Established 1999

A PROPOS...

13 stycznia 2015

Szczypiorniak w Katarze - 30.01

Oj, coś mi się widzi, że Katar będzie mistrzem świata w piłce ręcznej…


Nasi rozpoczęli normalnie, prowadzili dwiema bramkami, kontrolowali Katarczyków… Aż tu nagle jakieś dziwne, ukarane dwoma minutami faule, rzuty obok bramki lub prosto w bramkarza… I w połowie II poł. Katar prowadzi pięcioma (!) bramkami. Hmm… Tym bardziej hmm…, że do tej pory z Katarem wygrywaliśmy bez problemu i to kilkoma bramkami… Dzisiejszy mecz naszych mnie ani nie rozczarował, ani naszym się nie dziwię, że jakby mniej im się chciało chcieć… Mało tego, ja ich popieram całym sercem i nie mam najmniejszych pretensji!!! A jeżeli stało się to, co mogło się stać, to Katar w finale ogra każdego, czy to będzie Francja, czy Hiszpania. A jeżeli tak, to twierdzę, że najbliższe Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej tez wygra Katar i w podobny sposób!!! Ja w każdym razie stawiam u bukmacherów duuużą sumę na taki właśnie obrót sprawy! MJZ


*   *   *


Piechociński źle proponuje – 29.01


Przewalutowanie tzw. kredytu we fankach po kursie proponowanym przez wicepremiera Janusza Piechocińskiego dowodzi, że szef PSL kompletnie nie wie, o czym mówi! Albo, wbrew pozorom, wie doskonale, choć nie chce mi się wierzyć, że wicepremierowi i ministrowi gospodarki chodziło o to, co stało się na warszawskiej giełdzie po opublikowaniu owych propozycji…
Proponowany sposób przewalutowania usankcjonuje gwałtowny wzrost zadłużenia i to bez szansy na poprawę sytuacji kredytobiorcy. Dzisiaj TRZEBA umożliwić „frankowiczom” wzięcie kredytu właśnie we frankach! Te franki klient będzie mógł sprzedać w kantorze i spłacić uzyskanymi złotymi zadłużenie w złotych tylko denominowane i to w tej wysokości ile złotych kredytobiorca otrzymał w dniu zawarcia umowy!!! I bez wspominania o CHF! Bez wspominania, bo NIKT ich NIGDY w tej złodziejskiej akcji kredytowej nie widział! CHF były kompletnie WIRTUALNE! Reszta propozycji jest OK, ale przedstawiono je chyba TYLKO po to, aby PRZYKRYĆ przewalutowanie, które TERAZ byłoby TYLKO w interesie złodziejskich banków!
MJZ




*   *   *


Historyk i doradca – 22.01


Patrzę, słucham i ani uszom, ani oczom wierzyć mi się nie chce… No bo jak to, osoby, które z racji swego dorobku lub zajmujące wysokie stanowiska w rządzie nagle, „ni z gruszki, ni z pietruszki” zaczynają wypowiadać takie brednie, że zaczynam słyszeć tęgi łomot przechodzącego ludzkiego pojęcia!
Oto Grzegorz Schetyna, były marszałek Sejmu, były szef MSW, a teraz stojący na czele MSZ, w programie Polskiego Radia był uprzejmy palnąć, że „pierwszy front ukraiński i Ukraińcy wyzwalali (niemiecki obóz), bo tam żołnierze ukraińscy byli wtedy w ten dzień styczniowy i oni otwierali bramy obozu”. Chodzi o obóz koncentracyjny Auschwitz, żeby nie było wątpliwości, do którego 70 rocznicy wyzwolenia przez Armię Czerwoną kończą się właśnie przygotowania! To już nie jest niewiedza, ale normalna głupota. Czy minister Schetyna poza tym dobrze się czuje, bo mam wielkie co do tego wątpliwości. Po tej wypowiedzi nie zdziwię się, gdy minister GS „odkryje”, że Niemcy tak na prawdę walczyli sami ze sobą i w krwawym boju zdobyli Berlin! A co do Ukraińców, to owszem oni byli w Oświęcimiu i okolicach, ale jako żołnierze armii niemieckiej!
Kolejny kwiatek na łące absurdu, to gorzkie żale Zbigniewa Bujaka, że polscy żołnierze nie walczą na Ukrainie w obronie jej niepodległości, co już dawno czynić powinni. Zbigniew Bujak jest, a może raczej był, legendą Solidarności, któremu udało się uciec prze internowaniem w nocy 13 grudnia 1981 roku, a później ukrywać się przez kilka lat. W III RP ukończył studia i nawet obronił doktorat, ale – jak sie okazuje – ani te studia, ani dysertacja i zdobyty tytuł nie obroniły go przed oczywistą utratą rozumu, niestety. Panie Zbyszku, jak Pan może wygadywać TAAAKIE brednie?
To nie wszystkie kwiatki z łąki absurdu, ale te są – według mnie – szczególnie pachnące inaczej!
MJZ


