Established 1999

HANNA SUCHOCKA DO RADY EUROPY

13 listopada 2009

Przegrana kampania

Kandydatka rządu polskiego na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy – minister Hanna Suchocka była członkiem grupy chadeckiej, której to grupie – zgodnie z wewnętrznymi umowami – stanowisko to miało przypaść tym razem. Hanna Suchocka zapewniałaby także parytet płci we władzach organizacji (kwestie równouprawnienia kobiet są często dyskutowane w Radzie Europy), wreszcie pochodziła z jednego z krajów „nowej demokracji”, które miały jeszcze swojego przedstawiciela na tak ważnym stanowisku. – pisze Mirella Panek.


MIRELLA PANEK


 


W czerwcu br. Rada Europy wybrała nowego sekretarza generalnego. Kandydatką rządu polskiego na to stanowisko była pani minister sprawiedliwości Hanna Suchocka. Analiza pierwszej kampanii naszego kraju na poziomie europejskim, powinna uświadomić polskim decydentom jak trudne i wielowarstwowe są zabiegi konieczne w takich wypadkach, oraz jak cienka jest granica dzieląca je od zadań dyplomacji i polityki.


Polska znajduje się w przededniu wejścia do UE – struktury rządzącej się swoimi prawami, mającej własne, ściśle przestrzegane reguły.


Parlamentarzystów europejskich wyłonimy co prawda w wyborach, a rząd wyznaczy dwóch komisarzy lub – jeśli uda się zreformowanie Komisji Europejskiej – jednego komisarza. Jednak należy pamiętać, że szereg decyzji podejmowanych jest na dużo niższych szczeblach, gdzie interesy poszczególnych państw bywają sprzeczne, a znajomość reguł gry jest warunkiem koniecznym do właściwego promowania interesów Polski. Wiele stanowisk mają szansę objąć Polacy, o ile będą potrafili skutecznie poruszać się w unijnych procedurach.


Warto już teraz zacząć poznawać europejskie tajemnice, tak aby nie być zaskoczonym w roku 2003 lub 2004. Powinniśmy nauczyć się strategii promocyjnych dla polskich kandydatów, aby zapewnić im równe szanse w wyścigu z doświadczonymi przedstawicielami obecnej „piętnastki”.


Dobrym przygotowaniem zarówno do takiej promocji jak i do poruszania się w strukturach międzynarodowych mogła okazać się Rada Europy – organizacja o mniejszym znaczeniu, której jesteśmy pełnoprawnym członkiem.


I choć nie można porównywać kompetencji i wagi RE i UE, można jednak potraktować sondażowo wynik, który uzyskała Hanna Suchocka, w wyborach na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy w czerwcu tego roku. Może to być miernikiem skuteczności polskiej dyplomacji oraz lekcją, jak promować polskich kandydatów w przyszłości.


1.     Rada Europy – historia i kompetencje


 


50 lat temu, 5 maja 1949 roku, 10 zachodnioeuropejskich rządów, których przedstawiciele zebrali się w londyńskim St. James Hotel, zdecydowało się na wspólną pracę w dziele rekonstrukcji powojennej Europy poprzez świadomy wysiłek tworzenia trwałej instytucjonalnej bazy ponadnarodowych organizacji. Jedną z najważniejszych nowo powołanych instytucji była Rada Europy. Stawiano przed nią trzy zasadnicze cele:


a) obronę i umacnianie demokracji, praw człowieka i rządów prawa,


b) pielęgnowanie wspólnego europejskiego dziedzictwa kulturowego i dbałość o jego zróżnicowany charakter.


c) pracę na rzecz zaspokajania fundamentalnych potrzeb i praw obywateli Europy.


