla swoich ofiar bunkra w piwnicy jest niczym w porównaniu z powołaniem specjalistycznego laboratorium z wyszkolonym personelem, który potajemnie klonowałby ludzi (…) Absurdalność takich pomysłów nie zwalnia nas z obowiązku wprowadzenia zakazu klonowania reprodukcyjnego. I to właśnie teraz” – podsumowuje prof. Kubiak.


Prawdziwe życie polskich seminariów [Błażej Strzelczyk]


W seminarium można zobaczyć, jak klerycy mieszkają i jak spędzają czas. Aby porozmawiać o ich prawdziwych problemach, trzeba jednak wyjść poza seminaryjne mury – pisze Błażej Strzelczyk w drugiej części raportu o polskich seminariach. Czy w seminariach się pije? Komu ufają klerycy? Co myślą o kobietach? Czy seminarium bliżej do koszar czy do akademika? „Spotykam się z wieloma ludźmi – mówi rozmówca Strzelczyka. – Nie odczuwam, żeby interesowały się mną kobiety. To jest raczej związane z tym, że jestem klerykiem. Ludzi chyba to interesuje. Po równo kobiety i mężczyzn”. Zuzanna Radzik, która studiowała teologię z klerykami, twierdzi, że zainteresowanie kobiet klerykami jest zrozumiałe. Jednak potrzebna jest duża uwaga z obu stron, by nie przekroczyć granicy. – To jest podświadome. Kleryk to facet stworzony, by słuchać. To na kobiety działa. Kobietom może się wydawać, że są to ludzie dojrzalsi, że wybrali już jakąś drogę, więc panuje coś w rodzaju swobody. „Przecież nic nie może się stać”. Relację kobiety i kleryka czy księdza obie strony mogą przestać traktować jako relację damsko-męską. A to jest błąd. Właśnie złudna swoboda jest tym, co zwodzi ludzi na manowce. Stereotyp głosi, że klerycy są zniewieściali, nieporadni i zestresowani. Że żyją w cieplarnianych warunkach i nie mają pojęcia o świecie. Jacy są naprawdę? W „TP” nr 19 opublikowaliśmy raport o polskich seminariach Błażeja Strzelczyka, a bp Grzegorz Ryś mówił, że krzywdzące opinie o klerykach biorą się najczęściej z niewiedzy. W tym numerze ciąg dalszy opowieści o klerykach.


Dyskusja „Nie bój się medytacji” [bp Andrzej Siemieniewski]


Jest dla mnie wielką radością, że sprawa chrześcijańskiej medytacji powraca na pierwsze strony czasopism. Dotychczasową próbę dyskusji uważam jednak za niefortunną – pisze biskup Andrzej Siemieniewski. Hierarcha odniósł się do publikowanej na naszych łamach dyskusji „Nie bój się medytacji”. „Modlitwa to bardzo intymny wyraz relacji człowieka do Boga – zasługuje na spokojne i delikatne potraktowanie. Teologiczne bitwy jej nie służą”, pisze pomocniczy biskup wrocławski. Hierarcha polemizuje z publikowanym w 16. numerze „TP” artykułem ks. Jacka Prusaka SJ „ Oskarżona modlitwa”. Broni swojego artykułu na temat medytacji opublikowanego w czasopiśmie „Pastores”, po którym na łamach „Tygodnika Powszechnego” wywiązała się dyskusja. „Mówiąc o medytacji nie dyskutujemy o sprawie błahej i marginalnej, ale o czymś, co wkracza w samo sedno istoty chrześcijaństwa jako drogi do zbawienia. W tym właśnie kontekście Balthasar (słynny teolog) zacytował św. Pawła (2 Kor 11, 3-4): >by nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż zwiódł Ewę<. Droga modlitwy to droga zbawienia i nie można sobie pozwolić na lekkomyślność w tej kwestii” – zauważa biskup. Mimo, że konfrontacja argumentacji zwolenników medytacji metodą szkoły Światowej Wspólnoty Medytacji Chrześcijańskiej (WCCM) z autentycznymi tekstami starożytnych autorów przekonała bp Andrzeja Siemieniewskiego, że nie mają racji, powołując się na starożytne korzenie chrześcijańskie swojej metody, to nie przekreśla on z góry wyżej wymienionej formy modlitwy. Przyznaje również: „Do moich skromnych refleksji z >Pastores< warto dodać i te inne, znacznie ciekawsze, poruszone przez autorów publikujących w >Tygodniku<, gdyż temat medytacji jest szeroki i nad wyraz interesujący! Nie zapominajmy przy tym o soborowym duchu dialogu”.


