Established 1999

ANGLIK IN POLAND

4 czerwca 2014

Robin Hood był pierwszy - 4.06

Wyjaśnię, skąd moje zainteresowanie brtyjskością. Ano, z powodu takiej przypadłości, która trapi mnie do dziś, jaką jest namiętność czytania. Zanim nauczyłem się składać litery w wyrazy i w zdania oraz rozumieć, co autor miał na myśli, prosiłem każdego domownika, żeby mi poczytał. To były moje pierwsze spotkania z „audiobookami”. Tak trwało do pójścia do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Tu ze wstydem muszę przyznać, że przestępując próg podstawówki nr 54 na warszawskim Grochowie, nie umiałem czytać.

Nauczyłem się dopiero w szkole. Naonczas tylko kilkoro dzieci w mojej klasie posiadło tę sztukę. Nie było wtedy „zerówek”. Dzisiaj – nie do pomyślenia, albowiem wszyscy czytają zanim zaczną rozumieć, co czytają. Niektórym ta sztuka nie udaje się nigdy, co – ze społecznych względów – będzie groźne w przyszłości, a symptomy już widać i słychać.


Robin Hood


Pierwszą prawdziwą książką (nie liczę „Elementarza” z Alą i Asem,), którą samodzielnie zacząłem sylabizować był „Robin Hood” Howarda Pyle`a. Do dziś pamiętam, że przez wiele nocy nie mogłem zasnąć mając przed oczami scenę umierania Robina. Kto czytał i pamięta? Biedakowi zaordynowano upuszczanie krwi. Wycieńczony tym znachorskim sposobem podszedł do okna, z trudem naciągnął cięciwę łuku. Tam, dokąd dofrunęła strzała, został pochowany.


Wiele lat później, jadąc do Yorku, zboczyłem nieco do Nottingham i do lasu Sherwood. Robina nie zastałem, ale odżyły wspomnienia z dzieciństwa.


Sherlock Holmes


Nie pamiętam okoliczności, w których jeszcze w podstawówce wpadła mi w ręce książka Arthura Conan Doyle`a. Nie mogłem się od niej oderwać zaszokowany iście szatańskimi możliwościami dedukcyjnymi detektywa z Baker Street 221b. To znacznie więcej, niż dzisiejsza przereklamowana kreatywność. Wtedy wydawało mi się, ze przygody Holmesa są kwintesencja angielskości. W tamtych dniach umknęła mi informacja, że Sherlock aplikował sobie morfinę. Ale to nie ma znaczenia.


Przez lata przeczytałem wszystko, co o Holmesie i Watsonie napisał autor. Również po angielsku. Rok temu ponownie sięgnąłem po „Dzienniki i przygody”. Czytałem widząc niewiarygodność wielu zdarzeń i prostotę watsonowych relacji, ale nie mogłem się oderwać od lektury. Dlaczego?


Kilkanaście lat temu zajechałem pod wskazany adres, ale ani gospodarza, ani pani Hudson nie było w domu. Otworzył mi odźwierny i zaprosił do salonu na piętrze. Usiadłem w fotelu Sherlocka, założyłem jego sławny deerstalker i wziąłem w rękę meerschaum pipe. Wróciły obrazy Londynu z końca XIX wieku… Koleżanka zrobiła mi zdjęcie. Szukałem go wczoraj, ale gdzieś się zapodziało. Została mi tylko tabliczka z nazwą ulicy, kupiona w sklepie z pamiątkami.


Klika dni po wizycie u Sherlocka zaszedłem do sklepu z nakryciami głowy przy Oxford Street i kupiłem sobie słynną holmesówkę.


Hercules Poirot i panna Jane Marple


Agathę Christie odkryłem dopiero w wieku dorosłym. Z bogatego jej pisarstwa przeczytałem tylko kilka powieści. Mam zamiar nadrobić zaległości i doczytać wszystko. Przygody Poirota zawsze kojarzą mi się z imperialną potęgą Wielkiej Brytanii. Szczególnie poprzez „Śmierć na Nilu” i „Morderstwo w Orient Expressie”. Nie jest to może racjonalne uzasadnienie, ale tak odbieram prozę pani Christie i tak w mojej głowie pozostanie. I drugie skojarzenie: dżentelmeńskość zachowań i dialogów włożonych w usta detektywów i innych bohaterów. Lubię inteligencję i kurtuazję – w słowach i w czynach.