RE jest organizacją nie posiadającą istotnych środków i możliwości decyzyjnych, jest jednak organizacją prawdziwie paneuropejską łączącą tradycje prawne Wschodu i Zachodu, co jest niezwykle ważne dla krajów nie będących członkami UE, gdyż daje możliwość wspólnego uzgadniania kierunków rozwoju legislacji europejskiej. Jest też pierwszą organizacją, która po 1989 r. otworzyła się na „nowe demokracje” – kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Polska podpisała Europejską Konwencję Praw Człowieka, będącą warunkiem przystąpienia do Rady Europy, w listopadzie 1991 r.


   Jednakże samo przyjęcie nowych członków nie oznacza jeszcze zmiany sposobu myślenia o Europie w kategoriach elitarnego klubu państw Europy Zachodniej. Ujawniło się to przy wyborach najważniejszych władz organizacji lub nawet przewodniczących poszczególnych komisji. Pomimo kilkuletniej obecności w tym gremium krajów Europy Środkowo-Wschodniej ich przedstawicielom nie udało się do tej pory piastować najważniejszych stanowisk: sekretarz generalnego Rady Europy, bądź przewodniczącego Zgromadzenia  Parlamentarnego RE. Za każdym razem bowiem silniejsza okazywała się współpraca krajów Europy Zachodniej, a w omawianym przypadku kluczowe było porozumienie Niemców, Austriaków i Hiszpanów, przenoszone z układów w Parlamencie Europejskim. Musimy sobie zdawać sprawę, że stosunków międzynarodowych nie można traktować wycinkowo, fakt przynależności do różnych ciał europejskich lub ogólnoświatowych wymusza współpracę wykraczającą poza ramy jednej tylko organizacji. I niestety, dopóki nie będziemy członkami UE nie będziemy włączeni do dyskusji i uzgadniania wspólnych stanowisk w ramach spotkań „15”. Niepokojące jest jednak traktowanie krajów naszego regionu jako „młodszych braci” w instalacjach, których jesteśmy już pełnoprawnymi członkami.


2.     Struktura Rady Europy


   Aby lepiej zrozumieć mechanizmy, które zadziałały Strasburgu trzeba wiedzieć jak wygląda struktura Rady Europy. 


   Organem decyzyjnym jest Komitet Ministrów, w którym zasiadają ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich lub ich stali przedstawiciele. Władze lokalne reprezentuje Kongres Władz Lokalnych i Regionalnych, mający charakter doradczy. Natomiast organem „obradującym” jest Zgromadzenie Parlamentarne, którego członkowie są wybierani lub wyznaczani przez parlamenty państw członkowskich, ono także wybiera co pięć lat sekretarza generalnego organizacji.


   Członkowie Zgromadzenia Parlamentarnego są skupieni w pięciu głównych grupach politycznych: grupa europejskiej partii obywatelskiej, grupa socjalistyczna, grupa liberalna, demokratyczno-reformatorska oraz grupa na rzecz jedności lewicy europejskiej, reszta to tzw. niezrzeszeni. Parlamentarzyści krajów członkowskich przystępują do tych stronnictw na zasadzie dobrowolności, zgodnie ze swoimi przekonaniami oraz ewentualną afiliacją swoich partii w partiach na szczeblu europejskim (takich jak np. Europejska Partia Ludowa, której członkiem jest Unia Wolności). Członkowie delegacji narodowych znajdują się więc w różnych grupach. Wynika z tego, że głosowania często wymagają ustaleń nie tyle wewnątrz delegacji, co wewnątrz stronnictwa politycznego. To właśnie stronnictwa wyłaniają kandydatów na stanowisko sekretarza generalnego.