Kasjan i jezuici” – jezuita odpowiada biskupowi [ks. Jacek Prusak SJ]


Zgadzam się z postulatem Księdza Biskupa: „Nic pożyteczniejszego, niż lektura chrześcijańskich źródeł! I nic ciekawszego niż teologiczna debata!”. I dlatego pozostaję przy swoim stanowisku – odpowiada biskupowi Siemieniewskiemu ks. Jacek Prusak SJ. Bez względu na to, czy źródłem inspiracji dla o. Maina (założyciela WCCM) w odrodzeniu medytacji chrześcijańskiej był kontakt z hinduizmem, i czy właściwie zinterpretował on Kasjana, faktem jest wspólne zakorzenienie medytacji nauczanej przez niego oraz przez klasyka mistyki chrześcijańskiej – autora „Obłoku Niewiedzy” w tradycji modlitwy apofatycznej. – pisze ks. Jacek Prusak. „Nawet jeśli Ksiądz Biskup miał co innego na myśli, a ja błędnie to zrozumiałem, to trafnie wyjaśniłem czym jest medytacja w WCCM, którą Ksiądz Biskup najwyraźniej opisał nietrafnie, skoro medytujący według wskazówek o. Johna Maina nie odnaleźli się w tym opisie” – kontynuuje autor. Dyskusja trwa, a autor zapewnia , że jest otwarty na teologiczną debatę i lekturę chrześcijańskich źródeł, oraz ma nadzieję, że wymiana myśli pokazuje, że wewnątrzkościelny dialog jest możliwy i potrzebny – nie tylko w sprawie medytacji chrześcijańskiej.


Hansenowie – donkiszoci polskiej architektury [Katarzyna Kubisiowska, Filip Springer]


Hansenowie szaleńczo wierzyli, że ludzie są mądrzy, dobrzy, chcą się rozwijać. Mieli poczucie, że po końcu świata, jakim była II wojna światowa, socjalizm pozwoli na rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Ale ten nowy początek nigdy nie nadszedł i w tym tkwi sedno ich porażki. Okazało się, że potrzebny jest drugi koniec świata, by ich idea mogła się urzeczywistnić”- opowiada Filip Springer, autor książki o słynnej parze architektów. „Niezrozumienie potrzeb ludzi wynikało z wiary Hansenów w dobroć, mądrość i naturalną chęć rozwoju. Robotnik miał po pracy malować obrazy, a nie stać w kolejkach albo spać przed telewizorem. Ich wizja, dotycząca potencjalnych mieszkańców osiedli, była szalona, choć jako jedyni pytali ludzi o zdanie, organizowali konsultacje. Jeśli architekt założy, że człowiek jest zły, to w oknach wstawi kraty, na podwórku zainstaluje kamery, osiedle otoczy kolczastym płotem. Z jednej strony ich myślenie było utopijne, z drugiej – dziś wiemy, do czego prowadzi to drugie założenie” – dodaje Springer.


Festiwal Miłosza w Krakowie [Andrzej Franaszek]


Plotka mówi o miejskim urzędniku, dzielącym się z dziennikarzami nadzieją, iż Festiwal Miłosza… uczyni z Krakowa prawdziwą „ziemię Ulro”. Szczęśliwie się nie udało – pokpiwamy, na chwilę przynajmniej dalecy od duchowej pustyni, którą pod nazwą Ulro opisywał Blake, potem zaś – Miłosz” – pisze w relacji z zakończonego właśnie w Krakowie Festiwalu Miłosza Andrzej Franaszek. Co uświadomił mu tegoroczny Festiwal?: „>Większość współczesnej poezji to sztuka dizajnu< – zgryźliwie, choć nie bez racji mówił Dąbrowski, zaś starsza o pół wieku Hartwig podkreślała, że wiersz przypomina o istnieniu ponadracjonalnego, a zwłaszcza ponadtechnologicznego, ponadmaterialnego wymiaru istnienia. Innymi słowy: że poetycka wyobraźnia wyprowadza nas z pułapki Ulro”


