Established 1999

I CO TERAZ?

2 października 2014

Widzi mu się - 23.10

Przede wszystkim musimy się opamiętać i ocknąć z bezkrytycznego proukraińskiego amoku. Trzeba nam więcej rozwagi – pisze Marek J. Zalewski.


Taaak… O tym, że nasza metoda postępowania wobec Ukrainy sprawi nam wiele kłopotów, a jej konsekwencje okażą się opłakane, byłem przekonany od samego początku, czyli 10 lat temu, gdy rodziła się tzw. pomarańczowa rewolucja. Absolutnie świadomie używam określenia „nasza metoda postępowania”, bo nie jestem w stanie nazwać „polityką” tego, co nasi politycy i tzw. eksperci wyprawiają w tej materii.


Ot, choćby to, czego „bohaterem” stał się marszałek Sejmu, Radosław Sikorski, były minister spraw zagranicznych i były minister obrony narodowej… Wydawałoby się, że od polityka z długoletnim i takim, z racji pełnionych funkcji, doświadczeniem można oczekiwać wyważonych i przemyślanych wypowiedzi i takiegoż postępowania. A tu nagle pan (obecny) marszałek i (były) minister bredzi na jawie, opowiadając o tym, że lata temu prezydent Putin miał premierowi Tuskowi proponować, aby Polska wespół z Rosją podzieliły się Ukrainą… Gdy to bajanie na forum amerykańskiego internetowego „Politico” dotarło do Polski rozpętała się burza w szklance wody, która przerodziła się w cyklon, gdy okazało się, że panu (obecnemu) marszałkowi i (byłemu) ministrowi taka oferta Putina, jak i jego spotkanie z Tuskiem, panu (obecnemu) marszałkowi i (byłemu) ministrowi po prostu się… przyśniły!


Przyznam, że gdy dotarła do mnie ta wiadomość wcale mnie ona nie zaskoczyła, a zamiast świętego oburzenia ogarnął mnie pusty śmiech. Pana Sikorskiego nigdy nie uważałem za dobrego ministra spraw zagranicznych. Nigdy nie podzielałem zachwytów nad jego dokonaniami, bo jakoś nie mogłem ich, w przeciwieństwie do tłumu innych, dostrzec. A już najmniej przekonywały mnie do niego zachwyty jakimi – ponoć – raczyła go zagranica. Mało tego, te głosy podziwu, na które (przynajmniej oficjalnie) powoływali się jego partyjni koledzy i grono klakierów wśród tzw. ekspertów i dziennikarzy sprawiały, że z tym większą uwagą obserwowałem poczynania „cudownego chłopca” z warszawskiej alei Szucha. A im uważniej się przyglądałem i im częściej słyszałem peany na jego cześć, tym większy ogarniał mnie niepokój w ogóle i narastała nieufność wobec poczynań pana Sikorskiego.


Dlaczego? Ano dlatego, że owe peany nie wynikały z szacunku za efektywność „bicia się” o interesy Polski na forum międzynarodowym, ale raczej niefałszowania w chórze towarzyszącym solistom, którzy nadają faktyczny kształt temu, co dzieje się w świecie. Rozumiem przez to także inicjatywy i poczynania, które choć przez Sikorskiego podejmowane, tkwiły w ukształtowanym głównym nurcie, a nie ten nurt kształtowały. Jeżeli ceniono Sikorskiego, to za spolegliwość, a nie za skuteczność działań. Proszę mi wskazać jakiekolwiek dokonanie Radosława Sikorskiego na forum międzynarodowym, które w czymkolwiek poprawiło naszą sytuację, a nie sprowadzało się li tylko do pielęgnowania status quo…


Jego skuteczność objawiała się jedynie w udowadnianiu swej nieprzejednanej postawy wobec Rosji z jednoczesnym podkreślaniem uwielbienia dla Ukrainy bez oglądania się na faktyczny interes Polski. I co z tego wynikło? Sankcje ustanowione przez UE wobec Rosji już odbijają się czkawką całej Europie, a nam szczególnie. Polska nie ma czym zastąpić rosyjskiego rynku dla wielu produktów. Ale co tam! Jak mówi stare przysłowie – na złość mamie się przeziębię… A co wręcz komiczne, to to, że Ukraina na tym kompletnie nic nie zyskuje! Czy taka polityka ma sens?


