Established 1999

CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

1 kwietnia 2019

Honor jako pułapka

Sytuacje, które traktujemy jako sprawdzian honoru (SPRAWDZAM, czy masz / zachowałeś honor – czy potrafisz zachować się przyzwoicie, jak należy, na miarę słusznych oczekiwań, jak i własnych zapowiedzi) mogą nas nadmiernie zasugerować swoją jednoznacznością. Możemy pochopnie dojść do wniosku, że honor polega po prostu na niezawodnym spełnianiu zobowiązań – na zasadzie „słowo się rzekło, kobyłka u płotu”. Mielibyśmy wtedy na myśli oczywistą konieczność zdobycia się na czyn lub gest, który dobrze służy jakiejś sprawie, z pożytkiem potwierdza pewne zasady, przez co przynosi chlubę sprawcy – pisze profesor Mirosław Karwat.

Prof. dr hab. Mirosław Karwat, Uniwersytet Warszawski

Nie zapomnijmy jednak, iż niejedno zobowiązanie powstaje jako nieuniknione, ale… niezamierzone, nieprzewidziane lub w przewidywaniach niedocenione. Niejedno też powstaje z przymusu, z jakiejś konieczności, a nie ze świadomego, dobrowolnego i rozmyślnego wyboru. Co więcej, niejedno zobowiązanie lub wymaganie ma charakter nieracjonalny. Bywa przecież tak, że zobowiązanie i wymaganie (ze strony otoczenia jak i własne w stosunku do samego siebie) abstrakcyjnie lub w punkcie wyjścia oczywiste w nowej i nieoczekiwanie zupełnie innej sytuacji staje się problematyczne, a nawet i bezsensowne. Honor interpretowany bezwarunkowo, w oderwaniu od okoliczności i skutków zastosowania się do abstrakcyjnego kodeksu może zmuszać do ofiary (poświęcenia, wyrzeczenia, straty) daremnej, niepotrzebnej. Wtedy postępujemy honorowo dla honoru samego w sobie, choć może to być bez sensu.

Honor może okazać się PUŁAPKĄ – jeśli zmusza do czynów i zachowań, które wprawdzie „dobrze świadczą” o kimś, ale są… bezcelowe i nieproduktywne z pragmatycznego widzenia, marnotrawne (niepotrzebne zmarnowanie pewnego potencjału, zagrożenie lub utrata życia). W życiu społecznym i politycznym zdarza się HONOROWY BEZSENS, którego jednak uniknąć nie sposób, gdyż tego właśnie wymaga honor. Ot, takie błędne i jałowe koło.

Na czym polegają i jak powstają takie sytuacje? Znamy co najmniej kilka ich rodzajów:

* Honor gentlemana (jak wcześniej – rycerza) wyrażany m.in. w obronie czci damy; co skazuje go na nieuniknione niebezpieczeństwo, nawet śmiertelne – i to nawet wtedy, gdy dama postępuje niezupełnie jak dama. Nie ma to znaczenia dla obowiązku honorowego: jego przedmiotem jest nie pozwolić, aby ją lżono, znieważano itd.

* Honor może nas wiązać nas od początku do końca bez względu na rozwój wydarzeń, zmianę sytuacji. Wtedy konieczność zachowania honorowego nie jest rezultatem jakiegoś zobowiązania z własnej inicjatywy, lecz przejawem uznawania zasady ogólnej. Ale może to oznaczać, że stajemy przed dylematem: albo zginiemy honorowo, albo zdecydujemy się na zupełnie niehonorowe samoocalenie. Drastyczny przykład wyboru zupełnie niehonorowego: jeńcy wojenni pod opieką generała Bonaparte wymordowani w imię przetrwania jego oddziału ściganego na pustyni, skoro ucieczka wymaga mobilności, a żywności brakuje.

* Możemy okazać się zakładnikami czy niewolnikami specyficznej, patologicznej „kultury honoru”, zwłaszcza takiej, w której honor sprowadza się do nieskończonego dziedziczenia i praktykowania w kolejnych pokoleniach wrogości, nienawiści i zemsty za rzeczywiste, domniemane, urojone lub wyolbrzymione i czysto jednostronnie rozumiane krzywdy przodków. Vide: Capuletti i Montecchi.

* Możemy też być związani redukcją pojęcia honoru do wojowniczego i mścicielskiego reagowania na zniewagi (znów: rzeczywiste, wyolbrzymione lub tylko domniemane), bezwarunkowo zaprogramowani zwyczajem równie drastycznej odpowiedzi na zniewagi prawdziwie istotne jak te błahe, nawet przypadkowe. W epoce, w której za honorowy sposób rozstrzygania sporów, konfliktów i rękojmię zachowania honoru po jakiejś zniewadze uznawano pojedynek – właśnie samo pojęcie honoru było pułapką, i to podwójną. Po pierwsze, każdy, kto zagalopował się w jakiejś złośliwości, akcie zlekceważenia, wyzwania, narażał się na odwet niewspółmierny do impertynencji czy afrontu: rana lub śmierć w pojedynku za niestosowne słowa czy nawet chamstwo. Po drugie, ten, kogo znieważono, nie miał wyjścia w oczekiwanej reakcji. Zbagatelizowanie obrazy, pojednawcza odpowiedź, gest wybaczenia, odmowa „należytej” reakcji, czyli wyzwania na pojedynek z powołaniem się na wstręt wobec przemocy – wszelkie takie zachowania skazywały na opinię tchórza. To z kolei otwierało pole dla nikczemnych intryg. Sprowokowanie pojedynku bywało „legitymizowanym” sposobem pozbycia się osób niewygodnych. Właśnie w takich okolicznościach nastąpiła śmierć Puszkina, potem Lermontowa, a paradoksem historii było to, iż Lermontow – autor demaskatorskiej „Maskarady” – zginął na podobnej zasadzie jak jego poprzednik.