—————–


Czytam wszystkie a proposy MJZ i cieszę się, że tak intensywnie jak MJZ nie śledzę mediów, bo chyba bym zwariował albo co najmniej powyrywałbym sobie włosy z łepetyny. MJZ ma wyjątkowe zdrowie psychiczne i analityczno-krytyczny umysł oraz odporność na medialną defekację. Mam na myśli te wszystkie wytężone stękania w postaci aaa, yyy, eee, którymi raczą nas tzw. redaktorzy radiowi. DAZ


*   *   *


Doktor w SLD – 21.01


Coś mi się widzi, że przewodniczący Leszek Miller, chce skończyć na dr Magdalenie Ogórek. Magdalena Ogórek… Przepraszam, doktor Magdalena Ogórek, bo tak trzeba mówić, o co apelował Jerzy Wenderlich, wicemarszałek Sejmu z ramienia SLD, we wtorkowym porannym programie radia TOK FM i co podkreślił, wymawiając frazę kilkanaście razy. Dobrze, ale co? Ano to, że dr Magdalena Ogórek została pasowana przez Leszka Millera, przewodniczącego SLD, na kandydatkę na prezydenta w nadchodzących wyborach, w których ma reprezentować właśnie tę partię. Coś mi się widzi, że przewodniczący Leszek Miller, chce skończyć na dr Magdalenie Ogórek. Skończyć, oczywiście, swoją przebogatą karierę polityczną.
Jako kandydatkę na prezydenta widziałem panią dr Magdalenę Ogórek dwa razy. Po raz pierwszy podczas namaszczania, a po raz drugi podczas pierwszego wystąpienia pani dr Magdaleny Ogórek. Podczas obu tych prezentacji (pierwsza była jej prezentacja, jako kandydatki, druga była prezentacją jej credo politycznego) pani dr Magdalena Ogórek wystąpiła w skromnych sukienkach z krótkimi rękawami… Podczas pierwszej prezentacji była to sukienka z przewagą koloru żółtego, a ten kolor jest kolorem… cesarskim w Chinach. Czy to przypadek, czy już zamierzona aluzja? Podczas drugiej była to szarość… Czyżby to też miała być aluzja do codziennej szarzyzny wygranej kadencji? Jeżeli tak, to ja nie będę głosował na panią dr Magdalenę Ogórek.
Natomiast, co się tyczy krótkich rękawów tych sukienek, to uważam, że pani dr Magdalena Ogórek chciała pokazać, że nie chowa w rękawach żadnego asa! W to wierzę, szczególnie po tym, co usłyszałem w jej autorskiej (?) prezentacji, po której dziennikarze chcieli zadać pani dr Magdalenie Ogórek jakieś pytania, ale pani kandydatka dr Magdalena Ogórek czmychnęła nie dając się sprowokować.
Po tym pierwszym, i jak dotąd ostatnim, swoim wystąpieniu pani dr Magdalena Ogórek zniknęła. Może i dobrze, bo przypomniało mi się zdanie z książki „Kawaler de Lagardere”, na podstawie której przed wielu laty zrealizowano film z gatunku płaszcza i szpady pt. „Garbus” z Jean Marais w roli głównej, który występował tam w przebraniu garbusa właśnie. Ten książkowy passus, to: „Wszedł garbus. Śmiechom i żartom nie było końca”, a dotyczył pojawienia się rzeczonego garbusa na królewskim balu… Myślę, że ten passus pasuje jak ulał do tego, co uczynił przewodniczący Leszek Miller dla, czy też z panią dr Magdaleną Ogórek… Niestety!
MJZ


