Established 1999

AKCJA "WIŚNICZ" 1944

4 sierpnia 2014

Odbicie więźniów politycznych - 4.08

Nad Nowym Wiśniczem, uroczym galicyjskim miasteczkiem położonym kilkadziesiąt kilometrów na południowy wschód od Krakowa, dominuje surowy kompleks więzienny, znajdujący się w budynkach dawnego klasztoru Karmelitów Bosych, zbudowanego w połowie XVII wieku, a zamienionego w 1783 roku wieku na ciężkie więzienie przez Austriaków – pisze Leszek Wieciech.

Dla postronnego obserwatora wydaje się niemożliwe, by ktoś mógł pokusić się o zdobycie tej potężnej budowli. A jednak… 26 lipca 1944 roku oddział Armii Krajowej, dowodzony przez podporucznika Józefa Wieciecha, zdobył więzienia i uwolnił prawie 130 więźniów politycznych w przededniu ich planowanego wywiezienia do Auschwitz. Była to jedna z najbardziej spektakularnych akcji polskiego podziemia podczas II wojny światowej.


 


Niedługo po zajęciu Wiśnicza we wrześniu 1939 roku hitlerowcy urządzili w więzieniu obóz przejściowy, w którym przetrzymywali przede wszystkim więźniów politycznych przed ich egzekucją lub wywiezieniem do obozów koncentracyjnych, przede wszystkim Auschwitz. Załogę stanowiło kilkunastu Niemców, zakwaterowanych na terenie więzienia, a także kilkudziesięciu strażników polskich z Nowego Wiśnicza i okolicznych wsi.


 


Jednocześnie w samym Wiśniczu, a także pobliskiej Lipnicy Murowanej, zbudowano silne struktury polskiego Państwa Podziemnego, obejmujące zarówno siły zbrojne – 1 Batalion 12 Pułku Piechoty AK Ziemi Bocheńskiej, dowodzony przez ppor. Józefa Wieciecha, ps. „Tamarow”, a także rozwinięte tajne nauczanie. Właśnie do Wiśnicza udał się wkrótce po ucieczce z Auschwitz rotmistrz Witold Pilecki.


 


Pod koniec wojny dowództwo Armii Krajowej okręgu bocheńskiego analizowało możliwość przeprowadzenia akcji odbicia więźniów, jednakże ze względu na położenie więzienia, a także fakt stacjonowania w pobliżu zmotoryzowanego oddziału SS, decyzji o akcji długo nie podejmowano. Ostatecznie w połowie 1944 roku przeprowadzenia akcji podjął się „Tamarow”, który przygotował szczegółowy plan akcji, uwzględniający schemat pomieszczeń więzienia, rozkład zajęć załogi, a nawet zwyczaje komendanta więzienia Schroedera. Szczegółowe informacje uzyskano dzięki współpracy kilku strażników, będących jednocześnie żołnierzami Armii Krajowej. Dostarczyli oni też informacje o numerach cel, w których przetrzymywani byli więźniowie polityczni.


 


Planując akcję za jedyne możliwe rozwiązanie uznano dostanie się do więzienia przez bramę główną z użyciem podstępu. W akcji miało wziąć udział 36 partyzantów, w tym 17 absolwentów zakończonego 16 lipca kursu podchorążych. Koncepcja akcji została zaakceptowana przez dowódcę 12 pp. AK Ziemi Bocheńskiej Juliana Więcka, ps. „Topola”.


 


24 lipca otrzymano informację, że na 27 lipca hitlerowcy planują wywiezienie więźniów politycznych do Auschwitz. W związku z tym zapadła decyzja o przeprowadzeniu akcji odbicia więźniów w nocy z 26 na 27 lipca 1944 roku. Miejsce zbiórki oddziału wyznaczono pod kapliczką w lesie na Bukowcu, na skrzyżowaniu dróg z Wiśnicza do Lipnicy oraz z Połomia do Borównej. Stamtąd po godz. 23.20 podzielony na grupy zadaniowe odział udał się pod więzienie. Część członków grupy szturmowej przebrała się w mundury strażników więziennych.


