Established 1999

CO NAS CZEKA

1 grudnia 2017

Kres doktryny neoliberalnej?

Wielki przedwojenny kryzys ekonomiczny (Great Depression 1929-1933) udało się opanować dzięki wprowadzenia przez prezydenta USA Franklina D. Roosevelta programu Nowego Ładu Gospodarczego (New Deal). Jego strategia oparta była o teorię Johna Maynarda Keynesa, która zakładała, że zwiększenie wydatków publicznych ożywia wzrost gospodarczy (interwencjonizm państwowy). W latach 60. XX wieku powstała na Uniwersytecie w Chicago nowa teoria ekonomiczna postulująca zwiększenie mechanizmów rynkowych, a ograniczenie roli państwa. Za jej ojca uważa się Miltona Friedmana. Z czasem przyjęła ona nazwę neoliberalizmu, a jej gorącymi zwolennikami byli prezydent USA Ronald Reagan i premier brytyjskiego rządu Margaret Thatcher. Z czasem doktryna ta stała się dominującym trendem polityczno-ekonomicznym. Jej realizacja pozwoliła nielicznym maksymalizować własne dochody kontrolując życie społeczne – pisze Wiesław Krzywicki.

W Polsce jej fanatycznym wyznawcą był Leszek Balcerowicz  (lecz jej autorami byli Jeffrey Sachs i George Soros) i to ona była podstawą planu transformacji gospodarczej jego imienia (niewidzialna ręka rynku), ze znanymi (opłakanymi) skutkami.

Być może (daj Boże!) dobiegają kresu rządy neoliberalnej doktryny ekonomicznej.

W 1998 r. ukazała się książka Noama Chomskiego* „Zysk ponad ludzi. Neoliberalizm a ład globalny” (Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2000). W przedmowie do książki Robert McChesney pisze:

…Ekonomiczne skutki praktyk neoliberalnych są wszędzie podobne i dokładnie takie, jakich można się spodziewać. Powodują masowy wzrost nierówności społecznej i ekonomicznej, zauważalną, pogłębiającą się deprywację najbiedniejszych państw i narodów, katastrofalny stan środowiska naturalnego, brak stabilności w gospodarce światowej i niespotykaną dotąd koniunkturę dla bogatych. Kiedy przedstawia się zwolennikom neoliberalizmu te fakty, odpowiadają, że część bogactwa dotrze do szerokich mas społeczeństwa, o ile oczywiście nie będzie się przeszkadzać stosowaniu strategii neoliberalnych, chociaż to one przecież główną przyczyną wymienionych problemów!…

… Jak to ujął guru neoliberalizmu Milton Friedman w pracy Capitalism and Freedom” (Kapitalizm i wolność), skoro zysk stanowi esencję demokracji, każdy rząd stosujący antyrynkowe praktyki jest niedemokratyczny, niezależnie od tego, jakim poparciem ze strony społeczeństwa się cieszy. Tak więc rządy powinny chronić własność prywatną i nadzorować realizację umów, ograniczać debatę publiczna do spraw mniej istotnych….

Neoliberalizm rodzi więc zawsze istotny skutek uboczny – tworzy odpolityzowanych, apatycznych i cynicznych obywateli. Skoro demokracja oparta na wyborach w niewielkim stopniu wpływa na życie ludzi, nieracjonalne jest poświęcanie jej uwagi… Wiele kryzysów politycznych i gospodarczych, które pojawiły sie ostatnio od Wschodniej Azji poprze Europę Wschodnią i Amerykę Łacińską, jest wynikiem panowania neoliberalizmu… W nadchodzących latach możemy spodziewać się wielkiego przewrotu. Trudno jednak przewidzieć jego skutki i nie można oczekiwać, ze przyniesie humanitarne i demokratyczne rozwiązania…” (podkr. W.K.)

 Piketty 400W 2013 roku ukazała się inna książka, która stała się bestsellerem światowym, a jej nakład przekroczył 3 miliony egz. To „Kapitał w XXI wieku”  (Capital in the Twenty-First Century) Thomasa Piketty** (Wydawnictwo Krytyki Politycznej 2015, tłum. Andrzej Bilik).

