Established 1999

DECYDENT SNOBUJĄCY

31 maja 2015

Poniedziałek, 29.06 – Nie z tej ziemi

Pamiętacie Jarosława Kaczyńskiego robiącego zakupy w supermarkecie?


Aż żal było patrzeć na sparaliżowanego strachem biedaka dzierżącego w ręce koszyk. Po pierwsze dlatego, że prezes PiS nie robi żadnych zakupów, a po drugie jest politykiem kanapowym, całkowicie oderwanym od rzeczywistości, a tym samym od obywateli. A Beata Szydło, premierka in spe, jest wiernym odbiciem umiłowanego prezesa. Należy więc wysnuć wniosek, iż również nie wie, jak u Polaków w duszach rzeczywistość skrzeczy. Takie założenie wydaje się jak najbardziej uprawnione po tym, jak wiceprezes Szydło, zanim wsiadła do odziedziczonego po Andrzeju Dudzie autobusu, oznajmiła, że rusza w Polskę, aby poznać problemy ludzi. To niesamowite odkrycie! Jak bowiem polityk z tyluletnim stażem może nie wiedzieć, co Polakom i Polsce jest pilnie potrzebne, co należy zmienić, a co realizować? Gdyby chodziło o stanowisko menedżerskie, to taki kandydat nie zostałby nawet zaproszony do drugiego etapu przesłuchań. A tu chodzi o pierwszego ministra wśród rady ministrów! Ale lud wyborczy nie ma zbyt rozwiniętej świadomości społecznej, państwowej, więc kupuje ofertę Beaty Szydło i nawet uważa, że dostąpi zaszczytu spotkania z wysłanniczką prezesa Kaczyńskiego. Ciekawe, czy ktoś ją zapyta: jak żyć?


Komentarze: decydent@decydent.pl


Piątek, 25.06 – Festiwal premier Szydło


Prezydent Andrzej Duda szarmancko ustąpił politycznej sceny premier Beacie Szydło. Nie tylko w postaci przemalowanego Dudabusu na Szydłobus, ale także w mediach i to – o zgrozo – mainstreamowych! Platformiane trupy polityczne jeszcze wystają z niektórych narożników, ale całkowita narracja należy już do PiS. Beata Szydło zachowuje się i wypowiada jak nie premierka in spe, ale teraźniejsza. Jej głos słychać z każdego radia, z każdego kanału TV. A jej słowotok leje miód na uszy prostych wyborców, szczególnie tych leniwych, niechcących pracować do 67 roku życia. A propos głosu. Bronisław Komorowski nie na darmo, właśnie ze względu na tembr głosu i akcentowanie zdań, był nazywany gajowym lub kaznodzieją. Inaczej jest z premier Szydło: mówi tak niemedialnie, tak bez wyrazu, bez przekonania, ze znudzeniem, że na razie ratuje ją przed krytyką tylko jej „nowość” i to, co mówi. Jeśli tej maniery nie zmieni, to już po wyborach będzie tracić na popularności. Chyba, że Beata Szydło przyczaiła się przedwyborczo i dopiero pokaże nam, co potrafi. Wespół z Kaczyńskim i Macierewiczem.


