Established 1999

A PROPOS...

9 listopada 2016

Donald Trump na przekór wszystkim i wszystkiemu

I stało się! Szarlatan polityczny, cham i prostak, szaleniec – jak Donalda Trumpa nazywano nad Wisłą – najpewniej (bo o 7 rano Trumpowi do 270 głosów elektorskich brakuje 26) zostanie zwycięzcą wyborczego maratonu w Stanach Zjednoczonych. I jeżeli za kilkadziesiąt minut lub godzinę, dwie zdobędzie te brakujące głosy, to na Gwiazdkę z woli elektorów Donald Trump zostanie prezydentem elektem, aby 20 stycznia 2017 roku na schodach Kongresu złożyć przysięgę, która będzie ostatnim akordem objęcia władzy w najpotężniejszym państwie świata.

To musiał być prawdziwy kubeł zimnej wody na głowę jego konkurentki, Hillary Clinton. Miliony wydane na kampanię (na same reklamy telewizyjne jej komitet wydał blisko ćwierć miliarda dolarów, pod czas gdy Trumpa niespełna czwartą część tej kwoty), dziesiątki wieców, słodkich uśmiechów, tysiące sweetfoci z potencjalnymi wyborcami, wielki sztab i wyciągnięte w pomocnym geście ręce celebrytów i wielu prominentnych… republikanów. Wszystko na NIC!

A Donald Trump? Ten samotny wilk, jeden przeciw wszystkim, człowiek znikąd, niewdzięczący się, nie ściskający się z każdym (nawet uścisk ręki dawkował, bo ma awersję do… zarazków), wręcz unikający bezpośredniego kontaktu, praktycznie pozbawiony pomocy Grand Old Party, której establishment uznał, że jest ona zbyt Grand i za Old na to, aby taki ktoś miał ją reprezentować i być godnym jej wsparcia. A tymczasem ten ktoś najpierw ograł w prawyborach republikański crème de la crème i z partyjną nominacją w kieszeni poooszedł w lud. Czarnym Amerykanom powiedział, aby zaryzykowali i głosowali na niego, bo co mają do stracenia? Latynosom, którzy nielegalnie przedostali się do Stanów zagroził deportacją. Amerykanów potraktował wybiórczo, zwracał się do tych, którzy mieli dosyć tego, co im fundowali eleganckie panie i eleganccy panowie z Waszyngtonu i innych ośrodków władzy.

A świat wstrzymał oddech… Giełdy zadrżały, a złoto podrożało. I dlaczego? Przecież są aż dwa miesiące, aby oswoić się z myślą, że w Białym Domu zasiądzie człowiek, który nie żył z wojny. On ma hotele i pola golfowe. A żeby hotele były pełne, a na polach golfowych golfiści wywijali kijami potrzeba pieniędzy i… spokoju. I ględzenie dzisiaj o zagrożeniach płynących z prezydentury Donalda Trumpa jest co najmniej nie na miejscu, bo wynika z własnego strachu, wynikającego z obawy przed nieznanym. Bo świat polityki nie zna Trumpa. Może, zanim powiesimy na nim wszystko, co tylko możliwe, warto wziąć na wstrzymanie. Bo tak, po prawdzie, to innego wyjścia nie ma.

Oczywiście, świat, a z nim i Polska mogą się na prezydenta Trumpa obrazić. I co wtedy? Wszak wszyscy jesteśmy zgodni, że Stany Zjednoczone są światu (i Polsce) potrzebne, więc… Posłuchajmy, popatrzmy, starajmy się zrozumieć jego język, mowę ciała. Bo to jednak Donald Trump, a nikt inny (jeżeli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, a może to być nawet drugie Dallas…) będzie przez najbliższe cztery lkata 45. rezydentem Stanów Zjednoczonych!

MJZ

W wydaniu nr 180, listopad 2016, ISSN 2300-6692 również

  1. IMR I KWIAT KOBIECOŚCI

    Drugie życie, nowa ja
  2. PO PROSTU SZTUKA

    Miłość w czasach cyberkultury
  3. LEKTURY DECYDENTA

    Podręcznik kontrwywiadowcy-amatora
  4. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    Walka o członkostwo Polski w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych
  5. "GENTLEMAN"

    Kroniki piarowe
  6. WYCZYTYWACZ

    Sejmowa cenzura
  7. LEKTURY DECYDENTA

    Londyńska mozaika
  8. BIBLIOTEKA DECYDENTA

    Oberkomandos
  9. WIATR OD MORZA

    Wilcza fosa
  10. WYWIAD DLA VIP

    Lwica piaru
  11. Z KRONIKI BYWALCA

    Hołd złożony Tadeuszowi Mazowieckiemu
  12. A PROPOS...

    Donald Trump na przekór wszystkim i wszystkiemu
  13. I CO TERAZ?

    Clinton, Trump, a może ten trzeci?
  14. LEKTURY DECYDENTA

    Nieżywi bohaterowie
  15. FILOZOFIA I DYPLOMACJA

    CETA podpisane!
  16. WIATR OD MORZA

    Myśli i czyny...
  17. W OPARACH WIZERUNKU

    Drogi i ścieżki do celebrytyzmu