Miałoby natomiast sens działanie, w którego wyniku spotkanie między stronami konfliktu zamiast w Mińsku odbyło się w Warszawie. To Polska powinna być mediatorem w konflikcie rosyjsko-ukraińskim i animatorem dialogu, prowadzącego do jego wygaszenia. A co mamy w zamian? Począwszy od Berlina, poprzez Berlin i Mediolan, Polski przy rozmowach nie ma. Polska, ten wielki (w przekonaniu polskich polityków i tzw. ekspertów), choć samozwańczy, przyjaciel Ukrainy nie tylko nie został zaproszony do stołu, ale nikt nawet słowem się nie zająknął o fundamentalnej wręcz roli Polski i jej bezwarunkowym trwaniu przy Kijowie! Ale nic to! Trwamy z uporem godnym lepszej sprawy, wisząc u klamki kijowskich drzwi, których prezydent Poroszenko wcale nie chce nam uchylić. Ukraina chętnie od nas przyjmie wszystko, ale w darze (ze zrozumiałą goryczą mówił o tym wicepremier i minister gospodarki, Janusz Piechociński). A co w zamian? A w zamian np. woli (!) kupować węgiel od… Rosji i utrzymywać embargo na polskie mięso i inne wyroby!


W niektórych komentarzach po niefortunnej wypowiedzi marszałka Sikorskiego przewijała się (np. red. red. Wołek i Wroński) opinia, że to nie ma prawie żadnego znaczenia, że pozycja Polski na tym nie ucierpiała, bo świat w nikłym stopniu na to zareagował… Hmm… A ja uważam, że światowa opinia nie zareagowała, bo rola Polski jest znacznie mniejsza od tej, którą nasi politycy i tzw. eksperci jej przypisują. A potwierdza to choćby wspomniany wyżej casus pominięcia Polski w dialogu Kijów-Moskwa w asyście Berlina, Paryża i Waszyngtonu. Ale sami jesteśmy sobie winni, że Polska została zmarginalizowana i sprowadzona do statysty i to posłusznego, choć nieusatysfakcjonowanego. Nasza rusofobia sprawia, że niebawem nawet jako statyści będziemy coraz mniej mogli dostrzec, co się dzieje, bo dozwalamy na przesunięcie nas jeszcze dalej od głównego nurtu wydarzeń. Minister Schetyna będzie miał co robić.


I CO TERAZ? Przede wszystkim musimy się opamiętać i ocknąć z bezkrytycznego proukraińskiego amoku. W al. Szucha i w obu Kancelariach trzeba się rozejrzeć za rozumem i zastąpić nim emocje. Trzeba wziąć kalkulator i wagę, wszystko zważyć i policzyć, no i wyciągnąć wnioski. Trzeba nam więcej rozwagi. Bo czyż nie było nierozważne oskarżanie Rosji o przykręcenia kurka z gazem? A przecież Gazprom nie ograniczył dostaw, a jedynie odmówił zwiększenia z dnia na dzień dostaw, do czego miał prawo zgodnie z podpisanym kontraktem, bo Polska tę dodatkową ilość gazu przesyłała na Ukrainę, która jest winna Gazpromowi – o czym wiadomo wszem i wobec – jakieś 5 000 000 000 dolarów, których nie kwapi się regulować.


