Established 1999

CLINTON VERSUS TRUMP

29 września 2016

O debacie teraz ja!

Uff! W miniony poniedziałek caaały świat doczekał się wreszcie pierwszej tzw. debaty dwojga kandydatów w wyborach prezydenckich w USA. Minęło kilka dni od tego wydarzenia i skoro już chyba prawie wszyscy powiedzieli i napisali co mieli do powiedzenia i napisania, to teraz ja wystukam „kilka” zdań na ten temat – pisze Marek J. Zalewski.

Marek J. Zalewski - zagłębiony w amerykańskie polityczne rozgrywki

Określenie „debata” na to, co obserwowaliśmy, a raczej czego słuchaliśmy w auli Uniwersytetu Hofstra w podnowojorskim Hemstead nie było żadną debatą! Przypominało to raczej staromodny w formie i raczej nudnawy egzamin, który w razie zdania uprawnia zdających do przejścia na kolejny etap edukacji. W roli zadawacza pytań, bo trudno anchormana telewizji NBC, Lestera Holta, prowadzącego tzw. debatę nazwać moderatorem, bo nic nie moderował, jeno odczytywał przygotowane pytania, a raczej zagadnienia, które Hillary Clinton i Donald Trump mieli w swych wypowiedziach rozwinąć.

A jak oni sobie z tym radzili? Cóż, według mnie nie powiedzieli NIC nowego poza powtórzeniem tego, co mówili na spotkaniach z wyborcami, a co skonsolidowali w swych przemówieniach na partyjnych konwencjach. Przed widzami stanęli wzorowa uczennica, z lekkim zabarwieniem kujona, która od lat sumiennie i ambitnie odrabia lekcje i nieustannie trzyma w klasie rączkę w górze i klasowy bisurman, rozrabiaka, typ, o którym najczęściej lubiący go nauczyciele mówią rodzicom na wywiadówkach, że zdolny szelma i aktywny, ale rozbijający ogólnie przyjęty schemat. Faktem jest, że ten ekstrawertyczny kandydat wygrał tę debatę z samym sobą. Powstrzymał emocje, w zasadzie ani razu nie wybuchnął, ani razu nie zaatakował wzorowej uczennicy ad personam, poza zarzutem, że brak jej „estymy”. Jego interlokutorka udowodniła zaś po raz kolejny, że lekcje ma wykute na blachę.

O ile nie zaskoczył mnie sam przebieg tej tzw. debaty, to zdziwiło mnie trochę to, że sztab Trumpa nie wsadził mu do rękawa żadnego asa. Spodziewałem się, że np. wyciągnie swoje zeznanie podatkowe, albo dokumenty pokazujące ile pieniędzy przekazał na cele charytatywne, albo nie pokaże danych, świadczących o tym jak wielu pracowników zatrudnia w swoich firmach i jak dobrze im płaci… Nic takiego się nie stało.

Jako się rzekło, przebieg tej debaty mnie nie zaskoczył. Było dla mnie jasne, że sztab Hillary przeprowadził doskonałą analizę sylwetki Donalda i jego wypowiedzi. A to, znając tematykę zagadnień, na które mieli wypowiedzieć się „debatujący”, pozwoliło niemal co do słowa przewidzieć, co powie i jak zareaguje Trump, a co za tym idzie przygotować Clinton gotowe „celne riposty”. Clinton w zasadzie nie próbowała polemizować z Trumpem, a skupiała się na tym, co ma do powiedzenia na „zadany” temat. Była przez to bardziej merytoryczna i bardziej uporządkowana, co zapewne przełożyło się na wynik podebatowych sondaży, w których pytani jej przyznali laur zwycięzcy. Ale…

Ale czy coś z tego wynika? Czy może to mieć znaczenie na wynik 8 listopada? Nie myślę. Myślę natomiast, że w Hofstra zarówno Hillary Clinton, jak i Donald Trump przemawiali do swoich wyborców. Ani Clinton nie przekonała zapewne nikogo z dotychczasowych zwolenników Trumpa, ani Trump zapewne nie przekonał do siebie nikogo ze zwolenników Clinton. A co z tymi tzw. wahającymi się? Moim zdaniem nadal wahającymi się pozostają. Ergo – oboje kandydaci zachowali swój stan posiadania.

Przed nami jeszcze trzy debaty, w tym jedna kandydatów na wiceprezydenta. I wbrew pozorom tę debatę uważam za znacznie ważniejszą, a spodziewam się, że będzie także ciekawsza merytorycznie. Dlaczego? Choćby dlatego, że i przyboczny Trumpa, Mike Pence, i przyboczny Clinton, Tim Kaine to doświadczeni politycy, konkretni i precyzyjni, a przy tym świetni mówcy. I o ile nie spodziewam się, aby Kaine nagle powiedział coś, zapowiedział coś, obiecał coś, czego nie powiedziała czy obiecała lub zapowiedziała Hillary Clinton, to nie zaskoczy mnie, gdy z czymś nowym, o czym do tej pory Trump nie wspomniał wystąpi Mike Pence 4 października na Longwood University w Farnville w stanie Virginia.

W kilka dni później odbędą się jeszcze dwie debaty „prezydenckie”. 9 października na University of St. Louis w stanie Missouri i 19 października na University of Nevada w Las Vegas. Ta pierwsza może być bardzo ciekawa, bo kandydaci będą odpowiadali na pytania wyborców, których wyboru dokona para prowadzących, Martha Raddatz z telewizji ABC i Anderson Cooper z CNN. I kto wie, czy to nie jej przebieg będzie miał największy wpływ na obraz wyborczych sympatii…

MAREK J. ZALEWSKI

W wydaniu nr 178, wrzesień 2016, ISSN 2300-6692 również

  1. CLINTON VERSUS TRUMP

    O debacie teraz ja!
  2. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Tajne więzienia CIA w Polsce
  3. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Historia kołem się toczy
  4. OSZCZĘDNY JAK POLAK

    Przede wszystkim na czarną godzinę
  5. WĘGIERSKI PRZYKŁAD

    Orban Zwycięzca
  6. IMR ADVERTISING BY PR

    Kosmetyki w skarpetkach
  7. OPOWIADANIE

    Z życia Napoleonów
  8. Z KRONIKI BYWALCA

    Polski eksport do Chin
  9. LEKTURY DECYDENTA

    Kto mieczem wojuje...
  10. I CO TERAZ?

    Kalejdoskop ciekawostek amerykańskich wyborów
  11. IMR ADVERTISING BY PR

    Na słodko i wytrawnie
  12. WIATR OD MORZA

    Witaj, Grodno
  13. LEKTURY DECYDENTA

    Zapomniany geniusz
  14. I CO TERAZ?

    Z braku armat
  15. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Nie sądzę, że jak świat światem...
  16. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Przydatni hitlerowcy
  17. W OPARACH WIZERUNKU

    Autocelebracja
  18. I CO TERAZ?

    Dzieje się i będzie się działo. W Ameryce
  19. WIATR OD MORZA

    Dokąd pędzą szaleńcy
  20. WIZERUNEK BIZNESMENA

    Każdy sobie rzepkę skrobie