Established 1999

A PROPOS...

23 września 2015

Spieranie się o zakup (przepraszam za słowo, ale przecież chodzi też o pieniądze, a nie tylko o potencjalny terroryzm) uchodźców przypomina współczesny targ niewolników.

Jaka jest podaż – znamy. Ofertę (nawias jak wyżej) każdy potencjalny kupiec widzi w telewizji. I tak, jak na targu, każdy nabywca chce zapłacić jak najmniej, czyli „zaprosić” (czy w tym miejscu powinienem również dodać nawias i zlikwidować cudzysłów) możliwie minimalną liczbę uciekinierów. Inwestorzy (nawias) podzielili ofertę (nawias) na wojenną i ekonomiczną. Tę pierwszą ewentualnie wpuszczą, a tej drugiej pokażą szlaban. I tu mamy kolejny przykład durnego polskiego myślenia. W rozpoczynającej się dobie permanentnego braku rąk do pracy, chcemy zafundować sobie nierobów uciekających przed zagrożeniem śmiercią. Oni pracy u nas nie otrzymają, będą na naszym i europejskim garnuszku. W rewanżu mamy uzyskać pewność, że nie stworzą terrorystycznej piątej kolumny. Bo może uciekną do Niemiec. Natomiast, gdyby Polak myślał po gospodarsku, to właśnie przyjąłby uchodźców ekonomicznych i dał im pracę, której nie chce już sam wykonywać, bo się wysferzył. Zamiast budować dobrobyt swojego kraju również cudzoziemskimi rękami i umysłami, nadal będziemy zaściankowym pariasem Europy ogrodzonym drutem kolczastym. Innymi słowy: drugim światem Unii Europejskiej.

Komentarze: decydent@decydent.pl

W wydaniu nr 166, wrzesień 2015, ISSN 2300-6692 również