Established 1999

I CO TERAZ?

6 czerwca 2016

Szewstwo ma przyszłość

No to ŚMY poświętowali… I co? I NIC! A co mogło się zmienić po kolejnym spacerze? Po kolejnych przemówieniach i skandowaniach? To samo, co po tych, na których już zdarliśmy nieco podeszwy i gardła. Czyli NIC, że jeszcze raz to powtórzę. Oczywiście, było fajnie, wesoło i słonecznie, bo i chmury rozgonił świąteczny nastrój wolnościowy. Była nas garstka „rebeliantów”, którą autor tego określenia widział zgromadzoną na ul. Marszałkowskiej między placami Bankowym a Konstytucji – pisze Marek J. Zalewski.

Marek J. Zalewski - publicysta i komentator spraw wszelkich, a szczególnie politycznych, gospodarczych, społecznych, kulturalnych i sportowych

Nazwana przez niego rebeliantami grupka spacerujących, weselących się i skandujących ludzi wszczęła tę rebelię, aby w ten sposób uczcić 27. rocznicę wydarzenia, które – o paradoksie – pozwala dzisiaj autorowi tego określenia, a zarazem prezesowi pewnej partii oraz jego akolitom wypowiadać najrozmaitsze bzdury i przerabiać Polskę na kolejnego chorego człowieka Europy.

Komitet Obrony Demokracji jako organizator spacerów w obronie tejże, chcąc nie chcąc, jest sam w sobie, jak i są nimi same te spacery marszami zwane, czymś w rodzaju listków figowych na odzieranej z wszelkiego odzienia demokracji i służą za dowód, że – jak mawiają niemiłosiernie nam dzisiaj od pół roku panujący – demokracja w Rzeczpospolitej ma się jak najlepiej i nic jej nie zagraża… No i racja, na razie. Na razie, bo przed nami lipcowy zlot natowskiej soldateski i tzw. Światowe Dni Młodzieży, które ma uświetnić sam papież Franciszek. A co potem? Aaa…

Potem to może się wydarzyć baaardzo wiele. Tak wiele, że – jak to mawiał mój nieżyjący już przyjaciel – ludzkie oko tego nie wypowie! Na przykład, korzystając z uchwalonej tzw. ustawy antyterrorystycznej, niemiłosiernie nam panujący wprowadzą zakaz grupowego spacerowania. A dla pewności, to np. wprowadzi się dla potencjalnych prowodyrów prewencyjny spacer kontrolowany w miejscach, które mają do tego specjalnie wyznaczone miejsca zwane spacerniakami. A same spaceromarsze będą pacyfikowane znanymi od lat metodami, które dzisiaj bardziej znamy z mediowych doniesień ze świata, a które to metody są przecież jeszcze przez wielu doskonale pamiętane, jak pamiętany jest i „cycryl”, który swego czasu je w kraju nad Wisłą stosował. Że niemożliwe? Że się nie odważą? Że jednak górę weźmie obawa o to, co ludzie (na świecie) powiedzą? Nie jestem tego tak bardzo pewien, niestety…

Tak sobie obserwowałem ten sobotni spaceromarsz z udziałem byłych prezydentów i było mi dziwnie. Zresztą, zrobiło mi się dziwnie znacznie wcześniej, gdy dowiedziałem się, że prezydent Duda udaje się akurat w dniu 27. rocznicy pierwszych wolnych, choć tylko częściowo, wyborów do Włoch, aby wziąć udział w otwarciu… wystawy rzeźb Igora Mitoraja! Igor Mitoraj wielkim artystą był. To nie ulega wątpliwości. Skoro tak, no to faktycznie, pomyślałem, tak doniosłe wydarzenie nie mogło się obyć bez udziału pana prezydenta Dudy i jego świty. Co tam jakaś rocznica wydarzenia, choćby i takiego, dzięki któremu w jakiejś mierze pan Duda właśnie jako prezydent RP może od roku zwiedzać świat, co mu po części fundują… rebelianci. Bo tak się składa, że to oni płacą najwyższe (pod względem kwot) podatki.

Ale niech tam. Niech prezydent Duda sobie jeździ, choć te jego wyjazdy większego, żeby nie powiedzieć – żadnego, znaczenia nie mają. Przy okazji jednak może przyjrzeć się tu i tam, jak działają i funkcjonują inne państwa, w nich różne instytucje, a pod ich skrzydłami obywatele tych państw. Co prawda, nie mam wielkich nadziei, że pan prezydent Duda zobaczywszy to i tamto tu i tam, siądzie w swym gabinecie w pałacu na Krakowskim Przedmieściu i dozna olśnienia, że po prostu nie wypada, aby być sygnatariuszem zmiany, która dobra jest tylko z nazwania, a w rzeczywistości tego dobra w tej zmianie było tyle, co kot – choćby i żoliborski – napłakał.