Tam, gdzie nic nie ma – o „Salkach” Wojciecha Nowickiego [Michał Szymański]


>Salki< Wojciecha Nowickiego wciągają, hipnotyzują i paraliżują mocą wielkiej literatury, która tak dobrze i starannie maskuje swój warsztat, że nożyk bezradnego krytyka ślizga się po gładkiej powierzchni” – pisze o najnowszej książce tygodnikowego autora Michał Szymański. „Nowicki płynie pod prąd, jeden po drugim odrzuca kojące mity. Twarze dziadków, babek, ciotek wywołuje z nicości z czułą ironią i poczuciem winy odszczepieńca. Pozbierane fragmenty rodzinnej historii przetyka obszernymi opisami włóczęg po Mołdawii, Ukrainie, Rumuni, Serbii, Albanii. Podąża własną drogą, mniej się zachwyca, więcej wątpi, mając w pamięci diariusze i wspomnienia podróżne sprzed stuleci, których autorzy sami sobie wydawali się przenikliwi i wszechwidzący, a przed współczesnym czytelnikiem obnażają swoją ślepotę”.


Hiperrealizm i Ameryka [Marek Bieńczyk]


Gdyby jaskiniowcy mieli odpowiednie środki, to ich murale byłyby w oczywisty sposób hiperrealistyczne – zresztą dla nich pewnie takie były” – pisze Marek Bieńczyk po obejrzeniu madryckiej wystawy hiperrealistów. „Ze względu na moc hipnotyczną, która wywołuje w nas rodzaj dziecięcego zachwytu – patrzeć, jeszcze patrzeć – malarstwo hiperrealistyczne przyjemnie, lecz może i niebezpiecznie, wciąga. Odwodzi nas od refleksji, epatuje na podobnym poziomie emocji co serial telewizyjny: nie można się oderwać, ale lepiej o nim zbyt długo nie myśleć.”


Cezary Bodzianowski – człowiek w berecie [Piotr Kosiewski]


Cezary Bodzianowski od połowy lat 90. zrealizował ponad tysiąc rozmaitych akcji, zwanych przez niego samego >wydarzeniami< (to iście stachanowski wyczyn!). W galeriach i muzeach, w przestrzeni miast, w mieszkaniach i hotelowych pokojach. Jedne wydarzały się na oczach widzów zainteresowanych sztuką, ale też przypadkowych przechodniów, inne ogrywał jedynie przed kilkoma wybranymi osobami – pisze Piotr Kosiewski w związku z łódzką wystawa artysty. „To >osobisty teatr zdarzeń<” – podkreślają twórcy wystawy. Trudno zapomnieć charakterystyczną figurę artysty, znaczący wąsik czy noszony przez niego czarny beret z antenką (…) Nie dajmy się jednak zwieść naiwnością i szczerością artysty. Bodzianowski starannie kreuje swój wizerunek osoby zwykłej, przeciętnej, niczym się nie wyróżniającej. Im bardziej stara się być zwyczajnym, tym bardziej wyróżnia się. To nie Bodzianowski, lecz otoczenie, to co w tle, sprawia, że sytuacja wydaje się absurdalna, a nawet komiczna”.


Motocyklowy moralitet [Anita Piotrowska]


Porównywane do kultowego >Drive< z tym samym Ryanem Goslingiem w roli głównej, >Drugie oblicze< to przypowieść o winie, współczesna wersja greckiej tragedii” – pisze o nowym filmie Dereka Cianfrance’a Anita Piotrowska. „Reżyser gra na bardzo wysokim C: gatunkowe schematy podbija archetypami, współczesną fabułę każe czytać jak mitologię, rekwizyty przerabia na fetysze, unieważnia przy tym konkretny czas i miejsce akcji na rzecz bliżej nieokreślonej, mitycznej czasoprzestrzeni. Jedno małe kłamstwo uruchamia istną lawinę zdarzeń, lecz ta zmienność okazuje się tylko pozorna, bo historia bohaterów musi w końcu zatoczyć pełne koło. Tragedia musi rozegrać się na wielu planach, zanim zakończy się oczyszczeniem”.