*   *   *


Dwa wyzwolenia – 19.01


17 stycznia… Coś mi mówi, że to rocznica wyzwolenia lub – jak chcą niektórzy – „wyzwolenia” Warszawy. A w tym roku to już 70!!! Myślę, że w tym dniu, 70 lat temu, dla każdego, komu miła była Warszawa było to po prostu wyzwolenie… Gdy to zamieściłem na FB, kolega z lat studiów, który przed laty osiadł w USA skomentował mój wpis, na który ja odpowiedziałem, a On itd. Poniżej przytaczam naszą „dyskusję”, bo pokazuje ona jak różnie można spoglądać na te same wydarzenia i jak różnie można je oceniać. Moje zdumienie budzi zawsze brak sprawiedliwej oceny. MJZ


Andrzej: Marek, nie wiem dlaczego, ale większość wspomnień rodzinnych z „wyzwalania” Warszawy, Katowic, Lodzi, Krakowa i innych mniejszych, bardziej przypominało definicje pojęcia „zdobycie”, choć mówiło się o „wyzwalaniu”


Marek: Andrzeju, widocznie wspomnienia mojej rodziny i ich znajomych są z innej wojny…


Andrzej: wiesz Marku, to trochę tak jak napisać: chyba nie studiowaliśmy na tym samym Uniwersytecie, w tym samym budynku Instytutu Historycznego, na tym samym roku i podczas znacznej większości zajęć w tej samej grupie, ale tak naprawdę trochę źle mnie zrozumiałeś. Moi rodzice i rodzina mówili o wyzwoleniu tylko mnie jakoś pojęciowo wyzwolenie nie nakładało się na zawartość tych opowiadań, bardziej pasowało to do zdobywania i zabezpieczania zdobyczy. Tak na marginesie „innej wojny” – Gwiezdne Wojny to nie były, sądząc z reformy rolnej, redystrybucji własności prywatnej, nacjonalizacji, UB I MBP z oficerami rosyjskim na czele, którzy prześladowali przez następne kilkanaście lat polskich żołnierzy i zwycięzców tej wojny i wszystkich innych, którzy mieli wątpliwości, co do formy i przebiegu „wyzwalania”.


Marek: Andrzejku, czy znasz inny przebieg jakiejkolwiek innej wojny? Stawiam worek dolarów przeciwko JEDNEMU orzechowi, że KAŻDA wojna miała taki przebieg. Skoro nawiązujesz do naszych lat studenckich, to nie tylko wiesz, ale i rozumiesz DLACZEGO było tak, jak było. To nie my wybieraliśmy sobie nasz los. Nasz, czyli Polski los, został narysowany i zapisany daleko od Polski i bez naszego udziału! Nie znając wojny z własnego doświadczenia, możesz wyzwolenie uważać za „wyzwolenie”. Myślę, że mała niewola jest jednak lepsza od większej, tak jak 2 złote są więcej warte niźli 1 złoty.