Co to, to nie. A przecież pan prezydent Duda ma to coś, czym nie może pochwalić się żaden inny z czynnych polityków. Ma autentyczny mandat swoich wyborców. Dlaczego pan prezydent Duda tego nie dostrzega, a jeżeli dostrzega, to dlaczego z tego nie korzysta? Dlaczego jako urzędujący prezydent jeździ po nocy na warszawski Żoliborz do szefa partii, która co prawda ma w swych rękach rząd i Sejm, ale czy to wypada prezydentowi? Dlaczego, także w środku nocy, zbiega w szlafmycy z sypialni do części oficjalnej pałacu i robi to, co nakazuje mu szef rządzącej partii? Dlaczego pozwala sobie na dyshonor, który czyni mu tenże szef partii, gdy prawie go nie dostrzega na kilku uroczystościach, w których obaj biorą udział, gdy ostentacyjnie wręcz nie wstaje i gdy przy innej okazji, jakby od niechcenia, podaje mu rękę, sprawiając wrażenie lekceważenia najważniejszej osoby w państwie?

No tak, ale o tym, że prezydent jest osobą nr 1 w państwie mówi Konstytucja RP. Ano właśnie… Konstytucja. A jak się wydaje, właśnie Konstytucja RP od pół roku z niewielkim okładem zdaje się być zapisem praw i obowiązków, które niemiłosiernie nam panujący traktują wybiórczo. Mało tego – dokonują ekwilibrystyki interpretacyjnej owych zapisów. Szef partii niemiłosiernie nami rządzącej tego samego dnia, w którym „garstka” rebeliantów, wywodzących się z Polaków „gorszego sortu” spacerowała w czerwcową rocznicę, jednoznacznie stwierdził, że „Konstytucja jest łamana”, ale… Ale było to przysłowiowe odwracanie kota ogonem. Bo nie było to bynajmniej przyznanie się do winy. O, nie! O łamanie tzw. ustawy zasadniczej prezes niemiłosiernie nam panującej partii oskarżył – a jakże – Trybunał Konstytucyjny, który na mocy konstytucji ma na straży tejże stać, co oznacza, że ma badać czy przyjęta przez Sejm ustawa jest z nią zgodna. Bo to ustawa ma być zgodna z Konstytucją, a nie Konstytucja z ustawą, jak chce niemiłosiernie nam panująca partia i jej prezes. Aby było tak jak to widzi prezes i jego niemiłosiernie nam panująca partia, to najpierw trzeba zmienić zapisy konstytucji, a dopiero potem wprowadzać ustawy. Na szczęście niemiłosiernie nam panująca partia nie ma tzw. większości konstytucyjnej i zmiana Konstytucji RP nam na razie nie grozi, ale…

Ale, jak pokazuje przebieg wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego, dla partii niemiłosiernie nam panującej i dla jej prezesa nie jest to problem. Trochę to uwiera, ale co tam. Nam wystarczy – wydaje się mówić prezes niemiłosiernie nam panującej partii – sparaliżowanie działalności tych instytucji, które są nam co najmniej nieprzychylne. I tak właśnie ma się dzisiaj Trybunał Konstytucyjny, który działa, ale nie funkcjonuje. Bo niby jego sędziowie dłubią przy kolejnych sprawach, które do Trybunału trafiły, ale skutki tego dłubania są jakby bez znaczenia dla partii niemiłosiernie nam panującej i jej prezesa. Są bez znaczenia, bo niby one są, a jakby ich w ogóle nie było

Spaceromarsze „rebeliantów”, raporty jakiejś tam Komisji Weneckiej, interpretacje i zastrzeżenia niemal wszystkich gremiów prawniczych, opinie środowisk wielu organizacji społecznych, zdziwienie i zaskoczenie polityków demokratycznego świata i zagranicznych mediów WSZYSTKO to furda! To jest bez znaczenia. Zdaniem prezesa i jego niemiłosiernie nam panującej partii jest to z jednej strony dowód na to, że świat NIC nie wie i jeszcze więcej NIE rozumie, a z drugiej ma chęć powstrzymania „dobrej zmiany” przez tych, którym ona już zagroziła i nadal zagraża.

I CO TERAZ? Nie chcę być złym prorokiem, ale myślę, że nie raz uczestnicy spaceromarszów pod KODowskim sztandarem będą musieli odwiedzić szewca z zadaniem wymiany zelówek. Ergo – szewstwo ma przyszłość…

MAREK J. ZALEWSKI

W wydaniu nr 175, czerwiec 2016, ISSN 2300-6692 również

  1. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Dziś Anglia, jutro Śląsk
  2. LEKTURY DECYDENTA

    Tarzan wiecznie żywy
  3. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Brexit: jeden, czy kilka dalszych?
  4. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Leci Cormoran
  5. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Utarte łgarstwa
  6. WIATR OD MORZA

    Bramki
  7. PŁACA MINIMALNA

    Zaskakująca podwyżka
  8. ZDROWIE DECYDENTA

    Skarpetki mają znaczenie
  9. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Koszmar porwania
  10. LEKTURY DECYDENTA

    Paulina i mężczyźni
  11. I CO TERAZ?

    Szewstwo ma przyszłość
  12. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Rozszerzamy NATO
  13. W OPARACH WIZERUNKU

    Celebrytyzm a idolatria
  14. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Islamiści kontra czekiści
  15. PISARSKA EMIGRACJA

    Nie piszę książek tylko dla kobiet