Polityka i pieniądze [Aleksander Smolar, Paweł Reszka, Cezary Michalski]


Lider opozycji pisze książkę, żeby spłacić kredyt. Premier jest dopiero na piątym miejscu listy płac w swojej Kancelarii. Czy nie przesadzamy z tanim państwem?Zarobki w polskiej polityce są, jak pisze Paweł Reszka, sprawą wstydliwą. „Ludzie, którzy decydują o miliardach, zarabiają średnio. Wszystkich obowiązuje ascetyczna zasada >taniego państwa<. Klną pod nosem, a boją się zbuntować” – pisze publicysta. Reszka opisuje genezę „taniego państwa” – populizm polityków PiS i Platformy Obywatelskiej, którzy stali się zakładnikami haseł nawołujących do cięć za wszelką cenę. Efektem tej strategii są absurdy: Donald Tusk jest, jak ustalił dziennikarz, dopiero piąty na liście płac w Kancelarii, którą kieruje; kandydat do ministerialnego fotela odmawia objęcia stanowiska, mówiąc, że go na to nie stać.


Wymyślenie państwa >taniego<, uczciwego i skromnego, było polityczną i moralną koniecznością. Tyle, że taniość stała się fetyszem” – czytamy. Paweł Reszka zastanawia się też, czy nie lepiej, by polityków opłacanych przez państwo było mniej, za to wynagradzanych lepiej.


W bloku tekstów poświęconych pieniądzom w polityce również wywiad z Aleksandrem Smolarem. Ubóstwo nie jest polityczną cnotą – zauważa politolog, zaś pytany przez Cezarego Michalskiego o przywileje polityków, odpowiada: „Ważniejszy od zegarków czy gadżetów, a nawet od korupcji prywatnej, jest problem korupcji politycznej, związanej ze wzrostem kosztów polityki demokratycznej. Żeby mieć na nią pieniądze, partie są zmuszone do eksploatowania gospodarki i państwa”.


SLD w pułapce historii [Andrzej Brzeziecki]


Lewica ma kłopot z historią. Ale relatywizują ją od lat politycy wszystkich opcji. Andrzej Brzeziecki analizuje ostatnie wydarzenia wokół Sojuszu Lewicy Demokratycznej: partia nie chciała przyjąć parlamentarnej uchwały upamiętniającej śmierć zamordowanego 30 lat temu Grzegorza Przemyka, wcześniej zaś firmowała historyczny „Niezbędnik” wybielający czasy PRL-u. Publicysta zwraca uwagę na kontekst tego wydarzenia, zadając pytanie, w jakiej Polsce poseł SLD Tadeusz Iwiński wpadł na pomysł, by podważyć tezę, że władze PRL tuszowały sprawę zabójstwa Przemyka. „Otóż zrobił to w kraju, gdzie (…) poziom wiedzy na temat ostatniego półwiecza jest wyjątkowo mizerny – czytamy w artykule Brzezieckiego. – Dowiódł tego zresztą sam rzecznik SLD Dariusz Joński, który nie wiedział, kiedy wprowadzono stan wojenny i kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie. Jak wiemy z licznych sondaży, młodzi Polacy mają kłopoty z identyfikacją najprostszych faktów i nie potrafią rozpoznać na zdjęciach najważniejszych postaci z polskiej historii”. Drugim ważnym elementem kontekstu „historycznej wpadki” SLD jest według publicysty instrumentalne podejście do historii – postawa łącząca polityków wszystkich niemal opcji.


Czy Warszawa da się lubić? [Paweł Bravo]


Gubernialna nuda i niemożność bycia Paryżem – także w ten sposób można mówić o stolicy.


Paweł Bravo polemizuje z tezą, że stolica da się lubić. O Warszawie „dającej się pokochać” pisały kilka tygodni temu (TP 18 / 2013) Paulina Wilk oraz Beata Chomątowska. „Jeśli się wczytać uważnie w opis Wilk i Chomątowskiej, widać, że tak naprawdę są one przekonane o fragmentaryczności tej >kochanej Warszawy<. Jedna pisze o >przyczółkach serdeczności<, druga o wyspach. Łażenie po stolicy nadal jest czynnością wymagającą zdrowych nóg, aby móc pokonać ogromne dystanse, dzielące owe >ludzkie<, nasycone charakterem i pełne niebanalnych bywalców miejsca” – pisze publicysta, wymieniając te nieliczne według niego miejsca, które pozwalają poczuć się warszawiakom i przyjezdnym jak w Berlinie czy Amsterdamie. „Cóż z tego, że tam, gdzie kiedyś była jedna placówka kulturalnego picia, świecąca na betonowym przestworzu jak latarnia morska, dziś są trzy albo cztery lokale, skupione w klaster miejskiego gwaru? Cóż z tego, że pojawiła się jedna, parusetmetrowa ulica, francuska z nazwy, a berlińska z charakteru osiadłych tam knajpek? To są właśnie te różnice skali, których Warszawa na razie nie pokonała” – pisze Bravo.