3.     Kandydatka


   Kandydatka rządu polskiego na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy – minister Hanna Suchocka była członkiem grupy chadeckiej, której to grupie – zgodnie z wewnętrznymi umowami – stanowisko to miało przypaść tym razem. Hanna Suchocka zapewniałaby także parytet płci we władzach organizacji (kwestie równouprawnienia kobiet są często dyskutowane w Radzie Europy), wreszcie pochodziła z jednego z krajów „nowej demokracji”, które miały jeszcze swojego przedstawiciela na tak ważnym stanowisku. Z trójki kandydatów miała największe doświadczenie polityczne, jej kontrkandydaci Austriak Walter Schwimmer, także reprezentujący chadeków, oraz socjalista, Anglik Terry Davis byli lokalnymi politykami, bez większego dorobku w swoich krajach. Pani minister jest osobą dobrze znaną na forum RE z racji uczestnictwa w pracach w ważnych i prestiżowych ciałach: Komisji Weneckiej i Komitecie Mędrców. Jej zwycięstwo z pewnością zwiększyłoby prestiż Rady Europy i uczyniło tę organizację bardziej widoczną na scenie międzynarodowej, co ważne zwłaszcza w związku zauważalnym brakiem obecności przedstawicieli Rady Europy, na przykład w czasie konfliktu kosowskiego.


4.     Kampania 


    Kampania osoby kandydującej na stanowisko w organizacji europejskiej ma swoją specyfikę – opiera się głównie na zabiegach dyplomatycznych. Przy okazji kampanii Hanny Suchockiej polskie  Ministerstwo Spraw Zagranicznych miało okazję przetestować swoje możliwości w tej dziedzinie. To właśnie na MSZ jako przedstawicielu rządu polskiego spoczął cały ciężar planowania kampanii, jej prowadzenia i koordynacji. Zwłaszcza kwestie koordynacji działań okazały się trudnym zadaniem, gdyż tradycyjna struktura ministerstw nie przewiduje powoływania jednostek międzydepartamentalnych, nie mówiąc już o współpracy międzyresortowej. Wyraźnie zatem widać potrzebę istnienia profesjonalnych zespołów, złożonych nie tylko z dyplomatów, ale także ludzi znających metody prowadzenia kampanii czy chociażby potrafiących przygotować profesjonalną ulotkę wyborczą.


   Kluczową kwestią jest traktowanie promocji kandydata jako priorytetu polskiej polityki zagranicznej. Temat powinien być poruszany podczas każdej wizyty zagranicznej prezydenta czy premiera RP, podczas wszelkich możliwych spotkań na szczeblu międzynarodowym. Wszystkie informacje, materiały i wytyczne muszą odpowiednio wcześnie znaleźć się w polskich placówkach dyplomatycznych, tak aby nasi ambasadorowie mogli zdecydować jako forma promocji będzie na ich terenie najskuteczniejsza. Wreszcie potrzebna jest współpraca z ośrodkami naukowymi, które mogą pomóc na etapie przygotowania tez programowych, jak również z organizacjami pozarządowymi, które powinny posłużyć jako grupy nacisku na decydentów.


    Pomimo, że opisana kampania była niezwykle pionierska, chciała bym przedstawić kilka pomysłów, które powstały na jej użytek. 


   Ponieważ wiek informatyzacji nakłada na nas wyzwanie używania Internetu jako jedynej z form przekazu informacji, oczywistym wydało się wykorzystanie tej formy promocji. Polska kandydatka jako jedyna miała wyborczą stronę WWW, umieszczoną na serwerze MSZ-u. Dwujęzyczna – ponieważ angielski i francuski są oficjalnymi językami RE-witryna zawierała podstawowe tezy programu wyborczego, życiorys Hanny Suchockiej, a także prezentację jej osiągnięć na forum Rady Europy, łącznie z referatami i publikacjami. Strona zawierała także zdjęcia ze znanymi politykami europejskimi (m.in. Helmutem Kohlem), które miały przypomnieć, o okresie piastowania funkcji premiera, jak również podkreślić bogate doświadczenie polityczne. Informacja o istnieniu strony wraz z jej adresem umieszczona została także na ulotkach. We współpracy ze Stowarzyszeniem „Młodzi Demokraci” odbywała się akcja poszukiwania adresów e-mailowych członków Zgromadzenia Parlamentarnego, którzy otrzymali tą drogą list podpisany przez przedstawicieli młodzieżówek partii europejskich popierający naszą kandydatkę.