* Pułapką jest też sytuacja, gdy nasz honor niejako powierzamy w depozyt komuś, kto tego nadużywa (bądź rozmyślnie z góry, bądź ad hoc). Dotyczy to zwłaszcza więzów lojalności. Wtedy czujemy się związani – jako nadrzędnym imperatywem – taką oto koniecznością, że partnera lub mocodawcy nie wolno zawieść, nawet jeśli on ze swej strony nas zaskoczy i posłuży się niecnie naszą lojalnością, słownością. Koronny przykład: Kmicic związany nieszczęsną przysięgą in blanco złożoną Januszowi Radziwiłłowi (aresztuje jego oponentów; a zrywa tę więź bezwarunkowej służebności dopiero wtedy, gdy Bogusław Radziwiłl uświadamia mu swoim cynizmem istotę rzeczy). Tak w ogóle bywało i bywa z przysięgami rycerskimi, żołnierskimi, ale i z przysięgami wobec członków rodziny, że wtedy honorowo wykonujemy niehonorowe, plamiące zadania i obowiązki.

* Zastawiamy pułapkę na samych siebie wtedy, gdy składamy przysięgę na wyrost, ponad miarę rzeczywistej potrzeby, praktycznej konieczności, a na miarę odczuwanego patosu (wzniosłe zadeklarowanie niezłomności, nieugiętej postawy); po czym jednak, gdy ofiara (np. z własnego życia) nie okazuje się konieczna (a cenniejsze byłoby zachowanie życia w celu dalszej służby), lecz konieczne – z punktu widzenia honoru – okazuje się zrealizowanie zapowiedzi, to wybieramy honor, a nie rozsądek i rzeczywisty pożytek czynu lub zaniechania. Tu kłania się przykład z trzeciego ogniwa „Trylogii”: Płk Wołodyjowski – wraz ze współtowarzyszami – wysadza się w powietrze po kapitulacji twierdzy kamienieckiej, bo przecież uroczyście przysięgał, że raczej polegnie pod gruzami niż odda ją Turkom. Nie zastanawia się – ani przed swym ślubowaniem, ani po przerwaniu walki przez zwierzchność – nad niewspółmiernością wyboru. Twierdza w kolejnych wojnach przypada to jednej, to drugiej stronie, co jednak nie oznacza ani końca świata, ani upadku ojczyzny, ani jakiejś hańby, ani tym bardziej konieczności pozbawienia siebie życia, gdy wódz nakazuje odwrót. Święty rycerski obowiązek żołnierza raczej nie polega na tym, aby zginąć przykładnie bez względu na to, czy to przynosi pożytek, zapewnia zwycięstwo, ale na tym, by być wciąż zdolnym do służby w potrzebie. Tu zaś mamy honorowe samobójstwo, poniekąd sprzeczne z praktycznym obowiązkiem, by przydać się jeszcze ojczyźnie. Ten pirotechniczny wyczyn to zarazem przykład, jak bezwarunkowe (niezrelatywizowane do okoliczności i pozbawione namysłu, co jest ważniejsze) rozumienie honoru prowadzi na manowce. Akt honoru staje się pustym gestem, jałowym rytuałem, fanfaronadą. I paradoksalnym zaprzeczeniem etosu służby. Wszak to służba jest tu wartością nadrzędną i bezwarunkową, a honor w tej służbie tyleż narzędziem, co wartością brzegową, nieprzekraczalną granicą: wolno służyć tylko w takiej formie, by honor zachować; nie jest jednak koniecznością ani nie ma sensu, by służbę skracać, przerywać ofiarą daremną dla honoru samego w sobie.

Honor jest najcenniejszy – dla społeczeństwa, a nie tylko dla człowieka upojonego lub sparaliżowanego swoim poczuciem honoru – wtedy, gdy jest w jakimś stopniu zgodny z rozwagą, wyobraźnią, postawą odpowiedzialności. Cóż nam po honorowym idiocie lub lekkoduchu?

PROF. DR HAB. MIROSŁAW KARWAT
Uniwersytet Warszawski

W wydaniu nr 209, kwiecień 2019, ISSN 2300-6692 również

  1. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Poeta niepokorny
  2. LEKTURY DECYDENTA

    Zapiski dyplomaty
  3. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Tragiczny koniec marszałka
  4. LEKTURY DECYDENTA

    Żydzi w hitlerowskiej armii i flocie
  5. WIATR OD MORZA

    Szwedzi trzymają się dobrze
  6. Z KRONIKI BYWALCA

    Azerbejdżan - 10 milionów obywateli
  7. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Co zagraża Ameryce?
  8. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Nikt nic nie wie
  9. OBRAZ WENEZUELI DZIŚ

    Ukradzione 350 mld dolarów
  10. DECYDENT POLIGLOTA

    Wyniki same przyjdą
  11. LEKTURY DECYDENTA

    Terroryzm i dyplomacja
  12. WIATR OD MORZA

    Deputaty i inne dochody
  13. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Honor jako pułapka
  14. PRAWA - WŁADZA - PROBLEMY

    Likwidatorzy Unii Europejskiej
  15. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Taniec do upadłego