W tej naukowej pracy liczącej ponad 700 stron (dzięki dobremu tłumaczeniu da się czytać bez problemów) autor dokazuje na podstawie dogłębnych badań, że nierówności we współczesnym świecie szybko rosną. I jeśli jakoś na to nie zareagujemy, to spotka nas społeczna i polityczna katastrofa na miarę rewolucji 1789 lub 1917 roku.

Przytoczę tu kilka opinii o książce uznanych autorytetów.

Prof. Jerzy Hausner:

„Nieznajomość tej pracy intelektualnie dyskwalifikuje”

„Fianacial Times”:

„Francuski ekonomista napisał wyjątkowo ważną książkę. Czytelnicy o otwartych umysłach z pewnością nie będą mogli zignorować zawartych w niej dowodów i argumentów. Jej rozmach przywodzi na myśl dzieła założycieli ekonomii politycznej. […] Piketty nie buduje teorii nieopartych na danych. Książka opiera się na 15-letnim programie badawczym, przeprowadzonym z innymi naukowcami. Jego wynikiem jest przekształcenie tego, co wiemy o ewolucji dochodu i bogactwa (które Piketty nazywa kapitałem) w ciągu trzech ostatnich stuleci w wiodących krajach o wysokim dochodzie. To zniewalająca historia ekonomiczna, społeczna i polityczna. Po raz pierwszy ekonomista daje wyczerpujące dowody na prawdziwość powiedzenia: „Kto ma, temu będzie dane”.

Russel Jacoby: „New Republic”:

„Piketty strzał za strzałem trafia dokładnie w cel, mówiąc o pogarszających się nierównościach, które wykrzywiają społeczeństwo – zwłaszcza amerykańskie społeczeństwo. […] Dla tych, którzy skręcają się z bólu od ciągłych bredni o tym, dlaczego nie można podnieść płacy minimalnej, dlaczego tych, którzy „tworzą miejsca pracy” nie można opodatkować i dlaczego amerykańskie społeczeństwo jest niby najbardziej otwartym na świecie, Piketty jest lekarstwem przepisanym przez dobrego lekarza.”

Ogólny wniosek z przeprowadzonych przez Piketty`ego badań jest taki, że gospodarka rynkowa oparta na własności prywatnej, pozostawiona sama sobie (czego chcą neoliberałowie), zawiera ważne siły rozwarstwienia, potężne i potencjalnie zagrażające naszym demokratycznym społeczeństwom oraz wartościom sprawiedliwości społecznej, na których one się opierają. Główna siła destabilizująca związana jest z faktem, że stopa zwrotu z kapitału jest znacząco i trwale wyższa od stopy wzrostu dochodu i produkcji. Nierówność ta sprawia, że majątki zgromadzone w przeszłości rekapitalizują się szybciej, niż wynosi tempo wzrostu produkcji i płac. Ta nierówność wyraża podstawową sprzeczność logiczną. Przedsiębiorca po zgromadzeniu odpowiedniego majątku nieuchronnie stara się przekształcić w rentiera i coraz silniej dominować nad tymi, którzy posiadają tylko własną pracę. Raz zgromadzony kapitał sam się reprodukuje, rosnąc szybciej, niż rośnie produkcja. Przeszłość zatem pochłania przyszłość.

Lech Wałęsa podczas strajku w Stoczni Gdańskiej, 30.08.1980 r. Foto: PAP/CAF

Lech Wałęsa podczas strajku w Stoczni Gdańskiej, 30.08.1980 r. Foto: PAP/CAF

W przypadku krajów znajdujących się w globalnej awangardzie ich długookresowa stopa wzrostu nie przekracza 1-1,5% rocznie, niezależnie od prowadzonej polityki. Natomiast w krajach tych średni wzrost kapitału jest rzędu 4-5%. Według badań przeprowadzonych przez Piketty`ego taka nierówność istniała w XIX wieku i w przededniu I wojny światowej. W XX wieku wojny wymazały przeszłość i zdecydowanie zmniejszyły zwroty z kapitału, stwarzając iluzję strukturalnego przekroczenia fundamentalnej sprzeczności kapitalizmu.