 


Przebieg akcji tak opisywał jej dowódca, ppor. Józef Wieciech: „Grupa szturmowa pod moim dowództwem przechodzi pod bramę główną więzienia. Mamy na sobie mundury strażników więziennych. Wartownik otwiera okienko i widzi tylko „Kosę”, który stojąc tuż przy okienku zasłania wartownikowi pole widzenia. Ten chwilę waha się, ale widząc tylko jednego człowieka i to w mundurze strażnika przekręca klucz w zamku i wolno uchyla bramę. W tej sekundzie zostaje przez nas chwycony i wyrzucony za bramę. Nie zdążył strzelić ani wydać najmniejszego okrzyku. Przejmuje go drugi rzut.


Grupa szturmowa błyskawicznie wpada na wartownię. „Ręce do góry”. Warta poddaje się bez oporu. Rozbrajamy oficera i 9 wartowników. Jeden z rozbrojonych wartowników pod lufą podchodzi z nami do drugiej bramy. Otwiera. Wchodzimy do środka. Drugi rzut jest tuż za nami. „Lew” (….) ubezpiecza bramę, kierując broń w stronę jednostki niemieckiej, kwaterującej w pobliżu. Teraz czeka nas najtrudniejsze zadanie. Trzecia brama – najważniejsza, ostatnia. Brama z kraty – wszystko widać z drugiej strony jak na dłoni. Schwytany przez nas wartownik pod groźbą śmierci wzywa klucznika, który pojawia się z drugiej strony i widząc grupę ludzi podchodzi bardzo nieufnie, usiłując rozpoznać zbliżających się. Wymierzamy w niego broń. „Otwieraj bez strzelania”. Chwilę się waha – odbezpieczamy broń. Słysząc trzask bezpieczników strażnik podchodzi do bramy i otwiera.


– Biegiem przez korytarz – rzucam rozkaz. Grupa szturmowa dzieli się na dwie części. Ja z „Ewką” wpadamy do dyżurki, gdzie siedzi Niemiec z dwoma wartownikami i telefonistą. „Hande hoch!” krzyczę i trzymam ich pod lufą automatu MPI. „Ewka” kolejno ich rozbraja. Wyrzucamy z centrali telefonicznej telefonistę, który usiłuje wezwać pomoc (łączność była już przerwana). Równocześnie „Kosa” z resztą grupy szturmowej „Kresowym”, „Turoniem” i „Maryśką” błyskawicznie wpadają do sali „pogotowia”, odcinają wartownikom dostęp do broni ustawionej w stojakach, rozbrajają ich. Niemcy posłusznie kładą się na podłodze. Pozostawiamy przy nich warty z drugiego rzutu, który w tym czasie dołączył do nas. Najcięższe zadanie wykonane.”


 


Dzięki współpracy wziętych do niewoli żołnierzy niemieckich udało się także wywabić z jego pomieszczenia dowódcę więzienia Schroedera. Błyskawicznie opanowano cały teren więzienia. Z cel wypuszczono 128 więźniów politycznych. Ze zbrojowni zabrano sporą ilość broni, głównie pistoletów maszynowych. Rozbrojonych Niemców zamknięto w małym, ciasnym pomieszczeniu. Około godziny 2 w nocy 27 lipca oddział wraz z wyzwolonymi więźniami opuścił teren więzienia, udając się w kierunku Lipnicy Murowanej. Niemcy podjęli pościg dopiero rankiem 27 lipca, jednak nie udało im się pojmać ani żadnego z partyzantów, ani odbitych więźniów.  


 


O doskonałym przygotowaniu akcji świadczy fakt, że została ona przeprowadzona bez ofiar w ludziach pod bokiem oddziału niemieckiego, a Niemcy nie schwytali żadnego z uwolnionych więźniów. W pierwszych meldunkach po akcji podawali, że akcja została przeprowadzona przez brytyjskich spadochroniarzy. Fakt, że w czasie akcji nie zastrzelono żadnego z Niemców ani strażników przyczynił się do tego, że nie przeprowadzono akcji odwetowej na ludności miasteczka. Nawiasem mówiąc, dowództwo bocheńskiej Armii Krajowej uwarunkowało zgodę na akcję od takiego jej przebiegu, by w konsekwencji hitlerowcy nie przeprowadzili akcji odwetowej na mieszkańcach miasteczka.


