Established 1999

DECYDENT SNOBUJĄCY

6 września 2015

Telewizja to przede wszystkim obraz, a radio to wyłącznie gadające głowy.

Telewizyjny program informacyjny powinien się więc opierać na wizualnym przekazie. Jednak dziennikarzom, a może również wydawcom, nie sposób się oprzeć autopromocji (a może powinienem użyć modniejszego określenia, jaki jest lokowanie produktu?). A taki widz, dajmy na to Wiadomości w TVP 1, oczekuje obrazu ze świata. Każdy nasz korespondent telewizyjny najpierw przez dłuższą chwilę musi ględzić na ekranie o niczym, a później krótko pokazać byle jaką migawkę filmową. Na zakończenie też koniecznie epatuje swoją facjatą. Największym narcyzem jest Leszek Krawczyk, korespondent państwowej telewizji w Waszyngtonie. Wczoraj w głównych Wiadomościach mówił o wizycie papieża Franciszka w USA nie schodząc z ekranu, a filmowa relacja była pokazywana na połowie ekranu, równolegle z gładka buźką korespondenta. Leszku Krawczyku i jego milusińscy wydawcy – ogarnijcie się i pomóżcie widzom spróbować zrozumieć świat obrazami na pierwszym planie, a komentarzami z offu.


Poniedziałek, 21.09 – Osram i Pupa


Niebanalne nazwy, zwroty, tytuły chwytają oczy, umysł, serce. Weźmy przykładowo tytuł książki Zafona „Cień wiatru”. Czy można było lepiej zachęcić czytelnika choćby do przekartkowania książki? A slogan Wańkowicza „Cukier krzepi”? Do dzisiaj jest to skrót myślowy bardziej tkwiący w pamięci, niż ostrzeżenia dietetyków przed „białą śmiercią”. A taki „Orlen” też dobrze się kojarzy, patriotycznie (a może również z jakością paliw i usług): z orłem i z Polską. Na dobre nazwy reagujemy z empatią, bo mają polskie znaczenia. A jak się zachowujemy w przypadku zagranicznych nazw żywcem przeniesionych do naszego codziennego języka? Czy żarówki firmy „Osram” dobrze się w naszym kraju sprzedają? Nikt nie prowadzi takiej statystyki. Jeśli miałbym wybór źródła światła innej firmy, to na pewno nie kupię „osrama”. A jak kobiety widzą kosmetyki mediolańskiej firmy Pupa? Czy robiąc makijaż mają jakieś inne, niż kosmetyczne, skojarzenia. Pupa jest dostępna w Polsce i jej właściciele na pewno wiedzą, którą część ciała ten rzeczownik określa po polsku. Może myślą, że Polki kierują się jakością produktów, a nie skojarzeniami? A może myślą, że – pardon – głupie Polski kupią wszystko co zagraniczne, osobliwie włoskie? Na te pytania nie znamy odpowiedzi.


Czwartek, 10.09 – Daleko od Davos


Największą niewiarygodnością Ekonomicznego Forum w Krynicy-Zdroju jest nagroda Człowieka Roku dla Jarosława Kaczyńskiego. A cóż wspólnego z gospodarką ma prezes PiS? Przecież on do niedawna nie miał nawet rachunku bankowego, w sklepie był raz podczas kampanii politycznej, nie odróżnia salda od przychodu, o bardziej skomplikowanych zjawiskach ekonomicznych nie wspominając. Aha, do spółki z bratem ukradł księżyc. I, ponoć, kapituła ogłosiła werdykt jednomyślnie! Polskie Davos od 25 lat było krynicą polskiej i europejskiej mądrości, a tu takie faux pas. Wielka plama na wizerunku organizatorów. Że niby Jarosław Kaczyński dokonał epokowej zmiany wygrywając Andrzeja Dudę na prezydenta? OK, ale ten „sukces” odnosi się do dziedziny: polityka, a nie: gospodarka. Prezydent Duda przez pięć lat będzie miał okazję tak zaszkodzić polskiej gospodarce, że również zasłuży na nagrodę w Krynicy. Byłby to tytuł: Antygospodarczy Prezydent Pięciolecia?


Środa, 9.09 – Polska chata


Jedenasty rok w Unii Europejskiej, dwudziesty szósty budowania demokracji i kapitalizmu z ludzką twarzą. Dwa miliony emigrantów, głównie w Europie. Tanie loty, z których korzystają na równi biedni i starzy. Wrodzony polski kosmopolityzm. Cudzego chwalenie. A w głowach, umysłach – co? Zaścianek, urealnione przysłowie o chacie z kraja. Jak w takich strzechą krytych domostwach może rodzić się myśl obywatelska, społeczna, altruistyczna? Nie może. A jeśli tak, to z trudem i nazbyt wolno. Umysłowej i społecznej miernoty polityków i obywateli (przykład idzie z góry, niedaleko pada jabłko o jabłoni) dowodzi siedmioprocentowa frekwencja referendalna oraz skala zjawiska uchodźczego. Polak boi się Obcego, Innego. Wszędzie węszy spisek, zagrożenie. Bo jest nieukiem, ma klapki na oczach, nie interesuje go otaczający świat, a jeśli wyjedzie za granicę, to do czarnej roboty. Wielki dylemat nad Wisłą: czy przyjąć, ile i jakich uciekinierów z trzeciego świata? Może dwa tysiące, może dziesięć tysięcy? Najlepiej nikogo. Spośród 28 państw członkowskich UE mamy najmniejszą procentowo liczbę imigrantów – 0,3 proc. ludności (101 tys.). O jedną dziesiątą więcej – 0,4 proc. – mają tylko Rumuni. Prym wiodą Niemcy – 8,7 proc. (7 mln 11 tys.), a na drugim miejscu (liczbowo) są Brytyjczycy – 5 mln 47 tys. cudzoziemców, co stanowi 7,8 proc. ludności. Już zapomnieliśmy, jak nasi obywatele uciekali tysiącami przed stanem wojennym, gnieżdżąc się w obozach w Austrii. I co wtedy pisały o nich zagraniczne media. Medycyna rozróżnia dwa rodzaje pamięci: krótko- i długotrwałą. U nas mamy stan zapalny amnezji.


Nowa świecka tradycja 1.09


Nową świecką tradycją Stanisław Bareja sparodiował cząstkę paradoksów PRL-u w znakomitych obrazach składających się na komedię „Miś”. Było i śmiesznie, i niewesoło na wspomnienie tamtych szarych czasów. Film powstał w 1980 roku. Siedem lat wcześniej Marco Ferreri nakręcił dramat „Wielkie żarcie”, w którym czterej mężczyźni popełniają samobójstwo podczas wspólnej uczty przeżarstwa. 42 lata później, czyli obecnie, nie trzeba iść do kina, aby obejrzeć równie wielkie żarcie. Wystarczy laptop i internet. Czyli dalszy ciąg samotności uprawianej za pośrednictwem medium Facebook. Pewien samotny, acz łebski, Koreańczyk południowy wpadł na szatański pomysł obżerania się na oczach internetowej publiczności, czyli przed kamerą. I tysiące ludzi go ogląda. A owe tysiące oznaczają reklamodawców. Pornożarcie przynosi więc dochód. Już dwa wielki temu prorokowano, że maszyny zastąpią ludzi. Nowe znaczenia przepowiedni odkrywamy na każdym kroku. I końca pomysłowej interpretacji nie widać.

W wydaniu nr 166, wrzesień 2015, ISSN 2300-6692 również