Bo czyż nie było nierozsądne odwoływanie Roku Kultury Polskiej w Rosji w 2015 roku i okazywanie jawnej niechęci dla wzajemnej imprezy w Polsce? A było rozsądne „trzepanie” na granicy Rosjan, którzy przyjeżdżają z Obwodu Kaliningradzkiego po zaopatrzenie do Polski? Wszystko to i wiele innych zdarzeń było co najmniej niepotrzebnych. Tak samo niepotrzebne było bajdurzenie obecnego marszałka Sejmu i byłego ministra spraw zagranicznych (w jednym), a jeszcze bardziej niepotrzebne były jego nieporadne, żeby nie powiedzieć śmieszne, próby wyjaśnienia tego, dlaczego powiedział coś o czymś, co było, ale co okazało się tylko jego wymysłem…


MAREK J. ZALEWSKI


Napisz komentarz: decydent@decydent.pl


********

Raj, po prostu raj – 2.10


No, może nie od razu, ale… Expose pani premier Kopacz chwyciło mnie za serce, a w oczach stawały łzy. Tylko dzięki niewątpliwie silnej woli, z którą staram się nie walczyć, nie rozryczałem się ze wzruszenia, gardło mając co chwila nim ściśnięte.No, bo jak inaczej reagować, gdy słyszymy, że:


Tusk wyjechał, zacznijmy Panie Kaczyński od nowa (apel o „zdjęcie klątwy nienawiści z Polski”);


Bezpieczeństwo i dobrobyt Polaków leży na sercu;


Będziemy się zbroić – od 2015 r. 2% PKB na złom do zabijania i wsparcie polskiego przemysłu zbrojeniowego, zadbamy o weteranów i będziemy zabiegać o obecność obcych (Amerykanów w mundurach) w naszych granicach;


Prawo będzie stanowione w interesie 99% uczciwych;


Nowa ordynacja podatkowa i nowa ustawa o działalności gospodarczej. („Zrobimy w ciągu 12 miesięcy, czego tamten rząd nie zrobił w ciągu 3 lat” – ciekawe, bardzo ciekawe…);


Koniec z dowolną interpretacją przepisów podatkowych przez każdy urząd skarbowy;


Kodeks budowlany, który ma zmienić… (nie dosłyszałem CO);


Euro tak, ale po przyjrzeniu się strefie euro i wtedy, gdy to będzie dla Polski korzystne;


Będzie kredyt na działalność inwestycyjną, a BGK otrzyma dodatkowe środki, no i rząd wesprze eksport;


Zadbamy o innowacyjność polskiej gospodarki i zapewnimy nakłady na naukę;


Pojawi się ustawa antykryzysowa, przewidująca środki na wsparcie tych, którzy ucierpieli z powodu sankcji np. na opłacenie ZUS;


Nastąpi restrukturyzacja górnictwa (najważniejsze ciepło w każdym domu…), a nasz węgiel ma stać się konkurencyjny na rynku; wywrzemy (Polska i jej rząd znaczy wywrze..) większy wpływ na kształtowanie unijnej polityki energetycznej w kierunku utworzenia unii energetycznej. Nigdy nie zgodzimy się (?!) na dyktat cenowy producentów;


Solidarność pokoleń – dwa razy więcej pieniędzy (100 zamiast 50 mln zł) na finansowanie żłobków i przedszkoli (mają powstać przyzakładowe za ponad 2 mld zł), od 2016 r. urlopy rodzicielskie dla wszystkich rodziców i 1000 zł na dziecko przez 12 miesięcy;


„Złotówka za złotówkę”, za każdą złotówkę powyżej progu złotówka mniej ze świadczenia od … 1 stycznia 2016 r.;


Śmieciowe jedzenie WON z jadłospisu dzieci, kontynuacja bezpłatnych podręczników;


Staże dla studentów będą w instytucjach publicznych, celem zdobycia przez nich praktyki;


Od 2016 r. studia za granicą finansowane przez państwo pod warunkiem powrotu i pracy w Polsce przez 5 lat;


Pojawią się „dzienne domy opieki” dla starszych finansowane tylko w 1/3 przez zainteresowanych, bo reszta po stronie samorządów i specjalnych funduszy; powstanie specjalistyczny Instytut Geriatrii;


Pakiet kolejkowy i onkologiczny, od 2015 r. ruszy program finansowania specjalizacji dla tzw. (pani premier, jako lekarz zapewne wie, co to znaczy…) lekarzy rezydentów w szpitalach, począwszy od tych z rocznika 2012, a jest takich lekarzy ponad 3,5 tys.;