James Bond


Z komandorem zetknąłem się dopiero, o ile się nie mylę, za demokracji, czyli po 1989 roku. Głowy nie dam, ale za komuny Bondy były u nas zakazane. Pokazywanie walki imperializmu z internacjonalizmem sowieckim mogłoby w socjalistycznych umysłach doprowadzić do zamętu i zasiać niewiarę w najsprawiedliwszy ustrój, chwalić Boga – raz na zawsze obalony.


Najpierw za najlepszego, najbardziej angielskiego Bonda uważałem Rogera Moore`a, a później Seana Connery`ego. Chociaż w chronologii to najpierw bondował Szkot. Dopiero w Bondzie widać imperialność interesów brytyjskich, choć często z przymrużeniem oka, jako że po imperium nie ma śladu. I ten sarkazm, samokrytycyzm, brak niepotrzebnej martyrologii, umiejętność żartowania z siebie samych również lubię i doceniam u Anglików.


Snobizm


Tak, choć snob – jak podkreśla profesor Henryk Domański, dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk (miesięcznik „Decydent”, nr 73, październik 2008 r.) – to osoba, która swoim zachowaniem podkreśla własną wartość we własnych oczach i w oczach innych. Snobizm to w pewnym sensie udawanie, wchodzenie w rolę, której na co dzień nie odgrywamy, aby pokazać, że jesteśmy lepsi.


W tym samym numerze „Decydenta” profesor Mirosław Karwat z Uniwersytetu Warszawskiego precyzuje definicję snoba. „Snob to człowiek bezkrytycznie podziwiający i naśladujący, w formie nierzadko służalczej, ludzi, których uważa za wyższych (lepszych) od siebie, albo usiłujący – nachalnie, natrętnie – dostać się do ich towarzystwa i spoufalić z nimi”.


Zgadzając się z powyższymi argumentami dodam, że snobowanie wyłącznie „pod publiczkę” zasługuje na pogardę. Natomiast, jeśli snobizm wynika z mojego autentycznego zainteresowania np. dobrą literaturą, sztuką, czy dbaniem o poprawne wysławianie się w języku polskim, to takim snobem jestem i takie snobowanie u innych popieram, a także będę je propagował, pokazując angielskie przykłady warte naśladowania nad Wisłą.


To by było tyle tytułem wstępu do blogu o Anglikach w Polsce. Temat obszerny. Zapraszam wszystkich, którzy mają swoje obserwacje angielskich zachowań w Polsce i nie tylko.




Anglik in Poland

W wydaniu nr 151, czerwiec 2014, ISSN 2300-6692 również

  1. WPUSZCZANI W KANAŁ

    Przekop a sprawa polska - 23.06
  2. JAK ZARABIAĆ Z KLASĄ

    Koniak nad Wisłą - 18.06
  3. POZNAJ DOBRĄ ŻYWNOŚĆ

    Piknik z ambasadorką Bielucha - 14.06
  4. SM BIELUCH

    Nowy prezes spółdzielni - 10.06
  5. JAPOŃSKA WHISKY

    Cena smaku - 10.06
  6. SIŁA OPINII

    Sprawdziłem, polecam - 9.06
  7. ULICAMI WARSZAWY

    Marsz dla Jezusa - 9.06
  8. Z KRONIKI BYWALCA

    Wystawa artystów z Polski i Tajlandii - 23.06
  9. D-DAY I CO Z TEGO?

    Higieniści - 6.06
  10. LEKTURY DECYDENTA

    Każdy może zostać supermenem - 23.06
  11. POLSKA MOTORYZACJA

    Optymizm producentów samochodów - 4.06
  12. IMR ADVERTISING BY PR

    Bieluch Media Tour - 4.06
  13. ANGLIK IN POLAND

    Robin Hood był pierwszy - 4.06
  14. TP NR 25

    Nietykalni - 18.06
  15. DIAGNOZY DLA POLSKI

    Elity do naprawy - 2.06
  16. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Poniedziałek, 30.06 – Złowrogi fudyzm
  17. SZTUKA MANIPULACJI

    Przezorna autodeprecjacja - 2.06
  18. I CO TERAZ?

    Czekamy na wisienkę - 25.06
  19. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Inni wyciągają wnioski... - 23.06
  20. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Milion sprawiedliwych - 9.06