Stephen Hawking – bojkot Izraela [Dariusz Rosiak]


Najbardziej znany fizyk na świecie Stephen Hawking postanowił bojkotować Izrael. To dla tego kraju bolesny cios, bo jest on ważnym centrum naukowym a nowoczesne technologie stanowią o jego sile. „Zestawienie wielkiego myśliciela, będącego jednocześnie osobą sparaliżowaną i fizycznie bezbronną, z brutalnym i morderczym reżimem – jak przedstawiany jest Izrael przez zwolenników bojkotu – mówi samo za siebie. Nie sposób znaleźć lepszej analogii dla biblijnego starcia Dawida z Goliatem, gdzie w roli filistyńskiego monstrum występuje oczywiście Izrael.” – pisze Dariusz Rosiak. Hawking, który może stać się ikoną światowego ruchu na rzecz bojkotowania Izraela, twierdzi, że zdecydował się nie brać udziału w planowanej na czerwiec w Jerozolimie konferencji naukowej pod wpływem głosów palestyńskich naukowców. „W konflikcie izraelsko palestyńskim od czasu tzw. pierwszej intifady (zaczęła się w 1987 r.) zginęło mniej niż 10 tys. ludzi po obu stronach – dużo, ale zdecydowanie poniżej >normy< ludzkiego barbarzyństwa w czasach współczesnych. A jednak to nie Chiny, Birma, Zimbabwe, Kongo, nawet nie Korea Północna mają być zaczynem zła na świecie, lecz Izrael. Ze wszystkich krajów łamiących prawa człowieka Rada Paw Człowieka ONZ uznaje Izrael za największego winnego: 70 procent rezolucji Rady dotyczy tego państwa” – zwraca uwagę Rosiak. Jednocześnie nie wydaje się by rozwiązanie konfliktu palestyńsko – izraelskiego było w najbliższej przyszłości możliwe. Nie ma na to pomysłu także wspólnota międzynarodowa.


USA – doktor Gosnell i nowa debata o aborcji [Konrad Sawicki]


Dyskusja o aborcji w Stanach Zjednoczonych nabrała nowego wymiaru z powodu procesu Kermita Gosnella, dokonującego nielegalnych zabiegów usunięcia ciąży. W 2010 r., gdy agenci FBI weszli do siedziby Women’s Medical Society w Filadelfii, podejrzewając nielegalną sprzedaż lekarstw na recepty. „To, co zastali, wyglądało jak scena z horroru: krew i kocie odchody na podłodze, smród moczu i kobiety, które na aborcję oczekiwały w fotelach pokrytych zakrwawionymi kocami. Jak wykazała potem kontrola, pacjentkami zajmował się personel bez wymaganych licencji. Narzędzia chirurgiczne na sali operacyjnej były zardzewiałe, zestaw do reanimacji nie działał. I najbardziej makabryczne odkrycie: w rozsianych po klinice workach, kartonach po soku i pojemnikach na karmę dla kotów znaleziono szczątki ludzkich płodów.” – pisze Konrad Sawicki. Gosnell przyznał, że dokonywał aborcji po 24. tygodniu ciąży lub nawet później – choć prawo stanu Pensylwania tego zabrania. „Jednym z przypadków, który udało się udokumentować, jest historia 17-letniej dziewczyny, która trafiła do kliniki w 29. tygodniu ciąży. Osoba z personelu obecna przy zabiegu zeznała, że chłopiec, którego wyjęto z ciała matki, oddychał i ważył około 5 funtów (2,27 kg). Gosnell uśmiercił dziecko, przecinając nożycami jego rdzeń kręgowy” – relacjonuje Sawicki. Gosnell bronił się w sądzie pytając czym różni się legalne zakończenie życia dziecka w łonie matki, od zabicia niewiele starszego dziecka poza jej organizmem. Groziła mu kara śmierci, jednak zrzekł się on prawa do składania apelacji w zamian za oddalenie tej groźby . Resztę życia spędzi jednak w więzieniu.