Komentarze: decydent@decydent.pl


Wtorek, 16.06 – Duda niesie zwycięstwo PO


Po wygraniu prezydenckiej elekcji przez Andrzeja Dudę na PO padł blady strach. Wiara w trzecie wyborcze zwycięstwo sięgnęła dna. Zero. Ale, ale… Obserwując, a właściwie słuchając, co mówi przyszły szef państwa, można odzyskać nieco optymizmu. Duda, Macierewicz i Kaczyński aż podskakują z emocji przed domniemaną wygraną i zaczynają odsłaniać zamiary na swoje zarządzanie Polakami (niestety – wszystkimi, nie tylko swoimi zwolennikami). Już wiemy, co zrobią względem katastrofy smoleńskiej: wybuchem, jako pewnikiem, obarczą międzynarodowych ekspertów, którzy będą mieli nie lada zadanie udowodnienie cudu. Tu może pomóc toruńska rozgłośnia, a także znacząca część oślepionego błyskiem eksplozji kleru. Należy mniemać, iż z dnia na dzień pisowska wierchuszka będzie nas raczyła kolejnymi nie z tej ziemi pomysłami, od których wyborcom zaczną się jeżyć włosy na głowach, więc dadzą wyraz powrotowi swojej dojrzałości przy jesiennych urnach. Może się więc okazać, że PiS wcale nie wygra, a nawet minimalnie przegra. Ludzie Pawła Kukiza, jeśli się jakoś sformalizują, zgarną liczące się głosy, a PSL może w ogóle nie wejść do parlamentu. O innym planktonie nie wspominając. Sytuacja może stać się arcyciekawa. Potrzebna będzie koalicja. PO z PiS-em, nie wchodzi (byłbyż to cud nad cudami) w grę. Więc kto z kim? Gdyby prezydentem pozostawał Bronisław Komorowski, to nawet przy minimalnej przegranej PO mógłby powierzyć zadanie formowania nowego rządu komuś z PO. Jednak zmiana warty pod żyrandolem takiego scenariusza nie gwarantuje… A właściwie, dzisiaj jakiekolwiek spekulowanie nie ma sensu. Jedyna nadzieja, że łaknący zmian wyborcy ockną się z pytaniem: zmiana, ale na kogo, po co?


Komentarze: decydent@decydent.pl


Czwartek, 11.06 – Trzeźwy Baćka


Pije Kuba do Jakuba…, a kto nie wypije, tego we dwa kije. Ale nie na Białorusi. Tam przywódca narodu, Aleksandr Łukaszenka, zwany Ojcem, czyli Baćką właśnie, rozpoczął walkę z alkoholizmem i rosnącą przestępczością po spożyciu. Baćka wyznaczył limity nie na promile we krwi spożywanych trunków, a na liczbę „zapasów”. I tak, Białorusin (każdy,  niemowlę też?) może przechowywać w domu aż (tylko?) 5 litrów alkoholu kupionego za granicą i 15 litrów (to 30 butelek) ze sklepów rodzimych. Jak to sprawdzić? A bardzo prosto – Baćka stworzył lotne brygady kontrolne, które mogą najść obywatela w domu. Prawda, że to wyjątkowa troska Ojca o praworządność?! Mało tego, Baćka administracyjnie wprowadził zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach od 22 do 9 rano. Polak, pamiętający czasy stanu wojennego i rozpoczynanie sprzedaży od godz. 13, może współczuć sąsiadowi zza miedzy, ale nie będzie mógł pomóc. Tutaj przemyt nic nie da. Czujne oczy kontrolerów śledzą przez 24 godziny. Jeszcze w czasie Związku Sowieckiego, jego ostatni przywódca, Michaił Gorbaczow, również usiłował walczyć z alkoholizmem, wprowadzając różne zakazy i butelki o mniejszych objętościach. Skutek okazał się odwrotny. A dowcipni zagraniczni dystylerzy produkowali wódkę Gorbatschow w butelkach przypominających kształtem kopułę cerkwi.  


Komentarze: decydent@decydent.pl


Wtorek, 9.06 – Uczmy się pływać


Polityka ma i ten przywilej, że można ją czynnie uprawiać do śmierci. Wygrana Andrzeja Dudy postawiła przed Jarosławem Kaczyńskim dylemat: być albo nie być premierem? Jeszcze nie zdecydował. A kontrkandydatką jest Beata Szydło. Jeśli mielibyśmy wybierać z dwojga złego, to lepszym posunięciem byłoby namaszczenie kobiety. Z jedynego względu – jest młodsza od prezesa. I to ona najbardziej pasowałaby do oblicza Dudy. Czasy były takie, że liczył się tylko wygląd. Od majowych wyborów prezydenckich do aparycji automatycznie został dodany rzeczownik „zmiana”. Cokolwiek by ten wyraz znaczył, wszystko musi ulegać zmianom. Na dobre i na złe, byleby inaczej. Zaiste, prof. Bauman chyba nie taką „płynną rzeczywistość” miał na myśli. Toż to jakieś tsunami rzeczywistej płynności. Zaleje nas. Na pewno zaleje. Uczmy się pływać.


Komentarze: decydent@decydent.pl


Piątek, 5.06 – Propozycja, ale jaka?