*   *   *


CHF – 17.01


CHF, ten skrót od dwóch dni śni się po nocach, a i za dnia nie daje spokoju blisko 700 000 Polaków. Dlaczego? Bo pod tymi literami, które są zrozumiałe na całym świecie, kryje się waluta Szwajcarii, czyli tam tamtejszy frank. Mieć ich dużo, to zawsze byłoby fajnie, ale mieć zaciągnięty w nich kredyt np. mieszkaniowy… Od czwartkowego poranka nikt chyba nie chce być w skórze tych, co taki kredyt mają, bo Narodowy Bank Szwajcarii ogłosił, że przestaje bronić stabilności (czyt. zaniżania kursu) franka. Efekt? Złoty osłabił się o blisko 50 proc! Na szczęście – co było do przewidzenia – po kilkunastu minutach złoty wzmocnił się, aby „zająć” pozycję słabszą od środowej o 20 proc. Ten nagły skok kursu wygenerowany został przez algorytm zastosowany w programach komputerowych, ale jest faktem, że w niektórych kantorach spanikowani ludzie kupowali CeHaeFy nawet po 5,70 zł… A co będzie dalej? Przed klaty, gdy telewizyjne prognozy pogody były nadawane w raczej skromnej oprawie, choć były podobnie nietrafione jak te dzisiejsze, epatujące wymyślną scenografią, było takie powiedzenie: tu wyż, tu niż i guzik wisz! Gdy dziś czyta się lub słucha tzw. ekspertów od rynku walutowego, to tamto powiedzenie sprzed lat ciśnie się na usta. Ci tzw. eksperci kompletnie NIC NIE WIEDZĄ! Bredzą jakby byli na mocnym rauszu… Nie warto ich słuchać! Co warto? Warto wziąć na wstrzymanie i przeczekać szwajcarską burzę, bo choć rata kredytu faktycznie urosła i to nawet dolegliwie, to przecież nie każdy miał jej zapadalność akurat tego pierwszego, nerwowego dnia. A nawet, gdy kilka najbliższych rat będzie nawet o te 20 proc. wyższych, to i tak per saldo kredyt zaciągnięty w CHF, jako zaciągnięty na wiele, wiele lat może okazać się korzystniejszy ode tego w złotych. A gdy PLN zyska w stosunku do CHF warto zastanowić się nad przewalutowaniem, ale bez kartki i ołówka, albo bez kalkulatora raczej tego nie robić. MJZ


*   *   *


Cztery kopalnie – 15.01


Czy to jest powód, aby w programach telewizyjnych o godz. 20 występowała pani premier Kopacz? Polska jest krajem, w którym mamy do czynienia z niekończącym się spektaklem Cyrku Monty Pythona! MJZ


*   *   *


Sekielski o trupie – 14.01


Włączyłem telewizor i kogo widzę? Widzę brodatego red. Sekielskiego, który swój program w TVP1 poświęcił niesławnemu końcowi małżeństwa Ceausescu, które przez ćwierć wieku trzęsło Rumunią… TVP nie ma na co wydawać pieniędzy? Redaktorze Sekielski, czym Wy się – na psa urok – zajmujecie? To już nie ma ciekawszych i bardziej aktualnych tematów? Jeżeli nie możecie, Redaktorze Sekielski, niczego wymyślić, to dajcie znać! A podobno red. Sekielski wybrał się do Meksyku, aby wyśledzić tych, co sieją tam postrach… No, no, no…   MJZ


*   *   *


Taaaki fachowiec – 13.01


Przeczytałem sobie taki oto tekst w Interii.pl i pomyślałem, że czytam bajkę o szklanym parowozie, albo o żelaznym wilku… Czy autor tak na serio? Eee… Chyba nie, a jeżeli, to winszuję rozeznania… Ale poczytajmy sobie.


Jan Krzysztof Bielecki rozpoczął dzisiaj pracę na stanowisku przewodniczącego rady partnerów EY (dawniej Ernst & Young).