Turcja – marzenia o imperium [Teresa Stylińska]


Turcja uroczyście będzie obchodzić 660 rocznicę zdobycia Konstantynopola przez sułtana Mehmeta II. Jednocześnie rozpędu nabiera polityczna i kulturowa „ottomania” czyli sentyment do przeszłości, do czasów sułtańskich, gdy Turcja była imperium. „W Turcji zainteresowanie epoką imperialną nigdy rzecz jasna nie wygasło, ale od pewnego czasu obserwuje się wyraźne na tym polu ożywienie. Jednak wystawy, informacje o renowacji zabytków z czasów osmańskich, aukcje dawnych przedmiotów użytkowych – to jedno. Reorientacja polityki zagranicznej – to drugie. Turcja zaczęła odzyskiwać pozycję mocarstwa regionalnego, co siłą rzeczy nasuwa skojarzenia z epoką imperium. Nową, obowiązującą linią polityki staje się neo-osmanizm, realizowany otwarcie i już bez zahamowań.” – pisze Teresa Stylińska. Do niedawna dla Turków najważniejszym okresem w historii był czas po I wojnie światowej: wojna o niepodległość i powstanie republiki, a największym bohaterem Atatürk. Dziś jednak mówi się nie tylko o zasługach Atatürka, ale i o błędach. „Niektórzy uważają, że jednym z najpoważniejszych była zmiana alfabetu z arabskiego na łaciński, odcięła bowiem Turcję od jej przeszłości, zarówno od Osmanów, jak związków ze światem arabskim. Nie znając alfabetu arabskiego, nie jesteśmy dziś w stanie czytać dawnych pism” – Stylińska przywołuje opinię ambasadora Turcji w Warszawie Yusufa Ziya Özcana. Mimo „ottomanii” powrót do arabskiego alfabetu nie miałby jednak sensu. „Ale kto wie, czy pewnego dnia nie pojawi się pomysł przeniesienia stolicy z republikańskiej Ankary do Stambułu, stolicy Osmanów.” – pyta Stylińska.


Nowy wizerunek Chin [Joanna Kotowicz]


Zdjęcia nowego przywódcy Chin Xi Jinpinga z jego pierwszej podróży zagranicznej do Rosji, a następnie do RPA, Tanzanii i Konga, są hitem chińskiego internetu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że to żona jest główną bohaterką fotografii.” – pisze Joanna Kotowicz o nowej pierwszej damie Chin, sławnej śpiewaczce Peng Liyuan. Szczególne zainteresowanie wywołały jej płaszcz i torebka. Żona prezydenta może przejść do historii jako pierwsza dama Chin aktywna w życiu społecznym, tak jak pierwsze damy na Zachodzie. „Żony wcześniejszych przywódców Chin – Hu Jintao czy Jiang Zemina – nie istniały w przestrzeni publicznej. Nawet jeśli towarzyszyły mężom w podróżach zagranicznych, były w cieniu. Peng już teraz postrzegana jest jako przeciwieństwo swych poprzedniczek.” – pisze Kotowicz – „– Ze względu na wcześniejsze doświadczenia życiowe i osobowość, Peng będzie aktywnie uczestniczyła w życiu społecznym. Będzie to miało też pozytywny wpływ na wizerunek Chin za granicą – uważa Tim Summers, ekspert z Chatham House”. Ostatecznie jednak jej aktywności i tak będzie zależeć od decyzji partii.


Richard Wagner – 200 lat z niemieckim mitem [Joachim Trenkner]