Po wyborze Seppa Blattera na kolejną kadencję szefa FIFA, można było zwątpić w morale decydenckiego świata (nie tylko piłkarskiego). Przez pięć dni buta i łapówkarstwo święciło triumfy. Aż tu nagle, właśnie piątego dnia nowej-starej prezydentury, Blatter ogłasił, że rezygnuje. Skoro przedwyborcze jawne nawoływania i prośby, aby Szwajcar ponownie nie kandydował, nie odniosły skutku, to jego decyzja o rezygnacji z wielce intratnej posady musiała być poprzedzona „propozycją nie do odrzucenia”. Nie wiemy, co (lub kto) zmusiło (bo na tym etapie to już nie była prośba, jak poprzednio) Blattera do takiej decyzji. Możemy tylko spekulować. Na myśl od razu przychodzi analogia z „Ojcem chrzestnym” Francisa Forda Coppoli. Jak niektórzy pamiętają, producentowi filmowemu, który nie chciał powierzyć członkowi rodziny Corleone roli w filmie, złożono „propozycję nie do odrzucenia”. A ów producent był wielkim miłośnikiem koni. Miał w swojej stajni super drogiego ogiera, którego wręcz kochał. Pewnego ranka, budząc się w łóżku, odkrył pod kołdrą odrąbaną głowę swojej miłości. W mig zrozumiał symbol morderstwa. Corleone zagrał w filmie. Ale to bajka w żaden sposób niezwiązana z Seppem Blatterem. O nim sensacyjnym film dopiero powstanie.


Komentarze: decydent@decydent.pl


Wtorek, 2.06 – Kaizen i gemba


Jeszcze w czasach polskiej komuny pobłażliwe uśmieszki wywoływały doniesienia o japońskim cudzie zarządzania. A szczególnie zebrania załóg, podczas których śpiewano firmowe hymny, gimnastykowano się co kilka godzin. Wielkie rozdziawienie gęby wzbudzało niebywałe wręcz podejście japońskiego kierownictwa do nowatorskich inicjatyw pracowników. Nie dziwota, że ze swoją fabryką ludzie związani byli do emerytury. Na zakończenie wieloletniej pracy otrzymywali np. zegarki. Dzisiaj mamy rok 2015 i z nie mniejszym zdumieniem czytamy, że Toyota prowadzi w samochodowej stawce przyszłości. U nas powstał wielki lament z powodu ograniczeń dla trujących samochodów z silnikami diesla, a Japończycy wyprodukowali i sprzedali już siedem milionów samochodów osobowych o napędzie hybrydowym i ukończyli prace nad napędem wodorowym. Ale nie o technice chciałbym tutaj traktować, a o dochodzeniu do jej rewolucyjnych rozwiązań. Idee japońskie są proste jak polska konstrukcja cepa: codzienne, nieustanne doskonalenie organizacji pracy przy udziale pracowników. Takie podejście Japończycy nazywają kaizen. Mało tego, mają jeszcze coś, co nazywają gemba. Gemba to nic innego, jak stały czujny nadzór nad pracownikami nie tylko przy taśmie produkcyjnej, ale także przy biurkach urzędniczych. Zasadę gemba wyjaśnia Masaaki Imai: „Jeden z dyrektorów Toyoty lubił chodzić do gemba i obserwować, co się dzieje. Jak wyczuł, że jego kierownicy nie orientują się w bieżących problemach, wyprowadzał delikwenta do jego działu na halę, rysował kredą wokół jego stóp koło i kazał w nim stać i obserwować dział przez 2 godziny. Po tym czasie kierownik dostrzegał wszystkie błędy i niedociągnięcia, wiedział, co ma poprawić”. Panie prezydencie Wałęsa – nie będziemy drugą Japonią. Bowiem nasza sarmacka, warcholska gęba to nie japońska gemba.