Pieniądze, a raczej ich brak, przestanie być przeszkodą w dostępie do usług prawniczych, bo zrobimy coś na wzór amerykański;


Oddamy 250 km dróg ekspresowych i podpiszemy umowy na budowę dalszych 500 w roku 2014;


Inwestycje w kolej sprawią, że już za chwilę pojedziemy poniżej 3 godz. z Warszawy do Gdańska, 3,5 godz. z Warszawy do Wrocławia i takie tam…; do końca kadencji w 70% będziemy mieć nowe lub zmodernizowane pociągi;


Poprawimy za ponad 1 mld zł infrastrukturę dojazdową do portów, a je też unowocześnimy;


Nowy tabor będzie wizytówką komunikacji w polskich miastach;


Internet – dostęp dla wszystkich i wszędzie;


W końcu października minister spraw zagranicznych przedstawi informację na forum Sejmu.


I CO TERAZ? I bardzo dobrze jest, a raczej ma być. Taaak, szkoda tylko, że znaczna część tych obietnic ma zacząć być realizowana począwszy od 2016 roku. Można zatem uznać, że expose było raczej programem na przyszłoroczne wybory parlamentarne. Szkoda też, że – jak zwykle, zresztą – powiedziano dużo o tym co należy zrobić, a nawet co rząd zrobić zamierza, ale – jak zwykle, zresztą – ani słowa o tym JAK to zrobione zostanie. W tramwaju usłyszałem taki oto komentarz do expose: „Raj, panie kochany, po prostu raj będzie.” Oj, pomyślałem, a może tej „prowincjonalnej lekarce”, jak p. Kopacz określiła prof. Staniszkis, coś jednak z tego katalogu uda się nam dostarczyć? Bardzo bym tego sobie i nam wszystkim życzył, ale… Zobaczymy, jak zwykł lapidarnie mawiać pewien chiński mędrzec.


MAREK J. ZALEWSKI


Komentarze: decydent@decydent.pl

W wydaniu nr 155, październik 2014 ISSN 2300-6692 również

  1. CHIRURGIA PLASTYCZNA

    Gdy rozum śpi - 28.10
  2. NIE TYLKO MŁODOŚĆ

    Cudowne komórki - 28.10
  3. Z KRONIKI BYWALCA

    Dzieci uchodźcy - 23.10
  4. GALERIA SCHODY

    Anioły Tęczą Malowane - 23.10
  5. BASQUIAT, KOONS, WOOL

    Najdroższe nazwiska na rynku sztuki - 22.10
  6. AUGUSTOWSKIE DYLEMATY

    Goło, ale niekoniecznie wesoło - 15.10
  7. TP NR 43

    Franciszek otwiera III Sobór - 22.10
  8. NATURALNOŚĆ W PEŁNEJ KRASIE

    W Bieluchu nie ma już gumy guar - 13.10
  9. DEGUSTUJMY KONESERSKO

    Inwestorzy stawiają na whisky - 10.10
  10. LEKTURY DECYDENTA

    Wzlot i upadek Imperium - 3.10
  11. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Tajemnice towarzysza Poliszynela - 24.10
  12. EUROPEJSKIE NOWE IDEE W SOPOCIE

    Marszałek Sikorski ogranicza bankierów - 3.10
  13. IMR I GOLDEN ROSE

    Razem pięć lat - 3.10
  14. RYNEK SZTUKI

    Dobre nastroje - 3.10
  15. I CO TERAZ?

    Widzi mu się - 23.10
  16. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    To już 600 lat - 24.10
  17. WIATR OD MORZA

    Wszyscy chcą iść do nieba, ale nikt nie chce umierać – 29.10
  18. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Piątek, 31.10 – Jak doktor z doktorem
  19. W OPARACH WIZERUNKU

    Wrażenia i kreacje - 1.10
  20. NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO

    Uniwersytet Trzeciego Wieku - 1.10