Established 1999

BIBLIOTEKA DECYDENTA

2 kwietnia 2015

Sanktuarium - 20.04

Jest to książka-album o sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe w Meksyku, które jest najczęściej odwiedzanym ośrodkiem pielgrzymkowym w świecie.

Przybywa tam rocznie około 20 milionów pielgrzymów. Dla porównania: sanktuarium w Częstochowie odwiedza ok. 4 miliony ludzi rocznie. Grzegorz Górny (tekst) i Janusz Rosikoń (zdjęcia) opisali historię sanktuarium, jego znaczenie, a przede wszystkim przekazali czytelnikom tajemnicę rozszyfrowania kodu, ukrytego w obrazie Matki Bożej, zwanej Morenitą z Tepeyac. Okazuje się, że niemal każdy element obrazu, ma określone znaczenie i odniesienie do rzeczywistości. Wykazały to badania uczonych, zarówno świeckich jak i duchownych.


W książce zaprezentowane zostały wyniki tych badań, niejednokrotnie zaskakujące swoją wymową. Niesamowite wyniki przyniosły badania tęczówek Matki Bożej na obrazie, które zachowują się jak tęczówki oczu żywego człowieka. Autorzy przedstawiają rolę sanktuarium na tle historii Meksyku, począwszy od cywilizacji Azteków i Majów, poprzez konkwistę, do czasów współczesnych. Czytelnik wiele dowie się o potędze i słabościach tych dawnych cywilizacji, które nie tylko z łatwością zostały podbite przez niewielką grupę hiszpańskich awanturników, ale znalazły się wręcz na krawędzi eksterminacji ze strony Hiszpanów.


Badacze obrazu twierdzą, że w najtrudniejszym momencie dla miejscowej ludności doszło do objawienia się Matki Bożej Indianinowi Juanowi Diego Cuauhtlatoatzinowi w dniu 12 grudnia 1531 r. na wzgórzu Tepeyac w Meksyku i od tej chwili nastąpiła błyskawiczna ewangelizacja Meksyku i całej Ameryki Łacińskiej oraz złagodniało prześladowanie miejscowej ludności ze strony katolickich Hiszpanów. Mało tego, można powiedzieć, że Kościół katolicki i jego kapłani stali się zagorzałymi obrońcami Indian.


Czyli jest to obraz cudowny. A jak się pojawił? W literaturze jest wiele hipotez. Grzegorz Górny bardzo delikatnie odniósł się do tej kwestii pisząc jedynie, że wygląda na to, iż obraz nie jest dziełem rąk ludzkich. Wniosek prosty z tego wynika, że jest on dziełem istoty nadprzyrodzonej. Uważa się, że Matka Boska w momencie objawienia zostawiła swoje odbicie na płaszczu Indianina. Stąd liczne, nawet masowe uzdrowienia.


Nie bardzo czytelnik jest w stanie sam rozwikłać problem nazwy obrazu: Matka Boska z Gauadalupe, skoro zarówno obraz jak i sanktuarium znajdują się na wzgórzu Tepeyac w Meksyku, natomiast Guadalupe znajduje się w hiszpańskiej prowincji Caceres w autonomicznej wspólnocie Estramadura. Zresztą, tam też znajduje się postać Matki Boskiej, ale jako rzeźba.


Unikalna i bardzo elegancko wydana książka, wyjaśniająca wiele zagadek oraz uruchamiająca wyobraźnię czytelników. Przepiękne zdjęcia.


Jacek Potocki


Grzegorz Górny, Janusz Rosikoń „ Sekrety Guadalupe: Rozszyfrowanie ukrytego kodu.” Wydawnictwo „Rosikon Press”, Warszawa 2015


Pani konsul – 13.04


Ludzie lubią czytać wspomnienia, biografie czy autobiografie wybitnych dyplomatów, polityków, wodzów i twórców. Ta książka jest wyjątkowa: jest to autobiografia szeregowej pracownicy korpusu dyplomatyczno-konsularnego polskiego MSZ. Może właśnie dlatego ta bezpretensjonalna publikacja jest tak serdeczna i bliska w odbiorze.


Halina Matejczuk była konsulem na sześciu placówkach: w Marsylii, Lyonie, Lille, Moskwie, Kopenhadze i w Kolonii. Czytelnik uświadamia sobie, jak ważna jest praca konsula i jakiego poświęcenia wymaga. Nie ma wątpliwości, że autorka była bardzo uczynnym i dobrym człowiekiem. Wiele przeżyła i wiele dobrego zrobiła dla innych. Zapisy z lat pracy autorki, zarówno na placówkach, jak i w gmachu na Szucha, są niezwykle interesujące, a mogą stać się i pouczające dla młodych dyplomatów. Przez karty książki przewijają się nazwiska i losy kolegów autorki, znanych i wielce zasłużonych pracowników polskiej służby zagranicznej.