Niemcy celebrują w tym roku 200 rocznicę urodzin „kompozytora stulecia”, Richarda Wagnera. „Właściwie wszystko zaczęło się jeszcze jesienią minionego roku: już wtedy na rynku pojawiły się pierwsze wagneriana; potem ich liczba rosła w postępie lawinowym. Tytuły książek mówią same za siebie: „Mit Wagnera”, „Geniusz i szaleństwo”, „Mag z Bayreuth”. Jeśli chodzi o oryginalność ujęcia, wszystkich przebiła eseistka Kerstin Decker, która nie wahała się zaproponować czytelnikom biografii pod tytułem: „Wagner – oglądany oczami jego psów” – relacjonuje Joachim Trenkner. Dzieła Wagnera są obecnie grane w całych Niemczech, nie obyło się jednak bez skandalu. W operze w Düsseldorfie do inscenizacji opery „Tannhäuser” reżyser wmieszał sceny z komór gazowych. „Kontrowersyjną inscenizację zdjęto z programu, ograniczając się w kolejnych spektaklach tylko do części koncertowej. Pytany, reżyser nie był w stanie przekonująco wyjaśnić, co zbrodnie z czasów III Rzeszy mają wspólnego akurat z tą romantyczną operą Wagnera, rozgrywającą się w średniowieczu.” – pisze Trenkner. Apogeum obchodów przypadnie na lipiec i sierpień, gdy wielbiciele Wagnera zgromadzą się na słynnym Zielonym Wzgórzu w Bayreuth. Nadal jednak bez odpowiedzi pozostanie zapewne pytanie o źródła tej fascynacji. Kompozytor nadal bowiem dzieli – jedni uważają go za geniusza, inni jego muzyki nie cierpią. „Gdy Woody Allen, ten genialny żydowski reżyser i komik z Nowego Jorku, został zapytany o muzykę Wagnera, odparł sarkastycznie: „Good music to invade Poland with!” („To w sam raz muzyka, aby w jej takt zacząć inwazję na Polskę!”).”


Astronauta Chris Hadfield – gwiazda wśród gwiazd [Wojciech Brzeziński]


Czasem sława zaczyna się od włochatego ramienia. Trzydzieści pięć sekund nieruchomej ręki – i srebrny, lotniczy zegarek: pulsujący i podrygujący na metalowej bransoletce, wyglądający niczym małe zwierzątko próbujące zerwać się z uwięzi. Jedyny towarzyszący temu dziwacznemu zjawisku dźwięk to szum elektrycznej aparatury. Żadnego komentarza, żadnych fajerwerków. To był pierwszy film, jaki astronauta Chris Hadfield wrzucił na serwis YouTube z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Potem przyszły kolejne. Około czterdziestu. I stało się coś niesamowitego… Uratował 150 miliardów dolarów w dwa dni, zareklamował Kraków, wzruszył Davida Bowiego – i wrócił na Ziemię. Bez astronauty z Kanady kosmos już nie będzie taki sam.





W wydaniu nr 138, maj 2013 również

  1. POLSCY ZAPOMNIANI NOBLIŚCI

    Dlaczego o nich się nie mówi? - 26.05
  2. PARADOKS EASTERLINA

    Przełom w definicji szczęścia - 23.05
  3. IMR ADVERTISING BY PR

    Bieluch Media Tour
  4. KRONIKA BYWALCA

    Hołd bohaterom - 21.05
  5. KORZYSTANIE Z E-BOOKÓW

    Czy możemy je drukować, kopiować, pożyczać - 21.05
  6. OBALANIE MITÓW

    Czym naprawdę jest Public Relations - 20.05
  7. REKORDOWA AUKCJA W SOTHEBY`S

    "Domplatz, Mailand" za 37,1 mln USD - 17.05
  8. POLSKA W EUROLANDZIE

    Pięć lat bezczynności - 15.05
  9. NIE TAKI PROSTY BIZNES

    Zyski z posiadania nieruchomości - 9.05
  10. SMAKI DEGUSTATORÓW

    To jest dobre
  11. NA WSCHODNIM SZLAKU

    Odkrywanie kontrastów - 6.05
  12. KUPIĆ I CZYTAĆ

    "Tygodnik Powszechny" nr 21 - 22.05
  13. KATASTROFY LOTNICZE

    Paradoksalne błędy pilotów - 3.05
  14. LEKTURY DECYDENTA

    Poloneza czas kończyć - 2.05
  15. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Tajemnica Całunu Turyńskiego odkryta - 22.05
  16. WINO BORDEAUX 2012

    Pić czy inwestować? - 2.05
  17. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Piątek, 31.05 – W białych rękawiczkach
  18. SZTUKA MANIPULACJI

    Rodzaje wymówek - 2.05
  19. SIŁA POLITYKI

    Cel łez - 31.05
  20. I CO TERAZ?

    Czytajmy poetów, ale zanim..., a nie gdy... 22.05
  21. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Ojciec nowoczesnego Azerbejdżanu - 18.05
  22. ŁUPKI I POLITYKA

    Emocje i nadzieje w Polsce - 2.05