 


Warto też wspomnieć, że kilkanaście dni po akcji odbicia więzienia w Nowym Wiśniczu por. Józef Wieciech na czele grupy zadaniowej zorganizował pogrzeb załogi samolotu Liberator, strąconego w okolicach wsi Nieszkowice Wielkie w nocy z dnia 14 na 15 sierpnia, a także przeprowadził akcję dyscyplinującą wśród okolicznej ludności, która obrabowała zwłoki poległych polskich lotników. Replika tego samolotu, dowodzonego przez kapitana Szostaka, znajduje się obecnie w Muzeum Powstania Warszawskiego.


 


Aktywność 1 batalionu nie pozostała jednak niezauważona przez hitlerowców. 29 października 1944 roku przeprowadzili oni akcję pacyfikacyjną Lipnicy Murowanej oraz sąsiednich Lipnicy Dolnej i Lipnicy Górnej, zabijając na miejscu 2 partyzantów i aresztując 9 członków struktur podziemia, w tym 5 uczestników akcji na więzienie w Wiśniczu. Oznaczało to praktyczny koniec aktywności oddziału, gdyż „Tamarow”, któremu udało się uniknąć aresztowania, zmuszony był do ukrywania się do końca wojny.


 


Przeprowadzona pod dowództwem ppor. Józefa Wieciecha akcja odbicia więźniów z więzienia w Nowym Wiśniczu niewątpliwie należy do grona jednej z najbardziej udanych, a jednocześnie mało znanych akcji polskiego podziemia w okresie II wojny światowej. Żyją jeszcze jej czterej uczestnicy:


Eugeniusz Kowal – ps. Ewka, adiutant dowódcy, członek pierwszej grupy szturmowej;


Edward Wieciech – ps. Harnaś, dowódca drugiego rzutu;


Julian Wieciech – ps. Skrzat, łącznik dowódcy batalionu;


Jerzy Cieczko – ps. Skaut, członek patrolu zewnętrznego.


 


23 lipca bieżącego roku na murze więzienia pomiędzy pierwszą a drugą bramą odbyła się uroczystość wmurowania ufundowanej przez pracowników Służby Więziennej tablicy pamiątkowej, upamiętniającej to pamiętne wydarzenie. Obecni byli żyjący uczestnicy akcji: Eugeniusz Kowal, Jerzy Cieczko i Julian Wieciech i członkowie ich rodzin, przedstawiciele lokalnych władz samorządowych, a także kierownictwo małopolskiej służby więziennej. Gospodarzem ceremonii był ppłk. Włodzimierz Więckowski.


LESZEK WIECIECH


 


P.S.


Szukamy byłych więźniów, wyzwolonych podczas akcji, lub też ich potomków. Wszelkie informacje prosimy przesyłać na adres wieciech-portal@wp.pl

W wydaniu nr 153, sierpień 2014, ISSN 2300-6692 również

  1. TP NR 35

    Cała prawda o pisarzach - 28.08
  2. ZAWÓD PRZYSZŁOŚCI

    Tester oprogramowania - 25.08
  3. RYNEK PRACY SPECJALISTÓW

    Inżynierowie pilnie poszukiwani - 11.08
  4. KLUB DECYDENTÓW

    50 Plus - 7.08
  5. RYNEK DZIEŁ SZTUKI

    Najdroższy Pablo Picasso - 6.08
  6. PARLAMENT EUROPEJSKI

    Prace Jana Olbrychta - 5.08
  7. LEKTURY DECYDENTA

    Izrael skazany na potęgę - 18.08
  8. AKCJA "WIŚNICZ" 1944

    Odbicie więźniów politycznych - 4.08
  9. WIATR OD MORZA

    Kto rozpętał II wojnę światową - 17.08
  10. SEN O EMERYTURZE

    Jak sobie pościelesz, tak się... 1.08
  11. UNIA EUROPEJSKA PO WYBORACH

    Polacy w instytucjach unijnych - 1.08
  12. ZARABIAMY CORAZ WIĘCEJ

    Stać nas na coraz mniej - 1.08
  13. PRZEDSIĘBIORCY W LEASINGU

    Coraz większe zainteresowanie - 1.08
  14. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Viva Maria - 25.08
  15. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Piątek, 29.08 – Czarny jak Polak
  16. W OPARACH WIZERUNKU

    Czy wąż ma ogon? - 1.08
  17. I CO TERAZ?

    Granaty pod pokrywką - 12.08
  18. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Teoretyczne państwo - 20.08