Nie ukrywa, że swoje miejsce w społeczeństwie zawdzięcza Polsce Ludowej: dzięki niej uzyskała bezpłatne, wyższe wykształcenie i mimo inwalidztwa, znalazła dobrą i interesującą pracę. Po 1989 r. „zdrowe siły” nie zauważają osiągnięć tamtego okresu, ani szans, jakie dawał on zwykłym, prostym ludziom. Zresztą zasług ludzi, którzy pracowali dla Polski, a według tych sił, „pracowali dla komuny”, też nie zauważają. Stąd bardzo dobrze się stało, że pod koniec książki autorka zdecydowała się napisać, jak obcesowo potraktował ją, już jako emerytkę, młody MSZ-owiec ze „słusznego nadania”. Okazuje się, że arogancja władzy zainfekowała nie tylko najwyższe eszelony Państwa.


Wątki niemieckie z okresu niemieckiej okupacji: nadludzie z ojczyzny Goethego i Schillera nienawidzili generalnie książek. Autorka wspomina, jak to niemieccy okupanci pod groźbą śmierci pewnego dnia polecili mieszkańcom zebrać wszystkie książki w jej rodzinnym Gródku, a kiedy to nastąpiło, spalili je publicznie na wielkim stosie w centrum.


Halina Matejczuk od dzieciństwa była kaleką, ani nie z powodu jakiejś wady wrodzonej, czy też w wyniku wypadku. Prawda była o wiele bardziej okrutna. Otóż w 1943 r. jako dziecko, autorka znalazła się w białostockim szpitalu z powodu zwichnięcia stawu biodrowego. Niemiecki lekarz, niejaki dr Krause, odpiłował jej zwichniętą kość biodrową i wyrzucił do kosza. Halina przez całe życie poruszała się o kuli lub lasce. Tak nadczłowiek ze szkoły dra Mengele realizował w praktyce przysięgę Hipokratesa.


Są również i swojskie, przerażające wątki. Jeden z nich mówi o zastrzeleniu 35-letniego ojca autorki przez bandę fetowanego dzisiaj w charakterze „żołnierza wyklętego” Łupaszki. Ojciec Haliny był wiejskim szewcem i nie był zaangażowany politycznie. Tak Łupaszka walczył o wolną Polskę.


Wspomnienia uzupełniają interesujące zdjęcia z prywatnych zbiorów autorki.


Bardzo dobra książka.


Jacek Potocki


Halina Matejczuk „ Byłam konsulem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Autobiografia”. Wyd. Fundacja im. Księcia Konstantego Ostrogskiego. Białystok 2015


Listy polityczne – 9.04


Jan Nowak-Jeziorański i Zbigniew Brzeziński – to dwa nazwiska-filary walki z komunizmem w Polsce. Obaj wnieśli znaczący wkład w upadek PRL-u.


Na niwie wewnętrznej bardziej zasłużył się „kurier z Warszawy”, a na międzynarodowej doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Cartera.


Obaj panowie w latach 1959 – 2003 prowadzili ożywioną korespondencję. Ich listy są znakomitym suplementem do historycznych już wydarzeń opisanych na wiele sposobów przez naukowców. To dzięki Nowakowi-Jeziorańskiemu i Brzezińskiemu poznajemy wiele istotnych ówczesnych zakulisowych wydarzeń politycznych, dowiadujemy się o działaniach lobbingowych, propagandowych, informacyjnych prowadzonych przez Radio Wolna Europa oraz administrację Cartera.


Dziennikarz i polityk dzielą się też przemyśleniami i wnioskami na wydarzenia w PRL oraz w ZSRR i komentują światowe na nie reakcje. Dodajmy, że panowie korespondowali listownie.


Dla każdego polityka lektura tych listów powinna stanowić lekturę obowiązkową.


Jan Nowak-Jeziorański, Zbigniew Brzeziński „Listy 1959 – 2003”, Wydawnictwo PWN, Warszawa 2014


Gwiazy i gwiazdule – 2.04


Czy w siermiężnej PRL byli celebryci? Jeśli tak, to kto zasługiwał na tę nazwę? – pyta Jacek Potocki. Z kart tej unikalnej i dobrze udokumentowanej książki wynika, że w „poprzednim systemie” funkcjonowała nawet spora grupa celebrytów: byli to znani aktorzy, piosenkarze pisarze, dziennikarze oraz ci, którzy sami się wykreowali na celebrytów, bo brylowali „na salonach” tamtych czasów z tytułu rzadkiego wówczas bogactwa bądź pochodzenia. W każdym razie musieli mieć wielkie zasługi, głównie dla kultury polskiej i dlatego byli popularni w narodzie.