W ramach pełnienia tej funkcji, do obszarów zaangażowania Jana Krzysztofa Bieleckiego należeć będą (UWAGA! UWAGA! – przyp. mój)) działania z zakresu mentoringu i doradztwa świadczone gronu partnerów EY Polska, reprezentowanie i wspieranie marki EY Polska na rynku polskim i na rynkach międzynarodowych oraz wspieranie firmy w działaniach mających na celu promocję Polski na arenie międzynarodowej jako kraju oferującego przedsiębiorstwom zagranicznym atrakcyjne warunki do inwestowania.


 


Jan Krzysztof Bielecki będzie ponadto odpowiedzialny za (UWAGA! UWAGA! – przyp. mój) współtworzenie strategii firmy EY Polska w zakresie wsparcia udzielanego polskim firmom, a także w zakresie promocji i rozwoju polskiej przedsiębiorczości, między innymi w ramach działań programu EY Przedsiębiorca Roku, edycji polskiej.


Ponadto, sprawując funkcję przewodniczącego rady partnerów EY Polska, Jan Krzysztof Bielecki (UWAGA! UWAGA! – przyp. mój) reprezentować będzie firmę EY – w tym szczególnie regiony EY EMEIA i EY CSE – w relacjach z otoczeniem społecznym oraz regulacyjnym, na poziomie międzynarodowym.


 
Jan Krzysztof Bielecki jest (UWAGA! UWAGA! – przyp. mój) profesjonalistą o unikatowej w warunkach polskiego rynku pozycji, którą ukształtowały doświadczenia zdobyte w trakcie pełnienia wielu prestiżowych funkcji na arenie biznesowej oraz w sektorze publicznym.”

Hmm… Ten spis obowiązków „służbowych” JKB może zaimponować. Taaaki fachowiec!  A przecież wiadomo wszak, że chodzi TYLKO o „otwieranie drzwi”. Bo TYLKO to JKB potrafi naprawdę świetnie. No i reklamować Milkę, co udowodnił premierem będąc, gdy w świetle reflektorów haratał w gałę wystrojony wespół z resztą swej rządowej drużyny w fioletowe koszulki z charakterystycznym napisem, a zapytany dlaczego akurat „harata” w takich koszulkach odparł bez żenady: „Bo takie nam przynieśli…” Po prostu klasa… Żeby nie powiedzieć prostactwo…


MJZ

W wydaniu nr 158, styczeń 2015, ISSN 2300-6692 również

  1. NASZA SŁUŻBA ZDROWIA

    W ogonie Europy - 29.01
  2. BIZNESOWE DYLEMATY

    Mówiły jaskółki, że jakie są spółki? - 27.01
  3. RYNEK DZIEŁ SZTUKI

    Były rekordy, a co nastąpi? - 26.01
  4. WHISKY PIJMY WOLNIEJ

    Bo za cztery lata jej zabraknie - 22.01
  5. NIE UFAJ BANKOM

    Pieniądze deponuj pod materacem - 22.01
  6. A PROPOS...

    Szczypiorniak w Katarze - 30.01
  7. CENY KRUSZCÓW

    Bo srebro i złoto to nic, chodzi o to... - 13.01
  8. OPŁATY PÓŁKOWE

    Prawo po stronie przedsiębiorców - 12.01
  9. WIATR OD MORZA

    Indie w Polsce - 16.01
  10. MIESIĘCZNIK "ZNAK" NR 716

    Znakowe inspiracje - 9.01
  11. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Majstersztyk noblisty - 26.01
  12. PRO PUBLICO BONO

    Kreowanie trwałych zmian społecznych - 2.01
  13. DECYDENT SNOBUJĄCY

    Piątek, 30.01 – Kompleksy nauki
  14. W OPARACH WIZERUNKU

    Samozaprzaństwo - 2.01
  15. I CO TERAZ?

    Moja propozycja w sprawie CHF - 28.01
  16. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Tworzenie historii na nowo - 19.01
  17. LEKTURY DECYDENTA

    Kobiety Konfucjusza - 2.01