Obecnie sprzeczność ta ponownie staje się normą. Przykładowo: jeśli najwyższy promil bogaczy cieszy się wzrostem swego majątku rzędu 6% rocznie, a przyrost majątku światowego wynosi tylko 2% rocznie to w ciągu trzydziestu lat udział ich majątku w kapitale planety ulegnie więcej niż potrojeniu. Będą posiadali oni wówczas ponad 60% majątku światowego, co jest trudne do wyobrażenia w ramach istniejących obecnie instytucji politycznych, chyba że mielibyśmy do czynienia ze szczególnie skutecznym systemem represyjnym. Nawet gdyby majątek tej grupy rósł tylko 4% rocznie, to i tak jej udział w majątku światowym uległby podwojenie w ciągu 30 lat.

Także tutaj siła rozwarstwienia na szczycie hierarchii zdecydowanie wygrywa z siłami sprzyjającymi nadrabianiu zaległości i konwergencji na poziomie światowym, także udział najbogatszych w majątku światowym zdecydowanie rośnie, kosztem silnej redystrybucji od klas średnich w kierunku bardzo bogatych. Jest prawdopodobne, że takie zubożenie klas średnich spowoduje gwałtowne reakcje polityczne.

To już się dzieje, na co wskazują nieprzewidywalne wydarzenia polityczne jak wybór Donalda Trumpa, Macrona, Brexit, dojście do władzy populistycznej prawicy w wielu krajach Europy.

Piketty ma wielu przeciwników (co jest oczywiste), ale też wielu wybitnych ekonomistów i myślących polityków widzi w nim „nowego Keynesa na miarę XXI wieku”.

Świadomość szkodliwości neoliberalizmu i zagrożeń, które on niesie, widzą nawet beneficjenci tej doktryny. Otóż prawie 400 amerykańskich milionerów i miliarderów (a są wśród nich m.in. George Soros, Steven Rockeffeler i Abigail Disney) podpisało się pod listem do Kongresu USA, w którym protestują przeciwko obniżkom podatków, choć niewątpliwie dużo by na tym zyskali. Piszą w swym liście, że zapowiadane przez Donalda Trumpa obniżki podatków (dochodowy, spadkowy) spowodują zmniejszenie wpływów budżetowych w perspektywie kilku lat o półtora biliona dolarów.

Na zmianach tych skorzystaliby głównie najbogatsi Amerykanie. Jak wskazują sygnatariusze listu, propozycje pomogą raptem mniej niż 1% podatników. Spowodują natomiast drastyczne cięcia, np. w sektorze opieki zdrowotnej. Powiększą, rosnące ostatnimi latami w dużym tempie, nierówności społeczne. Już teraz 1% Amerykanów posiada ponad 40% majątku.

Dlatego, zamiast obniżania podatków, autorzy listu proponują ich podwyżkę (dla najbogatszych), a dodatkowe środki miałyby być inwestowane i przeznaczone na tworzenie nowych miejsc pracy. Choć dla wielu osób może się to wydawać co najmniej dziwne, to warto zauważyć, że dla wielu Amerykanów wciąż żywe jest wspomnienie lat powojennych, kiedy to wzrost gospodarczy był wysoki, ludzie mieli pracę i przyzwoite zarobki, a najwyższe progi podatkowe sięgały 90%. Wątpię czy Kongres USA zdecyduje się na powrót wysokiej progresji podatkowej. Egoizm bogaczy na to nie pozwoli.

U nas ostatnio rządzący postanowili przywrócić składki na ubezpieczenie społeczne od całości zarobków. Dzięki temu ma wpłynąć dodatkowo do ZUS od najbogatszych 350 tys. obywateli  5 miliardów zł rocznie. Przypomnę, że od reformy ubezpieczeń społecznych w 1999 roku pracownicy ci byli zwolnieni od płacenia składki od kwoty przekraczającej w danym roku 120 tys. zł brutto (30-krotność średniej pensji). A więc najbogatsi w ciągu 19 lat obowiązywania poprzednich przepisów zarobili 5×19 = 95 miliardów złotych.