Autorka domyślnie przeciwstawia te postaci obecnym tzw. celebrytom. Tamtejsi celebryci byli wybitnymi gwiazdami, dzisiejsi celebryci są to najwyżej gwiazdulami jednego serialu-gniota czy skandalu. Podaje nazwiska osób-celebrytów: Maryla Rodowicz, Daniel Olbrychski, Leopold Tyrmand, Kalina Jędrusik, Zbigniew Cybulski i dziesiątki innych. Niektórym z nich poświęca oddzielne eseje. Czytelnik dowiaduje się wiele z życia publicznego i prywatnego Elżbiety Czyżewskiej, Daniela Olbrychskiego, Maryli Rodowicz, Andrzeja Jaroszewicza.


Faktem jest, że uznani przez autorkę za celebrytów, niektórzy z jej karnetu byli raczej znani wyłącznie w swoim wąskim gronie: Marek Hłasko, pisarz-nałogowy alkoholik czy Janusz Głowacki też pisarz, choć nie alkoholik. Pierwszy dostał szlaban od władzy ludowej za swą twórczość, drugi tworzył najpierw w USA, stąd w Polsce młodzież w szkołach raczej poznawała dzieła Turgieniewa, niż tych dwóch panów.


Ale celebrytów tworzyli nie tylko sami ludzie. W ich kreowaniu ogromną rolę odegrały również miejsca czyli ich szlaki, w pewnym sensie zaklęte, po których codziennie kroczyli, moda czyli jak się ubierali, by się wyróżnić z tłumu szarych ludzi, festiwale i konkursy, gdzie się spotykali. Autorka zgłębiła te tajemnice w jakiś tylko sobie znany, tajemniczy sposób. Rozmawiała z samymi zainteresowanymi oraz z ich przyjaciółmi i członkami rodzin.


Modus operandi ówczesnych celebrytów był inny niż dzisiejszych gwiazdul. Żeby społeczeństwo ich szanowało i polubiło, trzeba było się zasłużyć, trzeba było być kimś wybitnym. Dzisiaj wystarczy zagrać w badziewiastym serialu, pokazać publicznie pewną część ciała czy zmienić kilka razy partnerów w ciągu roku, by media z „Nikogo” zrobiły wyżej wymienioną gwiazdulę.


W Polsce Ludowej celebryci byli z jednej strony na świeczniku, z drugiej zaś strony na cenzurowanym władzy. Jeśli znana osobistość świata kultury naraziła się władzy, ta ostatnia miała do swej dyspozycji środki, by ta osobistość zniknęła z pola widzenia społeczeństwa na jakiś czas bądź na zawsze.


Nie zarabiali oni w PRL dużych pieniędzy, za występy za granicą dostawali marne diety, w zakresie wyznaczonym im przez wszechwładny PAGART, ale byli sławni i poważani. Choć nie zawsze dobrze się prowadzili, gdyż często jedyną ich rozrywką były pijackie biesiady i skrywane skrzętnie romanse. Dzisiaj media i społeczeństwo nierzadko prędzej się dowiaduje o problemach osobistych gwiazdul niż oni sami.


Jest to fascynująca książka o ludziach znanych. Dla wielu starszolatków, którzy dorastali w czasach PRL, może być ona przyjemnym powrotem do lat utraconej młodości.


Jacek Potocki


Aleksandra Szarłat „Celebryci z tamtych lat. Prywatne życie wielkich gwiazd PRL-u.” Wydawnictwo „Znak Litera Nova.” Kraków 2014



W wydaniu nr 161, kwiecień 2015, ISSN 2300-6692 również

  1. UKRAIŃSCY OLIGARCHOWIE

    Kolejność dziobania - 8.04
  2. CATERING I GASTRONOMIA HOTELOWA

    Dobre prognozy - 8.04
  3. NA GRANICY SZLABAN

    Przejścia niet - 8.04
  4. LEKTURY DECYDENTA

    Czy obalić nasz system? - 27.04
  5. I CO TERAZ?

    W tumanie zaklęć - 20.04
  6. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Zachód i Rosja w jednym stoją domu - 5.04
  7. WIATR OD MORZA

    No pasaran! - 29.04
  8. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Sanktuarium - 20.04
  9. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Środa, 29.04 – Prosty świat
  10. A PROPOS...

    Mądre samoloty - 8.04
  11. W OPARACH WIZERUNKU

    Oportuniści - 1.04