   „Przywilejem” parlamentarzystów krajów Europy Środkowo-Wschodniej było otrzymanie listów w ich własnych językach, podpisanych przez przewodniczącego polskiej delegacji do Rady Europy – posła Marcina Libickiego. To był wyraźny sygnał zabiegania o głosy parlamentarzystów tej części kontynentu.


   Nie bez znaczenia były listy wysłane przez marszałków Sejmu i Senatu do ich odpowiedników w krajach Rady Europy, zakładając, że decyzja na kogo głosować dyskutowana była także w gronie delegacji narodowych.


     Również prośba o poparcie wystosowana przez przewodniczącego Unii Wolności Leszka Balcerowicza do szefów delegacji narodowych spotkała się z bardzo życzliwą reakcją.


5.     Konkluzja


   Przyczyn dla których te wszystkie zabiegi nie odniosły skutku jest co najmniej kilka.  Państwa Europy Środkowo-Wschodniej nie wyraziły spodziewanej solidarności nie chcąc uzgodnić wspólnego stanowiska, nie udało się więc wypromowanie „kandydata regionu”. Okres wyborów przypadł na gorący okres kryzysu kosowskiego, co nie pozostało bez znaczenie dla parlamentarzystów z Rosji i Ukrainy, którzy argumentowali, iż Polska jest członkiem NATO, natomiast Austria (którą reprezentował Schwimmer jest krajem neutralnym).


   Niewątpliwie zaszkodziła nam propaganda SLD, którego posłowie rozpowiadali o stosunku pani minister do aborcji, o rzekomych nieprawidłowościach w uchwaleniu konkordatu oraz problemach polskiego wymiaru sprawiedliwości. Na posiedzeniu grupy chadeckiej pojawiły się nie wiadomo skąd angielskie tłumaczenia nieprzychylnych Suchockiej artykułów z polskiej prasy. Szkoda, że w tak ważnej sprawie posłowie lewicy nie potrafili wznieść się ponad podziały polityczne.


   Jednak najważniejszym powodem wyniku pierwszej tury głosowania były zadawnione układy w samej Radzie Europy. Wiadomo było, że Schwimmer już dwa lata temu rozważał możliwość kandydowania, a swoją kampanie zaczął dużo wcześniej, przed terminem zgłaszania kandydatów. Niestety, zadziałały mechanizmy, których nie dało się zneutralizować nawet najlepiej przygotowaną kampanią. Jednakże samo wystawienie kandydatki było gestem politycznym, który miał pokazać, że jesteśmy takimi samymi Europejczykami jak Austriacy czy Brytyjczycy.


   Kolejnym wyzwaniem staną się dla nas już wkrótce wybory do Parlamentu Europejskiego. Musimy się nauczyć sztuki promocji, aby mieć pewność, że nasi najlepsi kandydaci zajmą najwyższe stanowiska w europejskich organizacjach.


Mirella Panek


absolwentka Szkoły Liderów,
 asystentka minister Hanny Suchockiej,
koordynowała kampanię do Rady Europy


 


 


 


 


 

W wydaniu 5, styczeń 2000 również

  1. SUMIENIE A ETYKA

    Niepotrzebny dylemat?
  2. PUBLIC AFFAIRS

    Inne spojrzenie
  3. DECYZJE I ETYKA

    Dobrzy ludzie i trudne decyzje
  4. SZTUKA MANIPULACJI

    W ręce Waści perswaduję
  5. ARCHIWUM KORESPONDENTA

    Lobbyści w Waszyngtonie
  6. PUNKT WIDZENIA

    Lojalny sierżant
  7. CZAS PRZEMIAN

    Nowe grupy nacisku
  8. LOBBING W BRUKSELI

    Lublin jak Laponia
  9. HANNA SUCHOCKA DO RADY EUROPY

    Przegrana kampania
  10. REPRYWATYZACJA

    W obronie prawa
  11. ROK WYBORCZY

    Mam wizję, mogę kandydować