Te i inne błędne decyzje spowodowały, że od lat ZUS posiada ogromny deficyt. Pokrywały go ogromne dopłaty z budżetu (np. w 2017 r. 85,2 mld zł, co stanowi 20% budżetu państwa). Natomiast dochody budżetu pochodzą z naszych podatków i to tych niżej zarabiających. Ot, taka sprawiedliwość.

Najbogatsi w 2008 r. otrzymali od PiS inny wspaniały prezent – zniesienie podatku spadkowego dla najbliższych członków rodziny zmarłego. Polacy są biednym narodem i większość z nich nie dziedziczy żadnego majątku. W 2015 roku zmarł Jan Kulczyk. Jak wyliczył Piotr Ikonowicz, skarb państwa dzięki PiS stracił 7 mld zł podatku spadkowego.

Może nie miałbym nic przeciw temu, żeby bogacze jeszcze bardziej się bogacili, ale jesteśmy biednym narodem, mamy ogromne potrzeby społeczne, nie stać nas podniesienie finansowania opieki zdrowotnej, oświaty, nauki itp. itd. Jeśli jakoś wiążemy koniec z końcem, to głównie dzięki podatkom płaconym przez uboższą część społeczeństwa oraz zadłużaniu państwa.

Prognoza dochodów budżetu w 2017 roku przedstawia się następująco:

– podatek od towarów i usług VAT – 155 mld zł

– podatek akcyzowy – 76 mld zł

– podatek dochodowy od osób prawnych – 36 mld zł

– podatek dochodowy od osób fizycznych – 57 mld zł

czyli łącznie 324 mld zł.

Nie muszę wyjaśniać, które warstwy społeczne są głównymi płatnikami podatków, a szczególnie VAT, akcyzy i podatku od osób fizycznych.

Wyniki sondazu 500W głosowaniu nad nowymi zasadami ZUS „za” było 226 posłów, a 209 posłów opozycji „przeciw”. Przypuszczam, że ci przeciwni, to wyznawcy skompromitowanej doktryny neoliberalnej. Polecam im lekturę cytowanych książek. Jeśli coś z tej lektury przyjmą do wiadomości, to będą mieli szansę pokonać PiS.

Kaczynski 400

Jeśli nie to PiS będzie jeszcze długo rządził.

WIESŁAW KRZYWICKI

* Noam Chomsky (ur. 07.12.1928 w Filadfelfii w USA) – amerykański językoznawca, filozof, działacz polityczny. Profesor językoznawstwa w Massachusetts Institute of Technology. Jeden z najczęściej cytowanych naukowców na świecie.

 ** Thomas Piketty (ur. 07.05.1971 w Clichy) – francuski ekonomista badający zjawiska nierówności dochodowych. Dyrektor ds. badań w École des hautes études en sciences sociales (EHESS) oraz profesor w Paris School of Economics.

W wydaniu nr 193, grudzień 2017, ISSN 2300-6692 również

  1. Z KRONIKI BYWALCA

    Nowa rada PIW
  2. WIDZIANE W OKSFORDU

    Wstyd za "patriotów"
  3. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Miłość i polityka
  4. MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE

    Świąteczne trendy ku uwadze decydentów
  5. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Wojna zimowa czyli talvisota
  6. CO SIĘ W GŁOWIE MIEŚCI

    Mętniactwo
  7. SALON PRASOWY IMR

    Świątecznie ze Starą Mydlarnią
  8. LEKTURY DECYDENTA

    GRU bez tajemnic
  9. WIATR OD MORZA

    Abstynent alkoholowy
  10. CO NAS CZEKA

    Kres doktryny neoliberalnej?
  11. PRAWA - WŁADZA - PROBLEMY

    Dehumanizacja politycznych eminencji
  12. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Mądre rozmowy z kogutem