Komentarze: decydent@decydent.pl


Poniedziałek, 1.06 – Śpij zamiast czytać


Po Nocy Muzeów mieliśmy kolejny dziwoląg w postaci Nocy Bibliotek. Nigdy nie uczestniczyłem w nocnym zwiedzaniu muzealnych przybytków i nie zamierzam. Mogę na tę intelektualno-historyczną przyjemność znaleźć czas w weekendy. Jednak, skoro tłumy ustawiały się w kolejkach do muzealnych podwoi, to znaczy, że impreza jest potrzebna. Może dlatego, że wstęp był bezpłatny? Ciekawe, ilu z nocnych muzealnych Marków odwiedzi kolejne muzeum z zainteresowania? Czy będą czekali kolejny rok na nową bezpłatną noc? A teraz ogłoszono: zaczytaj się do rana podczas Nocy Bibliotek. Zobaczywszy to hasło, pomyślałem: co za kretynizm. Czytanie wieczorami, nawet w łóżku, ma kapitalny sens, ale żeby całą noc męczyć oczy i umysł? I jeszcze siedząc na niewygodnych krzesłach w bibliotekach? Dopiero programy kilku bibliotek uspokoiły mnie nieco, bowiem w Nocy Bibliotek chodziło o spotkania z autorami, prowadzono warsztaty dla dzieci (mających ADHD i nieśpiących po nocach?), pokazy filmowe i pikniki. Organizatorom mogła też przyświecać idea, że gdy nieczytający Polacy zobaczą tak wielkie i różnorodne księgozbiory, to zapałają chęcią poznania treści choćby niektórych woluminów. Ale mogłoby też być odwrotnie: nadmiar książek tak przytłacza nieczytacza, że ucieka z książnicy gdzie pieprz rośnie. I jeszcze jedno: jaki „target” szwendał się po nocy po bibliotekach? Przecież nieczytający nie będą się trudzić tam, gdzie nie pokazują tańców z gwiazdami, ani nie rozdają wyborczej kiełbasy. Jak mniemam, Noc Bibliotek była imprezą dla przekonanych o wartości czytania. Czyli bez społecznego sensu, jakim byłoby zachęcanie do czytania wtórnych analfabetów.


Komentarze: decydent@decydent.pl


Święta racja !

Jak podały publikatory połowa naszego wykształconego społeczeństwa nie przeczytała w roku żadnej książki, nie mówiąc o kupnie ( nawiasem są drogie bo małe nakłady ). Efekt jest taki że ludzie młodzi piszą ” fonetycznie” i bezrozumnie. Współczuję paniom biblitekarkom kóre jeszcze w nocy musiały siedzieć w pustych obiektach. Gdyby ogłoszono ” Noc burdeli” albo „Noc knajp” tłumy by waliły.

Jest to swoisty snobizm ( muzea zwłaszcza) jako pierwsz faza ewolucji : snobis, onaniz i leninis…Zrobiłem ostatnio remanent w bibioteczce i zaniosłem do miejscowej biblioteki z której korzystam ca 80 książek które zostały przyjęte z radością…mam teraz ulgę… mogę przetrzymywać książki wypożyczone bez konsekwencji…

Sławomir Czerniak

W wydaniu nr 163, czerwiec 2015, ISSN: 2300-6692 również

  1. DIAMENT DIAMENTOWI NIERÓWNY

    Nie daj się oszukać, jak Napoleon III - 18.06
  2. TURYSTO! PIJ!

    Whisky przyciąga do Szkocji - 19.06
  3. HANDEL PALIWAMI

    W obronie uczciwych przedsiębiorców - 15.06
  4. RYNEK SZTUKI

    Jak zostać znanym artystą? - 11.06
  5. LEKTURY DECYDENTA

    Rewolucyjna teoria ewolucji - 8.06
  6. A PROPOS...

    ...Amerykanów w Polsce - 15.06
  7. W OPARACH WIZERUNKU

    Psychologia neofity - 1.06
  8. I CO TERAZ?

    Wydymani.PL - 22.06
  9. PREKURSORZY MEDYCYNY cz. 2

    Leonardo - mistrz genialnego oka - 1.06
  10. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Migracja a solidarność - 24.06
  11. WIATR OD MORZA

    Forsa na wakacje - 16.06
  12. KONFEDERACJA LEWIATAN

    Obawy o e-faktury - 11.06
  13. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Składamy mozaikę - 15.06
  14. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Poniedziałek, 29.06 – Nie z tej ziemi